J.Ś. Dalajlama: Wojna jest anachronicznym sposobem rozwiązywania konfliktów

Foto: Charles LeBlanc/Flickr/Creative Commons

Foto: Charles LeBlanc/Flickr/Creative Commons

Kwestia Iraku jest obecnie niezwykle istotna. Wojna i inne rodzaje zorganizowanej walki pojawiły się wraz z rozwojem ludzkiej cywilizacji. Wydaje się, że stały się nieodłączną częścią ludzkiej historii lub ludzkiego temperamentu. Jednocześnie nasz świat zmienia się niezwykle szybko. Mogliśmy zobaczyć, że za pomocą walki nie jesteśmy w stanie rozwiązać naszych ludzkich problemów. Problemy, których przyczyną jest różnica poglądów muszą być rozwiązywane przez stopniowy proces dialogu. Bez wątpienia na skutek wojen mamy zwycięzców i pokonanych, lecz tylko czasowo. Zwycięstwo lub przegrana będące rezultatem wojen nie trwają długo. Po drugie, współczesny świat jest tak współzależny, że przegrana jednego kraju musi mieć wpływ na resztę świata, i w rezultacie wszyscy, w sposób bezpośredni lub pośredni, ponosimy straty.

W obecnych czasach świat stał się tak mały i tak bardzo współzależny, że wojna stała się anachronicznym, całkowicie przestarzałym sposobem rozwiązywania konfliktów. Zazwyczaj mówimy ciągle o reformach i zmianach. Wśród starych tradycji i sposobów postępowania jest wiele takich, które albo nie przystają już do naszej obecnej rzeczywistości, bądź ze względu na swoją krótkowzroczność przynoszą skutki odwrotne od zamierzonych. Umieściliśmy je na śmietniku historii. Również wojna powinna się tam znaleźć.

Niestety, mimo  że jesteśmy w XXI wieku, ciągle jeszcze nie potrafimy uwolnić się od nawyków starszych generacji. Mówię w tej chwili o przekonaniu lub wierze w możliwość rozwiązania naszych problemów za pomocą broni. To z powodu tego założenia świat doświadcza mnóstwa różnych problemów.

Ale co my możemy zrobić? Co możemy zrobić, gdy wielkie mocarstwa już podjęły decyzję? Jedyne, co możemy zrobić, to modlić się o stopniowe zanikanie tradycji wojen. Oczywiście tradycja militarystyczna może nie zaniknąć tak łatwo.

Zastanówmy się teraz, kto najbardziej cierpi na skutek wojen. Jeśli nastąpi rozlew krwi, ludzie posiadający władzę i ci, którzy są za to odpowiedzialni, zawsze znajdą dla siebie bezpieczne miejsce, unikną będącej jego konsekwencją niedoli. Zawsze się jakoś zabezpieczą, jak nie w ten sposób, to w inny. A co z biednymi, bezbronnymi ludźmi, dziećmi, ludźmi starymi i niedołężnymi? To oni właśnie najbardziej odczują skutki spustoszenia. Pociski i kule nie rozróżniają pomiędzy niewinnymi a winnymi. Pocisk, kiedy zostanie wystrzelony, nie okaże szacunku niewinnemu, biednemu, bezbronnemu ani godnemu współczucia. Tak więc prawdziwymi przegranymi będą biedni i bezbronni, ci, którzy są całkowicie niewinni, i ci, którzy ledwie wiążą koniec z końcem.

Z dobrych rzeczy, mamy teraz wolontariuszy udzielających pomocy medycznej i innych rodzajów pomocy humanitarnej w rejonach dotkniętych wojną. Jest to podnoszące na duchu osiągnięcie obecnych czasów.

Okej, pomódlmy się teraz o to, aby jeśli to możliwe nie było więcej wojen, a jeżeli wojna jednak wybuchnie, o to, by przelew krwi i cierpienia były jak najmniejsze. Nie wiem, czy nasze modlitwy przyniosą jakiś rzeczywisty skutek. Lecz to jest wszystko,  co w tej chwili możemy zrobić.

Przetłumaczone i wydane przez Departament Informacji i Stosunków Międzynarodowych Centralnej Administracji Tybetańskiej.

Tłumaczenie z angielskiego: Jan Skoczylas

źródło: www.tibet.net

Po raz pierwszy opublikowane na stronie:  dalajlama.info.pl