Dzigar Kongtrul Rinpocze : Globalne ocieplenie, demokracja i praktyka buddyjska

DKR: Doszliśmy do punktu, w którym musimy   naprawdę poważnie zająć się kwestią globalnego ocieplenia. Jeśli nie zrobimy tego szybko, w miarę upływu czasu będzie coraz trudniej. Może być już za późno i  będzie to oznaczało katastrofę.  My –  istoty ludzkie musimy teraz zastanowić się nad tym, w jaki sposób żyć na ziemi nie naruszając równowagi ekologicznej. Z buddyjskiego punktu widzenia Dharmadhatu pozbawiona jest jakiejkolwiek konkretnej, nieulegającej zmianom rzeczywistości. Dlatego może być krynicą wszelkich możliwości. Rozumiejąc to, możemy modlić się, prosić i być może zebrać w ten sposób wspólną zasługę, która umożliwi zamanifestowanie się zrównoważonych, alternatywnych źródeł energii. Energia jest kwestią zasadniczą dla przyszłych pokoleń.  Energia, której używamy obecnie wyczerpuje się i ma negatywny wpływ na środowisko. Nasza relacja z nią oparta jest na niezdrowej zależności. Co zrobimy, gdy skończy się ropa?

Do tej pory nauka i technologia przyczyniły się do polepszenia standardu  ludzkiego życia, lecz ludzie byli niewrażliwi na ich negatywną stronę. Technologia stała się dla nas w równym stopniu problemem jak korzyścią.  Całkowita zmiana naszego stylu życia na bardzo  prymitywny, wydaje się mało możliwa. Co będzie do zaakceptowania dla większości ludzi na ziemi? Przekształcenie systemu energetycznego. Aby uniknąć dalszych szkód dla środowiska bez drastycznego obniżenia standardu życia. Gdybyśmy tylko mogli udoskonalić chociaż jedną nową technologię, tak by była bardziej wydajna, duża ilość energii stałaby się dla nas dostępna. Weźmy na przykład baterie słoneczne (PV). Ich efektywność jest w tej chwili dość niska. Ulepszenie ich pozwoliłoby na uwolnienie się od naszego obecnego uzależnienia od ropy i węgla.  Nie odrzucam możliwości czerpania energii z innych, nieznanych dotąd źródeł, ponieważ Dharmadhatu nie jest ograniczona do jednej rzeczywistości. Jeśli będziemy do tego dążyć i zbierzemy opowiednią  zasługę, wierzę, że może pojawić się technologia umożliwiająca czerpanie energii ze źródeł o których jeszcze nie wiemy.

J.S: Wiele godnych zaufania raportów dowodzi, że całe zapotrzebowanie USA na energię, może zostać zaspokojone przez źródła odnawialne. Raporty te wskazują również na możliwość poczynienia ogromnych oszczędności, jeśli wyeliminuje się charakterystyczne dla kultury amerykańskiej jej marnotrawienie. Amerykanie zużywają trzykrotnie więcej energii niż zamożni Europejczycy. Stąd wprowadzenie programu oszczędzania energii może być dla USA dość łatwe – wystarczy przyjąć standardy europejskie. Jednakże tego rodzaju rozwiązania spotykają się z mocnym sprzeciwem ze strony przemysłu paliwowego. Niestety  używają one potężnego PR-u, kontroli mediów i lobbingu politycznego, by powstrzymać rozwój alternatywnych źródeł energii, które już są dostępne, już pojawiły się z Dharmadhatu.

DKR: Więc twoje pytanie brzmi, czy można to zmienić?

JS: Tak, a także czy jako praktykujący ścieżkę duchową, jesteśmy odpowiedzialni za zrobienie czegoś na subtelnym poziomie?

DKR: W przeszłości nie mieliśmy podobnej sytuacji  jak ta, której dzisiaj musimy sprostać w związku z globalnym ociepleniem. Większość ludzi staje się coraz bardziej świadoma. To dobrze, że w końcu zaczynamy zdawać sobie sprawę z ogromnych zniszczeń, jakie powodujemy w świecie poprzez  nasze działania. Klasyczny grecki model Republiki brał pod uwagę to, ze silni i uprzywilejowani mogą popełniać błędy i nie zdawać sobie sprawy z tego co robią. Wynikające z egoizmu błędy nie służą nikomu, włączając w to ich sprawców. Sokrates dowodził, że Republika nie może istnieć jedynie dla  silnych i uprzywilejowanych.  Warunkiem sukcesu rządu demokratycznego jest kontrola ogółu społeczeństwa nad sprawującymi władzę i uprzywilejowanymi. Jesteśmy odpowiedzialni za to, żeby to robić. Tego właśnie domaga się obecna sytuacja. Jeśli nie przeprowadzimy tego w pełni, nie będziemy mieli podstaw dla prawdziwej demokracji.

JS: Niestety w opinii niektórych ludzi nasz system uległ degeneracji i przekształcił się w istocie w plutokrację lub korporacyjną oligarchię, i nie ma już wiele wspólnego z demokracją.

DKR: W przeszłości sytuacja nie doszła do takiego punktu. Teraz większość ludzi zdaje sobie sprawę, ze znaleźliśmy się w sytuacji krytycznej. Więc w moim odczuciu nastąpią zmiany, ponieważ wszyscy jesteśmy  w to uwikłani i odpowiedzialni za to co się zdarzy. W przyszłej dekadzie czekają nas ogromne zmiany. Stanowisko silnych i uprzywilejowanych, którzy obecnie myślą jedynie o własnej korzyści, będzie musiało się zmienić na skutek reakcji większości ludzkiej społeczności.  To się już dzieje.

JS: To jest optymistyczny punkt widzenia i oczywiście mam nadzieje, że tak się stanie. Jednakże naukowcy mówią o ograniczeniach czasowych. Najwybitniejsi klimatolodzy twierdzą, że  zostało nam 7 lat na przeprowadzenie fundamentalnych zmian, nie tylko w naszych sercach, lecz także w działaniu. Nie możemy już  emitować do atmosfery ponad 70-ciu milionów ton gazów cieplarnianych dziennie, dłużej niż przez siedem następnych lat, bo skończy się to globalną katastrofą – osiągniemy klimatyczny „punkt krytyczny”.

DKR: Czyli twierdzisz, że niebezpieczeństwo jest bliskie i musimy natychmiast podjąć działania zapobiegawcze?

JS: Tak właśnie twierdzi nauka. Czy buddyzm mógłby w tej sytuacji jakoś pomóc?

DKR: Sądzę, że tak. Czuję, że powstał wielki ruch zmierzający we właściwym kierunku, który może rozprzestrzenić się błyskawicznie jak ogień. W ciągu najbliższych kilku lat może przynieść bardzo wiele dobrego. To z tego powodu w ogóle o tym mówimy. Wszystko zależy od uczciwości ludzi żyjących tu i teraz,  oraz od tego czy istoty ludzkie nauczą się współżyć bardziej harmonijnie. Ludzie, inne gatunki zwierząt, rośliny i drzewa żyją razem na tej planecie. Atmosfera, klimat i świat życia są wzajemnie współzależne. Musimy zwiększyć nasze współczucie i solidarność z dobrem innych gatunków zwierząt oraz zapewnić im możliwość dalszego życia na ziemi. To samo dotyczy roślin i elementów powietrza i wody – wszystkich żyjących części składowych środowiska. Ostatecznie, jeśli jeden cierpi, inni również będą cierpieć. Tak właśnie należy rozumieć uczciwość. Uważam, że zważywszy na wzrost poziomu edukacji, to zrozumienie może się  coraz bardziej rozpowszechniać. Istoty ludzkie w poprzednich stuleciach nie otrzymywały wykształcenia na obecnym poziomie.

JS: Według prognoz naukowych ONZ,  jeżeli będziemy w obecnym tempie nadal  niszczyć klimat i naturalne siedliska, 50% gatunków zwierząt i roślin na tej planecie prawdopodobnie wyginie do połowy bieżącego stulecia.

DKR: Świadomość współzależności pokazuje nam, że jeśli wyginą rośliny, będzie to oznaczać stratę bezcennych leków. Gdy zginą lasy, pozbawi nas to regulacji klimatu. Świadomość tych rzeczy wynika z wiedzy. W poprzednim stuleciu, gdy podniósł się standard życia, powstały systemy edukacji. W tej chwili większość ludzi,  a nie tylko elity, posiada podstawowe wykształcenie. Stanowi to podstawę dla powstania   ruchu świadomości ekologicznej, który mógłby być naprawdę potężny.

JS: Nawet  w tak krótkim czasie, jaki nam pozostał na podjęcie zdecydowanego działania?

