Przepełniony (słusznym) gniewem marksista: Wywiad z Dalajlamą

HHDLNYJ.Ś. Dalajlama: W obliczu niesprawiedliwości gospodarczej czy jakiejkolwiek innej,  dla osoby religijnej pozostawanie obojętnym jest czymś całkowicie niewłaściwym.  Ludzie religijni muszą walczyć, żeby   te problemy rozwiązać.

W kwietniu 2006 roku japoński antropolog kulturowy Noriyuki Ueda spotkał się z Dalajlamą na dwudniowej rozmowie w Dharamsali w Indiach. Przetłumaczona niedawno z japońskiego tekstu dyskusja, dotyczyła tematów takich,  jak użyteczność gniewu, rola współczucia w społeczeństwie oraz sprawiedliwość społeczna i gospodarcza.  „Wierzę, że Buddyzm ma wielką rolę do odegrania we współczesnym świecie,” Ueda powiedział do Jego Świątobliwości, „i irytuje mnie, że jak się wydaje, Buddyści nie zdają sobie z tego sprawy”.  W wywiadzie tym Ueda umożliwia nam rzadki wgląd w poglądy polityczne i ekonomiczne jednego z najbardziej znanych światowych  przywódców duchowych. 

Alex Caring-Lobel,  redaktor czasopisma Tricycle

Chciałbym porozmawiać o tym, czy jest możliwe stworzenie społeczeństwa altruistycznego, w którym ludzie pomagają sobie i troszczą się o siebie nawzajem.

Nasz nowoczesny  system edukacyjny nie uczy w wystarczający sposób współczucia. Nadszedł  czas na całkowitą zmianę tego systemu.  Społeczeństwo jest kształtowane przez system edukacji, lecz ten system nie przekazuje głębszych ludzkich wartości, takich jak współczucie i dobroć.  W wyniku tego całe społeczeństwo żyje z  fałszywym światopoglądem, co prowadzi do powierzchownej egzystencji – żyjemy podobni do maszyn, które nie potrzebują uczucia.  Stajemy się tego częścią. Stajemy się jak maszyny.  Jest tak, ponieważ w dzisiejszym społeczeństwie najważniejszą wartością są pieniądze. Społeczeństwo, w którym najważniejszą wartością są pieniądze, jest agresywne, a ludzie posiadający władzę mogą  tyranizować innych i traktować ich z okrucieństwem.  Powoduje to wzrost niepokojów społecznych.  Społeczeństwo, w którym najważniejsze są pieniądze, ma problemy, które odzwierciedlają jego przekonania.

Miłość i współczucie nie mają bezpośredniego związku z pieniędzmi. Nie mogą one wytworzyć pieniędzy.  Dlatego w społeczeństwie, w którym pieniądze stanowią priorytet, ludzie nie traktują już dłużej tych wartości poważnie.  Ludzie zajmujący pozycje przywódcze, tacy jak politycy, pochodzą z tego samego społeczeństwa, więc oczywiście myślą w ten sam sposób i prowadzą wszystkich dalej w tym samym kierunku. W tego rodzaju społeczności,  ludzi, którzy cenią miłość i współczucie uważa się za głupców, a ci, dla których priorytetem jest bogacenie się, stają się coraz bardziej aroganccy.

Spędziłem ostatni rok na Uniwersytecie Stanforda, w sercu Doliny Krzemowej, gdzie mieszka wielu bogatych ludzi. Lecz pomimo swojego niewątpliwego bogactwa, ludzie ci nie wyglądają na prawdziwie szczęśliwych. Wielu  z nich cierpi z powodu stresu i niepokoju.  Bogactwo  materialne niekoniecznie prowadzi do prawdziwego szczęścia. Z drugiej strony, jakkolwiek dobrze jest być szczęśliwym pomimo niedostatku, biedne kraje zmagają się z wielkimi problemami.  W skali makro, musimy zasypać przepaść pomiędzy bogatymi a biednymi. Buddyści z głęboką wiarą, wydają się być szczęśliwi w swoich społecznościach, jednak w szerszym świecie ta przepaść staje się coraz większa. Ludzie, którzy są  przepełnieni miłością i współczuciem, i nie dają się ogarnąć materialnemu pożądaniu, biednieją, podczas gdy ci, którzy są sfrustrowani i lekkomyślnie dążą do egoistycznych korzyści, coraz bardziej się bogacą. Co o tym myślisz?

To następna sprawa. Europejczycy musieli myśleć o industrializacji i technologii, by przetrwać. Kraje takie jak Portugalia, Hiszpania, Anglia, Francja i Belgia stały się potęgami kolonialnymi.  Te małe państwa przeszły uprzemysłowienie, pozyskały surowce z innych krajów, użyły ich do wytwarzania produktów, a następnie zaczęły sprzedawać je z powrotem do innych krajów.

Ostatecznie część populacji w Azji otrzymała wykształcenie w stylu zachodnim, przyjęła zachodni sposób myślenia,  i sprowadziła zachodnie technologie, co doprowadziło do handlu z krajami zachodnimi. Europejska kolonizacja sprawiła, że biznes rozszerzył się na poziom międzynarodowy. W krajach azjatyckich część ludności przyjęła zachodni sposób działania i stała się bogata,  zaś ci, którzy nadal żyli w sposób tradycyjny, pozostali  biedni.  W skali  globalnej,  standard życia w krajach uprzemysłowionych wzrósł do znacznie wyższego poziomu niż w krajach wyzyskiwanych, i kraje te stały się o wiele silniejsze gospodarczo. W tych wyzyskiwanych krajach, niewielka liczba ludzi, którzy mieli możliwość przyjęcia zachodniego stylu życia, wzbogaciła się, podczas gdy chłopi i mieszkańcy wsi, którzy zachowali ten sam styl życia, jaki prowadzili od tysięcy lat,  pozostali biedni.

Jedna rzecz, która szczególnie mnie interesuje, to sposób w jaki używasz słowa „wyzysk”.  Już dwa razy użyłeś tego słowa, i jestem zdziwiony, ponieważ jest to pojęcie lewicowe, marksistowskie. 

To prawda. Ja także jestem wyzyskiwaczem.  Zajmuję pozycję wysokiego rangą mnicha, wielkiego lamy. Jeśli nie będę praktykował powściągliwości, z dużym prawdopodobieństwem będę wyzyskiwał innych.

Podczas mojej pierwszej wizyty w Mongolii, gospodarze zorganizowali  wycieczkę do różnych instytucji kulturalnych i do muzeum. W muzeum zobaczyłem rysunek lamy z wielkimi ustami, zjadającego ludzi. Było to w 1979 roku, kiedy Mongolia była jeszcze państwem komunistycznym. Komuniści mówili, że religia jest jak narkotyk, a każda instytucja religijna wyzyskiwała ludzi. Nawet mnisi byli wyzyskiwaczami.  Również datki ofiarowywane społeczności monastycznej były uważane za formę wyzysku.

Kiedy doszedłem do miejsca, w którym znajdował się ten rysunek, towarzyszący mi dygnitarze wyglądali na nieco zdenerwowanych.  Rozmyślnie spojrzałem na niego i powiedziałem: „To prawda”.  Oczywiście zgadzam się. Jestem nie tylko socjalistą, lecz także nieco lewakiem, komunistą. W znaczeniu teorii ekonomii społecznej, jestem marksistą. Sądzę, ze jestem bardziej na lewo od przywódców chińskich. (Wybucha śmiechem). Oni są kapitalistami. (Śmieje się znowu).

To prawda. (Wybucha śmiechem). W rzeczywistym świecie istnieje wyzysk, i jest ogromna i niesprawiedliwa przepaść pomiędzy bogatymi a biednymi. Moje pytanie brzmi, z buddyjskiej perspektywy, w jaki sposób powinniśmy radzić sobie z nierównością i niesprawiedliwością społeczną? Czy odczuwanie gniewu i oburzenia jest nie-buddyjskie?

W obliczu niesprawiedliwości gospodarczej czy jakiejkolwiek innej,  dla osoby religijnej pozostawanie obojętnym jest czymś całkowicie niewłaściwym.  Ludzie religijni muszą walczyć, żeby   te problemy rozwiązać.

Tutaj mamy kwestię radzenia sobie z gniewem. Są dwa rodzaje gniewu. Jeden z nich powstaje ze współczucia; ten rodzaj gniewu jest użyteczny.  Gniew motywowany współczuciem lub pragnieniem naprawy niesprawiedliwości społecznej, taki, który nie dąży do zranienia innej osoby, jest dobrym gniewem, i warto go mieć. Na przykład, dobry rodzic, zaniepokojony zachowaniem dziecka, może użyć ostrych słów , lub nawet je uderzyć.  Może być gniewny, ale nie ma w nim śladu jakiegokolwiek pragnienia zaszkodzenia dziecku.

W japońskich świątyniach można często spotkać gniewną formę (buddyjskiego bóstwa) Acali. (Otwiera  usta i robi minę jak gniewne bóstwo). Lecz Acala przybiera ten gniewny wyraz nie z powodu nienawiści lub chęci zaszkodzenia czującym istotom, lecz z troski o nie, po to, by skorygować ich błędy, tak jak rodzic chcący skorygować błędy dziecka.  Jak słusznie zauważyłeś gniew daje więcej energii, zwiększa determinację, pozwala na mocniejsze działanie, żeby usunąć niesprawiedliwość.

Oczywiście powinno temu towarzyszyć współczucie.

Tak.  Głęboka motywacja to współczucie, ale wybiera ono gniew, aby osiągnąć swój cel.

Jeśli chcemy  użyć gniewu jako siły motywującej, czy powinniśmy przekształcić go w coś innego, coś pozytywnego?

Kluczowe znaczenie ma stan umysłu, lub motywacja, która powoduje działanie. Kiedy zaczynamy działać, działanie wypływa z przyczyny, która już w nas istnieje.  Jeśli działamy, gdy naszą wewnętrzną motywacją jest nienawiść wobec innej osoby, wtedy nienawiść wyrażająca się jako gniew, doprowadzi do działania destrukcyjnego. To jest negatywne działanie. Lecz jeżeli działamy z troski o  drugą osobę, jeśli jesteśmy motywowani miłością i współczuciem, możemy użyć gniewu, ponieważ zależy nam na jej dobru.

W ten sam sposób, rodzic działa z troski o dzieci. Jeśli, na przykład, dziecko bawi się trucizną, istnieje niebezpieczeństwo, że może włożyć ją sobie do ust. Jest to sytuacja nadzwyczajna, i rodzic może krzyknąć lub uderzyć dziecko w rękę, lecz tylko z powodu autentycznej troski o nie, żeby powstrzymać je przed zrobieniem czegoś niebezpiecznego. Jak tylko dziecko zostawi truciznę, kończy się gniew rodzica. Jest tak dlatego, że gniew skierowany był przeciwko działaniom dziecka, które mogły mu przynieść szkodę, nie zaś przeciwko samemu dziecku. W takim przypadku, właściwe jest zastosowanie koniecznych środków, aby zatrzymać działanie, takich jak gniew, krzyk lub uderzenie.  Jeśli gniew skierowany jest do drugiej osoby, jeśli żywimy wobec tej  osoby urazę, wtedy uczucie to  utrzyma się przez długi czas.  Kiedy ktoś próbuje wyrządzić ci szkodę, lub czujesz, że zostałeś skrzywdzony, żywisz wobec tej osoby negatywne uczucia, i nawet jeśli ta osoba nie postępuje  już w ten sposób, ciągle odczuwasz w stosunku do niej nieprzyjemne uczucia. W poprzednim przypadku, jak tylko kończy się niewłaściwe działanie dziecka., gniew odchodzi. Te dwa rodzaje gniewu bardzo się od siebie różnią.

A co z gniewem wobec niesprawiedliwości społecznej? Czy on trwa bardzo długo, dopóki niesprawiedliwość się nie skończy?

Gniew wobec niesprawiedliwości społecznej pozostanie, dopóki cel nie zostanie osiągnięty. Musi pozostać.

Rozumiem. Czy naprawdę musimy żywić uczucie gniewu?

Oczywiście. Gniew skierowany  jest przeciwko niesprawiedliwości społecznej, wraz z walką, aby ją naprawić, tak więc powinien być utrzymany dopóki cel nie zostanie osiągnięty. Jest to konieczne dla zatrzymania niesprawiedliwości społecznej i niewłaściwego, destrukcyjnego działania.

Tłumaczenie: Jan Skoczylas

Adaptacja z książki Noriyuki Ueda  ?The Dalai Lama on What  Matters Most: Conwersations on Anger, Compassion and Action? wydanej przez Hampton Road Publishing.

źródło: Tricycle: The Buddhist Review  

zobacz także:

J.Ś. XIV Dalajlama: Prawa Człowieka, Demokracja i Wolność

David Tetsu-un Loy: Co zrobiłby Budda?