Thich Nhat Hanh: Oczy Królowej Słoni

Foto: kevin/Flickr/Creative Commons

Każdy nasz krok ma moc uzdrawiania i przemiany. Z każdym krokiem możemy nie tylko uzdrowić samych siebie, lecz również pomóc Ziemi i środowisku.

Mahaparanirvana Sutra opisuje ostatni rok życia Buddy – miejsca, do których podróżował, ludzi, których spotkał i nauki, których udzielił. W sutrze tej powiedziane jest, że po Odosobnieniu Deszczów nieopodal miasta Vaishali na północ od Gangesu, Budda postanowił udać się na północ, aby powrócić do miasta swoich urodzin  – Kapilavastu. Chociaż wiedział, ze po raz ostatni widzi piękne Vaishali, nie podniósł ręki, aby pomachać na do widzenia. W sutrze czytamy:

Budda odchodząc z miasta, obrócił się, spojrzał po raz ostatni na Vaishali oczami królowej słoni i powiedział, „Anando, czy nie sądzisz, że Vaishali jest piękne”? Przyjrzawszy się miastu łagodnymi oczami, które wchłonęły całe jego piękno, Budda obrócił się na północ i zaczął iść.

Kiedy Budda patrzy, patrzy oczami królowej słoni, by móc widzieć głęboko i rozpoznać to, co tam jest. My również mamy oczy Buddy i królowej słoni. Jeśli potrafisz wejrzeć głęboko w piękno natury wokół siebie, patrzysz oczami Buddy. To niezwykle uprzejme z waszej strony, że patrzycie w imieniu Buddy, kontemplujecie świat dla Buddy, ponieważ jesteście jego kontynuacją.

Więc gdy praktykujecie siedzącą medytację – siedźcie dla Buddy. Budda w was siedzi z wyprostowanymi plecami, Budda w was cieszy się każdym wdechem i wydechem, Budda w was z uważnością kontempluje świat i wchodzi w kontakt z pięknem natury.

Jeśli będziesz umiał podziwiać piękno natury oczami Buddy, twoje życie nabierze znaczenia. Możesz słuchać uszami Buddy, patrzeć na świat oczami Buddy, i dzięki temu twoje dzieci i ich dzieci, również będą mogły patrzeć i kontemplować, tak jak Budda. Przekazujesz Buddę swoim dzieciom i wnukom poprzez sposób, w jaki chodzisz, siedzisz, patrzysz i słuchasz, a nawet jesz. To jest coś, co możesz zrobić teraz. Zaczynając od dzisiaj, możesz stać się prawdziwą kontynuacją Buddy, naszego duchowego protoplasty.

Każda minuta naszego życia jest dla nas sposobnością do tego, aby chodzić jak Budda, słuchać ze współczuciem tak jak Budda, siedzieć spokojnie i z poczuciem szczęścia tak jak Budda, i patrzeć głęboko i radować się pięknem świata, tak jak Budda. Robiąc tak, pomagamy rozwinąć się naszemu ojcu, naszej matce, naszym przodkom i naszym dzieciom w nas, a także pomagamy naszemu nauczycielowi w wypełnieniu jego ślubowania, jego aspiracji. W ten sposób, nasze życie stanie się prawdziwym przesłaniem miłości. Żyjąc tak, możemy zapobiec zniszczeniu naszej planety przez globalne ocieplenie.

Kiedy wejrzymy głęboko w samych siebie, możemy rozpoznać pierwiastki Królestwa Bożego, które są dla nas dostępne tutaj i teraz.  Dla mnie Królestwo Boże lub Czysta Kraina Buddy nie jest mglistą idea; jest czymś realnym. Sosna stojąca na tej górze jest taka piękna, mocna  i zielona. Dla mnie ta sosna należy do Królestwa Bożego, Czystej Krainy Buddy. Twoje piękne, uśmiechające się niewinnie dziecko należy do Królestwa Bożego, i ty także do niego należysz. Jeśli będziemy zdolni do rozpoznania w płynącej rzece, majestatycznych górach, niezliczonych zwierzętach, świetle słonecznym, mgle, śniegu, miriadowych pięknościach życia –  cudów, które należą do Królestwa Bożego, zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby je zachować i nie pozwolić na ich zniszczenie. Jeśli uświadomimy sobie, że ta planeta należy do Królestwa Bożego, będziemy ją pielęgnować i ochraniać, tak, by móc cieszyć się nią długo, i aby nasze dzieci i ich dzieci również miały szansę, aby się nią cieszyć.

Budda uczy nas o cyklu samsary – cyklu, w którym powtarza się ciągle to samo cierpienie. Jeśli nie będziemy praktykować, nie będziemy w stanie się z niego wydostać. Jeśli jesteśmy świadomi naszego oddechu, kroków, które stawiamy i z uwagą spoczywamy w tej właśnie chwili, nie potrzebujemy wciąż konsumować i gonić za obiektami pożądania, aby poczuć szczęście. W naszym klasztorze w Plum Village nikt nie ma własnego rachunku bankowego, ani prywatnego samochodu czy telefonu komórkowego, a mnisi, mniszki i osoby świeckie, które tutaj mieszkają nie otrzymują pensji.  A mimo to ludzie są radośni i szczęśliwi, i czują się jedną, wielką rodziną. Nie potrzebny jest nam już „Amerykański sen” (American Dream). Wdychając powietrze, wchodzimy w kontakt z gwiazdami, księżycem, chmurami, górą, rzeką. Gdy zamieszkuje w nas energia uważności i koncentracji, każdy krok prowadzi nas do Królestwa Bożego, Czystej Krainy Buddy. Jeśli wejrzymy głęboko w naturę kwiatu, zobaczymy, że na to, by mógł się on przejawić, musiało zebrać się razem wiele różnych czynników. Możemy zobaczyć chmury manifestujące się, jako deszcz. Bez deszczu, nic nie urośnie. Kiedy dotykam kwiatu, dotykam chmury i dotykam deszczu. To nie tylko poezja, to rzeczywistość. Gdybyśmy wyjęli z kwiatu chmury i deszcz, nie byłoby go tutaj. Patrząc oczami Buddy, jesteśmy w stanie zobaczyć w kwiecie chmury i deszcz. Możemy dotknąć słońca nie parząc sobie palców. Bez słońca nic nie urośnie, więc nie da się wyjąć słońca z kwiatu. Kwiat nie może być osobną całością, musi współ-być ze światłem, chmurami i z deszczem. Słowo „współ-bycie” jest bliższe rzeczywistości niż „bycie”. Bycie  tak naprawdę oznacza współ-bycie.

To samo jest prawdą dla mnie, dla ciebie i dla Buddy. Budda musi współ-być ze wszystkim. Współ-bycie i nie-jaźń są obiektami naszej kontemplacji. Musimy ćwiczyć się w doświadczaniu prawdy współ-bycia i nie-jaźni w każdym momencie naszego codziennego życia. Pozostajemy w kontakcie z chmurami, deszczem, dziećmi, drzewami, z rzekami, z całą nasza planetą, i ten kontakt ujawnia prawdziwą naturę rzeczywistości, naturę nietrwałości, nie-jaźni, współzależności i współ-bycia.

Zniszczyliśmy naszą Matkę Ziemię w taki sam sposób, jak bakterie mogą zniszczyć ludzkie ciało. Są oczywiście bakterie korzystne dla ludzkiego organizmu, ochraniają go i wytwarzają enzymy, których potrzebujemy. Podobnie, jeśli rodzaj ludzki przebudzi się i będzie wiedział, w jaki sposób żyć odpowiedzialnie, czując współczucie i miłującą dobroć, może stać się żywym organizmem zdolnym do ochraniania Matki Ziemi.  Musimy zdać sobie sprawę z tego, że współ-jesteśmy z naszą Matką Ziemią, z nią żyjemy i z nią umieramy.

To cudowne uczucie uświadomić sobie, że wszyscy jesteśmy rodziną, wszyscy jesteśmy dziećmi Matki Ziemi. Powinniśmy troszczyć się o siebie nawzajem, a także powinniśmy troszczyć się o nasze środowisko naturalne, i jest to możliwe dzięki praktyce bycia razem, jako wielka rodzina. Pozytywna zmiana świadomości indywidualnej zaowocuje pozytywną zmianą świadomości zbiorowej. Ochrona planety powinna stać się sprawa najważniejszą. Mam nadzieję, że usiądziecie razem, napijecie się herbaty ze swoimi przyjaciółmi i rodziną, i porozmawiacie o tym. Zaproście Bodhisattvę Dzierżyciela Ziemi (Dharanimdhara), aby usiadł z wami i wam pomógł. Następnie podejmijcie decyzję i przystąpcie do działania, aby uratować nasza piękną planetę. Zmiana sposobu życia natychmiast przyniesie wam dużo radości, a uzdrawianie rozpocznie się wraz z waszym pierwszym świadomym oddechem.

Z książki Thich Nhat Hanha „The World We Have: A Buddhist Approach to Peace and Ecology”Parallax Press, Berkeley, California, 2008.

Tłumaczenie: Jan Skoczylas

źródło: www.ecobuddhism.org

Zobacz także:

Roshi John Daido Loori: Nauki nieożywionego – Zen a środowisko naturalne

Buddyjska Deklaracja w Sprawie Zmian Klimatu

Buddyzm a kryzys klimatyczno-energetyczny

mapa strony

strona główna

Jedna myśl nt. „Thich Nhat Hanh: Oczy Królowej Słoni

  1. Jerzy Oszelda

    piękny tekst, posłuchajcie zatem wiersza:
    jak rybie
    łuski
    błyskają
    w powietrzu
    upojone
    szczęściem
    jaskółki za
    oknem

    Braidbach(Niemcy), 31.07.2004

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *