Trzy oblicza zielonej gospodarki

Czy zielone technologie wystarczą, aby zatrzymać kryzys ekologiczny i zbudować bardziej zrównoważoną gospodarkę?

We wszystkich koncepcjach zielonej gospodarki i we wszystkich strategiach transformacji najwięcej uwagi poświęca się innowacjom technologicznym. Są one postrzegane jako sposób na zwiększenie efektywności wykorzystania zasobów i znalezienie substytutów dla tych z nich, których zaczyna brakować. Nie dostrzega się rzeczywistych i potencjalnych negatywnych skutków społecznych i ekologicznych, grożących szczególnie w przypadku zakrojonych na wielką skalę rozwiązań technologicznych.

Nie wszystko, co uważa się za pomocne w walce ze zmianami klimatu – nawożenie oceanów, ogromne lustra w przestrzeni kosmicznej, energia atomowa, gigantyczne tamy –  można uznać za akceptowalne z punktu widzenia dobra społecznego i wpływu na środowisko. To samo odnosi się do inżynierii genetycznej, która zdaniem niektórych pomoże pokonać kryzys żywnościowy. Konsekwencje tych technologii dla ludzi i środowiska nie są niestety badane z należytą troską ani przemyślane pod względem politycznym. Dlatego niezwykle pilne jest, aby ocena wszystkich aspektów konsekwencji technologii stała się częścią politycznej debaty. Ze względu na współzależną naturę globalnej ekonomii nie wystarczy już dłużej zajmowanie się tym na szczeblu narodowym. W tym sensie Rio+ 20 mogło utorować drogę dla inicjatywy na poziomie ONZ, mającej na celu ocenę skutków stosowania różnych technologii.

Rewolucja w zasobach i efektywności –  wydaje się, że stało się to ostatecznym horyzontem, jedynym panaceum –  zaklęciem naszych czasów. Największą nadzieję pokłada się w uniezależnieniu produktu krajowego brutto (PKB) od zużycia zasobów; ściśle wiąże się to z wiarą, że kryzys ekologiczny i żywnościowy można powstrzymać za pomocą technologii. To uniezależnienie PKB od zużycia zasobów ma znaczenie podstawowe, zaś redukcja zużycia zasobów jest palącym wyzwaniem. Lecz pytanie brzmi: jak to można osiągnąć?

Pierwszą odpowiedzią jest wydajność (efficiency): efektywniejsze wykorzystanie energii i surowców.

Ponad 90% surowców i energii zmobilizowanych do produkcji dóbr konsumpcyjnych zostaje zużyte na długo przed stadium gotowego produktu. Chodzi np. o odpady w przemyśle wydobywczym, straty ciepła w elektrowniach, jałowienie gleby w zmechanizowanym rolnictwie, odpady z przetwarzania drewna i metali, ziarno w hodowli zwierząt, wodę używaną przy wykańczaniu metali czy koszty transportu związane z dostarczaniem paliwa. Im mniejsze zużycie zasobów –  tym bardziej wydajna ekologicznie gospodarka. Bardzo dużo osiągnąć można dzięki zastosowaniu alternatywnych technologii, metod i produktów, które drastycznie zmniejszają zużycie energii i surowców. Strategia wydajności będzie miała wielki potencjał, jeśli uzyska odpowiednie wsparcie ze strony polityki. Chodzi o takie rozwiązania jak ustawowe standardy, zmniejszenie subwencji dla produktów wytwarzanych przy użyciu paliw kopalnych czy normy efektywności dla domów mieszkalnych, maszyn i urządzeń.

Należy jednak zwrócić uwagę na efekt odbicia. Pojawia się on, gdy poprawa efektywności umożliwia inną działalność wymagająca intensywnego zużycia zasobów, niwecząc tym samym jakiekolwiek korzyści z osiągniętej oszczędności bądź wzrostu wydajności. Jest szereg osławionych przykładów tego zjawiska. Np. oszczędności uzyskane dzięki bardziej wydajnemu systemowi ogrzewania marnują się wskutek zwiększenia przestrzeni mieszkalnej; korzyści z wydajniejszych silników ulatniają się, gdy zwiększa się wagę i szybkość pojazdu; korzystny dla środowiska skutek stosowania wydajniejszych linii produkcyjnych jest niweczony w rezultacie rozszerzenia i zwiększenia produkcji.

Zjawisko to dotyczy szczególnie sytuacji, które określa się jako korzystne dla wszystkich graczy, które obiecują korzyści ekologiczne równocześnie z zyskami gospodarczymi. Mają one niejako „wbudowany” efekt odbicia z powodu wyższych profitów finansowych. Co więcej, to gospodarki wschodzące są najbardziej dotknięte efektem odbicia, gdyż startują z niższego poziomu wyposażenia i maszyn.

Rewolucja wydajności jest propagowana jako ostateczne rozwiązanie, mimo że ostatnie badania pokazały, iż różne efekty odbicia –  finansowe, materialne, ilościowe, a także psychologiczne –  uniemożliwią utrzymanie konsumpcji w ramach ograniczeń ekologicznych. Obecnie, zgodnie z opublikowanym przez niemiecką rządową komisję badawczą w grudniu 2011 r. raportem pt. „Wzrost, bogactwo, jakość życia” („Growth, Wealth, Quality of Life”), „dostępnych jest bardzo mało analiz wpływu zwiększenia efektywności na zużycie zasobów na poziomie całej gospodarki”. Dalej autorzy wyrażają opinię, że „jeśli chodzi o strategię uniezależnienia PKB od zużycia zasobów, najbardziej daje się zauważyć, że jakkolwiek zużycie niektórych surowców zwiększyło się mniej gwałtownie niż PKB (uniezależnienie względne), liczba przypadków, w których nastąpiła bezwzględna redukcja zużycia zasobów (uniezależnienie absolutne) jest bliska zera” (Madlener i Alcott, 2011). Wniosek: wydajniejsze użycie zasobów musi iść parze ze skromniejszymi celami. Jeśli nie nastąpi rewolucja na poziomie wystarczalności, rewolucji wydajności będzie brakować kierunku.

Drugą odpowiedzią jest harmonia (consistency): przestawienie się na technologie mniej szkodliwe dla środowiska.

Obejmując nadal strategię wydajności, bardziej zaawansowane koncepcje zielonej gospodarki przykładają duże znaczenie do strategii harmonii, czyli do zapewnienia kompatybilności przemysłu ze środowiskiem naturalnym. W jaki sposób możemy eksploatować naturę, nie niszcząc jej? Odpowiedzi dostarczają technologie sprzed ery paliw kopalnych: trójpolowy system uprawy ziemi, budownictwo drewniane, wiatraki, żaglowce. Wszystkie one kierują się podobną logiką. Ludzie muszą nauczyć się współgrać z naturalnym przepływami, zanim będą je mogli wykorzystać i posłużyć się nimi dla własnego pożytku.

Jednak obecnie, w erze po paliwach kopalnych, mamy do naszej dyspozycji inny arsenał technologii. Biotechnologia i informatyka, bionika i inżynieria mogą działać zgodnie z taką samą logiką –  wykorzystywania natury bez upośledzania jej zdolności regeneracyjnych. Najbardziej widocznym przykładem tego rodzaju strategii są energie odnawialne, innym rolnictwo organiczne. Wiatr, energia słoneczna i geotermalna, podobnie jak mikroorganizmy i składniki odżywcze, są wszystkie naturalnymi przepływami, które zasadniczo można okiełzać i wykorzystać dla dobra ludzi, nie niszcząc ich jednocześnie. Wyraźną zaletą strategii harmonii w porównaniu do strategii wydajności jest zrównoważony kierunek rozwoju technologicznego, podczas gdy strategie wydajności mogą prowadzić w ślepą uliczkę.

Jej słabą stroną jest to, że stosowana na szeroką skalę bardzo szybko napotyka ograniczenia. W końcu nawet odnawialna energia i zasoby nie są nieskończone. W szczególności mamy bardzo niewielkie możliwości powiększania areału ziemi pod uprawę biomasy, przeznaczonej do produkcji bioenergii, bez wystawiania na ryzyko produkcji żywności i środowiska naturalnego. Wiemy od dawna, że znalezienie substytutu dla rzadkiego surowca nie jest łatwe. Np. powierzchnia dostępnych gruntów rolnych zmniejszyła się w ostatnich dziesięcioleciach z 0,45 ha do mniej niż 0,25 hektara na głowę mieszkańca naszej planety. Im bardziej technologia staje się zintegrowana z naturalnymi cyklami, tym bardziej rytmy i jej zdolności produkcyjne działają jak hamulec na nasze nadmierne wymagania co do jej wydajności, chyba, że uciekniemy się znowu do użycia paliw kopalnych. Zarówno strategia efektywności, jak i harmonii, nie będą w stanie osiągnąć stawianych przed nimi zadań, jeśli nie będzie im towarzyszyć zasada wystarczalności (sufficiency) –  dobrobyt z umiarem zamiast nieokiełznanej konsumpcji. Tego jednak ewidentnie brakuje we wszystkich koncepcjach zielonej gospodarki.

Fragment opracowania  „Critique of the Green Economy: Toward Social and Environmental Equity” wydanego przez Fundację im. Heinricha Bölla (rozdział „Technology and efficiency as a cure-all”). Tekst na licencji CC-BY-NC-ND.

Autorzy: Barbara Unmüßig, Wolfgang Sachs, Thomas Fatheuer

Przeł. Jan Skoczylas.

Barbara Unmüßig jest szefową Fundacji im. Heinricha Bölla. Specjalizuje się m.in. w globalizacji, polityce klimatycznej, krajowej i międzynarodowej polityce równości płci.

Wolfgang Sachs był przez wiele lat badaczem w Instytucie Klimatu, Środowiska i Energii w Wuppertalu, wizytującym wykładowcą w Schumacher College w Anglii oraz honorowym profesorem Uniwersytetu w Kassel. Jest członkiem Klubu Rzymskiego.

Thomas Fatheuer przez wiele lat mieszkał i pracował w Brazylii, był dyrektorem biura Fundacji im. Heinricha Bölla w Rio de Janeiro. Obecnie pracuje w Berlinie jako konsultant.

Tłumaczenie zostało po raz pierwszy opublikowane na stronie: zielonewiadomości.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *