Wiceprzewodniczący IPCC – planowana przez UE 40% redukcja emisji, to: "za mało, za późno"

photo. Shutterstock

photo. Shutterstock

Zdaniem wiceprzewodniczącego Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu  (IPCC), profesora Jima Skea, redukcja europejskich emisji dwutlenku węgla o 40% do 2030 roku, to będzie „za mało, za późno”.

W styczniu tego roku Komisja Europejska  – organ wykonawczy   Unii Europejskiej, którego zadaniem jest między innymi przedstawianie propozycji nowych uregulowań prawnych – zaproponowała  nowy cel  w zakresie  ograniczenia europejskich emisji gazów cieplarnianych , redukcję emisji o  40% poniżej poziomów z 1990 roku do 2030 roku.  Jednakże od samego początku propozycja ta stała się przedmiotem zaciekłych sporów , wywołując zwłaszcza sprzeciw  krajów Europy Wschodniej,  utrzymujących, że zawarty w niej cel redukcji emisji  stanowić będzie  niesprawiedliwe obciążenie dla ich gospodarek, które są mniej rozwinięte w porównaniu z resztą kontynentu.

Jak podało w  poniedziałek BBC, wiceprzewodniczący IPCC, profesor Jim Skea powiedział, że 40-procentowa redukcja emisji będzie niewystarczająca.  Jego argumentacja jest w skrócie następująca: politycy europejscy nie rozumieją, jak bardzo gospodarka kontynentu będzie musiała się zmienić, aby osiągnąć długoterminowy cel redukcji emisji o 80-95% do roku 2050.  Ponieważ najłatwiejsze zmiany technologiczne i środki ochrony klimatu zostały już wprowadzone w życie, ograniczenie emisji zaledwie o 40% do roku 2030 sprawi, że  pokonanie pozostałego dystansu do  długoterminowego celu  w 2050 roku  będzie bardzo trudne –  w rzeczywistości będzie wymagało redukcji emisji o 300% w ciągu zaledwie dwóch dekad.

„Sądzę, że niewiele osób zdaje sobie sprawę jak ogromne jest to zadanie”, Skea powiedział  BBC – „Jest ono absolutnie  nadzwyczajne i bezprecedensowe. Uważam, że 40 procent do 2030 to za mało i za późno, jeśli naprawdę poważnie myślimy o celach długoterminowych”.

Rzeczniczka Komisarza ds. Klimatu ,  Connie Hedegaard odparła te zarzuty, twierdząc,  że 40% procentowy cel do 2030  pozostaje „w zgodzie z nauką i wprowadza nas na właściwą ścieżkę w kierunku realizacji  celu 2050 roku”.

Spośród krajów członkowskich, najgłośniejszym krytykiem celu 40-procentowej redukcji emisji, jest Polska.  Kraj ten uzyskuje 90% energii elektrycznej z elektrowni węglowych, jest mniej rozwinięty gospodarczo  od swoich sąsiadów i przewiduje 120 procentowy wzrost  kosztów  energii, gdyby  musiał ten cel zrealizować.  Polski rząd nie wierzy również , że propozycja  rekompensaty  w formie dochodów z europejskiego systemu  handlu emisjami zapewni konieczną pomoc w zrównoważeniu kosztów  odejścia od paliw kopalnych.  „Jesteśmy krajem rozwijającym się, i to powinno być wzięte pod uwagę”, powiedziała dziennikowi Financial Times,   podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, Katarzyna Kacperczyk.

Do sprzeciwu Polski dołączyły się inne kraje wschodnioeuropejskie, w tym Węgry, Czechy, Słowacja, Rumunia, Bułgaria, Łotwa i Litwa.

Rada Europejska spotka się w Brukseli 23 i 24 października w celu sfinalizowania  celu 2030  roku Unii Europejskiej, który został ostatnio uaktualniony i  obok  40-procentowej redukcji emisji, zawiera również  30-procentowy wzrost efektywności energetycznej.  Rada nie ma mocy ustawodawczej i może jedynie wydawać rekomendacje,  przekształcenie ostatecznych propozycji  przedstawionych  na spotkaniu w tym tygodniu w obowiązującą politykę, należeć  będzie do Komisji  Europejskiej, Parlamentu Europejskiego i reszty aparatu ustawodawczego Unii Europejskiej.  Od podjętych decyzji zależeć będzie to, jakie konkretne zobowiązania  Unia Europejska jako całość, wniesie do międzynarodowych negocjacji klimatycznych, które odbędą się w Paryżu w roku 2015.

Poszczególne kraje, takie jak Dania, Finlandia i Wielka Brytania już przyjęły ambitne i wiążące prawnie cele dotyczące ograniczenia swoich emisji gazów cieplarnianych do 2050 roku.

Niemniej jednak, najbliższe spotkanie postrzegane jest powszechnie jako decydujący test, czy kraje członkowskie Unii Europejskiej zdolne są do wypracowania możliwego do zrealizowania porozumienia.  Dyplomaci powiedzieli Financial Times, że odpowiednie obietnice subsydiowania zwiększonych kosztów energii mogą przekonać Polskę i jej sojuszników.  „Jesteśmy optymistami, co do możliwego kompromisu”,  kontynuowała Kacperczyk.

Wśród tematów do dyskusji znajduje się pytanie, czy cel klimatyczny powinien obowiązywać wszystkie kraje należące do Unii.  Według BBC,  brytyjski sekretarz ds. energii, Ed Davey uważa,  że poszczególne  państwa „powinny same decydować o swoich własnych strategiach redukcji emisji,  nie będąc ograniczone zbyt wieloma przepisami”. Profesor Skea zgadza się z tą potrzebą większej elastyczności.  Podkreśla również, że najlepszym sposobem na  największą redukcję emisji tak szybko jak to tylko możliwe, jest zwiększenie standardów efektywności, ponieważ z natury rzeczy pozwoli to na usunięcie z rynku najbardziej energochłonnych towarów i usług – co już stanowi korzyść dla konsumentów –  nie wywołując jednocześnie zbyt dużo sprzeciwu politycznego.

Międzynarodowa Agencja Energetyczna (International Energy Agency)  oszacowała, że poprawa efektywności  energetycznej może zapewnić 40 procent redukcji emisji koniecznych, aby globalne ocieplenie nie przekroczyło 2 stopni Celsjusza.

Autor: Jeff Spross

Tłumaczenie: Jan Skoczylas

źródło: Climate Progress

zobacz także: Wspólne oświadczenie amerykańskich Nauczycieli Dharmy ws. zmian klimatu