May Boeve: Spotkanie z Dalajlamą

W ostatnią niedzielę miałam doświadczenie religijne – i nie mam na myśli wizyty w moim kościele w Brooklynie.  Tym doświadczeniem było siedzenie obok Jego Świątobliwości Dalajlamy  podczas dyskusji panelowej na temat zmiany klimatu, na festiwalu Glastonbury.

J.Ś. Dalajlama na festiwalu Glastonbury podczas zorganizowanego przez the Guardian panelu dyskusyjnego na temat zmiany klimatu/fot. 350.org

J.Ś. Dalajlama na festiwalu Glastonbury podczas zorganizowanego przez the Guardian panelu dyskusyjnego na temat zmiany klimatu/fot. 350.org

Dalajlama mówił z wielką swadą: o nauce,  wzajemnych powiązaniach pomiędzy wszystkimi ludźmi, konieczności kontemplacji i działania.  Ale przede wszystkim, jego obecność była wszechobejmująca. Podczas jego  wypowiedzi  miało się wrażenie, że zniknął stupięćdziesięciotysięczny tłum rozbawionych fanów  rocka na zewnątrz namiotu, i był tylko on, i jego głos.  Jego uśmiech wywoływał uśmiech na twarzach wszystkich obecnych, a nagłe wybuchy żywiołowego, zaraźliwego śmiechu za każdym razem   przetaczały się niczym fale  przez cały zgromadzony tłum.  Ciągle żartował, rozglądał się naokoło, żeby zobaczyć czy wszyscy zwracają na to uwagę, i kilkakrotnie całkowicie niespodziewanym gestem, delikatnie ale jowialnie , poklepał mnie po ramieniu.

Nasz panel, zgromadzony przez niepokonany zespół dziennika the Guardian, zajmował się koniecznością zatrzymania paliw kopalnych w ziemi, sukcesami kampanii na rzecz dezinwestycji (ang. Divestment), a także związkami pomiędzy działaniami społecznymi a indywidualnymi. Na każdy z tych tematów Dalajlama miał do powiedzenia coś nieoczekiwanego.  Wyraził wielkie uznanie i poparcie dla Laudato Si, Papieskiej Encykliki o zmianie klimatu.  W istocie, w czasie gdy rozmawialiśmy, w Rzymie maszerowały tysiące ludzi dla poparcia tego przesłania.  Dalajlama chwalił tych, którzy pracują nad tym, by połączyć przywódców religijnych w celu intensyfikacji działania.  

Mój ulubiony moment nadszedł na samym końcu, gdy został poproszony o swoje końcowe refleksje na temat tego, co ludzie powinni zrobić w obliczu kryzysu klimatycznego.  Po krótkiej pauzie powiedział: „Nie wiem! Słuchajcie tych ludzi!, wskazując gestem na nas, zasiadających w panelu.  Ale następnie zatrzymał się, aby powiedzieć coś, co zapamiętam na zawsze:

„Najpierw musimy kontemplować, i modlić się, i próbować zrozumieć, zrozumieć, zrozumieć.  To buduje nasze przekonanie.  A następnie musimy przystąpić do działania”.

Związek między tymi tematami, kontemplacją a działaniem, jest niezwykle ważny w ruchu klimatycznym  – i szczególnie podobał mi się sposób w jaki pokazał,  że działają one razem,  w cyklach, zawsze  wzmacniając zaangażowanie i świadomość.  Jest wiele do nauczenia się o zmianie klimatu i  o tym, dlaczego  wiąże się ona z wieloma innymi zagrożeniami. A podczas tego procesu zdobywania wiedzy,  łatwo jest poczuć się całkowicie przygniecionym, bezsilnym i uchwycić się nadziei, że zjawi się ktoś inny, aby rozwiązać problem,  lub  że będzie to możliwe dzięki technologii, albo że może nie jest tak źle, jak nam się wydaje. Lecz nauka może być  także potężnym  narzędziem,  dokładnie tak jak powiedział Dalajlama,  aby wzmocnić  nasze przekonanie i popchnąć nas do działania.  Na rzecz wycofania się naszych uniwersytetów z inwestycji w paliwa kopalne. Na rzecz instalowania paneli słonecznych na dachach naszych kościołów. Na rzecz powstrzymania budowy rurociągów.  Niezależnie od tego, czy uważamy się za osoby wierzące czy też nie, i jaką wiarę wyznajemy (a moją nie jest buddyzm tybetański!),  to przesłanie może mieć moc wyzwalającą.  Poproszono mnie niedawno, abym wypowiedziała się  na temat wiary i zmiany klimatu w moim kościele. Był to czas i okazja na wyjaśnienie wielu kwestii. Religia zmusza nas do wiary w rzeczy, których nie możemy udowodnić, ani być ich pewnym, a mimo to gdy to robimy,  wzmacniamy się i budujemy odporność. Nie możemy być pewni, jakie będą najgorsze skutki zmiany klimatu – ale wiemy, że ten problem już z nami jest.   Wiemy też, że globalnego ocieplenia nie da się już powstrzymać.  Ale jak będzie wyglądał świat natury zachowany dla przyszłych pokoleń? I gdzie będą mogli żyć ludzie w zmieniającym się klimacie?  To są pytania, na które nie znamy odpowiedzi.  Lecz podobnie jak trwamy w naszej wierze, pomimo naszych wątpliwości, musimy działać na rzecz powstrzymania najgorszych skutków zmiany klimatu, nawet jeśli nie możemy być pewni, że nasze wysiłki przyniosą wystarczające rezultaty. Jest to ogromnie zniechęcające –  i rzeczywiście wiara może pomóc nam  w podjęciu działania w obliczu wątpliwości.

Zwątpienie i lęk otaczają nas ze wszystkich stron, i  doświadczenia Dalajlamy z życia na wychodźstwie  pełne są znakomitych powodów dla powstawania tego rodzaju uczuć. Więc gdy zachęcał nas wczoraj, byśmy zawsze wracali w miejsce działania,  poczułem się głęboko zainspirowana. Myślę, że znajdujemy się w punkcie zwrotnym naszej walki na rzecz przeciwdziałania zmianie klimatu. Zachowajcie wiarę.

May Boeve, 30 czerwca 2015

Tłumaczenie: Jan Skoczylas 

źródło: 350.org