J.Ś. XIV Dalajlama: Esej o górach

W tych magazynach naturalnych skarbów, nasi lekarze znajdowali wiele cennych ziół i roślin, z których wytwarzali swoje lekarstwa, a nomadowie pożywną paszę dla swoich zwierząt, tak ważnych dla tybetańskiej gospodarki. Lecz łańcuchy górskie Krainy Śniegu mają też inne, o wiele szersze znaczenie dla ludzi — znajdują się tam źródła wielu wielkich azjatyckich rzek. Masowe wylesienie i zniszczenie środowiska naturalnego, które nastąpiło po brutalnej okupacji Tybetu przez Chiny, jest częściowo odpowiedzialne za ostatnie gwałtowne powodzie na subkontynencie indyjskim i w Chinach.

My Tybetańczycy, przez ponad 1000 lat przestrzegaliśmy wartości duchowych i ekologicznych w celu utrzymania delikatnej równowagi biologicznej ekosystemów na całym zamieszkanym przez nas płaskowyżu. Zainspirowani przez nauki Buddy o niestosowaniu przemocy i współczuciu, ochraniani przez nasze góry, staraliśmy się szanować wszystkie formy życia i nie zakłócaliśmy spokoju naszym sąsiadom.

Obecnie, kiedy mówimy o ochronie środowiska naturalnego, to niezależnie czy mamy na myśli faunę i florę, lasy, oceany, rzeki czy też góry, decyzja o podjęciu działania musi wypływać z naszego serca. Tak więc, moim zdaniem niezmiernie ważne jest, aby każdy z nas rozwinął prawdziwe poczucie powszechnej odpowiedzialności, nie tylko wobec tej pięknej błękitnej planety, która jest naszym domem, lecz również wobec niezliczonych czujących istot, z którymi ją wspólnie dzielimy.

dalajlama.phpPodróżni w Tybecie tradycyjnie dodawali kamień do Kopców znajdujących na szczycie wzgórz lub przełęczy górskich, czyniąc to wydawali okrzyk: “Lha-gyal-lo- Zwycięstwo bogom”. Następnie można było dodać “kamienie Mani” z wyrzeźbionymi modlitwami i innymi inskrypcjami wraz z flagami modlitewnymi. Jednym z praktycznych rezultatów tego tradycyjnego poczucia szacunku wobec środowiska naturalnego, jest głęboka troska o jego zachowanie. Czytaj dalej J.Ś. XIV Dalajlama: Esej o górach

Puszcza Białowieska ciągle niszczona! Apel do Ministra Środowiska

Czołowe organizacje działające na rzecz ochrony przyrody oraz naukowcy prowadzący badania w Puszczy Białowieskiej wystosowali apel do Ministra Środowiska o natychmiastowe wstrzymanie wycinki na cennych terenach przyrodniczych Puszczy Białowieskiej.

W październiku 2010 r. Minister Środowiska Andrzej Kraszewski deklarował podjęcie działań zmierzających do rzeczywistej ochrony puszczańskiej przyrody — m.in. zaprzestania od 2011 r. wycinki drzew z najcenniejszych przyrodniczo terenów. Fakty przeczą jednak ministerialnym zapewnieniom. Przeprowadzona inwentaryzacja działań Lasów Państwowych wykazała, że w większości planowane pozyskanie drewna lub zabiegi “sanitarne” w Puszczy mają być prowadzone na terenach kluczowych dla ochrony puszczańskiej przyrody.

Organizacje działające na rzecz ochrony przyrody oraz naukowcy po raz kolejny, zaniepokojeni brakiem rzeczywistej ochrony Puszczy Białowieskiej i odpowiedzialności za złożone deklaracje, zaapelowali do Ministra Środowiska o podjęcie skutecznych działań na rzecz ochrony Puszczy Białowieskiej i natychmiastowe wstrzymanie wycinki na wskazanych obszarach oraz o wprowadzenie zakazu cięć sanitarnych na obszarach wyłączonych z zabiegów hodowlano-ochronnych.

Czołowe organizacje działające na rzecz ochrony przyrody oraz naukowcy prowadzący badania w Puszczy Białowieskiej wystosowali apel do Ministra Środowiska o natychmiastowe wstrzymanie wycinki na cennych terenach przyrodniczych Puszczy Białowieskiej.

W październiku 2010 r. Minister Środowiska Andrzej Kraszewski deklarował podjęcie działań zmierzających do rzeczywistej ochrony puszczańskiej przyrody — m.in. zaprzestania od 2011 r. wycinki drzew z najcenniejszych przyrodniczo terenów. Fakty przeczą jednak ministerialnym zapewnieniom. Przeprowadzona inwentaryzacja działań Lasów Państwowych wykazała, że w większości planowane pozyskanie drewna lub zabiegi “sanitarne” w Puszczy mają być prowadzone na terenach kluczowych dla ochrony puszczańskiej przyrody.

Organizacje działające na rzecz ochrony przyrody oraz naukowcy po raz kolejny, zaniepokojeni brakiem rzeczywistej ochrony Puszczy Białowieskiej i odpowiedzialności za złożone deklaracje, zaapelowali do Ministra Środowiska o podjęcie skutecznych działań na rzecz ochrony Puszczy Białowieskiej i natychmiastowe wstrzymanie wycinki na wskazanych obszarach oraz o wprowadzenie zakazu cięć sanitarnych na obszarach wyłączonych z zabiegów hodowlano-ochronnych.

Treść Apelu

Szanowny Panie Ministrze

Wielokrotnie zapewniał Pan publicznie, że w 2011 r. cięcia drzew w Puszczy Białowieskiej zostaną przesunięte poza tereny najcenniejsze przyrodniczo i będą służyć wyłącznie potrzebom lokalnej społeczności [czytaj]. Na dowód tych działań Lasy Państwowe przedstawiły mapę planowanych miejsc pozyskania drewna, które miały zostać wyznaczone zgodnie z tymi zasadami i miały być dostosowane do potrzeb zachowania walorów przyrodniczych Puszczy Białowieskiej.

Traktując z całą powagą Pana słowa i deklaracje, w uzgodnieniu z Pana gabinetem politycznym oraz w oparciu o dane przekazane przez Lasy Państwowe, przeprowadziliśmy weryfikację lokalizacji planowanych cięć. Z naszych analiz wynika, że na terenach planowanych do wycinki w 2011 r., znajduje się obecnie co najmniej 40 obszarów (wydzieleń) uznanych za cenne zgodnie z kryteriami, na które się Pan powoływał.

Kolejne 111 obszarów jest na liście potencjalnych konfliktów. Dojdzie do nich w sytuacji gdy planowane zabiegi gospodarcze obejmą drzewostany niezbędne do zachowania ciągłości naturalnych procesów ekologicznych. Do tego należy dodać 53 obszary, na których prowadzona wycinka będzie bezpośrednio oddziaływać na rzadkie gatunki dzięciołów, których liczebność w Puszczy Białowieskiej maleje na skutek prowadzonej tam gospodarki leśnej.

Dużą część planowanych wyrębów mają stanowić tzw. “cięcia sanitarne”, które wbrew Pana poleceniom Lasy Państwowe zamierzają prowadzić również na obszarach, wyłączonych z wszelkich zabiegów gospodarczo-ochronnych. Cięcia sanitarne, podczas których z lasu usuwane są obumierające i martwe drzewa, są jednym z najbardziej szkodliwych przyrodniczo zabiegów. Zgoda na ich kontynuację oznaczałaby aprobatę dla niszczenia Puszczy.

Mając na uwadze potrzebę zachowania walorów przyrodniczych Puszczy Białowieskiej oraz Pana publiczne zobowiązania, apelujemy o natychmiastowe wstrzymanie wycinki na wskazanych przez nas obszarach (zgodnie z załączoną mapą) oraz wprowadzenie zakazu cięć sanitarnych na obszarach wyłączonych z zabiegów hodowlano-ochronnych.

  • Adam Bohdan, Pracownia na rzecz Wszystkich Istot
  • dr Przemysław Chylarecki, Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków
  • Robert Cyglicki, Greenpeace Polska
  • prof. Wiesław Walankiewicz
  • prof. Tomasz Wesołowski
  • dr Marta Wiśniewska, WWF Polska
  • więcej  o Puszczy

    źródło:  www.pracownia.org.pl

Profesor Ludwik Tomiałojć: Możliwe zagrożenia ze strony GMO dla gatunków i ekosystemów

5. 1. Nie wywołane żadną koniecznością redukowanie różnorodności biologicznej pogwałca zasady Światowej Strategii Ochrony Przyrody (World Conservation Strategy 1980) oraz na jej bazie rozwiniętego modelu Rozwoju Zrównoważonego, a zwłaszcza narusza międzynarodową Konwencję o Ochronie Różnorodności Biologicznej (Raport “Caring for the Earth” 1991).

Sposób wprowadzenia prawa dopuszczającego produkty z GMO na terenie UE, a nawet narzucanie go krajom członkowskim, mimo chwalebnych ograniczeń, jest sprzeczne z ideowymi podstawami europejskiego jednoczenia się, jako opartego na takich zasadach rozwoju zrównoważonego, jak:

a) szacunek i troska o całość zbiorowiska życia na planecie (biosferę);
b) demokratyzacja ważnych decyzji (konsultacje społeczne, sondaże, referenda);
c) subsydiarność, tzn. przenoszenie decyzji na poziom regionalny i lokalny;
d) minimalizowanie ryzyka, czyli zasada ostrożności.

Podjęta pod naciskiem USAWTO decyzja Komisji Europejskiej znosząca moratorium na dostęp upraw i produktów z GMO, jako niezgodna z interesem dużej części obywateli nowych krajów członkowskich oraz z życzeniem znacznej części obywateli starej Unii, pozostaje w sprzeczności z nadrzędną w UE ideą społeczeństwa obywatelskiego. Uprawnia to do sprzeciwu wobec tej decyzji.

Moim celem nie jest sprzeciw wobec wszelkiego postępu, lecz sprzeciw wobec ŚLEPEGO postępu” — John Muir, doradca prezydenta USA, koniec 19 w.

Każdy kto wierzy, że genetycznie zmodyfikowane uprawy stworzono dla dobra tej planety powinien przeczytać tę książkę. Przedstawia ona doskonałą analizę przechwytywania globalnej produkcji żywności przez korporacje”.

To drugie o brytyjskiej książce Marka Lappé & Britt Bailey (1999) “Against the Grain, The genetic transformation of global agriculture”. Earthscan Publ., London.

W niniejszym wystąpieniu wypowiadam się o możliwych skutkach ekologicznych i ekonomicznych ZBĘDNEGO lub PRZEDWCZESNEGO wprowadzania do Polski upraw i pasz z GMO. Podkreślam tu, że zastrzeżenia te odnoszą się głównie do niektórych form genetycznych modyfikacji roślin uprawnych, niestety, tych najszerzej już rozpowszechnionych w świecie. W słabszym stopniu uwagi te dotyczą biotechnologii przemysłowej, a jeszcze mniej farmakologicznej. Pozostawiam tu na uboczu także bardzo ważny wpływ na ludzkie zdrowie, jako domenę lekarzy.

1. PODSTAWOWE fakty i OCENY

1. 1. Wobec nadmiaru żywności Europa i Polska ma trudności ze zbytem. A spodziewany jest wzrost plonów w warunkach cieplejszego klimatu i rozwoju rolnictwa “ekologicznego”. Zmniejszywszy o 80% zużycie biocydów (Nowicki i Ribbe 2001), Polska jest zagłębiem żywności czystej chemicznie i o wysokich walorach smakowych. Jej eksport rośnie o 1/4 rocznie.

Konkurentom może zależeć na wmuszeniu Polsce upraw i surowców z GMO choćby po to, aby podważyć nasz atut “czystej” produkcji rolnej.

1.2. Przyspieszone bankructwo drobnych rodzimych producentów rolnych. Wprowadzenie dziś do Polski masowych upraw, pasz i żywności z GMO może się odbyć tylko kosztem przejścia ukrytego na wsi bezrobocia w silnie zwiększone jawne bezrobocie.

1.3. Niepotrzebne wprowadzanie upraw i plonów z GMO zagraża konkretnie:

a) wysokiej różnorodności krajobrazu rolniczego, jako ostoi dla zanikających na Zachodzie kryptogamów, roślin i zwierząt.
b) czystości genetycznej gatunków dzikich, zwłaszcza spokrewnionych z formami GM.
c) agronomicznemu bogactwu genetycznemu (starym odmianom hodowlanym), zmniejszając różnorodność lokalnych kultywarów i odmian zwierząt hodowlanych, z których połowę Zachód utracił przed 1980 (World Conservation Strategy 1980).
d) NIEODWRACALNYM wprowadzeniem nowego genetycznego czynnika do środowiska, niezależnie od rodzaju skutków. Mamy tu nie tyle redukowalne z czasem chemikalia, lecz rozmnażające się i zdolne do przystosowania organizmy żywe.

2. ZIGNOROWANA wiedza ekologiczna i ewolucyjna

Do niedawna sądzono, że Przyrodę tworzą wyraźnie wyodrębnione pule genetyczne zwane gatunkami, powiązane wertykalnymi (dziad, ojciec, syn, wnuk) więzami filogenetycznymi. Dziś jawi się ona jako SIEĆ, wobec nierzadkich POZIOMYCH przecieków (transferów) materiału genetycznego pomiędzy formami geograficznymi, gatunkami, nawet pomiędzy szczeblem podrodzin. Za pośrednictwem mikroorganizmów transfer jest możliwy nawet między odległymi filogenetycznie liniami.

2.1. Przedbiotechnologiczne mieszanie pul genetycznych

Jeszcze poprzedzająca biotechnologiczną ingerencja człowieka-rolnika w przyrodę nasiliła krzyżowanie się form na ogromną skalę. Mieszanie faun i flor jest dziś ogromne: nawet wśród mało mobilnych roślin nasiennych gatunki obce stanowią 32% naszej krajowej flory (Andrzejewski, Weigle 2003).

Wywołane przez człowieka zmiany zasięgów geograficznych, powodując wtórne stykanie się form dawniej oddzielonych, sprzyja przełamywaniu barier rozrodczych między gatunkami i rodzajami, co wielokroć doprowadzało do zlewania się dwóch gatunków w jeden, stanowiąc zawrócenia procesów gatunkotwórczych (specjacyjnych).

Hybrydyzacja zdarza się dziś w przyrodzie wcale nie rzadko, bo pomiędzy:
— 10% gatunków zwierząt wyższych
— u ok. 20% gatunków roślinnych,
— u ok. 25% gatunków wśród lepiej poznanych grup ptaków (Mallet 1997).

Ewolucyjne skutki tego są nieznane, ale z tych i innych powodów dziennie wymiera obecnie ok. 70 gatunków, tych niepowtarzalnych form życia i “fabryk biochemicznych”. Tym samym Ludzkość kontynuuje bezmyślnie swą misję PLANETARNEGO ZABÓJCY różnorodności życia (Wilson 1999, 2003).

Na tle inwazji obcych geograficznie form naturalnych gatunków ekspansja GMO jawi się jako dalszy krok ku UNIFORMIZACJI organizmów żywych na planecie, tyle że realizowanej na niższym od gatunkowego poziomie organizacji.

Mimo tego żadna bogata korporacja nie wspiera badań nad tempem i przyczynami ubożenia różnorodności biologicznej. Zamiast ratowania co się da, akurat instytuty ekologii bywają zamykane (zwłaszcza w Polsce), jako nienowoczesne w porównaniu z “nowoczesną” biotechnologią (to kolejna ślepa z samozachwytu okresowa moda w nauce!), a korporacje biotechnologiczne ten “pożar” bioróżnorodności jeszcze podsycają.

2. 2. Nowy czynnik —  globalnie forsowana ekspansja upraw i pasz z GMO

W Iraku została ona narzucana wojskową siłą okupantów, bez żenady (wg Independent Media Centre-SA, 08.06.2005)! W UE podobnie, a tylko z pomocą mniej jawnego handlowego szantażu i gróźb ze strony USA i Światowej Organizacji Handlu (J. Rifkin 2005, tajne instrukcje ujawnione przez WikiLeaks 2010).

2.3. Zignorowanie wiedzy o częstym w zjawiskach ekologicznych opóźnieniu skutków (Time-lag)

Procesy ekologiczne nieraz zaczynają się z wieloletnim opóźnieniem w stosunku do momentu pierwszego kontaktu między formami uczestniczącymi. Dopiero po wielu latach dostrzega się też mniej oczywiste skutki uboczne.

Przywołam tu historie opóźnionego o kilkanaście-kilkadziesiąt lat ujawnienia negatywnych skutków azbestu, DDT, PCB, freonów, pestycydów, substancji o działaniu hormonopodobnym, czy gazów cieplarnianych. Ich producenci, częściowo ci sami co producenci GMO, także wtedy zaklinali się, że skutki będą tylko dobroczynne!

Oznacza to, że:

- nawet brak dostrzeżenia ubocznych skutków upraw GMO już dziś, nie oznacza nie wystąpienie ich w innym czasie i innych okolicznościach.
— uboczne skutki upraw GMO zapewne poznamy w pełni za 1–3 pokolenia.

Prace testujące skuteczność izolowania upraw GMO od upraw tradycyjnych tę cechę zjawisk ekologicznych — opóźnienie objawów — nagminnie przemilczają. Np. brytyjska praca Brokes i Barfoot (2003) wykonana na zlecenia Agricultural Biotechnology Council, mimo badania tylko przez 5 sezonów konkluduje nieuprawnienie, że “after many years of co-existence” nie stwierdzono mieszania się, które sprawiałoby (tu UWAGA: “… economic and commercial problems”). O skutkach przyrodniczych i zjawisku time-lag, ta i inne prace milczą!

3. JAKIE MOGĄ BYĆ SKUTKI EKOLOGICZNE?

We do not reject all manipulations as being intrinsically wrong because they alter nature. But we question the blind assurances that … genetically engineered crops promise unlimited returns at virtually no environmental cost”.

(AGAINST THE GRAIN, 1999).

3. 1. Nieodwracalność ekspansji GMO w przyrodzie

Biochemik prof. J.B. Neilands stwierdza: “Transgenic seeds may be soon the sole type available”. Podobna konkluzja europejskiego zespołu Independent Science Panel (2002): rozdzielne współistnienie wymienionych upraw (tradycyjnych i genetycznie zmodyfikowanych) byłoby bardzo trudne albo w ogóle niemożliwe.

Tymczasem publikowane na zamówienie koncernów wyniki obserwacji nad rozsiewaniem się nasion lub pyłków, są wykonywane tylko w krótkim czasie i przy stabilnej pogodzie. Nie biorą pod uwagę kluczowych dla dyspersji organizmów zjawisk sporadycznych — wichur, trąb powietrznych lub powodzi — co kilka-kilkanaście lat przenoszących nasiona i inne formy przetrwalnikowe organizmów żywych, a nawet całe organizmy (żaby, ryby), na setki kilometrów. Albo stwarzających dla nich nowe warunki do rozrodu. Nawet oceany nie izolują kontynentów całkowicie.

Stwierdzenie przez parę lat nieobecności krzyżówek w sąsiadujących uprawach tradycyjnych czy brak hybrydów międzygatunkowych z formami dzikimi w najmniejszym stopniu nie wyklucza możności ich powstania później.

W 5 razy gęściej niż USA zaludnionej i pokrytej niemal nieprzerwanie drobnopowierzchniowymi uprawami Polsce nie ma warunków dla odizolowania upraw GMO od upraw tradycyjnych i od dzikiej przyrody. A raz wprowadzone nowe geny pozostaną w przyrodzie NA ZAWSZE, jako zanieczyszczenie powodujące nieznane jeszcze skutki.

3. 2 Dlatego poraża cynizmem zalecanie przez służących koncernom badaczy i urzędników tworzenia wirtualnego prawa o kilkudziesięciometrowych strefach buforowych pomiędzy uprawami GMO a uprawami tradycyjnej formy tego samego gatunku, albo stanowiskami dzikich gatunków pokrewnych. To jawna kpina!

Wykluczanie z rozumowania wyjątkowych warunków środowiskowych jako sprzyjających dalekim dyspersjom, bywa manipulacją prawdopodobnie świadomą, przed czym ostrzega biochemik prof. J.B. Neilands: “Data from agrobusiness and government labs should be viewed with caution”.

3. 3. Zanieczyszczenie genetyczne upraw wbrew woli właścicieli

Liczne fakty pochodzące z obu Ameryk i Europy dowodzą spontanicznego pojawiania się GMO pośród upraw tradycyjnych, i to wbrew woli ich właścicieli. Ostatnio w Argentynie, Mecklemburgii, we Francji, w Katalonii udokumentowano konieczność niszczenia przez właścicieli części swoich upraw (zanieczyszczonych przez GMO) dla zatrzymania rozprzestrzeniania się tych form na sąsiednie pola upraw tradycyjnych.

Wbrew zasadzie “zanieczyszczający płaci”, koszty zabezpieczania upraw tradycyjnych i ekologicznych są przerzucane na drobnych rolników, a nie na korporacje zanieczyszczające uprawy i dziką przyrodę.

Jak się w Ameryce likwiduje opozycję wśród rolników?

Agronomiczne koncerny sugerują nawet “wykradanie” zmodyfikowanych odmian i jakoby uprawianie ich bezprawne. Ścigają potem sądownie niewinnych sąsiadów i nękaniem zmuszają do rezygnacji z niewygodnych dla koncernów upraw tradycyjnych (www.organicconsumer.org/ge/supreme_court_schmeiser.cfm).

A niezorientowanym mieszczuchom wdrukowuje się w umysły ilość hektarów pod uprawami GMO, jako fakty dokonane i rzekomo świadczące o wyższości tych upraw. Tworząc bezmyślnych konsumentów! Bo jak wiadomo, dziś nie liczyłby się Kopernik wiedzący lepiej, który model układu słonecznego jest trafny; obecnie liczy się tylko masowa opinia, uprzednio oszukana kłamliwymi reklamami w mediach.

Dziś jest już udowodnione, że NIEPRAWDZIWE twierdzenia koncernów o:

- zmniejszaniu liczby głodujących Ziemian przez żywność z GMO, bo bywa wprost przeciwnie, i całe narody nie chcą takiej żywności, bo wykonkurowuje ona rodzimych producentów;
— trwale wyższym plonowaniu form zmodyfikowanych, bo jest ono o 15–15% NIŻSZE;
— trwałym zmniejszeniu strat z powodu szkodników, bo szkodniki mutują i już uodparniają się na trucizny z GMO i ze związanego z nimi biocydu Roundup;
— trwałym zmniejszeniu zużycia biocydów (rzekome zastąpienie chemizacji);
— całkowitej nieszkodliwości produktów z GMO dla zwierząt i ludzi, itd. (patrz: książka M. Lapp’a i B. Bailaya (1999), artykuły w New Scientist lub strony internetowe (www.organicconsumer.org/ge/supreme_court_schmeiser.cfm oraz www.gmwatch.org ).

3. 4. Możliwość wytworzenia “superchwastów”

Wprowadzanie do środowiska nowych kombinacji genów to uruchomienie niekontrolowanego powstawania mieszańców o nowych cechach, ale i przenikanie tych cech do gatunków niespokrewnionych —  do mikroorganizmów, roślin i zwierząt dzikich.

Udowodnione już zostało powstanie odpornych na herbicydy superchwastów, wypierających inne dzikie gatunki, jak to nastąpiło miejscami w Argentynie, USA i Kanadzie. Np. w stanie Georgia w uprawach zmodyfikowanej bawełny sprawia dziś problemy zmodyfikowany chwast szarłat Palmera (Wg książki M. Lappé’a i B. Bailaya 1999 oraz artykułów z New Scientist).

Tak jak chemiczna ochrona roślin uruchomiła “wyścig zbrojeń” pomiędzy chemią biocydów, a szybciej ewoluującymi szkodnikami dla rozwinięcia odporności na nowe trucizny, tak będzie (już w kilku krajach świata to się zaczęło — USA, Kostarika, Nowa Zelandia) i z odpornością wbudowaną genetycznie. Ta druga jednak, drogą transferu poziomego, może przeniknąć do chwastów, jak i do szkodników roślin, tworząc odporne ich odmiany.

Wiemy np., że rośliny z genem bakterii Bt (Bacillus thuringiensis) wytwarzają białka, które w alkalicznym środowisku przewodu pokarmowego wielu owadów stają się truciznami niszczącymi formy także pożyteczne dla roślin (owady zapylające) oraz ważne dla ekosystemu.

3. 5. Zagrożenia dla dzikiej przyrody.

Jeśli nie da się odizolować GMO od upraw tradycyjnych, to TAKŻE NIE MA SPOSOBU na zabezpieczenie przed wcześniejszą czy późniejszą penetracją dzikiej przyrody przez niektóre transgeny. W tym przed penetracją obszarów ścisłej ochrony przyrody!

Nie ma sposobu zabezpieczenia czystości genetycznej gatunków dzikich pokrewnych gatunkom modyfikowanym, np. dzikich roślin z Brassicaceae spokrewnionych ze zmodyfikowanym rzepakiem Brassica napus (Lappé i Bailay 1999). W Anglii już stwierdzono przypadki jego krzyżówek międzygatunkowych z B. rapa i B. oleracea, na razie rzadkie, co niesłusznie zlekceważono.

Nawet obce dla Europy rośliny, soja, ziemniak, kukurydza, wprawdzie nie mają tu swych krewniaków, ale i z nich transgeny mogą z pomocą symbiontycznych mikroorganizmów glebowych przeniknąć do gatunków nie spokrewnionych.

3. 6. Możliwość zaburzenia związków symbiotycznych w ekosystemach naturalnych

Wiedza ewolucyjna i o funkcjonowaniu ekosystemów podkreśla dziś znaczenie nie tylko rywalizacji między gatunkami, ale i powszechności współpracy. Dokumentuje to Lynn Margulis w książce “Symbiotyczna planeta” (2000). Wiele form współpracy opiera się na precyzyjnym dopasowaniu chemicznym, które może zostać naruszone poprzez zmiany spowodowane plejotropowymi ubocznymi skutkami zmian dokonanych w materiale genetycznym i metabolitach.

Seria prac wykazuje, że zmieniony chemizm GMO może wpływać poprzez pyłek lub zjadane tkanki rośliny na współżyjące z nią gatunki zwierząt bezkręgowych i kręgowych zmieniając selektywnie skład całych zespołów organizmów żywych (Alteri 1998, Hilbeck et al. 1998, Hernandez et al. 1998, Losey et al. 1999, Mizuki et al. 1999, Yermakova 2005, etc.). Jakie będą tego koszty ekologiczne, jeszcze nie wiemy.

W pracach sponsorowanych przez korporacje przemilcza się możliwość plejotropowego działania nowych ale ukrytych (kryptycznych) cech na inne organizmy żywe.

Uwypukla się za to fakt, że nie wszystkie grupy bezkręgowców są wrażliwe na taki czynnik, co jest pociechą ale słabą, gdyż Ludzkość nie zna funkcji ekologicznych ponad 95% gatunków (Wilson 1999, 2004). Nie wiemy jakie skutki w ekosystemie może wywołać wyginięcie gatunków nawet niepozornych.

Skutki ich wyginięcia ujawnią się dopiero gdy ich zabraknie i z opóźnieniem. Na tym polega tzw. pośrednia i ukryta wartość ekonomiczna gatunków i przyrody, mierzona kosztami niezbędnymi dla naprawiania nieświadomie wywołanych szkód.

Ważna jest jednak ODWROTNOŚĆ wyniku tych badań: niezbite udowodnienie, że część owadów, w tym pożytecznych, jednak wymiera w miejscach występowania upraw GMO! Uprawy takie zagrażają też glebowej faunie, florze i glebowym bakteriom, co może na dziesięciolecia zmieniać różnorodność biologiczną miejsca, jak i warunki uprawy (Koechlin 1999, Lappé i Bailay 1999, Indep. Steering Committee 2005 ).

Możliwe jest wręcz trwałe zaburzenie stanu żywych gleb, złożonych z licznych mikroorganizmów i mezofauny.

Szczególne groźne może być zmieniania materiału genetycznego DRZEW (co ponoć stanowi 33% eksperymentów biotechnologicznych), zwłaszcza dzikich, jako tworzących dominujące na lądach wielkie biomy. Z każdym takim gatunkiem drzewa współżyją symbiotycznie lub pasożytniczo setki do tysiąca gatunków organizmów i mikroorganizmów. Jest udowodnione, że symbiontyczne organizmy mogą włączać obce fragmenty DNA do swego genomu, przejmując np. odporność na pewne antybiotyki. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, jakie skutki może sprowokować taka ingerencja w niedostatecznie poznany jeszcze mechanizm funkcjonowania złożonego ekosystemu leśnego.

4. Ostrzeżenia nie-ekologów

Przed skutkami PRZEDWCZESNEGO wprowadzania upraw GMO do środowiska naturalnego ostrzegają też niektórzy genetycy i biochemicy. Prof. Christiane Nuesslein-Volhard, genetyk z Tübingen, noblistka, powiedziała:

Mam nadzieję, że naukowcy staną się bardziej pokorni… Dziesięć lat temu biologowie… planowali wyhodowanie takich odmian roślin, które będą dwa razy szybciej asymilować.., zapowiadali stworzenie ziemniaków rosnących nie tylko w ziemi, ale i na krzaku rośliny. Dziś z tych wielkich planów zostało tyle, że mamy rośliny mniej lub bardziej odporne na grzyby i szkodniki. Ale szkodniki szybko się “uczą” i potrafią już sobie z nimi radzić… Przypuszczam, że manipulacje genami, klonowanie i absolutna kontrola nad naturą też pozostaną w sferze marzeń”.

A prof. J. B. Neilands, z Zakładu Biochemii i Biologii Molekularnej na Uniw. Kalifornijskim w Berkeley napisał w r. 1999:

Czytanie książki “Against the Grain” daje odporność na bzdury rozpowszechniane przez ludzi służących koncernom. Może ona także dać pewną niezależność poglądu od stronniczych akademickich wysokich kapłanów i ich uczniów-japiszonów molekularnej biologii…(academic high priests and wiz-kids of molecular biology who may very well be trained with conflicts of interests).”

5. Aspekt prawny

5. 1. Nie wywołane żadną koniecznością redukowanie różnorodności biologicznej pogwałca zasady Światowej Strategii Ochrony Przyrody (World Conservation Strategy 1980) oraz na jej bazie rozwiniętego modelu Rozwoju Zrównoważonego, a zwłaszcza narusza międzynarodową Konwencję o Ochronie Różnorodności Biologicznej (Raport “Caring for the Earth” 1991).

Sposób wprowadzenia prawa dopuszczającego produkty z GMO na terenie UE, a nawet narzucanie go krajom członkowskim, mimo chwalebnych ograniczeń, jest sprzeczne z ideowymi podstawami europejskiego jednoczenia się, jako opartego na takich zasadach rozwoju zrównoważonego, jak:

a) szacunek i troska o całość zbiorowiska życia na planecie (biosferę);
b) demokratyzacja ważnych decyzji (konsultacje społeczne, sondaże, referenda);
c) subsydiarność, tzn. przenoszenie decyzji na poziom regionalny i lokalny;
d) minimalizowanie ryzyka, czyli zasada ostrożności.

Podjęta pod naciskiem USAWTO decyzja Komisji Europejskiej znosząca moratorium na dostęp upraw i produktów z GMO, jako niezgodna z interesem dużej części obywateli nowych krajów członkowskich oraz z życzeniem znacznej części obywateli starej Unii, pozostaje w sprzeczności z nadrzędną w UE ideą społeczeństwa obywatelskiego. Uprawnia to do sprzeciwu wobec tej decyzji.

5. 2. Nie tylko nasza krajowa administracja nie może jeszcze zapewnić skutecznej kontroli nad materiałem siewnym oraz nad dystrybucją produktów z GMO, wobec braku sprawdzonych norm prawnych, odpowiednich kadr, laboratoriów i wobec wysokich kosztów analiz.

Przed rokiem odnotowane dwa skandale z nielegalnym zalewem krajów EU przez zmieniony genetycznie ryż najpierw z USA, a potem z Chin, co ujawnia także nieprzygotowanie Unii.

6. Interpretacja humanistyczna

Od czasów W. Goethego odczuwano intuicyjnie, że ludzie nieraz działają jak Uczeń Czarnoksiężnika, który manipulując przyrodą nie zawsze może zapanować nad uruchamianymi siłami. I dziś przed narzucanym siłą ŚLEPYM POSTĘPEM w biologii przestrzegają wizjonerskie umysły, że wymienię Z. Baumana, F. Fukuyamę, J. Rifkina, M. Reesa, St. Lema, E.O. Wilsona.

Z jednej strony mamy “globalistyczną nowoczesność” w postaci skupiania zysków z całej planety w rękach kilku korporacji, a z drugiej możliwość wywołania kryzysu gospodarczo-społecznego w skali wielu państw, a może i globalnego.

Trzeba to oceniać nie wąsko ekonomicznie, ale i w kategoriach społecznej rozwagi i solidarności z biedniejszymi, czyli w kategoriach moralnych, bo to głównie najbiedniejsi zapłacą cenę za ewentualne pomyłki zielonej biotechnologii, jak się to już zdarzyło w Indiach (masowe bankructwa i samobójstwa rolników).

Postęp i nowoczesność, to hasła pozytywne dopóty, dopóki zmiany nie stają się zbyt gwałtowne, póki nie zaczynają przemieniać miliony obywateli w bezrobotne i bezdomne “ludzkie odpady”.

7. Wnioski

1. Zjawiska natury ekologicznej i ewolucyjnej bywają rozpoznawane z opóźnieniem o całe dziesięciolecia, jak to było ze skutkami ekologicznymi DDT, PCB, pestycydów, gazów cieplarnianych, itp.

Dzisiejsze twierdzenia o nieszkodliwości niektórych GMO są jeszcze nienaukowe, a tylko emocjonalne lub interesowne.

2. Wpływ upraw roślin GM na stan europejskiej przyrody znamy śladowo, a i wiedza światowa jest skąpa. To jednak co udowodniono, jest na tyle niepokojące by wspierać rozwagę. Zgodnie z fundamentalną filozofią UE, w takiej sytuacji obowiązują zasady ostrożności oraz zanieczyszczający płaci. To obowiązkiem producenta jest udowodnienie, że jego produkt nie niesie wysokiego ryzyka, tymczasem koncerny tylko c. 2% środków przeznaczają na tego rodzaju badania.

3. Mając nadmiar żywności, możemy sobie w Polsce pozwolić na 10–15 letnie moratorium na uprawy, pasze i żywność z GMO, tak by ryzyko przetestowały kraje od nas bogatsze a przyrodniczo już zubożone.

4. Dla polskiej przyrody najważniejsze jest co następuje: Dzięki drobnoziarnistej strukturze upraw i niskiego zużycia biocydów kraj nasz jest ostoją czystej chemicznie produkcji rolnej oraz ostoją wielu odmian kultywarów i wielu gatunków dzikich. Mogą one wyginąć w razie likwidacji rolnictwa tradycyjnego i ekologicznego. Inwazja przemysłowych upraw roślin GM może też silnie zredukować krajową różnorodność genetyczną i gatunkową.

5. Do czasu, kiedy Polska upora się z problemami prawno-administracyjno-organizacyjnymi dotyczącymi wprowadzania GMO, rząd RP w ślad za samorządami powinien przyjąć strategię opóźniania (moratorium) włączenia naszego kraju do międzynarodowego obrotu i uwalniania GMO do środowiska.

6. Polska powinna podjąć własne badania obejmujące wpływ GMO na środowisko, na inne organizmy żywe, w tym na zwierzęta, które będą karmione paszami z domieszką GMO. Badania te winny mieć wysoki priorytet, tak aby kraj mógł w oparciu o własne dane podjąć najwłaściwsze decyzje. W obliczu agresywnej polityki koncernów i prób ukrywania niekorzystnych wyników badań.

7. Pilnie potrzebne są wspólne badania biochemiczno-ekologiczne testujące regulacje prawne UE narzucone nowym krajom członkowskim, mimo ich odmiennych warunków przyrodniczo-społecznych. Zmiany prawa i strategii gospodarczej mogą być też potrzebne z racji pojawienia się bezpieczniejszej dla środowiska i bardziej “demokratycznej” w zastosowaniu technologii rolnej zwanej marker-assisted selection (MAS).

Profesor Ludwik Tomiałojć jest profesorem zwyczajnym Uniwersytetu Wrocławskiego (ochrona przyrody i zrównoważony rozwój gospodarczy — ekorozwój),  członek Rady Ekologicznej przy Prezydencie RP Lechu Wałęsie,  przewodniczący Komitetu Ochrony Przyrody PAN, a do roku 2003 Polskiego Komitetu Światowej Unii Ochrony Przyrody IUCN. Jest członkiem wrocławskiego koła Zielonych 2004.

źródło: www.zieloni2004.pl o6/02/2011

mapa strony

strona główna

Ato Rinpocze: Troska o środowisko, a praktyka Dharmy — wywiad

Ludzka inteligencja jest skażona przez chciwość, w rezultacie czego mądrość staje się niemożliwa. Chciwość sprawia, ze ludzka inteligencja nie może przekształcić się w mądrość. Ludzka inteligencja pozbawiona mądrości staje się destruktywna. Jest w stanie zniszczyć każdy aspekt natury. To, że już zniszczyliśmy tak dużo, budzi wielki niepokój. Postępuje to nadal. W jaki sposób możemy sobie z tą sytuacją poradzić?

Czcigodny Ato Rinpocze (urodzony w 1933 roku),  kuzyn Kyabje Dilgo Khyentse Rinpoczego, został rozpoznany jako ósmy Tenzin Tulku. Po opuszczeniu Tybetu, Jego Świątobliwość Dalajlama poprosił go o poprowadzenie klasztoru dla wszystkich czterech linii buddyzmu tybetańskiego. W 1976 roku ożenił się i przeprowadził do Cambridge w Anglii, gdzie mieszka obecnie z żoną i córką. Do przejścia na emeryturę w 1981 roku, pracował jako pielęgniarz w szpitalu psychiatrycznym Fulbourn. Rinpocze zakończył niedawno odbudowę swojego klasztoru w Nezang w Khamie. Jest mistrzem Mahamudry i Dzogczen.

Chciwość sprawia, ze ludzka inteligencja nie może przekształcić się w mądrość;

ludzka inteligencja pozbawiona mądrości staje się destruktywna.

Jest w stanie zniszczyć każdy aspekt natury.”


Ato Rinpocze: Wielkie śnieżne góry zapewniają zdrowie rzekom Indii. Istnieje tybetańska thangka przedstawiająca górę Kailash i wypływające z niej cztery rodzaje rzek: wodę słonia, wodę pawia, wodę konia i wodę lwa. Wszystkie biorą początek w śnieżnej górze i spływają w dół do Indii przynosząc korzyść każdemu. W tradycji tybetańskiej uważa się, że śnieg jest odzieniem góry i  źródłem ogromnego pożytku. W rejonie Kham z którego pochodzę, wznoszące się ponad łąkami szczyty górskie, pokryte są śniegiem nawet latem  i trzy wielkie rzeki spływają  do Chin. Wypływają one z lodowców, które obecnie zanikają.

Uważam, że wszyscy, w tym przywódcy polityczni i religijni, powinni rozmawiać ze sobą o Globalnym Ociepleniu. Każdy musi wziąć na siebie odpowiedzialność. Wszyscy powinni pracować nad tym wspólnie, wtedy możliwe będą pozytywne zmiany. Głęboko wierzę w błogosławieństwo, modlitwę, dzielenie się zasługą i miłującą dobroć. W naukach Pana Buddy najważniejsze są trzy rzeczy: powinniśmy rozwinąć oddanie, medytację i miłującą dobroć w stosunku do wszystkich czujących istot  i całego świata. Sama medytacja nie wystarcza —  konieczne jest połączenie tych trzech aspektów. To jest skuteczny sposób praktykowania we współczesnym świecie. Podstawą naszego nowoczesnego stylu życia są stworzone przez ludzką inteligencję technologie. Uważamy, że postęp oznacza posiadanie wszystkich rodzajów współczesnych technologii. Lecz nasze systemy gospodarcze i transportowe spowodowały również ogromne zniszczenia.

JS: Naukowcy twierdzą, że jeśli z powodu chciwości i ignorancji przekroczymy “punkty krytyczne”, możemy spowodować “niekontrolowane globalne ocieplenie”.…niszczymy amazońskie lasy tropikalne, tak jak byśmy pozbawiali się jednego ze swoich własnych płuc. Pozwalamy na topienie się pokrywy lodowej na obszarach polarnych, w rezultacie nie może ona odbijać światła słonecznego. Jeśli procesy te będą postępować dalej, możemy zniszczyć podstawy naszego klimatu, a wraz z nimi połowę gatunków zwierząt i roślin.

Ato Rinpocze: Zgadzam się z tobą całkowicie, jeśli chodzi o chciwość. Nauki Buddy mówią o nieprzywiązywaniu się. Wielu ludzi Zachodu dochodzi w związku z tym pochopnie do wniosku: “Oh, mam duży dom, tyle mebli, tak dużo książek —  muszę się tego wszystkiego pozbyć.” Nie o to tutaj chodzi. Nauki mówią o tym, że nie powinniśmy czuć, że nigdy nie mamy dosyć. Nowoczesna technologia uwydatnia tę tendencję jeszcze bardziej. Mamy do czynienia z intensywnym współzawodnictwem — pomiędzy różnymi krajami, a nawet religiami. W dzisiejszych czasach również niektórzy nauczyciele religijni  myślą: “Dlaczego nie miałbym mieć Mercedesa?” — a może nawet drugiego. Chciwość jest główną przyczyną wielu naszych problemów. Brak przywiązania oznacza, że akceptujemy cokolwiek się wydarza, zarówno negatywną, jak i pozytywną karmę. Brak przywiązania polega na zadowoleniu z tego co jest, zamiast nie mającego końca, zachłannego  pożądania więcej i więcej. Ludzka inteligencja jest skażona przez chciwość,  w rezultacie czego mądrość staje się niemożliwa. Chciwość sprawia, ze ludzka inteligencja nie może przekształcić się w mądrość. Ludzka inteligencja pozbawiona mądrości staje się destruktywna. Jest w stanie zniszczyć każdy aspekt natury. To, że już zniszczyliśmy tak dużo, budzi wielki niepokój. Postępuje to nadal. W jaki sposób możemy sobie z tą sytuacją poradzić?

Popadanie w panikę na nic się nie zda. Możemy być osobą o dobrym sercu, z pozytywnie nastawionym umysłem, która chce przyłączyć się do demonstracji. Na początku angażujemy się w protest pokojowy, lecz później popadamy w gniew i tracimy spokój umysłu. Z tego powodu potrzebujemy zachowania równowagi, drogi środka. Gdy próbujemy przeprowadzić pozytywne zmiany, bardzo ważna jest nasza motywacja. Kiedy modlimy się, właściwa motywacja jest sprawą podstawową. Niektórzy ludzie mówią: “Po co się modlić? To takie głupie i nudne.” Aby modlitwa była skuteczna, potrzeba dwóch rzeczy. Jest to jak wieszanie zasłony. Żeby móc ją ładnie rozwiesić, potrzebujemy kółka i haka. Potrzebujemy czegoś, w co głęboko wierzymy i mocy błogosławieństwa. Wtedy nasza modlitwa działa.

Cokolwiek byśmy nie robili, ważne jest utrzymywanie równowagi. Nazywamy to drogą środka. Nawet z prostymi rzeczami. Na przykład nie palę już tak często ogniska w  ogrodzie. Cała rodzina stara się utylizować, co tylko możliwe. Najważniejsza jest motywacja. Dokonujemy tych zmian i  w niespodziewany sposób odnosimy z tego powodu korzyści. Może nam się wydawać, ze jedno gospodarstwo domowe nie przyczyni się do zbyt dużej zmiany, ale wszyscy musimy tego próbować — szczególnie ci z nas, którzy zajmują w społeczeństwie pozycje przywódcze. Uczę moich uczniów, aby nie czuli się winni. Nawet jeśli działałeś w sposób negatywny lub niewłaściwy, uświadom sobie, że w przyszłości nie zamierzasz tego powtarzać, chcesz teraz zrobić coś pozytywnego. Wielu ludzi jest zżeranych przez poczucie winy, lecz to tylko osłabia nasz umysł, inteligencję i mądrość. Wiele osób doświadcza z tego powodu załamania nerwowego. Nie mamy wystarczającej cierpliwości dla samych siebie. A jest to bardzo ważne.

JS: Tak wielu ludzi ciągle jeszcze zaprzecza globalnemu ociepleniu -ponieważ jest ono tak przerażające i trudne do pojęcia. Media nie przekazują informacji, że mamy do czynienia z ogromnym kryzysem ewolucyjnym. Tymczasem jeśli w sposób fundamentalny nie zmienimy naszego zachowania, stworzymy warunki do wyginięcia naszego własnego gatunku. Możliwe zniszczenie Natury wywołuje we mnie uczucie głębokiego smutku. Kiedy pomyślę, że wysokie szczyty górskie pozbawione zostaną pokrywy śnieżnej lub, że znikną wielkie lasy.…czuję, że w wyniku tych szkód zadanych naturze, ludzki duch i nasza wyobraźnia kulturowa staną się o wiele uboższe. Jeśli nie podejmiemy tego wyzwania, może się wkrótce okazać, że świat natury zbliża się do swojego “końca”, ponieważ wymierają wszystkie te gatunki zwierząt. Może nam wtedy zagrozić zbiorowe załamanie psychiczne.

Ato Rinpocze: Całkowita prawda.

JS: Musimy więc zmienić przyczynę, którą jest gospodarka oparta na paliwach kopalnych i założenie “wzrostu za każdą cenę”. Zdaję sobie sprawę z niebezpieczeństwa związanego z zajmowaniem się tą kwestią — łatwo jest popaść w gniew i zacząć reagować impulsywnie, co może obniżyć jakość naszej komunikacji i zburzyć spokój umysłu. Jakich praktycznych rad mógłbyś udzielić osobom medytującym?

AR: Naszym obowiązkiem, jako ludzi podążających ścieżką duchową jest modlitwa.

Cztery Niezmierzone Właściwości zawarte są w tej modlitwie:

Oby wszystkie istoty osiągnęły szczęście i przyczynę szczęścia,

Oby były wolne od cierpienia i przyczyny cierpienia,

Oby nie były oddzielone od prawdziwego szczęścia, w którym nie ma cierpienia,

Oby wszystkie istoty mogły żyć w spokoju, wolne od uprzedzeń, przywiązania i gniewu

Naszym obowiązkiem, jako buddystów, jest troska o wszystkie czujące istoty, nie tylko o nasz własny gatunek. Potrzebujemy wody i potrzebujemy  wszystkich czujących istot. W jaki więc sposób możemy poradzić sobie z obecnym kryzysem? W jaki sposób stopniowo rozpowszechniać to przesłanie? Jest to kwestia właściwej motywacji. Staramy się unikać  destrukcyjnych sił, które szkodzą naturze i czującym istotom. Próbuję zwracać  moim uczniom uwagę na piękno natury. Wielu z nich mówiło mi, że czują się samotni. W 100 000 pieśni Milarepa powiedział: “Nigdy nie czuję się samotny. Mam jelenie, małpy i ptaki. Jestem tak bardzo bogaty.” Przebywał bez żadnego pożywienia w górach i nigdy nie odczuwał osamotnienia czy też pustki. Powiedział, że nawet duchy są jego sąsiadami.

Przesłanie, jakie mamy do przekazania ludziom, mówi o tym, że naturą są śnieżne góry, a woda jest naszym pożywieniem i zaspokaja nasze pragnienie. Musimy ograniczyć ludzką chciwość —  użyć naszej inteligencji i mądrości. Takie jest zadanie  nauk duchowych. Kiedy byłem młody, moi nauczyciele powtarzali codziennie  prawdy o nietrwałości, śmierci i karmie. Mówili o przyszłości nauk Pana Buddy, zmianie kalpy,  kiedy wszystko zniknie i  czasach, gdy moc słońca będzie  siedem razy większa. Uczyliśmy się o tym każdego dnia i to co się obecnie dzieje, postrzegam teraz przez pryzmat tych nauk.

W Qinghai, w Tybecie, przepiękne błękitne jezioro zmniejsza się i linia wiecznego śniegu cofa się każdego roku. W studni mojej siostry poziom wody jest coraz niższy. Zdaję sobie sprawę z nietrwałości odkąd rozpocząłem swoje studia. Od czasu, gdy Tybet stracił całkowicie niepodległość, moja rodzina przeżyła bardzo dużo  cierpienia. Mój dobytek, klasztory, rodzinne ziemie —  całe to dawne życie, postrzegam teraz jak sen. Tak więc naprawdę rozumiem co oznacza nietrwałość. Wszystko jest podobne iluzji i wszystko jest jak sen. Na początku nie byłem w stanie w pełni docenić tej prawdy. Czułem irytację, gdy mój nauczyciel powtarzał je każdego dnia. Później, po tym, kiedy nastąpiły te wszystkie wydarzenia, zacząłem odczuwać głęboko prawdę o nietrwałości. Nam — ludziom, nauka nigdy nie przychodzi łatwo. Ze mną było podobnie.

JS: Czy jest różnica pomiędzy tą klasyczna nauką o nietrwałości a obecnym zagrożeniem, w wyniku którego sama biosfera może przestać istnieć?

Ato Rinpocze: Różnica polega na tym, że to my jesteśmy sprawcą. Ludzka inteligencja i chciwość niszczy wszystko — deforestacja, zbyt dużo samochodów, samolotów, fabryk, zbyt wiele krajów przyjmujących niewłaściwy model rozwoju gospodarczego. Co więcej, marnotrawimy nasze zasoby na zbrojenia.

JS: Czy w tym co się dzieje nie ma mocnego elementu tragedii?

Ato Rinpocze: Pytanie brzmi: jak sobie z tym radzimy? Popadanie w przygnębienie lub poczucie winy w niczym nam nie pomoże. Robimy wszystko, co tylko jesteśmy w stanie z sercem przepełnionym miłującą dobrocią, łagodnie, zachowując się przyjaźnie i życzliwie. Niezależnie czy chodzi o nas samych czy innych, nigdy nie zapominamy o dobrej pracy i właściwej motywacji. Nie chodzi o to, aby stać się doskonałym w ciągu jednego dnia. Wszyscy możemy wprowadzać stopniowe zmiany, zaczynając od małych rzeczy. W skali zbiorowej może to po pewnym czasie doprowadzić do zmiany świata.

JS: Mam wrażenie, że niektórzy praktykujący dharmę, kiedy mówią “wszystkie czujące istoty” mogą mieć na myśli “wszystkie czujące ludzkie istoty.” Niekoniecznie rozszerzają swoje życzenia na całość ewolucji biologicznej.  Gdybyśmy mogli objąć naszą medytacją całość żyjącego świata, czy nie podniosłoby nas to na duchu w obliczu kryzysu, przed którym stoimy?

Ato Rinpocze: Tak. W specjalnych praktykach wstępnych wadżrajany, wyobrażamy sobie środowisko naturalne, przepiękne jezioro, po środku którego znajduje się drzewo schronienia. Natura powinna być integralną częścią tej  wizualizacji. Odpowiedź na obecną sytuację sprowadza się dla mnie do praktyki sześciu paramit —   szczodrości, samodyscypliny, etycznego postępowania, medytacji, koncentracji i mądrości. Każda  modlitwa, którą praktykujemy, powinna być oparta na sześciu paramitach. Szczodrość jest pozytywną właściwością mającą moc pokonywania chciwości. To samo dotyczy samodyscypliny i etycznego postępowania. W ten sposób zachowujemy prostotę, a to prowadzi do głębszego zrozumienia. W obecnym czasie, uczę w sposób prosty. Po tym wszystkim, czego nauczyłem się i czego doświadczyłem w moim życiu, wracam z powrotem do najważniejszych, uniwersalnych zasad. Cokolwiek byśmy nie robili, nie wolno nam zapominać o wszystkich czujących istotach. Niezależnie od tego czy robimy jeden pokłon, przyjmujemy jeden raz schronienie, zapalamy jedną lampkę lub kadzidło, mówimy jedną modlitwę, jakąkolwiek praktykę wykonujemy, powinniśmy myśleć o wszystkich czujących istotach — nie tylko istotach ludzkich. Możecie praktykować z intencją powodzenia jakiejś konkretnej sprawy lub pomożenia jakiejś szczególnej istocie, lecz na końcu musi nastąpić to uniwersalne poświęcenie zasługi. Budda porzucił odpowiedzialność za swoje królestwo, dobytek oraz rodzinę, i praktykował aż do osiągnięcia oświecenia. Następnie przyjął o wiele większą odpowiedzialność — odpowiedzialność za wszystkie czujące istoty.

Fragment wywiadu, Cambridge, 7 maja 2007

Tłumaczenie: Jan Skoczylas

źródło: www.ecobuddhism.org

Zobacz także:

Thrangu Rinpocze odpowiada na pytania sangi dotyczące globalnego ocieplenia

Ringu Tulku Rinpocze — wywiad

Chokyi Nyima Rinpocze — wywiad

Eksperci o kryzysie energetycznym i globalnym ociepleniu — video (English)

Eksperci — wybitni naukowcy (m.in. Thom Hartmann, Noam Chomsky, Bill McKibben, Richard Heinberg) o kryzysie energetycznym, globalnym ociepleniu, systemie polityczno-gospodarczym opartym na założeniu ciągłego wzrostu PKB i nadciągającej katastrofie.

Eksperci — wybitni naukowcy (m.in. Thom Hartmann, Noam Chomsky, Bill McKibben,  Richard Heinberg) o kryzysie energetycznym, globalnym ociepleniu, systemie polityczno-gospodarczym opartym na założeniu ciągłego wzrostu PKB i nadciągającej katastrofie.  Bardzo wnikliwy, spójny i oparty  na wynikach badań naukowych opis sytuacji w jakiej znajduje się ludzkość i cała nasza planeta.

Zobacz także:

10 najważniejszych nowych odkryć nauki o klimacie w 2010 roku

Buddyzm a kryzys klimatyczno-energetyczny

Chokyi Nyima Rinpocze — wywiad

Joe Romm: 10 najważniejszych nowych odkryć nauki o klimacie w 2010 roku

W ostatnim roku ukazało się więcej prac naukowych i przedstawiono więcej prezentacji ukazujących perspektywę prawdziwej katastrofy (jeśli nie ograniczymy emisji gazów cieplarnianych) niż, jak sięgam pamięcią, w jakimkolwiek roku w przeszłości. Mniej niż 10% procent artykułów prasowych poświęconych szczytowi klimatycznemu w Kopenhadze odnosiło się bezpośrednio do nauki o zmianie klimatu. Tak więc dla tych, którzy zainteresowani są prawdziwą historią nauki o klimacie w minionym roku, przypomnę dziesięć najważniejszych jej odkryć. Którekolwiek z nich z osobna mogłoby stanowić powód do podjęcia natychmiastowego działania. W połączeniu potwierdzają one końcową konkluzję książki Elisabeth Kolbert “Field notes from a Catastrophe”: “Trudno sobie wyobrazić, aby technologicznie zaawansowane społeczeństwo mogło wybrać samozniszczenie, ale w gruncie rzeczy, właśnie to robimy.”

Trudno sobie wyobrazić, aby technologicznie zaawansowane społeczeństwo mogło wybrać samozniszczenie, ale w gruncie rzeczy, właśnie to robimy.” Czytaj dalej Joe Romm: 10 najważniejszych nowych odkryć nauki o klimacie w 2010 roku

Odpowiedzialna konsumpcja

Ciesząc się niskimi cenami ubrań, żywności czy sprzętu elektronicznego, pamiętajmy, że i tak musimy ponieść ich prawdziwy koszt. Koszt ten nie musi być wyrażony w pieniądzu — może się objawić na przykład w postaci degradacji środowiska naturalnego. Sprzęt elektryczny, który taniej wyrzucić niż naprawić, prowadzi do powstawania kolejnych wysypisk, za utrzymanie których musimy płacić. Ponadto, za szkodliwy proces produkcji elektroniki użytkowej, podobnie jak za wyciek szkodliwych substancji chemicznych z wyrzuconych przez nas urządzeń też przecież płacimy, tylko w trochę odmienny sposób — w postaci degradacji środowiska naturalnego. Czasami to inni ludzie płacą za osiągnięte przez nas oszczędności — niska cena ubrań z Azji Wschodniej czy Ameryki Środkowej jest osiągana kosztem tych, którzy produkując te ubrania, zarabiają kwoty ledwie starczające na przeżycie. Przemysłowa hodowla zwierząt być może prowadzi do zmniejszenia ceny nabywanego przez nas mięsa, lecz wiąże się z niepotrzebnym cierpieniem zwierząt hodowanych.

Odpowiedzialna konsumpcja

Codziennie kupujemy jedzenie, ubrania, kosmetyki, środki czystości, wodę, energię, benzynę, usługi. Za każdą z tych rzeczy płacimy. Odpowiedzialna (świadoma, zrównoważona) konsumpcja oznacza spojrzenie z innej perspektywy na pieniądze, którymi dysponujemy. Pieniądze działają jak głos wyborczy, za pomocą którego opowiadamy się za lub przeciwko określonej sprawie. Nawet drobne, codzienne zakupy produktów takich jak kawa, herbata, płatki zbożowe czy worki na śmieci stanowią nasze prywatne “głosowanie”. Zakup żywności ekologicznej to oddanie głosu na ochronę środowiska naturalnego, a zakup produktu Sprawiedliwego Handlu to wyraz naszego poparcia dla przestrzegania praw człowieka.

Prawdziwy koszt naszych zakupów

Ciesząc się niskimi cenami ubrań, żywności czy sprzętu elektronicznego, pamiętajmy, że i tak musimy ponieść ich prawdziwy koszt. Koszt ten nie musi być wyrażony w pieniądzu —  może się objawić na przykład w postaci degradacji środowiska naturalnego. Sprzęt elektryczny, który taniej wyrzucić niż naprawić, prowadzi do powstawania kolejnych wysypisk, za utrzymanie których musimy płacić. Ponadto, za szkodliwy proces produkcji elektroniki użytkowej, podobnie jak za wyciek szkodliwych substancji chemicznych z wyrzuconych przez nas urządzeń też przecież płacimy, tylko w trochę odmienny sposób —  w postaci degradacji środowiska naturalnego. Czasami to inni ludzie płacą za osiągnięte przez nas oszczędności —  niska cena ubrań z Azji Wschodniej czy Ameryki Środkowej jest osiągana kosztem tych, którzy produkując te ubrania, zarabiają kwoty ledwie starczające na przeżycie. Przemysłowa hodowla zwierząt być może prowadzi do zmniejszenia ceny nabywanego przez nas mięsa, lecz wiąże się z niepotrzebnym cierpieniem zwierząt hodowanych. Z kolei prawdziwy koszt naszych zakupów w supermarketach możemy dostrzec dopiero wtedy, gdy zauważymy, że lokalne sklepy znikają z naszych głównych ulic oraz osiedli.

Co to znaczy, że produkt spełnia kryteria “odpowiedzialności”?

Nie ma jednej uniwersalnej definicji dla odpowiedzialnej konsumpcji i produktów.  Zazwyczaj jednak, gdy określamy taką postawę lub produkt tym mianem, mamy na myśli to, że jego wyprodukowanie nie wiązało się z łamaniem praw człowieka, praw pracowniczych oraz degradacją środowiska przyrodniczego. Czasem idziemy o krok dalej i odpowiedzialną konsumpcja (i produkcją) nazywamy takie działanie, kiedy producent aktywnie przyczynia się do polepszenia losu ludzi i do ochrony środowiska naturalnego.

Cztery rodzaje odpowiedzialnych zakupów

- Wybór danych kategorii produktów

Ten typ zakupów oznacza wybór konkretnych produktów, takich jak np. energooszczędne żarówki.

- Unikanie kupowania danych kategorii produktów

Ten typ zakupów wiąże się z unikaniem kupowania produktów, do których mamy krytyczny stosunek, np. jajek z chowu klatkowego czy samochodów spalających duże ilości paliwa.

- Koncentracja na poszczególnych firmach

Takie podejście do zakupów polega na całościowym podejściu do działalności konkretnych przedsiębiorstw. Unikaniu kupowania produktów firm, które w swej działalności naruszają określone standardy społeczne i środowiskowe, a wybieraniu przedsiębiorstw, kierujących się nie tylko chęcią zysku ekonomicznego, ale także zasadami dotyczącymi środowiska naturalnego i etyki.

- Całościowe podejście

Oznacza ono ocenę firm oraz produktów pod względem przestrzegania przez nich praw człowieka, standardów środowiska itd. i wybór takich produktów, które w największym stopniu spełniają określone kryteria społeczne i ekologiczne.

Kupuj odpowiedzialnie — kilka rad na zakończenie

- Ograniczaj konsumpcję

Same odpowiedzialne zakupy nie wystarczą. Musimy także zmniejszyć liczbę rzeczy, które kupujemy, używamy i które wyrzucamy na śmietnik. Zanim wybierzesz się na zakupy, zadaj sobie kilka prostych pytań: Czy tego naprawdę potrzebujesz? Czy rzeczywiście będziemy tego używał(a)? Co się stanie z tym produktem po tym, jak przestanie być ci już potrzebny?

- Rób zakupy blisko swego miejsca zamieszkania

Lokalnym sklepom coraz trudniej utrzymać się na rynku, a główne ulice naszych miast są coraz bardziej zdominowane przez sklepy należące do dużych sieci handlowych oraz przez supermarkety. Lokalne zakupy to zmniejszenie ilości spalin w powietrzu i wsparcie dla lokalnej społeczności.

- Oszczędzaj i inwestuj w sposób odpowiedzialny

Ważne jest nie tylko to, jak wydajesz swoje pieniądze, ale także to, w jakiej instytucji czy banku je trzymasz, oraz gdzie i w jaki sposób je inwestujesz. Odpowiedzialne inwestowanie jest na Zachodzie coraz bardziej popularne. Także w Polsce zaczyna się rozwijać.

- Kupuj produkty używane oraz z recyclingu

Kupowany przez ciebie produkt nie zawsze musi być nowy. Produkty ponownie przetworzone oraz produkty “z drugiej ręki” zapobiegają marnotrawstwu cennych zasobów i pozwalają ograniczyć stosy śmieci zalegające na wysypiskach.

Maria Huma

żródło: ekokonsument.pl

zobacz także:

Jego Świątobliwość Dalajlama: Powszechna odpowiedzialność a środowisko

Jego Świątobliwość Dalajlama: Polityka a środowisko — wywiad

Buddyzm a kryzys klimatyczno-energetyczny

Filozofia głębokiej ekologii

Nurt filozofii głębokiej ekologii powstał na początku lat 70., a zainicjowany został przez norweskiego filozofa Arne Naessa (1912–2009). Zrodził się on z wnikliwej obserwacji życia społecznego i kulturalnego na przestrzeni lat 60. oraz z dostrzeżenia postępującej degradacji środowiska naturalnego. Niepokój związany z niepohamowanym rozwojem cywilizacji naukowo-technicznej (zwanej cywilizacją przemysłową) i postępującym kryzysem globalnym, który objął także kulturę, zrodził potrzebę znalezienia odpowiedzi na pytania o jego przyczyny, zasięg i wpływ na przyrodę oraz człowieka.

Arne Naess z żoną w ośrodku Pracowni w Dolinie Wapienicy, 1992

Nurt filozofii głębokiej ekologii powstał na początku lat 70., a zainicjowany został przez norweskiego filozofa Arne Naessa (1912–2009). Zrodził się on z wnikliwej obserwacji życia społecznego i kulturalnego na przestrzeni lat 60. oraz z dostrzeżenia postępującej degradacji środowiska naturalnego. Niepokój związany z niepohamowanym rozwojem cywilizacji naukowo-technicznej (zwanej cywilizacją przemysłową) i postępującym kryzysem globalnym, który objął także kulturę, zrodził potrzebę znalezienia odpowiedzi na pytania o jego przyczyny, zasięg i wpływ na przyrodę oraz człowieka.

Pierwszą i zasadniczą przyczyna zaistniałego kryzysu był (i wciąż jest) sposób postrzegania przez człowieka swojej pozycji względem przyrody i wszelkich jej elementów. Konsumpcyjne podejście do życia, zakładające ciągłe gromadzenie dóbr w imię pozornego podnoszenia standardu życia, dokonuje się przede wszystkim kosztem naszego rozwoju duchowego i psychicznego, a co za tym idzie oddzielenia człowieka jako indywidualnego, jednostkowego “ja” od przyrody jako całości. Tymczasem prawidłowy rozwój jednostki możliwy jest jedynie wówczas, gdy zapewniona będzie jej w tym samym stopniu możliwość rozwoju biologicznego jak i psychicznego oraz duchowego, o których nie może być mowy bez pierwotnego, prawdziwego związku człowieka z przyrodą. Kondycja naszego życia zależy od kondycji całego środowiska w świecie, w którym żyjemy. Nie ma miejsca na podział na byty bardziej lub mniej znaczące, nadrzędne lub podrzędne.

Konsumpcyjna kultura człowieka XXXXI wieku oparta jest na przekonaniu, że człowiek stanowi centrum świata i wszelkie podejmowane przez niego działania powinny być zgodne z jego (niejednokrotnie jedynie doraźnymi) potrzebami. Ten jednostronny i ślepy antropocentryzm jest przyczyną wszelkiego zła, jakie wyrządzane jest przyrodzie i kryzysu, który dotyka samego człowieka. Nawet w kwestiach tak szeroko promowanej od kilkudziesięciu lat ekologii (płytkiej ekologii) nie jesteśmy w stanie uwolnić się od ludzkiego punktu widzenia. Brak nam całościowej wizji otaczającego nas świata —  jesteśmy wielkimi egoistami, będąc jedynie częścią ogromnej całości.

Głęboka ekologia jest zupełnie innym spojrzeniem na problemy ochrony przyrody, a co za tym idzie życia ludzkiego w jego najpełniejszym wymiarze, niż tzw. płytka ekologia. Wyrasta ona z filozofującego podejścia w analizie problemów ekologicznych, opiera się na teorii bytu, teorii wartości i etyce. Takie podejście do spraw właściwej oceny zaistniałego problemu ekologicznego wynika z przekonania, że tylko całościowe objęcie danej kwestii pozwoli na prawdziwe jej wartościowanie (czyli dokonanie jej dokładnej oceny). Płytka ekologia nie rozważa problemu w sposób filozoficzny, ale tym samym jej punkt widzenia jest powierzchowny, krótkowzroczny a przede wszystkim antropocentryczny. “Postrzega człowieka jako istotę ponad albo poza naturą, jako źródło wszelkich wartości, a naturze przypisuje jedynie wartość instrumentalną lub użytkową”.

Niepowierzchowny, dociekliwy i głęboki stosunek do zaistniałego problemu ekologicznego możliwy jest dzięki zaproponowanej przez Naessa metodzie zadawania głębokich pytań, takich jak:

  • Dlaczego żyjemy tak, jak żyjemy?
  • Jakie jest znaczenie życia?
  • Jakie są najważniejsze cele w życiu?
  • Które z wartości naprawdę, niezbędnie potrzebujemy? A które wartości dotyczą zaledwie komfortu i powierzchownej zabawy?
  • Dlaczego niszczymy przyrodę?
  • Co to jest właściwy sposób życia?
  • Jaka technologia jest najlepsza?

Co to znaczy głębokie zapytywanie? Oznacza to wewnętrzne zaangażowanie w rozwiązywanie istotnych problemów na poziomie wszystkich procesów psychicznych: procesów intelektualnych, postanowień, dążeń, pragnień, itp. Ważne jest by rozważania prowadzić z szerszej, nie tylko ludzkiej perspektywy, gdyż to, co z ludzkiej perspektywy jest możliwe do zaakceptowania i przyjęcia, może być nie do przyjęcia, jeżeli weźmiemy pod uwagę procesy życiowe zachodzące na całej planecie. Chodzi o to by przede wszystkim dogłębnie zastanowić się nad naszym sposobem funkcjonowania na ziemi i postępowania wobec niej.

Podsumowaniem piętnastoletnich przemyśleń dotyczących zasad ekologii głębokiej przez Johna Muira, Georgea Sessionsa i Arne Naessa było sformułowanie ośmiu zasad ekologii głębokiej:

  1. Pomyślność oraz rozwój ludzkiego i pozaludzkiego życia na Ziemi są wartościami same w sobie (wartościami immanentnymi, przyrodzonymi) niezależnie od użyteczności pozaludzkich form życia dla człowieka.
  2. Bogactwo i różnorodność form życia przyczyniają się do urzeczywistnienia tych wartości i same w sobie są wartościami.
  3. Ludzie nie mają prawa ograniczania tego bogactwa i różnorodności, chyba że chodzi o zaspokojenie ich żywotnych, istotnych potrzeb.
  4. Rozwój pozaludzkich form życia wymaga zahamowania wzrostu liczebności populacji ludzkiej. Rozkwit życia i kultury człowieka daje się pogodzić z takim obniżeniem.
  5. Oddziaływanie człowieka na inne formy życia jest obecnie zbyt duże, a sytuacja ta gwałtownie się pogarsza.
  6. Wymaga to poważnych zmian, szczególnie ekonomicznych, technologicznych i ideologicznych. Nowa sytuacja będzie całkowicie odmienna od obecnej.
  7. W sferze ideologicznej chodzi przede wszystkim o ograniczenie wzrostu materialnego standardu życia na rzecz jakości życia. Wytworzy się głęboka świadomość różnicy miedzy tym, co ilościowo i jakościowo wielkie.
  8. Ci, którzy zgadzają się z powyższymi założeniami, powinni czuć się zobowiązani do podjęcia pośrednich lub bezpośrednich działań na rzecz wprowadzenia w życie tych niezbędnych zmian.

Celem Naessa było ukazanie, że możliwe jest zjednoczenie ludzkich wysiłków w celu ratowania przyrody. Nie jest tutaj istotne z jakich przekonań religijnych czy też filozoficznych wynikają te wysiłki —  ważne jest jedynie to, by wspólnie podejmować kroki w kierunku ratowania zagrożonego bogactwa przyrodniczego.

źródło: pracownia.org.pl

zobacz także:

Jego Świątobliwość Dalajlama: Polityka a środowisko

Roshi John Daido Loori: Nauki nieożywionego — Zen a środowisko naturalne

Znajdujemy się w wyjątkowym okresie historii ludzkości. Po raz pierwszy, głównymi zagrożeniami dla naszego istnienia, nie są naturalne klęski żywiołowe, których najbardziej obawiali się nasi przodkowie tysiąc lat temu, lecz niebezpieczeństwa stworzone przez nas samych. Ewolucja osiągnęła punkt krytyczny — czas, który może przesądzić, o dalszym losie zarówno całego gatunku ludzkiego, jak i planety, którą wspólnie dzielimy. Najbardziej frapujący paradoks naszych czasów polega na tym, że z jednej strony posiedliśmy poziom wiedzy i możliwości technologicznych, jaki zaledwie kilka dekad temu trudno było sobie nawet wyobrazić. Rozumiemy złożone dane o najdalszych zakątkach kosmosu i najsubtelniejsze funkcje maleńkich części atomu. Z drugiej strony, miliony z nas głodują. Nasze środowisko naturalne jest zanieczyszczone. W zatrważającym tempie ograbiamy Ziemię z zasobów naturalnych, a rozmiar globalnej katastrofy ekologicznej sprawia, ze całkiem realna staje się możliwość wyginięcia zarówno naszego gatunku, jak i całego życia. Pomimo ogromnej wiedzy na temat wszechświata i jego funkcjonowania, nasze zrozumienie tego, kim jesteśmy, czym jest nasze życie i jakie są nasze relacje z “dziesięcioma tysiącami zjawisk”, które składają się na całą zjawiskową egzystencję, jest minimalne.

Roshi John Daido Loori (1931–2009) był opatem Zen Mountain Monastery i założycielem Mountains and Rivers Order. Otrzymał przekaz dharmy shiho od Roshiego Taizana Maezumiego (1986), a także tytuł Nauczyciela Zen — Dendo Kyoshi , japońskiej szkoły Soto oraz przekaz japońskiej szkoły Rindzai. Sam udzielił przekazu trzem swoim uczniom: Bonnie Myotai Treace, Geoffrey’owi Shugenowi Arnoldowi i Conradowi Ryushiemu Marchaj’owi. Był uznanym fotografem oraz autorem ponad dwudziestu książek. Poniższy tekst jest fragmentem książki: “Teachings of the Isentient — Zen & the Environment”.


Znajdujemy się w wyjątkowym okresie historii ludzkości. Po raz pierwszy, głównymi zagrożeniami dla naszego istnienia, nie są naturalne klęski żywiołowe, których najbardziej obawiali się nasi przodkowie tysiąc lat temu, lecz niebezpieczeństwa stworzone przez nas samych. Ewolucja osiągnęła punkt krytyczny  —   czas, który może przesądzić, o dalszym losie zarówno całego gatunku ludzkiego, jak i planety, którą wspólnie dzielimy. Najbardziej frapujący paradoks naszych czasów polega na tym, że z jednej strony posiedliśmy poziom wiedzy i możliwości technologicznych, jaki zaledwie kilka dekad temu trudno było sobie nawet wyobrazić. Rozumiemy złożone dane o najdalszych zakątkach kosmosu i najsubtelniejsze funkcje maleńkich części atomu. Z drugiej strony, miliony z nas głodują. Nasze środowisko naturalne jest zanieczyszczone.  W zatrważającym tempie ograbiamy Ziemię z zasobów naturalnych, a rozmiar globalnej katastrofy ekologicznej sprawia, ze całkiem realna staje się możliwość wyginięcia zarówno naszego gatunku, jak i całego życia. Pomimo ogromnej wiedzy na temat wszechświata i jego funkcjonowania, nasze zrozumienie tego, kim jesteśmy, czym jest nasze życie i jakie są nasze relacje z “dziesięcioma tysiącami zjawisk”, które składają się na całą zjawiskową egzystencję, jest minimalne.

Sposób, w jaki postrzegamy samych siebie i wszechświat, pozostał dualistyczny i praktycznie nie zmienił się w przeciągu całej historii ludzkości. Jest to perspektywa zakładająca podział na “ja” i “innych”.  Rozwinięte przez nas różnorodne formy filozofii, sztuki, nauki, medycyny, ekologii, teologii, psychologii, socjologii, etyki i moralności są zasadniczo odwzorowaniem tego początkowego założenia oddzielenia. Świat, w jakim obecnie żyjemy, tworzony jest przez kombinację konsekwencji tego stanu rzeczy. Kwestie takie jak: zagrożenie wojną nuklearną, zanieczyszczenie środowiska naturalnego, epidemia AIDS, narkomania, jako problem społeczny, ubóstwo, głód i brak moralności w dziedzinie religii, polityki i biznesu, wszystkie noszą znamię naszego podstawowego wyobrażenia o jaźni. To, w jaki sposób pojmujemy jaźń, określa nasze rozumienie wszechświata, które warunkuje z kolei naszą z nim relację: jak się do niego odnosimy i cały, nasz —  jego mieszkańców, styl życia.

Od bardzo niedawna na Zachodzie staliśmy się świadomi istnienia całkowicie odmiennego sposobu rozumienia rzeczywistości. Jego początki sięgają daleko w przeszłość, do starego tekstu znanego jedynie buddystom. We wszechświecie opisanym w pochodzącej z siódmego wieku z Chin Sutrze Girlandy Kwiatów, wszystkie zjawiska przenikają się nawzajem, zarówno pod względem tożsamości, jaki i wzajemnej współzależności. Każda rzecz potrzebuje wszystkich innych rzeczy i nie ma nawet jednej drobiny kurzu, która nie wpływałaby na całość. W najbardziej znanej metaforze zawartej w sutrze —  Diamentowej Sieci Indry, całość istnienia postrzegana jest, jako bezkresna, rozciągająca się przez cały wszechświat, nie tylko w trzech wymiarach przestrzeni, lecz także w czwartym wymiarze czasu, sieć klejnotów. W każdym punkcie tej ogromnej sieci znajduje się wielofasetowy diament, w którym odbijają się wszystkie inne diamenty. Dlatego można w gruncie rzeczy powiedzieć, że “zawiera” on wszystkie inne diamenty sieci. Klejnoty te symbolizują cały wszechświat — w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Metafora ta pokazuje w pewnym sensie, w jaki sposób każda rzecz we wszechświecie zawiera w sobie wszystkie inne rzeczy i każdą z nich z osobna, w ciągu nieskończonego czasu.

Diamentowa Sieć Indry nie jest jedynie filozoficznym aksjomatem, lecz opisem urzeczywistnienia rzeczywistości. Jest to bezpośrednie doświadczenie mężczyzn i kobiet praktykujących buddyzm, od ponad dwóch tysięcy lat. Prawdopodobnie niewielu ludzi traktowało te nauki zbyt poważnie przed wiekiem dwudziestym, kiedy to niezwykłe zastosowania światła laserowego potwierdziły trafność tego starożytnego wyobrażenia. Używając światła laserowego można uzyskać obraz fotograficzny na kliszy, gdy przechodzi ono przez nią —  powstaje trójwymiarowy obraz. Zjawisko to jest dość niezwykłe — holograficzny obraz, w który można wejść, można też usiąść wśród znajdujących się na nim obiektów. Jeszcze bardziej niezwykłe jest to, że jeśli przetniemy kliszę na pół i rzucimy na nią światło laserowe, cały czas możemy uzyskać całość obrazu. Można przeciąć tę połowę na pół, następnie ćwiartki znowu na pół, zrobić to samo z jedną ósmą kliszy, i tak dalej, aż do najmniejszego jej kawałka, a obraz ciągle będzie pojawiał się w całości. Niczego nie będzie brakować. Pokazuje to tylko jedną rzecz: każda z części kliszy zawiera wszystkie informacje o całości, zupełnie tak samo, jak klejnoty w Diamentowej Sieci.

W rezultacie tego odkrycia, biologowie zaczęli prowadzić swoje badania w odniesieniu do modelu holograficznego. Nowa teoria pracy mózgu również posługuje się tym modelem, a fizycy patrzą na wszechświat z perspektywy paradygmatu holograficznego. Gdy wchodzimy w dwudziesty pierwszy wiek, naukowcy rozpoczynają eksperymentalną weryfikację doświadczenia przekazywanego od 2 500 lat przez praktykujących buddystów, jako Diamentowa Sieć.

Uświadomienie sobie holograficznej natury wszechświata nazywam Umysłem Dwudziestego Pierwszego Wieku, ponieważ jedynie poprzez  zrozumienie jego natury jako całości, mamy jakiekolwiek szanse na poradzenie sobie z problemami w obliczu których stoimy. Umysł Dwudziestego Pierwszego Wieku jest umysłem starożytnych Buddów, Umysłem Buddy — umysłem wszystkich czujących istot. Już go mamy, lecz pogrzebaliśmy go pod trwającym całe życie warunkowaniem — warunkowaniem przez naszych rodziców, nauczycieli, kulturę, naród i edukację. Gdy zdamy sobie sprawę z występującej we Wszechświecie współzależności, nie da się dłużej unikać odpowiedzialności — staje się całkowicie jasne, że nasze czyny i to co się nam przydarza, są tym samym. Kiedy to sobie do głębi uświadomimy — dalsze odkładanie na potem, obwinianie czy bycie ofiarą, nie są już dłużej możliwe. Zrozumieliśmy, że sami tworzymy nasz wszechświat. To jest przekaz mocy wynikający z urzeczywistnienia. Kiedy słuchamy problemów tego świata, łatwo jest poddać się uczuciu rozpaczy. Co możemy zrobić? Ta rozpacz i poczucie bezsilności mogą stać się źródłem prawdziwego przekazu mocy, lecz jest to możliwe tylko wtedy, gdy zrozumiemy, kim naprawdę jesteśmy — poza tym workiem ze skóry, poza opisującymi nas słowami i ideami. Co jest prawdą — rzeczywistością naszego istnienia? Czym jest samo ‘istnienie’?

Mistrz Zen Keizan powiedział:

Tak więc dobrzy ludzie, dzięki uważnej obserwacji, staliście się całkowicie świadomi tej mistycznej świadomości. Nazywamy to nieświadomym bądź nieożywionym. Nazywamy to tak, ponieważ nie ma tutaj podążania za dźwiękiem i formą, żadnego zniewolenia przez emocje czy rozróżnianie.…więc kiedy słyszycie mowę nieożywionego, nie popełnijcie błędu rozumienia jej, jako przeszkody. Dopóki wasze uczucia i myśli nie będą zakryte ułudą i przywiązaniem do percepcji, a wasza percepcja pozostanie nierozproszona, ta mistyczna świadomość będzie jasna i klarowna, dokładnie świadoma. Jeśli staracie się ją uchwycić, nie dosięgniecie jej; nie ma ona formy, więc nie jest czymś co istnieje. Jeśli staracie się jej pozbyć, nie możecie się od niej oddzielić, ponieważ jest na zawsze z wami; nie jest więc nieistniejąca. Nie jest poznaniem ani myślą, nie jest związana z żadnymi elementami psychofizycznymi. Czym w takim razie jest?

Kiedy Keizen mówi, że nie ma “zniewolenia przez emocje czy rozróżnianie”, nie ma na myśli braku uczuć lub troski. Chodzi mu tutaj o nieobecność zniewolenia, nieobecność przywiązania. Co oznacza nieistnienie zniewolenia przez emocje? Kiedy płaczesz, tylko płacz. Kiedy coś czujesz, czuj to całym ciałem i umysłem. Nie oddzielaj się od tego. Zniewolenie jest rezultatem oddzielenia, to ono hamuje i ogranicza naszą wolność.

Ta mistyczna nauka jest zawsze oczywista i nie pozostawia wątpliwości. Jest tym, co sprawia, że unosimy brwi i mrugamy oczami. Manifestuje się, gdy chodzimy, stoimy, siedzimy, kładziemy się, myjemy, śpieszymy, umieramy i rodzimy, jemy kiedy jesteśmy głodni, a także gdy zmęczeni śpimy. Wszystko to jest nauką, wszystko włącznie z cykaniem owadów. Nic nie jest ukryte. Z tego powodu każde zjawisko zawsze i nieustannie udziela nam jasnych nauk.

Powinniśmy te nauki widzieć i słyszeć. Powinniśmy widzieć i słyszeć głos tych gór i rzek, oraz zagrożonych i wymarłych gatunków. Powinniśmy widzieć i słyszeć głos atomu, bezdomnego, dzieci; głos nauk niezliczonych generacji przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Jeśli próbujecie widzieć oczami i słyszeć uszami, nigdy tego nie osiągniecie. Jedynie jeśli będziecie widzieć uchem i słyszeć okiem, będziecie w stanie zobaczyć ‘to’ jasno. W jaki sposób możesz patrzeć uchem i słyszeć okiem? Zazen. Zazen jest smokiem wchodzącym do wody, lwem wkraczającym w góry. Zazen jest siedzibą Buddy, prawdziwym przekazem Umysłu Dwudziestego Pierwszego Wieku, głosem dziesięciu tysięcy rzeczy.

Tłumaczenie: Jan Skoczylas

źródło: www.ecobuddhism.org

Zobacz także:

Thich Nhat Hanh: Oczy Królowej Słoni

Buddyjska Deklaracja w Sprawie Zmian Klimatu

Buddyzm a kryzys klimatyczno-energetyczny

Jego Świątobliwość Dalajlama: Polityka a środowisko — wywiad

W chwili obecnej na ziemi żyje około 5,5 miliarda istot ludzkich. Gdyby standard życia mieszkańców Południa podniósł się do poziomu, którym cieszą się obecnie mieszkańcy Północy, co stałoby się ze światowymi zasobami naturalnymi? Sytuacja nie byłaby zrównoważona. Na przykład Chiny są zamieszkałe przez 1,2 miliarda ludzi. Gdyby każda rodzina miała mieć dwa samochody, zniszczenie środowiska byłoby niewyobrażalne. Dziewięćset milionów ludzi żyje w Indiach. Zachodnia koncepcja corocznego wzrostu Produktu Krajowego Brutto musi się zmienić i to szybko. Zasada ta, sama w sobie, zaprzecza wszystkim prawom natury i logiki.

Jego Świątobliwość XIV Dalajlama

Dalajlama: Ogólnie rzecz biorąc uważam, że prawa powinny stanowić wskazówki do właściwego używania ludzkiej inicjatywy, kreatywności i zdolności.

Fabien: Czy sądzisz, że demokracja jest pomocna w rozwijaniu takich praw?

Dalajlama: Tak, w krajach demokratycznych system prawny powinien działać w taki właśnie sposób i na ogół tak się dzieje. Lecz prawa te pozostają częściowo w sprzeczności z buddyjską zasadą współzależności, ponieważ nie zawierają “demokratycznych praw” dla środowiska naturalnego i świata zwierząt. Większość systemów prawnych odnosi się jedynie do praw człowieka i nie bierze pod uwagę praw zwierząt oraz innych istot, zamieszkujących wraz z nami tę planetę. Przepisy, które chronią prawa człowieka i ludzkie wartości oraz ukazują właściwe sposoby wykorzystania ludzkiego potencjału, pozostają w zgodzie z  prawem karmy lub przyczynowości —  nie w sensie zachodnim, gdzie te same przyczyny powodują te same skutki, lecz buddyjskim, gdzie każdy skutek jest wywołany określoną przyczyną, która również powinna zostać wzięta pod uwagę.

W rzeczywistości problem polega na tym, że dla ludzi posiadających największą władzę, istnieje różnica pomiędzy zasadą prawa a jego zastosowaniem. Prawie wszystkie systemy prawne potępiają zabijanie. Ten pogląd pojawia się w niemalże każdym kraju na tym świecie. Jednakże w praktyce ludzie posiadający władzę traktują zabijanie w podobny sposób jak kłamstwo. Dla polityków małe kłamstwa są zabronione, lecz wielkie kłamstwa są jak najbardziej dozwolone. Dla buddysty jest to oczywista sprzeczność. To samo odnosi się do zabijania. Kiedy człowiek, który jest zdesperowany, zabija kogoś innego, ten drobny czyn jest określany mianem morderstwa. Jest to uważane za coś bardzo złego. Lecz ktoś, kto zabija lub rozkazuje zabić tysiące ludzi, jest uważany za bohatera! Jest to bardzo godne pożałowania.

Większość systemów religijnych potępia morderstwo, gwałt i kradzież. Moim zdaniem, zasady religijne oparte są na naturalnym ludzkim nastawieniu i uczuciach.

Ich najważniejszą funkcją jest inspirowanie istot ludzkich do rozwijania podstawowych ludzkich właściwości. Stąd wydaje się logiczne, że większość praw powinno być zgodnych z zasadami pozytywnej karmy. Ale aby dostosować prawa zarówno religijne, jak i świeckie do zasad współzależności, powinniśmy rozszerzyć ich perspektywę tak, aby dotyczyły również ochrony środowiska i świata zwierząt.

W ten sposób możemy zastosować buddyjski pogląd dotyczący współzależności dla poszerzenia naszej wizji prawa i porządku.

Dalajlama: (.…) W każdym razie, wszyscy specjaliści w dziedzinie zasobów naturalnych, z którymi rozmawiałem, ostrzegali mnie, że ta przepaść pomiędzy bogatymi a biednymi powinna zostać zmniejszona. W chwili obecnej na ziemi żyje około 5,5 miliarda istot ludzkich. Gdyby standard życia mieszkańców Południa podniósł się do poziomu, którym cieszą się obecnie mieszkańcy Północy, co stałoby się ze światowymi zasobami naturalnymi? Sytuacja nie byłaby zrównoważona. Na przykład Chiny są zamieszkałe przez 1,2 miliarda ludzi. Gdyby każda rodzina miała mieć dwa samochody, zniszczenie środowiska byłoby niewyobrażalne. Dziewięćset milionów ludzi żyje w Indiach. Zachodnia koncepcja corocznego wzrostu Produktu Krajowego Brutto musi się zmienić i to szybko. Zasada ta, sama w sobie, zaprzecza wszystkim prawom natury i logiki.

Fabien: Czy uważasz, że mieszkańcy Zachodu również powinni posiadać mniej samochodów?

Dalajlama: Oczywiście. Potrzeba im rozwinięcia poczucia zadowolenia z życia i większego względu na innych. Wszystko powinno być robione w sposób bardziej sprawiedliwy i przy zachowaniu większego stopnia równości. Jednocześnie musimy zająć się również kontrolą urodzin. Kraje południowe muszą ograniczyć wzrost liczby ludności.

Fabien: Skuteczna kontrola urodzin zależy głównie od standardu życia. Statystyki pokazują, że im większy dostęp do edukacji mają kobiety, tym rodzą mniej dzieci. Więc edukacja wydaje się być najlepszym sposobem na zahamowanie gwałtownego wzrostu liczby ludności.

Dalajlama: Bardzo dobrze. Ale jaka edukacja? Prawdę mówiąc myślę, że najważniejszą rzeczą, jaką muszą zrobić mieszkańcy Południa, jest dostrzeżenie i uznanie negatywnych skutków obecnych zachodnich koncepcji dotyczących życia i gospodarki. Musimy skorygować bądź zmienić tę błędną wiarę w wartość ciągle wzrastającego PKB.

Podobnie, jakkolwiek niektóre fabryki i dziedziny przemysłu wprowadzają obecnie nowe, bardziej ekologiczne sposoby działania, mieszkańcy Północy nadal powodują niszczenie światowego środowiska naturalnego na wielką skalę. To skłania mnie do powiedzenia, że z globalnego punktu widzenia, ilość pieniędzy wydawana przez świat północny jest ciągle niewystarczająca.

(.…) Na początku tego stulecia wszyscy niemądrze myśleli, że zasoby natury są nieograniczone i są w całości do dyspozycji człowieka. Obecnie ideologia ekologiczna ma wpływ nawet na partie polityczne. Wszystkie te zmiany pochodzą z doświadczenia, jakie zdobyliśmy jako ludzkie istoty. W podobny sposób rozwinęło się pojęcie praw człowieka, takich jak prawo określonej grupy ludzi do samookreślenia. Te idee są obecnie powszechnie uznawane. Postęp w tej dziedzinie daje mi nadzieje na przyszłość.

Fabien: Czy myślisz, że jedna osoba może zmienić świat?

Dalajlama: Tak.

Fabien: W takim razie najlepsze co można zrobić, to zacząć starać się poprawić samego siebie.

Dalajlama: To wydaje się całkiem proste. Po pierwsze, ważne jest uświadomienie sobie, że jesteśmy częścią natury. Ostatecznie, natura będzie zawsze potężniejsza od istot ludzkich, pomimo ich wszystkich broni nuklearnych, wyposażenia naukowego i wiedzy. Jeśli zniknie słońce lub temperatura na Ziemi zmieni się o kilka stopni, będziemy mieli wielkie problemy. Na głębszym poziomie powinniśmy rozpoznać, że chociaż jesteśmy częścią natury, dzięki naszej inteligencji możemy do pewnego stopnia kontrolować i zmieniać zjawiska. Spomiędzy tysięcy gatunków ssaków na Ziemi my — ludzie mamy największe możliwości zmieniania natury. Z tego powodu spoczywa na nas podwójna odpowiedzialność. Jako istoty o wyższej inteligencji, powinniśmy dbać o ten świat z powodów moralnych. Inni mieszkańcy naszej planety —  owady i podobne im istoty, nie mają możliwości ratowania i ochraniania tego świata. Jesteśmy również odpowiedzialni za cofnięcie poważnej degradacji środowiska będącej skutkiem niewłaściwego zachowania ludzi. Bezmyślnie zanieczyściliśmy ten świat chemikaliami i odpadami nuklearnymi, egoistycznie zużywając wiele z jego naturalnych zasobów. Ludzkość musi podjąć działania w celu naprawienia i ochronienia tego świata.

Rzecz jasna, kiedy mówimy ludzkość lub społeczeństwo , oczywiste jest, że inicjatywa musi wypłynąć ze strony jednostek. Jest błędem oczekiwanie na jakieś wskazówki w tych sprawach ze strony rządów, a nawet Boga.

(.…) Tak naprawdę, jestem raczej optymistą. Weźmy za przykład problemy ze środowiskiem. Naukowcy i organizacje obrońców środowiska cały czas informują nas o problemach ekologicznych, przed którymi stoi Ziemia, takimi jak globalne ocieplenie i rozprzestrzeniające się zanieczyszczenie naszej wody i powietrza. Powstają nowe metody pozwalające nam uniknąć skażenia bez zmieniania procesów przemysłowych i gospodarczych. Podczas niedawnej wizyty w Sztokholmie moi przyjaciele powiedzieli mi, że dziesięć lat temu ryby praktycznie zniknęły z pobliskiej rzeki. Teraz zaczynają się znowu pojawiać i jest ich coraz więcej po prostu dlatego, że fabryki leżące wzdłuż rzeki poczyniły pewne wysiłki w celu ochrony środowiska. Innymi słowy, udało im się poprawić sytuację bez niszczenia przemysłu.

Byłem niedawno w niemieckim regionie przemysłowym Rohr. W pewnym wielkim przedsiębiorstwie pokazano mi film na temat różnych sposobów, jakie tam stosują, aby ograniczyć skażenie i przetworzyć odpady. Bez zmieniania całej struktury przedsiębiorstwa, udało im się znacznie zmniejszyć jego szkodliwe oddziaływanie na środowisko. Troska o środowisko zwiększa się wraz z uczciwym i szerokim rozpowszechnianiem informacji. Ludzie stopniowo nabierają przekonania, że sytuacja jest poważna, i że musimy zatroszczyć się o naszą planetę. Zauważyłem, że teraz w niektórych hotelach prosi się nas o nie marnowanie wody i elektryczności. Jest to dobry początek. Podobnie media powinny mówić o wadze altruizmu w każdym ludzkim działaniu. Powinno się o tym ciągle dyskutować —  w gazetach, w filmach, w radiu i telewizji. Uważam, że jest w tym wielki potencjał. Lekarze i naukowcy powinni wspierać teorię altruizmu. Poprą ją ekolodzy i ruch pokojowy, pod warunkiem, że zmienią się również systemy edukacji, tak aby dzieci stały się mniej agresywne. Następnie zmieni się nawet postawa policji i wszyscy stopniowo zaczną działać z większą dobrocią, altruizmem i współczuciem.

Fragment książki “Imagine All the People: A conversation with the Dalajlama on Money, Politics and Life as it Could Be”, Wisdom Publications, Boston


Tłumaczenie: Jan Skoczylas

źródło: www.dalailama.com

Zobacz także:

J.Ś. Dalajlama: Powszechna Odpowiedzialność a Środowisko

Buddyjska Deklaracja w Sprawie Zmian Klimatu

Buddyzm a kryzys klimatyczno-energetyczny

Biografia Jego Świątobliwości XIV Dalajlamy