Hozan Alan Senauke: Nie budzimy się sami

Alan Senauke: W okresie przygotowań do wyborów w Birmie, Jack Kornfield i ja pracowaliśmy nad listem do Obamy i Clintona. Podpisało go około 150 nauczycieli buddyjskich. Oczywiście nic ich to nie kosztowało, ale przynajmniej podjęliśmy małe, symboliczne działanie. Wyraziliśmy nasze stanowisko. Zasadniczo prosiliśmy, żeby nie uznali tych wyborów za legalne, oraz, aby zaapelowali o uwolnienie więźniów politycznych, co też zrobili. Było dla mnie zadziwiające, jak szybko ludzie zareagowali. Zmiana klimatu, rzecz jasna, nie jest kwestią typową. Zajmując właściwe stanowisko w sprawie państwowych represji w Birmie, tak naprawdę niczym nie ryzykujesz. Zajęcie stanowiska w kwestii zmiany klimatu — jeśli naprawdę dobrze to przemyślisz — oznacza rezygnację z pewnych rodzajów przywilejów, które możesz utożsamiać z jakością życia. Może to wiązać się z koniecznością podjęcia trudnych wyborów.

Buddyzm zaangażowany i buddyzm zaangażowany społecznie, rozpoznaje konieczność ciągłego dostosowywania nauk Buddy  do warunków  społecznych.  Buddyzm  czasów Buddy był doskonale dostrojony do ówczesnego społeczeństwa i dostarczał  lekarstwa społeczeństwu, które go otaczało. Podobnie było z buddyzmem chińskim i japońskim.  W zakresie w jakim były to religie zorganizowane, prawie zawsze  pojawiały się aspekty problematyczne. Czytaj dalej Hozan Alan Senauke: Nie budzimy się sami