DKR: Myślę, że tak. Sprowadza się to do tego, że nie chodzi już dłużej jedynie o pragnienia elit. Gdy oni popełniają błędy w wyniku których cierpią masy, następnie sami będą cierpieć. W czasach takich jak te, to większość powinna wziąć na siebie odpowiedzialność. Grupy reprezentujące potężne interesy, mogą nie być w stanie doświadczyć przemiany w sercach –  nie jest łatwo powstrzymać chciwość. Karma już dojrzewa, a w tym samym czasie przed każdym z nas ukazuje się ścieżka prawości. Możemy zobaczyć jasno, jaki mamy wybór. Zamiast udawać obojętność, powinniśmy się zastanowić i podjąć właściwe działanie. Jako buddyści winniśmy modlić się i wzbudzić w sobie silne pragnienie pojawienia się pozytywnych zmian, zanim będzie za późno.  Nadzieja i działanie są tym, co zmieni stan rzeczy. Negatywne myślenie, obwinianie innych i poczucie beznadziei nic nam nie pomoże. Jako obywatele, a także jako buddyści, zbieramy nasze myśli, tworzymy dialog i promujemy proces pozytywnej zmiany. To podnosi świadomość tego co się dzieje. Świadomość ma ogromną moc. Tak naprawdę jest najpotężniejszą rzeczą. Musimy uświadomić sobie ku czemu zmierzamy.

Dzigar Kongtrul Rinpocze

Dzigar Kongtrul Rinpocze, tulku Dziamgona Kongtrula Wielkiego, urodził się w północnych Indiach. Jego ojcem był Neten Chokling Rinpocze. Jest dzierżawcą linii Longchen Nyingtik i Khyen-Kong Chok-Sum, a jego rdzennym lamą był Kyabje Dilgo Khyentse Rinpoche. W 1989 roku przeprowadził się do USA i założył Mangala Shyi Bhuti, organizację prowadzącą kilka centrów odosobnień. Sam spędza dużo czasu na odosobnieniach, a także naucza na całym świecie. Rinpocze jest malarzem abstrakcyjnym i autorem dwóch książek: „It’s Up to You” i „Light Comes Through”.

Tłumaczenie: Jan Skoczylas

źródło: www.ecobuddhism.org

mapa strony

3 myśli nt. „Dzigar Kongtrul Rinpocze : Globalne ocieplenie, demokracja i praktyka buddyjska

  1. ANANDA

    jedna z rzeczy która warto sobie tez uświadomić to to ze naukowcy ie sa jednomyślni co do wpływu człowieka na klimat w ich środowisko niestety poza argumentami opartymi na rzetelnych badaniach w kradła się ideologia polityczna, panowie ci fałszuja wyniki badan pomijają fakty historyczne wsztko po to by udowodnic wa teze o wpływie CO2 na klimat dzieki czemu politycy moga łupic „swych’ PODDANYCH kolejnymi characzami zwanymi podatkim od emisji co2 i nowymi podatkami od energi nie odnawialnych wszystko w celu zdobycia funduszy na rozbudowe ponad narodowej kontroli nad „bydlem’ jakim wydaje im sie reszta ludzkosci

    Odpowiedz
    1. Janek Autor wpisu

      Zdecydowana większość klimatologów zgadza się co do tego, że globalne ocieplenie jest faktem i najprawdopodobniej jest wynikiem działalności człowieka (zapraszam do lektury artykułów w kategorii „Globalne ocieplenie” na tej stronie – „fałszowanie wyników badań” jest wymysłem lobbystów przemysłu paliwowego. Niedawno wyszło na jaw, ze jeden z najbardziej znanych sceptyków wpływu człowieka na globalne ocieplenie, słynny astrofizyk z Harvardu, Willie Soon wziął ponad milion dolarów od koncernów, do czego zresztą się przyznał. wyborcza.pl

      Odpowiedz
  2. Shierab Kinkyab

    jestem technikiem ochrony środowiska.już na wcześniejszej emeryturze.Nasze władze miasta nie potrafią oczyścić 2 stawków w 100-letnim parku.Natleniali je i natleniali, jak było bagno tak jest.Spływają do niego ścieki z rzeczki, tak zatem sprawa jest niełatwa.Scieki by trzeba puścić kanalizacją.A z tych 2 oczek wodnych, spuścić wodę i osad, wybrać koparką.Wywieść go gdzieś.
    Po drugie, ile my sami zanieczyszczamy wodę w naszej rzece, piorąc, używając szamponów, itd.
    Nie pamiętam w jakim mieście zrobiono ujęcie wody za miastem , a oczyszczalnie ścieków przed.(jak sobie wody nie oczyścisz to będziesz ją pił), pestycydy z pól, itd.Powietrze, samoloty, samochody, autobusy, elektrownie,lampki tybetańskie, cmentarze(świece dla zmarłych?), dezodoranty, itd.
    Ziemia, bez segregacji odpadów, to mamy na wysypiskach śmieci wszystko,też w lasach,gdzie turyści porzucają odpadki.
    Czasy milenium.No coments

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *