Soja GMO. „W dżungli zabija się anioły”- Dorota Stang ofiarą paszy dla polskich świń?

3 lutego b.r. do Sejmu trafiła nowelizacja ustawy o paszach, która kolejny raz przesuwa termin wprowadzenia zakazu stosowania modyfikowanej genetycznie soi jako paszy w Polsce. Zgodnie z uchwaloną w 2006 roku ustawą, zakaz ten miał wejść w życie w lecie 2008 roku, jednak rząd uginając się pod presją firm kontrolujących światowy rynek pasz, przesunął termin wprowadzenia zakazu do dnia 1 stycznia 2013. Obecnie rząd chciałby ten zakaz dalej odsuwać w czasie – tym razem o kolejne cztery lata. W przypadku Polski używana jako pasza dla świń i drobiu soja GMO sprowadzana jest z Argentyny i Brazylii. Połacie dziewiczej Puszczy Amazońskiej wypala się i karczuje, by zrobić miejsce pod uprawiana na eksport do Polski soję. Dzięki „wybiórczej” polityce informacyjnej przeciętny Polak nic nie wie o tym, że jego zakupy w hipermarkecie przyczyniają się do wybuchu brutalnych „Wojen Sojowych” na drugim końcu świata – w Argentynie i Brazylii.

 Soję uprawia się tylko dla zysku, tylko by żywić państwa rozwinięte, żywić krowy, kury i świnie. Profity rosną, a my zostajemy z kataklizmem. Jest to konflikt kapitalizmu i innego podejścia do życia. Kapitalizm nie wie, co to etyka, dla niego liczy się tylko zysk.(Ojciec Edilberto Sena, Brazylia)

 W naszym kraju doprowadzono do sytuacji, w której ani opinia publiczna, ani media, ani większość polityków zupełnie nie zdaje sobie sprawy, co dzieje się z polskim rolnictwem. Wyjątkowo tylko, do opinii publicznej docierają sygnały, że w polskim „sektorze produkcji żywności” dzieje się coś bardzo niedobrego –  było tak przed laty w przypadku afery zbożowej (gdzie wyłudzano państwowe dopłaty do przechowywania zboża), czy pokazanego przez TVN skandalu w amerykańskich zakładach mięsnych Constar w Starachowicach, w których usuwano pleśń z przeterminowanych wędlin i rozsyłano je ponownie do sklepów. Dzięki „wybiórczej” polityce informacyjnej przeciętny Polak nic nie wie o tym, że jego zakupy w hipermarkecie przyczyniają się do wybuchu brutalnych „Wojen Sojowych” na drugim końcu świata – w Argentynie i Brazylii.

 3 lutego b.r. do Sejmu trafiła nowelizacja ustawy o paszach, która kolejny raz przesuwa termin wprowadzenia zakazu stosowania modyfikowanej genetycznie soi jako paszy w Polsce. Zgodnie z uchwaloną w 2006 roku ustawą, zakaz ten miał wejść w życie w lecie 2008 roku, jednak rząd uginając się pod presją firm kontrolujących światowy rynek pasz, przesunął termin wprowadzenia zakazu do dnia 1 stycznia 2013. Obecnie rząd chciałby ten zakaz dalej odsuwać w czasie – tym razem o kolejne cztery lata. W przypadku Polski używana jako pasza dla świń i drobiu soja GMO sprowadzana jest z Argentyny i Brazylii. Połacie dziewiczej Puszczy Amazońskiej wypala się i karczuje, by zrobić miejsce pod uprawiana na eksport do Polski soję. Międzynarodowe giganty –  Cargill, ADM i Bunge kontrolują dwie trzecie produkcji soi w Brazylii. To właśnie od nich pochodzą modyfikowane genetycznie nasiona, nawozy i silnie toksyczne dla środowiska środki ochrony roślin, firmy te później skupują soję od producentów i po przetworzeniu, wysyłają  do Polski i całej Europy.

 W połowie 2006 roku Radio Watykańskie bardzo krytycznie oceniło działalność firmy Cargill w Amazonii i nadało swojej informacji na ten temat znamienny tytuł: Brazylia: życie księdza mniej warte niż pole soi. Według radia, brazylijskie społeczeństwo jeszcze ma w pamięci śmierć siostry Doroty Stang, która została zamordowana w 2005 r. Ta pochodząca ze stanu Ohio 73-letnia misjonarka od ponad dwudziestu lat walczyła o ocalenie Płuc Ziemi – Amazonii, przed rabunkowym wyrębem pod uprawy soi GMO. Siostra Dorota została zastrzelona w osadzie ubogich Boa Esperanza stanie Pará w Brazylii przez dwóch zamaskowanych mężczyzn, którzy po dokonaniu mordu, uciekli do dżungli. Na wiadomość o śmierci zakonnicy, prezydent Brazylii Luiz Lula wysłał na miejsce zbrodni ministra ds. praw człowieka Nilmario Mirandę, który oświadczył później w wywiadzie telewizyjnym, że mordercy to „pistoleiros” – jak określa się tu płatnych morderców. Według brazylijskiego ministra ochrony środowiska, Mariny Silvy, ten brutalny mord to odwet za tworzenie ekologicznych rezerwatów w lasach Amazonii i inicjowanie osadnictwa bezrolnych Brazylijczyków w tym regionie. Śmierć Doroty Stang porównano wówczas do zamordowania przez płatnych zabójców w 1988 r. znanego ekologa brazylijskiego, Chico Mendesa, który pierwszy zwrócił uwagę świata na znaczenie ocalenia Puszczy Amazońskiej dla klimatu Ziemi. Jednak Trybunał Sprawiedliwości stanu Pará nakazał uwolnić właściciela tartaku, który miał zlecić morderstwo siostry Doroty. Po śmierci misjonarki nadano jej przydomek martir da terra „Męczenniczka Ziemi” – dla tysięcy ubogich mieszkańców Brazylii stała się ona symbolem walki o ocalenie Amazonii i prawa obywatelskie jej mieszkańców.

Dziś ponownie Brazylijczycy są alarmowani informacjami o tym, że księżom pracujących w Amazonii grozi się śmiercią. W taki sposób próbowano zastraszyć księży Edilberto Sena i José Boinga, którzy przeciwstawiają się działalności koncernów w Amazonii „uprawiających soję i niszczących lasy” w tamtejszym regionie, o czym przed kilku laty poinformował media Biskup Lino Vombommel, ordynariusz diecezji Santarém. To właśnie tam, w samym sercu Płuc Ziemi koncern Cargill wybudował ogromny port przeładunkowy modyfikowanej genetycznie soi przeznaczonej także dla Polski. Znajdujące się na pierwszej linii frontu „Wojen Sojowych” Santarém jest miastem, w którym panuje atmosfera terroru – obrońcy środowiska, działacze „Greenpeace” poruszają się po nim opancerzonymi jeepami, nie wychodzą na ulicę bez kamizelki kuloodpornej.

 Konferencja Biskupów Regionu Północnego Brazylii wydała specjalne oświadczenie mówiąc, że solidaryzuje się z duchownymi, którym „bogacze nie liczący się z ludźmi, ani też z ochroną środowiska naturalnego” grożą śmiercią. Los „Płuc Ziemi” dla wielu ekspertów wydaje się jednak przesądzony – prof. Britaldo Soares-Filho z Uniwersytetu w Belo Horizonte mówi o bezceremonialnej inwazji soi na tereny zajęte dziś przez dziewiczy las. Próby powstrzymania ekspansji hodowców bydła i soi, okazują się nieskuteczne, a straty Płuc Ziemi są tak gigantyczne, że dokładnie można je ocenić tylko z kosmosu. 

 Pasza z soją GMO w Polsce stosowana jest przede wszystkim w wielkich fermach tuczu świń i drobiu, gdyż powoduje ona nienaturalnie szybki przyrost wagi ciała świni czy brojlera. Jak pisze F. Lawrence z Guardiana: „Drób jest szczególnie spektakularnym przykładem: potrzeba tylko 3 kg białka sojowego, by wyprodukować pół kilo białka drobiowego. Jeśli uda się przekonać ludzi, by jedli bardzo dużo drobiu, soja staje się kopalnią złota.”  Wielkie koncerny zajmujące się tuczem trzody chlewnej i hodowlą drobiu blisko współpracują z koncernami biotechnologicznymi, ponieważ podstawą żywienia na takich fermach jest „cudowny wytwór biotechnologii”: soja genetycznie modyfikowana. Śruta sojowa jest importowana do Polski w 98% drogą morską przez porty w Szczecinie, Gdańsku i Gdyni. Głównymi importerami (ponad 60% wolumenu) są dwie firmy należące do międzynarodowych koncernów: Cargill i Louis Dreyfus.

 W tej chwili ten import jest gigantyczny i sięga 2 mln ton rocznie. Można powiedzieć tak -wspierany od lat przez polskie władze import soi odpowiada produkcji miliona polskich gospodarstw rodzinnych w wysokości po 2 tony paszy wysokobiałkowej na gospodarstwo. Czyli prawda jest następująca: ponieważ importujemy tak dużo śruty sojowej, to milionowa rzesza rolników nie ma szans sprzedać swoich pasz, a dzieje się to w kraju, którego konstytucja wzniośle mówi, że gospodarstwo rodzinne jest podstawą ustroju rolnego. Ile tysięcy rolników już utraciło swe dochody z powodu takiej szkodliwej polityki państwa? Ilu mieszkańców wsi musiało wyjechać za chlebem z kraju Chopina, który stał się eldoradem ponadnarodowych molochów?

 Ministerstwo rolnictwa przekonuje, że 90-95% śruty sojowej dostępnej na krajowym rynku stanowi śruta sztucznie zmutowana, a „Wprowadzenie zakazu jej stosowania spowodowałoby drastyczny deficyt białka paszowego w kraju i pogorszenie konkurencyjności krajowej produkcji zwierzęcej.” Co ciekawe, kraje Europy Zachodniej robią wiele, by ograniczać import soi GMO, która zagraża suwerenności żywnościowej importera i oznacza katastrofę ekologiczną i społeczną dla Argentyny i Brazylii. A co robią nasze władze? One kierują się logiką ponadnarodowych koncernów, które zrobią wszystko, by zachować stan obecny, w którym miliardy złotych – z kieszeni nas wszystkich – polskich konsumentów, szerokim strumieniem płyną na zagraniczne konta bankowe koncernów produkujących soję GMO w Ameryce Południowej. W rezultacie bogacą się koncerny, a polska tradycyjna produkcja zbóż, mleka i mięsa staje się nieopłacalna.

 Śruta sojowa GMO jest niebezpieczna także dla środowiska Polski. Odchody świń karmionych taką paszą na fermach przemysłowych zawierają olbrzymią ilość szkodliwych związków azotu, które w formie amoniaku rozprzestrzeniają się na dziesiątki kilometrów wokół wielkich ferm, niosąc śmierć biologiczną rzek i jezior, a mieszkańcom okolic takich wynaturzonych hodowli przychodzi żyć w atmosferze trujących gazów (jednym z nich jest zaliczany do gazów bojowych siarkowodór). Ograniczenie podawania pasz z soją zwierzętom, zmniejszyłoby wydzielanie niebezpiecznych gazów, ważny jest tu także – metan będący jednym z najgroźniejszych gazów cieplarnianych. Odchody tradycyjnie karmionych zwierząt utrzymywanych na ściółce, nie wydzielają takich trujących gazów, jakie wytwarzają wielkie fermy.

 Na zakończenie wypada zapytać, czy obecne na naszym rynku produkty spożywcze nie powinny mieć oznakowania wskazującego, czy spełniono podstawowe standardy socjalne i ochrony środowiska podczas ich produkcji? Oznakowanie takie dałoby konsumentom możliwość unikania takich produktów i tym samym przerwania brutalnych „Wojen Sojowych” prowadzonych w naszym imieniu na drugim końcu świata.

Marek Kryda

źródło: gmo.net.pl

Po raz pierwszy opublikowano na stronie: Ekologia – Re.pl.

Książka: W dżungli zabija się anioły. Opowieść o siostrze Dorocie Stang.Wydawnictwo Znak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *