Hozan Alan Senauke: Nie budzimy się sami

Alan Senauke: W okresie przygotowań do wyborów w Birmie, Jack Kornfield i ja  pracowaliśmy nad listem do Obamy i Clintona. Podpisało go około 150 nauczycieli buddyjskich.  Oczywiście nic ich to nie kosztowało, ale przynajmniej podjęliśmy małe, symboliczne działanie. Wyraziliśmy nasze stanowisko.   Zasadniczo prosiliśmy, żeby nie uznali   tych wyborów za legalne, oraz, aby zaapelowali o uwolnienie więźniów politycznych, co też zrobili. Było dla mnie zadziwiające, jak szybko ludzie zareagowali. Zmiana klimatu, rzecz jasna, nie jest kwestią typową. Zajmując właściwe stanowisko w sprawie państwowych represji w Birmie, tak naprawdę niczym nie ryzykujesz. Zajęcie stanowiska w kwestii zmiany klimatu – jeśli naprawdę dobrze to przemyślisz – oznacza rezygnację z  pewnych rodzajów przywilejów, które możesz utożsamiać z jakością życia.  Może to wiązać się z  koniecznością podjęcia trudnych wyborów.

Ecobuddhism: Wielu Europejczyków uważa, że w kwestii klimatu Ameryka jest regresywna. W przeciwieństwie do Unii Europejskiej nie podjęła żadnych zobowiązań prawnych w celu naprawienia sytuacji, a jej emisje na głowę  mieszkańca są najwyższe na świecie. I to stanowisko nie jest tak bardzo  związane z  dążeniem do zachowania poziomu jakości życia, lecz raczej  z utrzymaniem zinstytucjonalizowanego, pożerającego ropę i gaz,  rozrzutnego społeczeństwa. Korporacje zajmujące się wydobyciem paliw kopalnych, takie jak Exxon Mobil, są bogatsze  od niektórych krajów europejskich i  mają ogromne wpływy polityczne.

AS:  Zindustrializowana władza jest całkowicie spleciona z militaryzmem. Nie chodzi tu już dłużej jedynie o ropę.  Ameryka jest dominującą siłą  militarną, i to poprzez tę siłę zapewniamy sobie przepływ tej ropy. Większość z niej nie jest już produkowana tutaj – sprowadzamy ją z Bliskiego Wschodu, Nigerii, Meksyku i Kanady. Czy nasza armia stała się obrońcą przemysłu naftowego? No cóż, zawsze była postrzegana jako obrońca naszego stylu życia. Jeśli nasz styl życia zależy całkowicie od produktów naftowych,  to właśnie tym interesom  służy.

EB:   Obecne midterm elections (wybory odbywające się co 4 lata w połowie kadencji prezydenckiej), wprowadzające 50 sceptyków klimatycznych  do Izby Reprezentantów, wyglądają na „najlepsze wybory, jakie można kupić za pieniądze” (the best elections money can buy). Jest to rezultatem masywnego sponsoringu ze strony korporacji,  zalegalizowanego  decyzją Sądu Najwyższego.  Dlaczego nie było żadnej znaczącej reakcji na tę decyzję?

AS: Jest to jedna z bardziej zadziwiających   rzeczy jakie się tutaj zdarzyły. Rzeczywiście nie było żadnej reakcji.

EB: Co ma zrobić osoba praktykująca medytację buddyjską, gdy widzi te struktury władzy i ekstrawagancką manipulację –  blokadę mediów, brak prawdziwego publicznego dyskursu?  Czy patrzymy na coś, wobec czego jesteśmy  bezsilni?

AS: No cóż, tak właśnie jest.  Oczywiście jest pewna ilość fragmentarycznych odpowiedzi, które mógłbym mieć, lub miałem.  Jednocześnie nie jestem zaskoczony, gdy rzeczy się rozpadają. Jest to jedna z rzeczy, do których przygotowuje cię medytacja.  Jesteś w stanie znieść coś, co jest nie do zniesienia.   Nie oznacza to, że to akceptujesz, ale jesteś w stanie to wytrzymać.  Potrafisz zrozumieć, że rzeczy się rozpadają – istnieją przyczyny i warunki , które rozwijają się zgodnie z własną dynamiką – i mamy  wobec tego  zobowiązania.  Na każdym z nas spoczywa indywidualna odpowiedzialność  za to, aby żyć zgodnie z tym, co uważamy za właściwe.

To co jest w Ameryce najtrudniejsze, to zorganizowanie jakiegokolwiek ruchu, zaczynającego się od tego poczucia odpowiedzialności.  Stopień kontroli mediów, kontroli edukacji oraz ścisłej kontroli policyjnej i militarnej, definiuje nasze życia.  Z pewnymi wyjątkami, historia budowania ruchów społecznych jest w naszym kraju żałosna.  Ruch praw obywatelskich miał w sobie potencjał na doprowadzenie do wielu zmian, jednak rozpadł się na skutek represji. Został wchłonięty, podzielony, a nawet przybrał pewną dozę białej supremacji.  Techniki kontrolowania opinii publicznej są obecnie bardzo wyrafinowane. Mamy teraz do czynienia z manipulacją „high tech”, która   30 czy 40  lat temu w ogóle jeszcze nie istniała.

EB: Reklama omija  filtry świadomości i kieruje obrazy do nieświadomego umysłu, gdzie stają się wewnętrznym przymusem. Te techniki zostały rozwinięte po drugiej wojnie światowej  przez bratanka Freuda, Bernaysa i jego następców.  Żyjemy teraz  w świecie, w którym największe korporacje dysponują niezwykle efektywnymi technikami inżynierii społecznej.  Nie lada wyzwaniem stało się nawet bycie tego po prostu świadomym.

AS:  Działania  nakierowane na powstrzymanie  prób stworzenia spójnych ruchów postępowych w USA nie są czymś nowym – mamy z nimi do czynienia od czasów Tocqueville?a, lat czterdziestych dziewiętnastego wieku.  I nie widzę żadnych.  Więc pytanie nie powinno brzmieć „co ma zrobić osoba praktykująca medytację buddyjską?”, lecz raczej  „co ma zrobić  człowiek mieszkający w tym kraju?”.

Grupa, którą określa się mianem „amerykańskiej lewicy” jest pod wieloma względami po prostu bezsilna. Miała swój krótki czas, naprawdę zdestabilizowała państwo,  lecz została wchłonięta do szerszego nurtu społecznego  poprzez manipulację opinią publiczną i konsumeryzm.

 Wydaje się, że obecnie kontrolę sprawuje technologia, która przeżywa właśnie apogeum swojego rozwoju. Kiedy coś stworzyłeś,  powstaje przymus, aby tego użyć.  Jak powiedział Czechow:  „Jeśli w pierwszym akcie nad lampą wisi pistolet, w trzecim akcie zostanie użyty”.  Mogliśmy to zaobserwować od lat pięćdziesiątych  w przypadku programu   pocisków  balistycznych –   każda nowość wymagała następnego poziomu technologicznego: bomby, pociski,  systemy naprowadzania,  monitoring – dopóki  nie osiągnęli punktu zapewniającego wzajemne zniszczenie.

Rzeczywiście, można powiedzieć, że to „działało” – w dwubiegunowym świecie.  Ale tego świata już nie ma.  Tak wiele potęg dysponuje bronią nuklearną,  że niektóre z nich nie będą grały zgodnie z „zasadami”.  Rosjanie i Amerykanie przestrzegali pewnych „konwencji konfliktu”,  ponieważ przekroczenie granicy  mogłoby spowodować odwet. W latach osiemdziesiątych mogli  utrzymywać, że pewność wzajemnego zniszczenia w razie użycia broni jądrowej przyniosła tak zwany „pokój”.  Lecz technologia nie pozostaje w pudełku.  Uzyskują ja inne państwa –  i nie chcą lub nie mogą przestrzegać reguł.

EB: Wydaje się, że takie „hiper-wynalazki” odzwierciedlają, częściowo, neuroplastyczność naszego mózgu.  Im bardziej rozwijamy jakiś rodzaj zachowania, tym więcej tworzy się połączeń neurologicznych, które jeszcze bardziej  je wzmacniają.  Ewolucja społeczna  ludzkości staje się zarówno  szybka, jak i  potencjalnie patologiczna.

AS: To ma sens. Pod wieloma względami, coś podobnego zawarte jest w tradycji Zen. Cała dyskusja na temat relatywność i absolutu – począwszy od buddyzmu chińskiego – prowadzi do tych samych pytań.  Z pewnością literatura  koanowa, znowu zaczynając od tradycji Chan,  nieustannie gra z tymi ideami.  W ogólnym znaczeniu, promuje ona wartość Wielkiego Umysłu, jako prawdziwej manifestacji człowieczeństwa, doceniając jednocześnie siłę lewej półkuli mózgu –  to, że  niezróżnicowane można przedstawić jedynie za pomocą tego, co jest zróżnicowane.  Jest to jedyny sposób: to istnieje w relacji, a jednocześnie znajduje się w równowadze.

EB: Neuropsychologia pokazuje, że nasza lewa półkula, źródło zarówno języka, jaki i technologii, zachowuje się nieco podobnie do ambitnego  lokalnego biurokraty.  Z drugiej strony, nasza prawa półkula pozostaje w „ciszy”, lecz jest niezbędna dla intuicji,  myślenia holistycznego (myślenie gestalt –  gestalt thinking) i relacji opartych na empatii.  Jeśli chodzi o poziom społeczny,  kilka lat temu Joel Bakan poprosił  grupę psychiatrów o zbadanie zachowania korporacji („korporacja jako osoba”) przy użyciu standardowych kryteriów diagnostycznych.  To co znaleźli, to psychologiczny profil psychopaty.  Czy to jest źródło naszego globalnego kryzysu ekologicznego?  Najwyraźniej stworzyliśmy dominującą instytucję naszych czasów na wzór psychopaty.

AS: To współgra z częścią mojej pracy, a także z tym co David Loy napisał o korporacjach, jako mechanizmach  powodujących  całkowity dysonans poznawczy i oddzielenie.  Psycholog nazwałby to oddzieleniem moralności osobistej od moralności pracy.  W swojej książce  A Buddhist History of  the West David  opisuje szczegółowo rozwój korporacji. Oczywiście, podobnie jak ze wszystkim innym,   nastąpiło tutaj przyspieszenie, które  przekracza nasze możliwości  zahamowania  tego procesu.

EB: Naomi Klein dowodzi, że wszędzie tam, na całym świecie,  gdzie dochodzi  do  załamania społeczeństw, międzynarodowe korporacje mają w tym swój  udokumentowany interes  i przyczyniają  się do tego – ponieważ mogą dokonywać  wyprzedaży aktywów państwa  i używać jego zasobów. Nazwała to „kapitalizmem katastroficznym”.

AS: Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Tak właśnie jest.

EB:  Czy zmiana klimatu nie jest zatem ekstremalną formą „katastroficznego kapitalizmu?”

AS: Myślę, że tak,  z całą pewnością.  Ale  myślę też, że  pierwotnie nasze sądy  działały w warunkach przed-industrialnej Ameryki, gdzie mogły  obserwować  industrializację , lecz w warunkach   kapitalizmu nie tak intensywnego  lub nie na tym poziomie, jaki mamy teraz.  Jakkolwiek  niedawne uzasadnienie Sądu Najwyższego USA nie jest całkowicie pozbawione sensu, nie odnosi się do obecnej sytuacji.  Więc nie zgadzam się z nim i nie sadzę, żeby było roztropne. Mam na myśli –  czy oni patrzą na resztę świata?

Rozmawiałem z jednym z moich nauczycieli, Haradą Roshim , który jest cudownym nauczycielem Rinzai, o stosunku japońskiego buddyzmu do wojen w dwudziestym wieku.  Uważa się tych gości za „oświeconych mistrzów zen”. Mam  co do tego wątpliwości.  Jaki rodzaj oświecenia  pozwala na zabijanie rosyjskich i chińskich więźniów, tak jakby byli tylko rzeczami?

Nie sądzę, żeby mieli prawo twierdzić w tym kontekście że „nie  ma istot”, tak jak jest to napisane w Diamentowej Sutrze , ponieważ Sutra mówi następnie: „dlatego troszczymy się o wszystkie istoty”.  Roshi Harada powiedział mi: „Musisz wziąć  pod uwagę kulturę, w której oni żyli –  to była Japonia przed-nowoczesna, lub na samym  początku nowoczesności, i bardzo odizolowana.  Oni nie byli w stanie spojrzeć poza rzeczywistość swojego własnego społeczeństwa, i to pozwoliło im na udział w militarystycznym nacjonalizmie”.

Pomimo tego, że lubimy myśleć, iż żyjemy w wielkim zglobalizowanych świecie,  w pewnym  sensie  Sąd Najwyższy nie umiał spojrzeć poza granice swojej własnej, małej kultury amerykańskiej.  Lecz dla nas, jako buddystów, jest to dokładnie to, co musimy zrobić. Pierwszym krokiem na Ośmiorakiej Ścieżce jest Właściwy Pogląd –  pogląd oparty na świadomości wzajemnej współzależności.  Czasami  pogląd jest wąski i zamknięty, jak moja wiedza o na temat działania nagrywarki cyfrowej.  Jeśli mój pogląd jest nieco szerszy, zauważam wszystkie cztery osoby znajdujące się w tym pomieszczeniu.  I może się on rozszerzać coraz bardziej.  Właściwy Pogląd to widzenie tego, co znajduje się przed tobą, czasami w bardzo skupiony sposób –  lecz jeśli jest to nasz jedyny sposób, nie doświadczamy Właściwego Poglądu.

Niedawno zmarły Bill Devall, był redaktorem prac Arne Naessa.  Był człowiekiem Zen  – pozornie moim uczniem, chociaż to raczej ja powinienem się od niego uczyć.  Wykładał socjologię na Uniwersytecie Stanowym w Humboldt i był aktywistą.  Pamiętam pewne bardzo naładowane emocjami spotkanie z nim,   przed jego śmiercią.  Powiedział:  „Chrześcijanie mówią o zmianach klimatu, a buddyści o tym nie mówią. Dlaczego tego nie robicie?”  „Mówiłbym o tym, ale potrzebuję pomocy. Nie mam wystarczającej  wiedzy”, odpowiedziałem.  Bill bardzo się zezłościł i  poszedł sobie.

Był naprawdę inspiracją. To, co najwspanialsze,  dotarło do mnie już po jego śmierci.  Na szczycie znajduje się coś w rodzaju pnącza winorośli… Bill dysponował umiejętnościami, zarówno intelektualnymi,  jak i  zen, dzięki którym mógł to robić.   Wy również macie zdolności  intelektualne i biegłość w buddyzmie, pozwalające wam z tym pracować. Lecz chciałbym zadać wam pytanie. To, co znikło z pola widzenia, to kontrola przyrostu naturalnego.  O tym się w ogóle nie mówi.  A ma to duży związek z tym, o czym teraz mówimy, czy nie sądzicie?  Był to gorący temat 25 lat temu. To już przeszłość, a w Ameryce kwestia ta stała się  politycznym dynamitem.

EB: Te  kwestie są ściśle powiązane.  Worldwatch Institute i inni próbują sprowadzić to z powrotem do centrum uwagi. Problem populacji jest bardzo poważny.  Kiedy mylimy o Rwandzie, Egipcie, Nigerii, Iranie, Indiach, Indonezji…więcej ludzi, większe zużycie paliw kopalnych, większe zniszczenie naturalnych siedlisk, większa degradacja ekosystemów. W świece ograniczonych zasobów i kryzysu klimatycznego nie da się ukryć prawdopodobnego rezultatu: masowego załamania populacji.

AS: Właśnie to miałem na myśli mówiąc o „rozpadających się rzeczach”. To może się zdarzyć.  I jest to częścią tego, co jest  nie do zniesienia,  a czemu możliwe, że będziemy musieli stawić czoła. W rzeczywistości, to już się dzieje.

EB: Bez wątpienia: w 2010 roku byliśmy świadkami powodzi w Pakistanie, Chinach i Australii, bezprecedensowej fali upałów w Rosji, które zniszczyły 40%  tamtejszych upraw pszenicy –  wszystko w najcieplejszym roku, jaki do tej pory odnotowano. To nie jest coś, co dotyczy naszych dzieci i wnuków. To dzieje się właśnie teraz.

AS: W jaki sposób globalne ocieplenie wpływa na lokalne zjawiska pogodowe w miejscu, w którym  mieszkasz?

EB: Tak jak wszędzie, ilość  wilgoci w atmosferze spowodowana wyższymi temperaturami powierzchni morza skutkuje zwiększoną ilością opadów deszczu i śniegu, i więcej potężnych  wichur nadchodzi znad oceanu.

AS: To dzieje się w całej Ameryce, ale temu zaprzeczamy.

EB: No tak, można powiedzieć, że  media i politycy  przyjęli strategię dysonansu poznawczego.  Mamy połączenie psychopatycznej karty praw korporacji z największymi w historii zyskami przemysłu paliw kopalnych. To jest  niezwykle groźne.  Dysponujemy możliwościami zmiany:  energia odnawialna jest zdrowa, realna, i już  przegania energię nuklearną.  Nie wydziela związków węgla ani  toksycznych odpadów. Lecz stanowi zagrożenie, którego nie będzie tolerował  Wielki Węgiel.  Zmanipulowany  rynek pozwala  im na miliardy dolarów subsydiów z kieszeni podatników.  Więc posługując się inżynierią społeczną tworzą „najlepszy rząd, jaki można kupić za pieniądze”.

AS: Lub wykupują technologie. Robili to wielokrotnie w dwudziestym wieku.  Wykupili transport we wszystkich miastach w USA, również w Berkeley.  Jest tutaj długa  ulica nazywana Key-Route,  która była trasą tranzytową przez całe Berkeley.  Wykupiły ją przedsiębiorstwa samochodowe i naftowe. To samo stało się w Los Angeles. Trudno w to teraz uwierzyć, ale Los Angeles miało kiedyś rozbudowany system transportu publicznego.

EB: Jak to się ma do Buddyzmu i medytacji?  Mamy tutaj indywidualnego praktykującego, zainteresowanego  przebudzeniem. Do czego się budzimy?

AS: Rzecz polega na tym, że nikt nie budzi się sam.  Jednym z naszych problemów jest to, że ludzie chcą się kurczowo uczepić mądrości, która ma  być odpowiedzią.  W czasie sesshin przez cały tydzień rozmawiam z ludźmi,  którzy  chcą żebyś dał im odpowiedź będącą rozwiązaniem problemu mojego cierpienia.

Od dawna uważam, że te nauki są lekarstwem.  A lekarstwo nie jest pożywieniem. Jeśli weźmiesz za dużo lekarstwa, staje się ono trucizną.  Jeśli myślisz, ze lekarstwo zaspokoi twój głód, będziesz miał  poważny problem.  Lekarstwo jest po to,  by doprowadzić cię do stanu równowagi, nieprawdaż?

Budda żył w środowisku, w którym wszystko było w dużym stopniu zdeterminowane społecznie, czego przykładem był system kastowy, który zresztą przetrwał do dzisiaj.  Twoje miejsce w społeczeństwie było zdeterminowane urodzeniem, byłeś tym związany przez całe życie.  Odpowiedzią Buddy, wynikającą z jego zrozumienia, było dostarczenie antidotum na tę sytuację. Prawdziwym Braminem był dla niego ktoś, kto działa w sposób oświecony, nie zaś ktoś, kto urodził się, jako członek wyższej kasty.  Możesz to realizować poprzez swoje działania i intencje.  Budda zaszczepiał etos jednostek biorących odpowiedzialność za swoje życie.

Musimy  zastanowić się nad  naszym własnym otoczeniem kulturowym.  Tu i i teraz, mamy zdumiewająco indywidualistyczną ideologię  –  która jest fałszywa.  Jesteśmy masowym społeczeństwem, lecz dajemy się nabrać na tę całą gadkę o indywidualizmie.

Niepokoi mnie trochę to, co nazywam „Buddyzmem Burger Kinga”.  Motto Burger  Kinga brzmi:  „Zrobimy to po twojemu”.  Każdy klient może wybrać takiego jak chce hamburgera. W rzeczywistości one niewiele się różnią.  Jeden jest z ketchupem, a inny z majonezem, nie ma  dużej różnicy. Nie możesz nawet  dostać hamburgera wegetariańskiego.  Możesz to zrobić na różne sposoby, dopóki nie wybierzesz sposobu, który nie pociąga za sobą zabicia krowy.

Buddyzm zaangażowany i buddyzm zaangażowany społecznie, rozpoznaje konieczność ciągłego dostosowywania nauk Buddy  do warunków  społecznych.  Buddyzm  czasów Buddy był doskonale dostrojony do ówczesnego społeczeństwa i dostarczał  lekarstwa społeczeństwu, które go otaczało.  Podobnie było z buddyzmem chińskim i japońskim.  W zakresie w jakim były to religie zorganizowane, prawie zawsze  pojawiały się aspekty problematyczne.

Jak do tej pory, buddyzm zaangażowany nie miał takich problemów, ponieważ jest nurtem naprawdę marginesowym.  Piętnaście lat temu, gdy pracowałem z Buddhist Peace Fellowship,  był tylko nasz magazyn Turning Wheel. Jeśli chciałeś poczytać o buddyzmie zaangażowanym, czytałeś Turning Wheel.  Teraz możesz o tym czytać w Buddhadharmie i innych czasopismach.

Jest  teraz bardzo niewiele księgarni, w których można kupić naprawdę dobre,  głębokie książki.  Jest bardzo mało księgarni –  musisz iść  do Amazon.com. Wszystkie stare księgarnie buddyjskie,  rozrzucone niegdyś po całym Berkeley, zniknęły, i jest dużo dobrych rzeczy, których nie można dostać. Tak jak lewica lat osiemdziesiątych,  radykalne myślenie społeczne zostało wchłonięte przez system.  Ale jest nas trochę, znamy się nawzajem, i nie zamierzamy się poddawać.

W książce Roshiego Aitkena  Zen Master Raven – Sayings and Doings of a Wise Bird, ktoś pyta: „Jakie jest znaczenie właściwego poglądu?”  I Raven odpowiada „Jesteśmy w tym wszyscy razem?.  Myślę, że jest to strzał w dziesiątkę. Nie budzimy się sami.

8ecb0d96dc3b56701b773bef7b522e1a_f760

Sensei Hozan Alan Senauke jest wice-opatem  Berkeley Zen Centre w Kalifornii.  Mieszka w BZC  ze swoją żoną, Laurie i dwójką dzieci.  Od 1991 roku pracuje w Buddhist Peace Fellowship, gdzie jest obecnie głównym doradcą. Kontynuuje swoją pracę aktywisty  buddyzmu zaangażowanego społecznie – założył niedawno Clear View Project,  mający na celu rozwijanie opartych na buddyzmie zasobów służących pomocy i zmianie społecznej. 

Tłumaczenie: Jan Skoczylas

źródło: www.ecobuddhism.org

zobacz także:

Roshi Robert Aitken: Buddyzm zaangażowany

David Tetsu-un Loy: Co zrobiłby Budda?

Gary Snyder: Buddyzm i możliwości kultury planetarnej