Archiwa kategorii: XIV Dalajlama

J.Ś. Dalajlama o ekologii i ruchu Occupy na konferencji prasowej w Ottawie, 28 kwietnia 2012

J.Ś. Dalajlama o ekologii,  globalnym ociepleniu i ruchu Occupy Wall Street. Czytaj dalej

J. Ś. XIV Dalajlama: Wiele religii, jedna prawda

Foto: Charles LeBlanc/Flickr/Creative Commons

Kiedy byłem chłopcem w Tybecie, miałem poczucie, że moja własna buddyjska religia jest najlepsza, a wszystkie inne są w jakiś sposób gorsze. Teraz widzę, jak bardzo byłem naiwny i jak wielkie niebezpieczeństwa pociąga za sobą skrajna nietolerancja religijna. Czytaj dalej

J.Ś. XIV Dalajlama: Prawa Człowieka, Demokracja i Wolność

W tym roku –  2008, przypada sześćdziesiąta rocznica Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka (1948 – 2008). Głosi ona, że każda istota ludzka ma takie samo prawo do wolności od niedostatku i wolności od lęku. Te prawa człowieka muszą być rozpatrywane łącznie, są współzależne i powszechne.

Niezależnie od tego, czy zajmujemy się cierpieniem spowodowanym biedą, brakiem wolności, konfliktem zbrojnym, czy też nieodpowiedzialnym traktowaniem środowiska naturalnego, nie powinniśmy postrzegać tych zjawisk w izolacji. Ostatecznie ich skutki są odczuwane przez nas wszystkich. Dlatego potrzeba nam skutecznego międzynarodowego działania będącego odpowiedzią na te globalne problemy z punktu widzenia jedności całego rodzaju ludzkiego i wypływającego z dogłębnego zrozumienia połączonej natury współczesnego świata.

Wszystkie istoty ludzkie są od urodzenia w sposób naturalny obdarzone właściwościami potrzebnymi nam do przetrwania, takimi jak troskliwość i miłująca dobroć. Jednakże pomimo posiadania takich wrodzonych pozytywnych właściwości, mamy tendencję do zaniedbywania ich. W rezultacie ludzkość zmaga się z niepotrzebnymi problemami. Co powinniśmy zrobić, to włożyć więcej wysiłku w podtrzymywanie i rozwijanie tych właściwości. Stąd promocja ludzkich wartości jest sprawą najwyższej wagi. Powinniśmy się także skupić na pielęgnowaniu dobrych relacji międzyludzkich, ponieważ niezależnie od różnic narodowościowych, religijnych, rasowych, różnego statusu materialnego i różnego stopnia wykształcenia lub jego braku, wszyscy jesteśmy istotami ludzkimi. Kiedy stoimy w obliczu trudności, zawsze spotykamy kogoś, ten ktoś może być zupełnie obcy, kto natychmiast oferuje nam pomoc. W trudnych okolicznościach jesteśmy zależni od siebie nawzajem i robimy to bezwarunkowo. Nie pytamy, kim są ludzie zanim zaoferujemy im pomoc. Pomagamy im, ponieważ są istotami ludzkimi takimi samymi jak my.

Zmniejszanie Przepaści Pomiędzy Bogatymi a Biednymi

Nasz świat staje się coraz bardziej współzależny, lecz zastanawiam się, czy naprawdę rozumiemy, że nasza współzależna społeczność ludzka musi być współczująca; współczująca w naszym wyborze celów do których dążymy, w sposobie realizacji tych celów i w zasadach współpracy. Ogromna władza jaką uzyskały w naszym społeczeństwie instytucje gospodarcze oraz niepokojące efekty ubóstwa cały czas odciskającego się piętnem na życiu naszej planety, powinny nas skłonić do poszukiwania sposobów na przekształcenie naszej gospodarki,  w gospodarkę opartą na współczuciu. Ta forma współczucia zapewni zawarte w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka prawo do godności i sprawiedliwości dla wszystkich.

Gdziekolwiek się pojawia, ubóstwo jest ważną przyczyną konfliktów społecznych, problemów zdrowotnych i konfliktów zbrojnych. Jeśli będziemy nadal podążać obecną ścieżką, sytuacja może stać się nieodwracalna. Ta ciągle powiększająca się przepaść pomiędzy tymi, „którzy mają”, a tymi, „którzy nie mają”, jest źródłem cierpienia dla wszystkich. Nie powinniśmy troszczyć się tylko o samych siebie, nasze rodziny, naszą społeczność i kraj, musimy również czuć odpowiedzialność za jednostki, społeczności i ludzi, którzy składają się na całość ludzkiej rodziny. Potrzeba nam nie tylko współczucia dla tych, którzy cierpią, lecz także zobowiązania do zapewnienia sprawiedliwości społecznej.

Jeśli traktujemy poważnie nasze zobowiązanie do przestrzegania fundamentalnych zasad równości, które jak sądzę, stanowią sedno koncepcji praw człowieka, nie możemy dłużej ignorować współczesnej nierówności gospodarczej. Nie wystarczy po prostu powiedzieć, że wszystkie istoty ludzkie muszą cieszyć się równym prawem do życia w godności. Musi to znaleźć wyraz w działaniu.

Demokracja i Pokój

Demokracja, otwarte społeczeństwo, poszanowanie praw człowieka i równość stają się obecnie wartościami uznawanymi powszechnie na całym świecie. Moim zdaniem istnieje bliski związek pomiędzy wartościami demokratycznymi a fundamentalnymi wartościami ludzkiej dobroci. W krajach demokratycznych obywatele mają większe możliwości wyrażania swoich podstawowych ludzkich właściwości, a tam, gdzie one przeważają, istnieje większa możliwość wzmocnienia demokracji. Co najważniejsze – demokracja stanowi także najpewniejszą podstawę dla zapewnienia światowego pokoju.

Jednakże odpowiedzialność za pracę dla pokoju spoczywa nie tylko na naszych przywódcach, lecz również indywidualnie na każdym z nas. Pokój zaczyna się w każdym z nas. Kiedy mamy pokój wewnętrzny, możemy być w dobrych stosunkach z tymi, którzy nas otaczają. Kiedy nasza społeczność jest w stanie pokoju, może dzielić się tym pokojem z sąsiednimi społecznościami i tak dalej. Kiedy czujemy miłość i życzliwość w stosunku do innych, sprawia to nie tylko, że inni czują się kochani i zaopiekowani, lecz również pomaga nam samym w rozwoju wewnętrznego szczęścia i pokoju. Możemy świadomie rozwijać uczucia miłości i życzliwości. Dla niektórych z nas, najbardziej skutecznym sposobem aby to robić, jest praktyka religijna. Dla innych mogą to być praktyki świeckie. Co jest naprawdę ważne, to to, aby każdy z nas podjął szczery wysiłek w celu wzięcia odpowiedzialności za innych i za świat, na którym żyjemy.

Deklaracja stanowi gwarancję prawną równości stwierdzając, że każdy jest uprawniony do tych samych praw i wolności bez jakiegokolwiek rodzaju dyskryminacji. Nie można zapewnić pokoju i wolności, dopóki naruszane są podstawowe prawa człowieka. Podobnie, nie może być pokoju i stabilizacji, dopóki istnieje ucisk i tłumienie. To nie w porządku, jeśli szukamy swoich własnych korzyści kosztem praw innych ludzi. Prawda nie może rozbłysnąć, jeśli odmawiamy zaakceptowania tego, co nią jest, lub uważamy jej wyrażanie za niezgodne z prawem. Co stanie się z ideałami prawdy i życia w zgodzie z rzeczywistością, jeśli ukryjemy prawdę i fakty, i pozwolimy zatryumfować działaniom nielegalnym?

Prawa Człowieka w Tybecie

Jeśli uznajemy, że inni mają takie samo prawo do pokoju i szczęścia jak my, czyż nie jesteśmy odpowiedzialni za pomoc tym, którzy są w potrzebie? Dążenie do demokracji i poszanowania praw człowieka jest tak samo ważne dla ludzi w Afryce i Azji, jak i tych mieszkających w Europie i w obu Amerykach. Lecz ludzie, którzy są pozbawieni swoich praw, mają często najmniej możliwości mówienia w swoim imieniu i domagania się ich przestrzegania. Odpowiedzialność spoczywa na tych z nas, którzy cieszą się taką wolnością.

Niedawny pożałowania godny obrót spraw w Tybecie musi zostać zrozumiany tak dogłębnie, jak to tylko możliwe. Ponieważ chiński rząd oskarżył mnie o zorganizowanie tych protestów, żądam, w celu zbadania tych oskarżeń, przeprowadzenia dokładnego dochodzenia przez odpowiednie, cieszące się powszechnym szacunkiem gremium, w skład którego powinni wchodzić przedstawiciele Chin. Gremium to powinno odwiedzić Tybet, tradycyjnie tybetańskie tereny poza Tybetańskim Regionem Autonomicznym, jak również Centralną Administrację Tybetańską tutaj w Indiach. Byłoby ogromnie pomocne, gdyby dochodzenia takie podjęli również przedstawiciele międzynarodowych mediów. Społeczność międzynarodowa, a szczególnie ponad miliardowa rzesza Chińczyków, którzy nie mają dostępu do nieocenzurowanych informacji, mogłaby się wówczas dowiedzieć, co tak naprawdę dzieje się w Tybecie.

Sądzę, że przyczyną wielu przypadków naruszenia praw człowieka w Tybecie jest podejrzliwość, brak zaufania i prawdziwego zrozumienia kultury i religii tybetańskiej. Jak już wiele razy mówiłem w przeszłości, jest ogromnie ważne, aby przywódcy chińscy lepiej i głębiej zrozumieli oraz docenili tybetańską kulturę buddyjską i cywilizację. Całkowicie popieram mądre stwierdzenie Deng Xiaopinga, że musimy „szukać prawdy poprzez fakty”. Stąd my –  Tybetańczycy musimy zaakceptować i docenić rozwój i poprawę, które przyniosły nam rządy chińskie. Jednocześnie władze chińskie powinny zrozumieć, że w ciągu ostatnich pięciu dekad Tybetańczycy doświadczyli ogromnego cierpienia i destrukcji.

Pomimo pewnego rozwoju i postępu gospodarczego, kultura tybetańska nadal stoi w obliczu podstawowych problemów związanych z przetrwaniem. W Tybecie nadal mają miejsce poważne naruszenia praw człowieka. Lecz są one tylko symptomami i następstwami głębszego problemu. Chińskie władze nie są jak do tej pory w stanie przyjąć tolerancyjnego i pluralistycznego punktu widzenia na tybetańską odrębną religię i kulturę; zamiast tego są wobec nich podejrzliwe i próbują je sobie podporządkować. Większość chińskich planów „rozwoju” dla Tybetu ma na celu całkowite wchłonięcie Tybetu przez chińskie społeczeństwo i kulturę oraz zepchnięcie Tybetańczyków do roli mniejszości we własnym kraju poprzez przesiedlanie ogromnych ilości Chińczyków z Chin. Pokazuje to niestety, że chińska polityka wobec Tybetu pozostaje nadal twarda, pomimo głębokich zmian przeprowadzanych przez chiński rząd i Partię w innych rejonach Chińskiej Republiki Ludowej. Tak oto, na skutek rozmyślnej strategii cały naród ze swoją unikalną kulturą i tożsamością stoi w obliczu groźby całkowitego zniszczenia.

Jest powszechnie wiadomym, że klasztory tybetańskie, które poza tym, że są skarbnicą tybetańskiej kultury buddyjskiej, stanowią nasze główne miejsca edukacji, zostały poważnie zredukowane, zarówno pod względem ilości, jak i liczby mieszkańców. W klasztorach, które jeszcze istnieją, nie pozwala się już na poważne studiowanie buddyzmu tybetańskiego; tak naprawdę, nawet przyjęcia do tych centrów edukacji są ściśle kontrolowane. W rzeczywistości w Tybecie nie ma wolności religijnej. Nawet domaganie się tylko odrobinę więcej wolności, wiąże się z niebezpieczeństwem bycia zaszufladkowanym jako separatysta. Podobnie, nie ma żadnej prawdziwej autonomii Tybetu, pomimo, że te podstawowe wolności są zagwarantowane przez chińską konstytucję.

Jestem przekonany, że demonstracje i protesty mające obecnie miejsce w Tybecie są odzwierciedleniem reakcji na represje. Dalsze stosowanie represji nie doprowadzi do jedności i stabilizacji.

Prawa Człowieka a Chiny

Chiny potrzebują przestrzegania praw człowieka, demokracji i rządów prawa, ponieważ wartości te stanowią podstawę wolnego i dynamicznego społeczeństwa. Są one także źródłem prawdziwego pokoju i stabilności. Nie mam także wątpliwości, że zwiększające się otwarcie, wolność i demokratyzacja Chin przyniosą korzyść również narodowi tybetańskiemu. Jestem głęboko przekonany, że dialog oraz chęć przyjrzenia się rzeczywistości w Tybecie i Chinach, uczciwie i z otwartym umysłem, mogą doprowadzić do realnego rozwiązania naszych problemów. Podczas gdy nastąpił ogromny postęp w integracji Chin ze światową gospodarką, uważam, że równie ważne jest zachęcenie tego kraju do wejścia w główny nurt powszechnej demokracji.

Poprawianie Przestrzegania Praw Człowieka

Na szczeblu międzynarodowym, nasza ogromna różnorodność kultur i religii powinna sprzyjać wzmocnieniu podstawowych praw człowieka we wszystkich społecznościach. U podłoża tej różnorodności leżą podstawowe ludzkie zasady, które łączą nas wszystkich razem, jako członków tej samej ludzkiej rodziny. Kwestia praw człowieka jest tak fundamentalnie istotna, że nie powinno być w tej sprawie żadnych różnic poglądów. Wszyscy mamy wspólne ludzkie potrzeby i troski. Niezależnie od naszej rasy, religii, płci i statusu społecznego, wszyscy dążymy do szczęścia i staramy się uniknąć cierpienia. Jednakże dążenie do zachowania różnorodności tradycji nie powinno nigdy usprawiedliwiać łamania praw człowieka. Tak więc dyskryminowanie ludzi odmiennej rasy, kobiet i słabszych członków społeczności może być w niektórych regionach częścią tradycji, lecz zachowania niezgodne z powszechnie uznanymi prawami człowieka powinny się zmienić. Powszechna zasada równości wszystkich istot ludzkich musi mieć pierwszeństwo.

Na tym świecie istnieje ogromne i ciągle narastające pragnienie zmiany, zmiany, która zapoczątkuje odnowę wartości etycznych i duchowych. Na skutek takiej zmiany konflikty byłyby rozwiązywane na drodze pokojowej za pomocą dialogu i bez przemocy. Zmiana ta stałaby na straży ludzkich praw i ludzkiej godności, jak również ludzkiej odpowiedzialności. Potrzebujemy zmiany, która informowałaby o pilnej potrzebie zatroszczenia się o naszą planetę i jej systemy ekologiczne, i która taką potrzebę by pobudzała. Zmiana ta wzywałaby wszystkie państwa do pracy na rzecz zakazu posiadania broni nuklearnej i innych broni masowej zagłady, oraz sprzyjałaby pokojowi, współczuciu, wzajemnemu szacunkowi i serdeczności. Wierzę, że cele te mogą zostać osiągnięte dzięki zwiększonej świadomości. Poszerzmy nasz punkt widzenia tak, aby w naszej wizji dobrobytu i wolności zawarło się dobro całego świata i jego przyszłych generacji.

Tłumaczenie: Jan Skoczylas

źródło: www.dalailama.com

Orędzie J.Ś. Dalajlamy w sprawie moratorium na wykonywanie kary śmierci

HHDLNYOgólnie rzecz biorąc, nikt z nas nie chce śmierci, w istocie, nie lubimy nawet o niej myśleć. Jeśli śmierć następuje w sposób naturalny, jest to proces, którego nie potrafimy powstrzymać, lecz jeśli zostaje spowodowana celowo, jest to zdarzenie bardzo niefortunne.  W naszych systemach prawnych uważa się, że w niektórych wypadkach uzasadnione jest zastosowanie kary śmierci. Używa się jej w celu ukarania przestępców, zapobieżenia popełnianiu przez nich kolejnych przestępstw i dla odstręczenia innych potencjalnych złoczyńców. Jednak jeśli zbadamy sytuację bardziej dokładnie, okaże się, że nie jest to dobre rozwiązanie. Czytaj dalej

J.Ś. Dalajlama: Zmiany na lepsze nie wynikają z modlitwy, lecz są rezultatem działania

Tuluza, Francja, 15 sierpnia 2011 – Po południu Jego Świątobliwość Dalajlama wygłosił wykład publiczny w Toulouse Zenith dla publiczności liczącej ponad dziesięć tysięcy osób. Konferencję rozpoczął Stephen Hessel – 94 letni francuski pisarz, poeta, były sekretarz i jedyny żyjący członek Komisji Konwencji Praw Człowieka ONZ. Wyraził on swój podziw dla głębokiej mądrości Jego Świątobliwości i radość z powodu możności wysłuchania jego wykładu na temat „Sztuki Szczęścia”.

Po przywitaniu i pobłogosławieniu Stephana Hessela białym katakiem (szalem), Jego Świątobliwość powiedział, że chciałby mówić o etyce świeckiej. Nie jest jego intencją nieokazywanie szacunku religii, lecz chciałby przy tej okazji mówić o sprawach, które dotyczą całej ludzkości, wierzących i niewierzących w tym samym stopniu.

Jego Świątobliwość stwierdził, iż jego zdaniem, podstawą etyki jest zasadniczo altruizm – troska o dobro innych. Nie oznacza to, że troska o samego siebie jest nieetyczna, lecz jedynie, że nie powinno się tego czynić kosztem innych.

Prawidłowy, zdrowy rozwój ciała i umysłu każdego człowieka zależy początkowo od pełnej miłości troski matki –  jest to fundamentalny fakt ludzkiej egzystencji. Zaufanie dziecka do matki i jej intensywne uczucie do niego są naturalnymi instynktami –  nie pochodzą one z wiary religijnej. Ponadto, powiedział Jego Świątobliwość, jest naukowo dowiedzionym faktem, że fizyczny dobrostan rozkwita w atmosferze czułości i zaufania, natomiast życie w ciągłym lęku i stresie może poważnie zaszkodzić naszemu zdrowiu. W takich niekorzystnych okolicznościach, prawdziwą ochronę zapewnia pokój umysłu i spokój wewnętrzny, które z kolei pochodzą z pozytywnych uczuć i troski o innych. Tak więc dobroć serca ma znaczenie podstawowe i jest to coś, czego początkowo uczymy się od naszej matki.

Rozwijanie dobroci możliwe jest jedynie dzięki edukacji. Nie jest to sprawą religii. Żadna religia, jaka by nie była dobra, nie może mieć znaczenia uniwersalnego. Z drugiej strony, etyka świecka może być zrozumiała dla wszystkich.

Jego Świątobliwość zakończył mówiąc, że naszym zadaniem jest przebudowa świata. Jest to ogromne wyzwanie, ale zmiana jest możliwa. Musimy nad tym pracować. Zmiany na lepsze nie wynikają z modlitwy, lecz są rezultatem działania. Olbrzymie nierówności w dystrybucji bogactwa pomiędzy narodami, korupcja na gigantyczną skalę nękająca nasze społeczeństwo –  są to zjawiska, do których usunięcia powinniśmy dążyć. Rozlew krwi w XX wieku nie rozwiązał żadnych problemów. Wiek XXI powinien być wiekiem dialogu.

Na zakończenie wykładu Jego Świątobliwość odpowiadał na pytania publiczności.

J.Ś. Dalajlama w Tuluzie

J.Ś. Dalajlama wita Stephana Hessela przed wykładem w Tuluzie, 15 sierpnia 2011. Photo/Alexandra Silva

Tłumaczenie: Jan Skoczylas

więcej: Ostatni dzień wizyty J.Ś. Dalajlamy w Tuluzie – Dalajlama.info.pl.

mapa strony

strona główna

Jego Świątobliwość Dalajlama: Myślenie w kategoriach globalnych – uniwersalne zadanie

Zwykłym ludziom trudno zrozumieć w pełni i przyjąć naukowe prognozy dotyczące zmian w środowisku naturalnym. Słyszymy o ociepleniu klimatu i podnoszącym się poziomie morza, wzroście zachorowalności na nowotwory, gwałtownym zwiększaniu się liczby ludności, wyczerpaniu surowców i wymieraniu gatunków. Ludzka aktywność na całej ziemi w błyskawicznym tempie niszczy podstawowe elementy ekosystemów, od których zależy przetrwanie wszystkich żyjących istot.

Te budzące grozę zmiany są w każdym indywidualnym przypadku dramatyczne, a jeśli spojrzymy na nie całościowo –  budzą zdumienie. Tylko w tym stuleciu liczba ludności na świecie potroiła się i przewiduje się, że w następnym również podwoi się lub potroi. Światowa gospodarka może się zwiększyć pięcio -,  lub nawet dziesięciokrotnie, co pociągnie za sobą ekstremalny wzrost zużycia energii, emisji dwutlenku węgla i deforestacji. Trudno sobie wyobrazić, że wszystko to dzieje się naprawdę w czasie naszego życia i życia naszych dzieci. Musimy wziąć pod uwagę perspektywę powszechnego cierpienia i degradacji środowiska na skalę niespotykaną do tej pory w historii ludzkości.

Sądzę jednak, że ma to także swoją pozytywną stronę –  będziemy teraz musieli wszyscy poszukać nowych sposobów, aby przetrwać razem na tej planecie. W tym wieku widzieliśmy już wystarczająco dużo wojen, ubóstwa, skażenia i cierpienia. Zgodnie z naukami buddyjskimi takie rzeczy zdarzają się na skutek ignorancji i egoistycznego działania, ponieważ często nie dostrzegamy podstawowego pokrewieństwa między wszystkimi istotami. Ziemia daje nam ostrzeżenie i pokazuje jasno, do czego prowadzi niewłaściwie ukierunkowane ludzkie działanie.

Aby przeciwdziałać takim szkodliwym praktykom możemy uczyć się bycia bardziej świadomymi naszej własnej wzajemnej zależności. Każda czująca istota pragnie szczęścia a nie bólu. Tak więc dzielimy powszechne podstawowe uczucie. Jesteśmy w stanie rozwinąć właściwe działanie, aby pomóc ziemi i sobie nawzajem, opierając się na lepszej motywacji. Z tego powodu mówię zawsze o znaczeniu rozwijania prawdziwego poczucia powszechnej odpowiedzialności. Jeśli nasza motywacja pochodzi z mądrości i współczucia, nasze działania przyniosą korzyść każdemu, a nie tylko nam samym, a także nie będą służyć jedynie zapewnieniu chwilowej wygody. Kiedy jesteśmy w stanie rozpoznać i wybaczyć negatywne, wynikające z ignorancji działania z przeszłości, uzyskujemy siłę potrzebną do konstruktywnego rozwiązywania problemów bieżących.

Powinniśmy rozszerzyć to nastawienie tak, aby otoczyć troską całe nasze środowisko. Przede wszystkim uważam, że jeśli możemy pomóc, to lepiej to zrobić, jeśli zaś nie jesteśmy w stanie pomóc –  starajmy się przynajmniej nie szkodzić. Jest to szczególnie odpowiednia wskazówka w sytuacji, kiedy nasza wiedza o złożonych powiązaniach pomiędzy niezwykle zróżnicowanymi i niepowtarzalnymi ekosystemami, jest jeszcze bardzo niepełna. Ziemia jest naszym domem i matką. Powinniśmy ją szanować i opiekować się nią. Łatwo to dzisiaj zrozumieć.

Potrzeba nam wiedzy o tym, w jaki sposób zadbać o samych siebie, o każdą część Ziemi i życia na niej, a także o wszystkie przyszłe generacje. Oznacza to, że edukacja na temat środowiska naturalnego jest niezwykle ważna dla każdego. Wiedza naukowa i postęp technologiczny są niezbędne dla polepszenia jakości życia we współczesnym świecie. Niemniej jednak jeszcze ważniejsza, zarówno dla dzieci, jak i osób dorosłych, jest prosta praktyka poznawania i doceniania naszego naturalnego otoczenia i nas samych. Jeśli będziemy czuli prawdziwą wdzięczność wobec innych i powstrzymamy się od działania wynikającego z niewiedzy, wtedy zatroszczymy się o Ziemię.

W swoim najgłębszym znaczeniu, edukacja ekologiczna oznacza uczenie się prowadzenia zrównoważonego stylu życia. Wszystkie religie zgadzają się co do tego, że podążając za egoistycznymi pragnieniami i koncentrując się na zdobywaniu dających wygodę rzeczy materialnych, nie znajdziemy trwałego wewnętrznego zadowolenia. A nawet gdyby było to możliwe, to na świecie jest tej chwili tak dużo ludzi, że zasobów Ziemi nie starczyłoby na długo. Sądzę, że o wiele lepiej jest szukać zadowolenia w prostym spokoju umysłu. Możemy dzielić ziemię i wspólnie troszczyć się o nią, zamiast starać się ją posiąść, niszcząc równocześnie piękno życia.

Starożytne kultury, które przystosowały się do życia w swoim naturalnym otoczeniu, mają do zaoferowania szczególną wiedzę dotyczącą organizacji ludzkich społeczności w taki sposób, aby mogły one żyć w równowadze z naturalnym środowiskiem. Na przykład, Tybetańczycy wyjątkowo dobrze znają życie na Płaskowyżu Himalajskim. Z wiedzy tej rozwinęła się długowieczna cywilizacja, która dbała o to, by nie zniszczyć jego delikatnego ekosystemu. Tybetańczycy od dawna doceniają obecność dzikich zwierząt i uważają je za symbol wolności. Głęboki szacunek wobec natury widoczny jest w tybetańskiej sztuce i rytuałach. Pomimo ograniczonego postępu materialnego życie duchowe kwitło. Podobnie jak różne gatunki fauny i flory mogą nie zaadoptować się do relatywnie nagłych zmian w środowisku, również ludzkie kultury, jeśli chcemy im zapewnić przetrwanie, powinny być traktowane ze szczególną uwagą i troską. Dlatego poznawanie różnych użytecznych sposobów działania i zwyczajów ludzi oraz dbanie o zachowanie ich dziedzictwa kulturowego, także jest częścią uczenia się troski o środowisko naturalne.

Zawsze staram się wyrazić moje przekonanie o znaczeniu posiadania dobrego serca. Ten prosty aspekt ludzkiej natury można rozwinąć tak, aby stał się wielką siłą. Z dobrego serca i mądrości rodzi się właściwa motywacja i automatycznie będziecie robić to, co powinno zostać zrobione. Jeśli ludzie zaczną działać motywowani prawdziwym współczuciem dla innych, ciągle jeszcze możemy ochronić siebie wzajemnie i nasze naturalne środowisko. Jest to o wiele łatwiejsze niż konieczność przystosowania się do ciężkich, trudnych do wyobrażenia warunków środowiskowych prognozowanych na przyszłość.

Po dokładnej analizie okazuje się, że ludzki umysł, ludzkie serce i środowisko naturalne są ze sobą nierozerwalnie złączone. W tym znaczeniu, edukacja ekologiczna pomaga wzbudzić zrozumienie i miłość, jakich potrzebujemy, aby stworzyć najlepszą w dotychczasowej historii ludzkości sposobność na osiągnięcie pokoju i trwałej koegzystencji.

EPA Journal: A Magazine on National and Global Environmental Perspectives, wydany przez Agencję Ochrony Środowiska Stanów Zjednoczonych, Waszyngton, wrzesień/październik 1991, tom 17, numer 4

Tłumaczenie: Jan Skoczylas

Po raz pierwszy opublikowane na stronie:  dalajlama.info.pl

źródło: www.dalailama.com

zobacz także: Jego Świątobliwość Dalajlama: Polityka a środowisko – wywiad

mapa strony

NIE dla energii jądrowej: Laureaci Pokojowej Nagrody Nobla do światowych przywódców

W przededniu 25-tej rocznicy katastrofy nuklearnej w Czarnobylu – sześć tygodni po niszczycielskiej katastrofie nuklearnej w Japonii – dziesięciu Laureatów Pokojowej Nagrody Nobla apeluje do światowych przywódców o poczynienie inwestycji w bezpieczniejsze źródła energii odnawialnej.

Sześć kobiet z Peace Laureates of the Nobel Women’s Initiative, Jego Świątobliwość Dalajlama, Arcybiskup Desmond Tutu, Adolfo Perez Esquivel i Jose Ramos Horta wysłali list otwarty  do 31 szefów rządów państw, które obecnie inwestują w energetykę jądrową lub rozważają zainicjowanie projektów jądrowych.

W liście czytamy: „Nadszedł czas, by uświadomić sobie, że energia jądrowa nie jest czysta, bezpieczna ani tania. (….) Jesteśmy przekonani, że jeśli świat wycofa się z użycia energii jądrowej, przyszłe pokolenia ludzi na całej Ziemi – w tym mieszkańcy Japonii, którzy już wycierpieli tak wiele – będą żyły w świecie spokojniejszym i bardziej bezpiecznym.”

Na świecie działa w tej chwili ponad 400 elektrowni jądrowych –  wiele z nich w miejscach o wysokim ryzyku wystąpienia naturalnych klęsk żywiołowych lub wstrząsów politycznych.  Dostarczają one mniej niż 7% całkowitego światowego zaopatrzenia w energię. Będąc światowymi przywódcami, możecie pracować wspólnie , aby zastąpić tę niewielką ilość energii, energią z innych łatwo dostępnych, całkowicie bezpiecznych i tanich  źródeł,  i poprowadzić nas ku przyszłości wolnej od węgla i paliwa nuklearnego.

 

LIST OTWARTY

26 kwietnia 2011

Do: Światowi Przywódcy

Od: Laureaci Pokojowej Nagrody Nobla

Wybierzcie Energię Odnawialną Zamiast Jądrowej: Laureaci Pokojowej Nagrody Nobla do Światowych Przywódców

W dwudziestą piątą rocznicę katastrofy nuklearnej w Czarnobylu –  i ponad dwa miesiące po potężnym trzęsieniu ziemi i tsunami, które spustoszyło Japonię –  my, niżej podpisani Laureaci Pokojowej Nagrody Nobla prosimy Was, o poczynienie inwestycji w bezpieczniejszą i bardziej pokojową przyszłość, poprzez rozwój odnawialnych źródeł  energii. Nadszedł czas, by uświadomić sobie, że energia jądrowa nie jest czysta, bezpieczna ani tania. Jesteśmy głęboko poruszeni faktem, że życie ludzi w Japonii jest zagrożone na skutek promieniowania radioaktywnego w powietrzu, wodzie i żywności, w wyniku awarii elektrowni jądrowej Fukushima. Jesteśmy przekonani, że jeśli świat wycofa się z użycia energii jądrowej, przyszłe pokolenia ludzi na całej Ziemi – w tym mieszkańcy Japonii, którzy już wycierpieli tak wiele – będą żyły w świecie spokojniejszym i bardziej bezpiecznym.

„Dwadzieścia pięć lat po Czarnobylu, niektórzy ludzie twierdzą, że sytuacja się poprawia. Nie zgadzam się z tym,” –  powiedział Mykola Isajew, który pracował przy usuwaniu szkód na miejscu katastrofy. „Nasze dzieci chorują, ponieważ jedzą skażoną żywność a nasza gospodarka jest nadal zniszczona.” Isajew powiedział, że myśli często o ludziach pracujących na miejscu katastrofy w Japonii. Podobnie jak on, oni również prawdopodobnie nie poddawali w wątpliwość bezpieczeństwa energii jądrowej.

Zastanówcie się nad słowami właściciela sklepu w Kessenuma,  jednym  z miast najbardziej dotkniętych tsunami na północnowschodnim wybrzeżu: „To promieniowanie jest w najwyższym stopniu przerażające. To gorsze od tsunami. Tsunami można zobaczyć.  Natomiast to jest niewidzialne.”

Smutna prawda jest taka – podobny kryzys może zdarzyć się znowu w innych krajach, tak jak miało to miejsce w Czarnobylu na Ukrainie w byłym ZSRR (1986), Three Mile Ireland w USA (1979) i Windscale/Sellfield w Wielkiej Brytanii  (1957). Wypadki nuklearne mogą być i są rezultatem naturalnych klęsk żywiołowych –  takich jak trzęsienia ziemi i tsunami – jak również ludzkich błędów i zaniedbań. Ludzie na całym świecie obawiają się również ataków terrorystycznych na elektrownie jądrowe, które są przecież możliwe.

Obawy związane z promieniowaniem nie dotyczą jedynie wypadków nuklearnych. Każde ogniwo w łańcuchu procesu wykorzystania paliwa jądrowego, zaczynając od wiercenia w poszukiwaniu uranu,  jest źródłem promieniowania,  które następnie trwa przez całe pokolenia, ponieważ zawierające pluton odpady nuklearne pozostaną toksyczne przez tysiące lat. Pomimo prowadzonych od lat badań, krajom realizującym programy wytwarzania energii jądrowej, takim jak USA, nie udało się opracować technologii bezpiecznego składowania „zużytego” paliwa nuklearnego. W tym samym czasie, każdego dnia takiego paliwa przybywa.

Zwolennicy energii jądrowej powinni zdać sobie sprawę z faktu, że programy jej wytwarzania dostarczają składników mogących posłużyć do budowy broni nuklearnej.  W istocie, z tym wiążą się obawy dotyczące irańskiego programu jądrowego. Te ogromne zagrożenia związane z rozwojem energetyki atomowej, nie znikną tylko dlatego, że przemysł nuklearny woli je bagatelizować lub ignorować.

Należy również zmierzyć się z twardą prawdą dotyczącą ekonomicznego aspektu energetyki nuklearnej. Nie jest ona w stanie  konkurować na wolnym rynku z innymi źródłami energii. Jest opcją niebotycznie drogą, finansowaną zasadniczo przez podatników. Przemysł jądrowy otrzymał i nadal otrzymuje ogromne dotacje rządowe –  pieniądze podatników – szczególnie na koszty ubezpieczenia i zabezpieczeń.  Te publiczne pieniądze można bardziej odpowiedzialnie zainwestować w nowe źródła energii.

Na świecie działa w tej chwili ponad 400 elektrowni jądrowych –  wiele z nich w miejscach o wysokim ryzyku wystąpienia naturalnych klęsk żywiołowych lub wstrząsów politycznych.  Dostarczają one mniej niż 7% całkowitego światowego zaopatrzenia w energię. Będąc światowymi przywódcami, możecie pracować wspólnie, aby zastąpić tę niewielką ilość energii, energią z innych, łatwo dostępnych, całkowicie bezpiecznych oraz tanich  źródeł  i poprowadzić nas ku przyszłości wolnej od węgla i paliwa nuklearnego.

Nie jesteśmy w stanie powstrzymać naturalnych klęski żywiołowych, takich jak ta, która zdarzyła się w Japonii, lecz możemy wspólnie dokonać lepszych wyborów w kwestii źródeł z których czerpiemy energię. Możemy wycofać stopniowo paliwa kopalne oraz  energię jądrową i zainwestować w rewolucję czystej energii. Ona już jest w toku. Globalnie w ciągu ostatnich pięciu lat więcej nowej energii pozyskuje się z elektrowni wiatrowych i słonecznych niż z nuklearnych. Wpływy z energii słonecznej, wiatrowej i innych źródeł odnawialnych osiągnęły w 2010 roku 35% całkowitych dochodów światowego przemysłu energetycznego. Inwestowanie w tego rodzaju odnawialne źródła energii zaowocuje również stworzeniem nowych miejsc pracy.

Odnawialne źródła energii są jednym z najważniejszych czynników mogących doprowadzić nas do pokojowej przyszłości. Z tego właśnie powodu wielu ludzi na całym świecie – szczególnie młodych ludzi – nie czeka na działania rządów, lecz  sama dokonuje zmian i już zmierza w tym kierunku.  Opowiedzenie się za niskowęglową i wolną od paliw nuklearnych przyszłością, umożliwi państwom współpracę z rosnącym w siłę i coraz bardziej wpływowym światowym ruchem społecznym, którego członkowie nie zgadzają się na rozpowszechnianie broni i energii jądrowej oraz popierają rozwój odnawialnych źródeł energii, a także przyczyni się do jego wzmocnienia. Prosimy was – przyłączcie się do nich, aby ochronić życie i umożliwić przetrwanie nie tylko  przyszłych generacji rodzaju ludzkiego, lecz także całej naszej planety.

z poważaniem,

Betty Williams, Irlandia (1976)
Mairead Maguire, Irlandia (1976)
Rigoberta Menchu Tum, Gwatemala (1992)
Jody Williams, USA (1997)
Shirin Ebadi, Iran (2003)
Wangari Maathai, Kenia (2004)
Arcybiskup Desmond Tutu, South Africa (1984)
Adolfo Perez Esquivel, Argentyna (1980)
President Jose Ramos Horta, Wschodni  Timor (1996)
Jego Świątobliwość Dalajlama (1989)

Tłumaczenie: Jan Skoczylas

źródło: www.nobelwomensinitiative.org

zobacz także:

Amory Lovins: Lekcja z Fukushimy

ATOM STOP! – Zielone Wiadomości

Inicjatywa AntyNuklearna

poznajatom.org –  strona poświęcona energii jądrowej, w tym  szczególnie programowi nuklearnemu polskiego rządu

mapa strony

strona główna

Dalajlama w wywiadzie dla Die Welt – "Jestem zwolennikiem globalizacji"

Dotarcie do Dalajlamy to długa i niebezpieczna podróż. Przywódca religijny i głowa państwa tybetańskiego mieszka na emigracji u stóp Himalajów, dwie godzin lotu samolotem na północ od Delhi. Jego rezydencja znajduje się w Dharamsali na idyllicznym wzgórzu obok świątyni buddyjskiej. Ci, którzy chcą się do niego dostać muszą przejść przez bardzo rygorystyczną kontrolę przeprowadzaną zarówno przez indyjskich, jak i tybetańskich funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa. Nawet odkryte palce są przez nich obmacywane.

Istnieją ogromne obawy o jego bezpieczeństwo. Z jednej strony, ponad pięćdziesięcioletnia pokojowa walka o autonomię dla Tybetu uczyniła z laureata Pokojowej Nagrody Nobla międzynarodową supergwiazdę, z drugiej zaś, od 1959 roku Chińczycy widzą w nim swojego największego wroga.

Już wiele lat temu ten buddyjski mnich przestał koncentrować się jedynie na kwestii tybetańskiej oraz walce przeciwko przemocy i zajął się problemami globalnej gospodarki, a szczególnie próbami znalezienia odpowiedzi na pytanie o możliwość bardziej sprawiedliwego podziału kumulowanego przez nią bogactwa. Wkrótce po zakończeniu swojej podróży do Niemiec, Dalajlama ostrzega nie tylko przed chciwością, lecz także przed nadmierną ufnością w instytucje państwowe.

Welt Online: Wasza Świątobliwość, dla Tybetańczyków jesteś boskim królem i masz także wielu ubóstwiających Cię wyznawców na zachodzie. Czy masz jakieś słabości?

Dalajlama: (śmieje się) Tak, jestem leniwy. Oczywiście wstaję każdego ranka o 3: 30 i trochę ćwiczę, medytuję, jem śniadanie i znowu medytuję. Trwa to od czterech do pięciu godzin. Jeśli chodzi o sprawy duchowe – nie jestem leniwy. Lecz kiedy siedzę w samolocie, widzę zawsze ludzi, którzy czytają, piszą lub pracują na swoich komputerach przygotowując prezentacje. Ja nigdy tego nie robię – żadnej pracy domowej, żadnych przygotowań. To są oznaki mojego lenistwa.

Welt Online: Czy martwi to Waszą Świątobliwość?

Dalajlama: Nie, ponieważ przygotowując się do czegoś zbyt intensywnie mam zawsze poczucie, że staje się to czymś sztucznym. Czuję się o wiele lepiej, gdy jestem spontaniczny, ponieważ wtedy to co robię płynie prosto z serca.

Welt Online: Czy Wasza Świątobliwość jest w stanie wyobrazić sobie, jak dużo czasu zajęło mi przygotowanie się do tego wywiadu?

Dalajlama: (śmieje się znowu): Jesteś Niemcem, więc wszystko musi być zrobione bardzo dokładnie. Poza tym, twoje pytania muszą być interesujące. Gdybym to ja miał zadawać pytania, też bym się do tego przygotowywał. Moim zadaniem jest jedynie odpowiadanie na twoje pytania. Jeśli nie będę znał odpowiedzi, po prostu ci powiem.

Welt Online: Ok, w jaki sposób możemy w najbliższej przyszłości poradzić sobie z kryzysem finansowym?

Dalajlama: Widzisz, to jest jedno z takich pytań – nie wiem. Muszą o tym zdecydować politycy. Nie jestem ekspertem w dziedzinie rozwiązywania poważnych kryzysów. Dotyczy to również przemocy i terroryzmu. Na krótką metę rządy będą musiały podjąć działania w celu zapewnienia bezpieczeństwa swoim obywatelom, to powinno zostać zrobione. Lecz podejmując te wszystkie doraźne działania, nie powinniśmy zapominać o podstawowej przyczynie problemu.

Welt Online: Co, zdaniem Waszej Świątobliwości, jest podstawową przyczyną kryzysu finansowego?

Dalajlama: Chciwość i hazard. Wielu ludzi i wiele przedsiębiorstw ma tylko jeden cel: pieniądze, pieniądze, i więcej pieniędzy. Chciwość jest w porządku, jeśli pozwalasz innym odnosić z niej korzyści, lecz zachłanność w połączeniu z myśleniem o jedynie własnym zysku jest zła, staje się chorobą. Egoistyczne pragnienie ciągłego zarabiania coraz większej ilości pieniędzy szkodzi zarówno przedsiębiorstwom, jak i indywidualnym jednostkom. Jest to największa słabość wielu menadżerów – potwierdził to obecny kryzys finansowy.

Welt Online: Więc jest w porządku zarabiać dużo pieniędzy, jeśli dzielimy się nimi z innymi?

Dalajlama: Bogactwo nie musi być koniecznie złą rzeczą, pod warunkiem, że zostało zgromadzone w sposób uczciwy i nie ucierpieli na tym ani inni ludzie ani środowisko naturalne. Jako buddyści uznajemy bogactwo za wstępny warunek szczęśliwego życia. Lecz miliarder ma również tylko dziesięć palców. Możemy założyć trzy lub cztery pierścienie na każdy z nich, ale wyglądałoby to raczej dziwnie. Wielu milionerom, którzy nie dzielą się z innymi, wydaje się, że odczuwają zadowolenie z powodu swojego bogactwa, lecz jest to satysfakcja wymyślona, nieprawdziwa. Bogaci ludzie powinni pomóc ograniczyć ubóstwo.

Welt Online: Niektórzy menadżerowie zarabiają 10, 20 lub nawet 30 milionów euro rocznie. Czy Wasza Świątobliwość naprawdę nie widzi w tym żadnego problemu?

Dalajlama: Podobnie jak w przemyśle muzycznym lub sporcie zdarzają się wyjątki. Mogą oni zarabiać tyle ile chcą, dopóki pozostaje to przejrzyste i można ustalić, dlaczego zarabiają tak dużo pieniędzy. Niestety takich ludzi jest bardzo niewielu. Natomiast jest czymś niedopuszczalnym, aby dyrektor naczelny nadal zwiększał swój majątek, gdy jego przedsiębiorstwo stacza się w kierunku bankructwa, akcjonariusze tracą swoje oszczędności a pracownicy tracą pracę lub zarabiają zbyt mało, by zapewnić sobie życie na przyzwoitym poziomie.

Welt Online: Załóżmy, że dyrektor generalny może rozwinąć produkcję oprogramowania komputerowego w Indiach ponosząc dziesięciokrotnie mniejsze koszty niż gdyby miało to mieć miejsce w Niemczech. Aby to zrobić musi zlikwidować 1 000 miejsc pracy w Niemczech i stworzyć nowe w Indiach. Właściciele firmy naciskają, aby to zrobił. Co ten menadżer powinien zrobić?

Dalajlama: Menadżer powinien spojrzeć na sytuację z każdej możliwej strony – z punktu widzenia akcjonariuszy, pracowników, klientów i całego społeczeństwa. Tak, nawet społeczności światowej. Dobry menadżer powinien mieć jasny obraz sytuacji. Wydaje się to oczywiste, lecz niestety nie zdarza się zbyt często. Zazwyczaj chodzi tylko o maksymalizację zysków.

Welt Online: Przedsiębiorstwa nie mogą przetrwać bez zysków.

Dalajlama: To prawda, lecz przedsiębiorstwa są żywymi, złożonymi organizmami, nie zaś maszynami do kumulowania zysków. Z tego powodu zysk nie powinien być dla przedsiębiorstwa celem, lecz raczej rezultatem dobrej pracy. Podobnie jak człowiek nie przetrwa długo bez wody i pożywienia, przedsiębiorstwo nie może przetrwać bez dochodów. Lecz w żadnym wypadku nie ograniczałbym do tego celu ludzkiej egzystencji, ponieważ pożywienie i woda są tylko warunkami wstępnymi dla pełnego znaczenia życia.

Welt Online: Jakie jest zdanie Waszej Świątobliwości o zachodnich firmach inwestujących w krajach, w których są niskie koszty produkcji? Czy jest to wyzysk, czy też pomagają one narodowym gospodarkom tych krajów zmniejszyć przepaść dzielącą je od krajów uprzemysłowionych?

Dalajlama: Zależy to od motywacji inwestora. Nie sądzę, aby wiele z firm inwestujących w Indiach lub Chinach, było rzeczywiście zainteresowanych dobrem Hindusów i Chińczyków. Często interesuje ich jedynie eksploatacja taniej siły roboczej, czemu jestem przeciwny. Jednakże, jeśli przedsiębiorstwo podejmuje moralną odpowiedzialność za poprawę jakości życia w Chinach i rzeczywiście chce temu krajowi pomóc, wtedy czerpanie zysków z taniej siły roboczej jest w porządku. Globalne przedsiębiorstwa mogą pomóc Chinom w demokratyzacji, zbudowaniu niezależnego systemu sądowego i zapewnieniu wolności prasy.

Welt Online: Wyrażając taki pogląd, Wasza Świątobliwość nie przysporzy sobie zbyt wielu przyjaciół wśród przeciwników globalizacji.

Dalajlama: Jestem w gruncie rzeczy zwolennikiem globalizacji. W przeszłości społeczności i państwa mogły izolować się od reszty świata, lecz w dzisiejszych czasach stało się to niemożliwe. Jeśli szukamy organizacji, które dysponują odpowiednimi środkami i możliwościami, które mogłyby posłużyć do poprawy naszego świata, to ogólnoświatowe przedsiębiorstwa znajdują się na samej górze takiej listy. Szczególnie zintegrowane globalne korporacje mają ogromne możliwości pomocy krajom rozwijającym się w zasypaniu przepaści dzielącej je od czołowych krajów rozwiniętych.

Welt Online: Czy Wasza Świątobliwość nie popiera anty-globalistów?

Dalajlama: Popieram ich, kiedy przypominają przywódcom i firmom, że chodzi tutaj o coś więcej niż jedynie o zwiększanie zysków. Jednocześnie, narastający sprzeciw wobec globalizacji wynika z naszej niechęci do pogodzenia się z faktem, że wszystko na tym świecie bezustannie się zmienia i prędzej czy później ulega rozpadowi. Dla buddystów jest to jedna z podstawowych prawd, które trzeba zaakceptować.

Welt Online:To liberalne nastawienie niezbyt pasuje do kogoś, kto pewnego razu określił się mianem: „marksistowskiego mnicha”. Czy wasza Świątobliwość nadal się za takiego uważa?

Dalajlama: Tak, dalej uważam się za „marksistowskiego mnicha”. Również w tym nie widzę żadnej sprzeczności. Teoria marksistowska podkreśla znaczenie sprawiedliwej dystrybucji bogactwa. Z moralnego punktu widzenia, jest to żądanie właściwe. Z drugiej strony, kapitalizm uważa za wartość gromadzenie bogactwa –  jego dystrybucja nie ma początkowo znaczenia. W najgorszym możliwym scenariuszu – bogaci będą się nadal coraz bardziej bogacić, podczas gdy biedni będą się stawać coraz biedniejsi.

Welt Online: W takim razie dlaczego Wasza Świątobliwość tak zdecydowanie opowiada się przeciwko komunizmowi i socjalizmowi?

Dalajlama: Komunizm? Co to jest komunizm? Czy Chiny są krajem komunistycznym? (śmieje się głośno). Jestem zdezorientowany. Chińscy komuniści są komunistami bez ideologii komunistycznej. Lecz jeśli masz na myśli socjalizm podobny do tego jaki istniał początkowo w państwach Bloku Wschodniego, a obecnie w Korei Północnej i na Kubie –  to uważam, że jest on sprzeczny z naturą ludzką, ponieważ zabija kreatywność. Ludziom nie wystarcza, że mają co jeść, w co się ubrać i dach nad głową. Potrzebujemy również samorealizacji. Budda zachęcał przedsiębiorców do dążenia do sukcesu dzięki niezawodności i sztuce sprzedaży. Ci, którzy odnieśli sukces mogą pomagać innym.

Welt Online: Jednak Wasza Świątobliwość przez długi czas podziwiał Mao Zedonga. Jak mógł się Wasza Świątobliwość tak bardzo pomylić?

Dalajlama: Jestem nadal przekonany, że w swoich wczesnych latach do połowy lat pięćdziesiątych, Mao Zedong należał do marksistów, którzy rzeczywiście chcieli pomóc robotnikom i rolnikom. W połowie lat pięćdziesiątych spędziłem sześć miesięcy w Pekinie i następne cztery w innych częściach Chin. Przywódcy partyjni, tak jak ich postrzegałem, byli naprawdę oddani swojej sprawie.

Welt Online: Dlaczego Mao wywarł na Waszej Świątobliwości tak duże wrażenie?

Dalajlama: Wyglądał zawsze jak rolnik – jego ubrania były stare i zniszczone. Mówił bardzo powoli, każde jego słowo niosło ze sobą znaczenie. Nie kręcił, nie unikał trudnych tematów, nie rozdrabniał się, zawsze przechodził od razu do sedna sprawy. Wszyscy członkowie jego partii, których spotkałem w tamtym czasie, zachowywali się podobnie, co wywarło na mnie duże wrażenie.

Welt Online: Na czym, zdaniem Waszej Świątobliwości, polegał błąd Mao?

Dalajlama: Mao powiedział kiedyś, że partia komunistyczna powinna być poddawana krytycznej ocenie i, że bardzo ważna jest samokrytyka. Bez krytycznej oceny każdy system sprawowania władzy jest jak ryba bez wody. Lecz później, w 1957 roku, wszyscy funkcjonariusze partyjni, którzy odważyli na krytykę, zostali nagle wyeliminowani. Ten system zawiódł z powodu własnej arogancji i braku samodyscypliny. Zniesienie własności prywatnej sprawiło, że wiele rzeczy znalazło się w rękach państwa, a faktycznie zostało przekazanych sprawującej totalitarną władzę partyjnej elicie – bardzo podobnej do dawnej arystokracji.

Die Welt: Jaką rolę w gospodarce powinno, zdaniem Waszej Świątobliwości, pełnić państwo?

Dalajlama: Jest to bardzo trudne pytanie. Nie sądzę, aby można było ustanowić równość na szczeblu państwowym. Instytucje państwowe mogą spowodować wiele szkód. To właśnie z tego powodu przestrzegam przed zbytnimi oczekiwaniami wobec rządów, jeśli chodzi o redystrybucję lub regulację rynków finansowych. Ludzie zawsze znajdą sposoby na obejście przepisów i prawa –  nawet, jeśli są to najlepsze przepisy i prawa. Czy sądzisz, że to brak odpowiednich uregulowań prawnych doprowadził do obecnego kryzysu finansowego? Prawo w Stanach Zjednoczonych jest bardzo dobre, lecz odpowiedzialne działanie wymaga czegoś więcej niż tylko przestrzegania prawa.

Welt Online: Wasza Świątobliwość uważa, ze wolny rynek nie działa w sposób właściwy i jednocześnie nie wierzy w jego regulację. Czego więc potrzebujemy?

Dalajlama: Nazywam to „odpowiedzialną gospodarką wolnorynkową”. Ostatecznie zależy to od każdej indywidualnej jednostki – poczucia moralnej odpowiedzialności, samodyscypliny i wartości, którymi każdy z nas się kieruje. Obecny kryzys finansowy nie jest jedynie kryzysem gospodarki rynkowej, lecz w większym stopniu kryzysem wartości.

Welt Online: W porządku, w takim razie najważniejszą rzeczą, jaką musimy zrobić, jest wysłanie wszystkich przywódców państw i szefów wielkich firm do zgromadzeń buddyjskich, aby mogli nauczyć się samodyscypliny i uzyskać trochę moralności.

Dalajlama (śmieje się): Trzytygodniowe seminaria w naszych zgromadzeniach nie zmienią zbyt wiele. Byłoby to jak położenie kawałka lodu na skale –  w chwilę później skała stałby się mokra, ale nic więcej. Dalej byłaby skałą. Oczekiwanie bardzo szybkich, systematycznych zmian w światowej gospodarce jest nierealistyczne. Zmiany muszą najpierw nastąpić w każdej pojedynczej osobie i w przedsiębiorstwach. Zależy to od wysiłku, jaki włożymy w edukację, mam tutaj na myśli to, że trzeba zacząć od przedszkola, a nie kilkutygodniowe seminaria.

Die Welt: Tak więc zdaniem Waszej Świątobliwości szkoły nie powinny skupiać się jedynie na nauczaniu matematyki, historii i języków, w programach szkolnych powinno znaleźć się więcej miejsca na naukę moralności, etyki i religii.

Dalajlama: Historia, matematyka i ekonomia –  wszystkie te przedmioty służą rozwijaniu intelektu. Lecz odpowiedzialność –  odpowiedzialność moralna i odpowiedzialność społeczna –  te rzeczy wypływają z serca. Połączenie ich z mocą intelektu, jest tym, czego potrzeba rządom i wielkim przedsiębiorstwom. Dam ci przykład: my Tybetańczycy wierzymy, że rozwiązanie naszego narodowego konfliktu z Chinami może zostać osiągnięte jedynie metodami pokojowymi. Uczymy tego od przedszkola poprzez wszystkie kolejne poziomy edukacji. Kiedy Tybetańczyk staje w obliczu konfliktu, jego reakcją powinno być: „W jaki sposób mógłbym to rozwiązać na drodze dialogu?” Jest dla nas ważne, aby młodzi ludzie w naszych szkołach rozumieli, że stosowanie przemocy nie jest właściwą drogą, że nie da się za jej pomocą rozwiązać problemów. Dzięki edukacji i praktyce takie nastawienie stało się częścią życia wielu Tybetańczyków. Istnieje potrzeba takiego samego podejścia w dziedzinach gospodarki i sprawiedliwości.

Die Welt: Jak wiele dekad lub stuleci minie, zanim staniemy się naprawdę gotowi do „odpowiedzialnej gospodarki wolnorynkowej”?

Dalajlama: Obecny kryzys finansowy i gospodarczy przyspieszy ten proces, ponieważ ludzie, którzy myślą tylko o pieniądzach, a nawet śnią o nich – są przezeń najbardziej dotknięci. Ten kryzys jest bardzo dotkliwy dla wielu ludzi, lecz pokazuje także, że wartość pieniędzy jest ograniczona i nie dają one poczucia bezpieczeństwa. Bardziej niż na pieniądzach polegać można na wartościach wewnętrznych takich jak: przyjaźń, zaufanie, uczciwość i współczucie –  one zawsze przynoszą szczęście i siłę.

Die Welt: Niewielu ludzi awansuje w hierarchii społecznej lub zawodowej dlatego, że cenią sobie przyjaźń, zaufanie i współczucie. Czy podejście Waszej Świątobliwości nie jest nieco idealistyczne?

Dalajlama: To, o czym mówisz jest jedną z największych sprzeczności. Ci, którzy zaznaczają swój autorytet, mają często niewielką moralność, zaś ludzie o wysokim poczuciu moralności nie potrafią tego zrobić. Nawiasem mówiąc, problem ten występuje znacznie częściej w socjalizmie niż w w gospodarce wolnorynkowej. Znanych jest wiele przypadków niekompetentnych przywódców zarządzających ludźmi kompetentnymi i ograniczających ich swobodę. Co się wtedy dzieje, mieliśmy możliwość zobaczyć. Przedsiębiorstwo, które zachowuje się w ten sposób, upadnie, ponieważ marnuje zbyt wiele ludzkiego potencjału i nigdy nie będzie w stanie rozwinąć swojego własnego systemu wartości.

Die Welt: Dla każdego dyrektora naczelnego niezwykle istotną sprawą jest znalezienie odpowiedniego następcy. Znalezienie następcy Waszej Świątobliwości jest przedsięwzięciem o wiele bardziej skomplikowanym i szeroko zakrojonym. Czy martwi to Waszą Świątobliwość?

Dalajlama: To nie jest trudne. Jako zwykły mnich, gdy umrę, nie potrzebuję następcy. Jeśli chodzi o rolę Dalajlamy, jako szefa rządu: zrzekłem się wszystkich swoich rządowych obowiązków osiem lat temu –  mamy demokratycznie wybrany rząd, więc to też nie jest problem. Pozostaje jedynie pytanie o następcę Dalajlamy, jako przywódcy religijnego. W 1969 roku powiedziałem, że Tybetańczycy sami muszą zdecydować czy będzie 15-ty Dalajlama. Zaproponowałem coś, lecz nie mogę i nie chcę bardziej się w to angażować.

Welt Online: Czy Wasza Świątobliwość zdaje sobie sprawę z tego, że bardzo wielu szefów państw z całego świata chciałoby się z Waszą Świątobliwością spotkać, lecz nie robią tego z obawy o pogorszenie relacji gospodarczych z Chinami?

Dalajlama: Uważam to za całkiem w porządku, jeśli polityk bierze pod uwagę wszystkie opcje i podejmuje wyważone decyzje mając na względzie dobro swojego narodu. Jednakże wielu z nich przychodzi to zbyt łatwo –  interesuje ich jedynie to, by ich własne firmy zarobiły jak najwięcej pieniędzy. Czy jest to dla mnie poważny problem? Niespecjalnie. Zajmuje mnie przede wszystkim promowanie ludzkich wartości, takich jak: harmonia, odpowiedzialność i dobroczynność. Aby móc to robić, potrzebuję rozmawiać ze zwykłymi ludźmi, a nie z ich przywódcami. Jeśli szef państwa chce się ze mną spotkać z powodów duchowych, z radością to zrobię. Jeśli nie, to nie, i nie ma w tym żadnego problemu. Nie podróżuję po świecie jedynie dla dobra mojego narodu i sprawy przyszłości Tybetu – chciałbym dotrzeć do tak wielu ludzi, jak to tylko możliwe.

Welt Online: Czy obecne stulecie będzie charakteryzować się wzrostem znaczenia Chin?

Dalajlama: Chiny stały się ogromna potęgą. Stanowi to dowód na to, że gospodarka może rozwijać się o wiele lepiej w warunkach większej wolności na poziomie korporacyjnym. Chinom brakuje jednak wartości, na których mogłoby się oprzeć społeczeństwo. Standardy, które były odpowiednie przed rewolucją komunistyczną, są już dawno nieaktualne. A co zajęło ich miejsce? Nic –  tylko pieniądze. Elita komunistyczna myśli tylko o władzy i pieniądzach. Może to być bardzo destrukcyjne.

Welt Online: Religia, instytucje państwowe i gospodarka bardzo się od siebie oddaliły. Czy Wasza Świątobliwość naprawdę wierzy w to, że przywódcy religijni tacy jak Wasza Świątobliwość i papież, mogą zmienić ten świat na lepsze?

Dalajlama: Nie podróżuję po świecie, jako przywódca religijny. Jestem zwykłym człowiekiem, zwykłym mnichem. Oczywiście mam więcej możliwości, ponieważ jestem przyjmowany jako Dalajlama i ponieważ zgromadziłem wiele doświadczeń w czasie 50 lat życia na uchodźstwie. Tymi doświadczeniami mogę się teraz dzielić z ludźmi. Lecz zasady moralne, o których tutaj mówimy dają mi wewnętrzną siłę, a wewnętrzna siła daje mi wewnętrzny spokój. W ten sposób mam nadzieję dotrzeć do ludzi.

Welt Online: Jak się Wasza Świątobliwość czuje mieszkając w pięciogwiazdkowych hotelach podczas swoich podróży zagranicznych?

Dalajlama: Jeśli mam być szczery, nie czuję się dobrze w wielkich pokojach hotelowych. Czasem wydaje mi się, że w pokoju może być jakiś duch (śmieje się). Dlatego zawsze proszę o skromne i proste zakwaterowania. Lubię mieszkać w miejscach nowoczesnych, czystych i wygodnych. Jednak zazwyczaj nie mam wpływu na to, gdzie mieszkam.

Welt Online: Czy Wasza Świątobliwość nie ma wyrzutów sumienia, gdy mieszka w luksusowych warunkach?

Dalajlama: A dlaczego miałbym je mieć? Kiedy czuję się dobrze, mogę zrobić więcej dla innych. Ale oczywiście to boli, gdy widzę biednych ludzi. Pewnego razu w Wiedniu, gdy kładłem się spać, zobaczyłem na zewnątrz mężczyznę leżącego na ulicy. Był tam ciągle, kiedy obudziłem się rano. Posłałem mu owoce i chleb, chociaż wiedziałem, że przyniesie mu to tylko chwilową ulgę w jego agonii.

Welt Online: Kiedy po raz ostatni Wasza Świątobliwość był nieuczciwy bądź niesprawiedliwy?

Dalajlama (myśli): Czasami tracę cierpliwość, ale zawsze potem przepraszam. Zdarza się to czasami.

Welt Online: Wasza Świątobliwość napisał całe książki na temat szkodliwości gniewu i mimo to ciągle czasami się złości?

Dalajlama: Oczywiście. Nie chodzi o to, żeby wyeliminować gniew, lecz raczej o to, aby znaleźć jego przyczynę i przeciwdziałać mu. Jeśli nie wiesz skąd się bierze gniew i nie robisz nic, aby mu przeciwdziałać, będzie on wzrastał. Gniew jest destrukcyjną emocją wypływającą z arogancji. Dlatego właśnie musimy znaleźć jego przyczynę i starać się zapobiegać jego powstawaniu.

Welt Online: Wasza Świątobliwość nie posiada karty kredytowej ani rachunku bankowego. Czy są jakieś przedmioty, których Wasza Świątobliwość naprawdę potrzebuje, takie, bez których Wasza Świątobliwość nie mógłby żyć? Jak na przykład domowy sprzęt do ćwiczeń?

Dalajlama: Nie, nie ma takich rzeczy, bez których nie mógłbym się obyć. Nauczyłem się takiego nastawienia, kiedy byłem dzieckiem.

Tłumaczenie na język angielski: Carolin Wittek

Tłumaczenie na polski: J.S

za: www.dalajlama.info.pl

źródło: www.dalailama.com

zobacz także:

Jego Świątobliwość Dalajlama: Polityka a środowisko – wywiad

J.Ś. Dalajlama: Powszechna Odpowiedzialność a Środowisko

J.Ś. XIV Dalajlama: Esej o górach

Apel Jego Świątobliwości Dalajlamy

Sytuacja panująca obecnie w klasztorze Kirti w Ngaba w północnowschodnim Tybecie jest niezwykle groźna z powodu nierozstrzygniętego konfliktu pomiędzy chińskim wojskiem a miejscowymi Tybetańczykami. Klasztor zamieszkały przez około 2 500 mnichów został całkowicie otoczony przez oddziały armii chińskiej, które uniemożliwiają dostarczanie na jego teren żywności i innych niezbędnych środków.

Miejscowi Tybetańczycy bojąc się, że oblężenie to jest wstępem do masowych aresztowań mnichów, otoczyli żołnierzy blokujących klasztor oraz zajęli drogi, aby uniemożliwić chińskim ciężarówkom i innym pojazdom dojazd lub opuszczenie Kirti.

Chińska blokada klasztoru Kirti rozpoczęła się po tragicznym zdarzeniu z 16 marca 2011 roku, kiedy to młody mnich z klasztoru podpalił się, chcąc w ten sposób uczcić masowe pokojowe protesty, które wstrząsnęły Tybetem w 2008 roku. Zamiast zająć się gaszeniem płomieni, policja pobiła mnicha, co stało się jedną z przyczyn jego tragicznej śmierci. Wydarzenie to wywołało ogromną frustrację i protesty wśród mnichów, co z kolei doprowadziło do blokady klasztoru Kirti przez duże siły chińskiego wojska.

Obawiam się bardzo, że sytuacja ta, jeśli się na to pozwoli, może całkowicie wymknąć się spod kontroli, z tragicznymi konsekwencjami dla Tybetańczyków w Ngaba.

W związku z tym, wzywam zarówno mnichów jak i świeckich Tybetańczyków do powstrzymania się od działań, które mogłyby stanowić dla miejscowych władz pretekst do masowych represji.

Zwracam się również z gorącym apelem do społeczności międzynarodowej, rządów państw na całym świecie i międzynarodowych organizacji pozarządowych o wywieranie nacisku na chińskich przywódców, aby zachowali powściągliwość w działaniach związanych z zaistniałą sytuacją.

Przez ostatnie sześć dekad, używanie siły, jako głównego sposobu na rozwiązywanie problemów w Tybecie, doprowadziło jedynie do pogłębienia poczucia żalu i frustracji wśród członków społeczności tybetańskiej. Dlatego apeluję do przywódców Chińskiej Republiki Ludowej o przyjęcie bardziej realistycznego podejścia do kwestii tybetańskiej i zajęcie się uzasadnionymi pretensjami Tybetańczyków z mądrością i odwagą, a także o powstrzymanie się od użycia siły w rozwiązywaniu zaistniałego konfliktu.

Dalajlama

15 kwietnia, 2011

Działaj teraz: Podpisz list do światowych przywódców w tej sprawie!

za: www.dalajlama.info.pl

źródło: www.dalailama.com

J.Ś. XIV Dalajlama: Esej o górach

dalajlama.phpPodróżni w Tybecie tradycyjnie dodawali kamień do Kopców znajdujących na szczycie wzgórz lub przełęczy górskich, czyniąc to wydawali okrzyk: „Lha-gyal-lo- Zwycięstwo bogom”. Następnie można było dodać „kamienie Mani” z wyrzeźbionymi modlitwami i innymi inskrypcjami wraz z flagami modlitewnymi. Jednym z praktycznych rezultatów tego tradycyjnego poczucia szacunku wobec środowiska naturalnego, jest głęboka troska o jego zachowanie. Czytaj dalej