Vandana Shiva: Po drugiej stronie “Wzrostu”

Paradygmat ‘wzrostu’ jest obecnie coraz częściej na całym świecie w sposób fundamentalny kwestionowany. W krajach bogatej Północy poszukiwanie innego modelu wynika z rozczarowania i bankructwa gospodarki opartej na wzroście, zarówno ponieważ nie przyniosła ona zadowolenia — prawdziwego zaspokojenia ludzkich potrzeb, jak również dlatego, że właśnie jesteśmy świadkami jej postępującego załamania.

W krajach Południa konieczność wyjścia poza wzrost bierze się z faktu, że pozbawia on zasobów biednych ludzi — ich ziemi, bioróżnorodności i nasion, wody i pożywienia. Wzrost niszczy gospodarki samowystarczalne, które oparte są na zasadzie wystarczającej ilości dóbr, samodzielności i trwałości. Bogaci i posiadający władzę z Południa, którzy stali się jeszcze bogatsi i potężniejsi, domagają się, rzecz jasna, dalszego wzrostu.

Za brutalnym zastąpieniem trwałych społeczności poprzez narzucony wzrost, kryje się zniszczenie środowiska i wywłaszczenie gospodarcze tych grup. Natura i ludzie nie mają już znaczenia, ‘wzrost’ zastąpił dobro Ziemi i społeczności. Środki stały się celem, a cele ludzkie zostały zapomniane.

Natura i ludzie nie mają już znaczenia, ‘wzrost’ zastąpił dobro Ziemi i społeczności. Czytaj dalej „Vandana Shiva: Po drugiej stronie “Wzrostu””

J.Ś. XIV Dalajlama: Prawa Człowieka, Demokracja i Wolność

Nasz świat staje się coraz bardziej współzależny, lecz zastanawiam się, czy naprawdę rozumiemy, że nasza współzależna społeczność ludzka musi być współczująca; współczująca w naszym wyborze celów do których dążymy, w sposobie realizacji tych celów i w zasadach współpracy. Ogromna władza jaką uzyskały w naszym społeczeństwie instytucje gospodarcze oraz niepokojące efekty ubóstwa cały czas odciskającego się piętnem na życiu naszej planety, powinny nas skłonić do poszukiwania sposobów na przekształcenie naszej gospodarki, w gospodarkę opartą na współczuciu. Ta forma współczucia zapewni zawarte w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka prawo do godności i sprawiedliwości dla wszystkich.

W tym roku —  2008, przypada sześćdziesiąta rocznica Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka (1948 — 2008). Głosi ona, że każda istota ludzka ma takie samo prawo do wolności od niedostatku i wolności od lęku. Te prawa człowieka muszą być rozpatrywane łącznie, są współzależne i powszechne.

Niezależnie od tego, czy zajmujemy się cierpieniem spowodowanym biedą, brakiem wolności, konfliktem zbrojnym, czy też nieodpowiedzialnym traktowaniem środowiska naturalnego, nie powinniśmy postrzegać tych zjawisk w izolacji. Ostatecznie ich skutki są odczuwane przez nas wszystkich. Dlatego potrzeba nam skutecznego międzynarodowego działania będącego odpowiedzią na te globalne problemy z punktu widzenia jedności całego rodzaju ludzkiego i wypływającego z dogłębnego zrozumienia połączonej natury współczesnego świata.

Wszystkie istoty ludzkie są od urodzenia w sposób naturalny obdarzone właściwościami potrzebnymi nam do przetrwania, takimi jak troskliwość i miłująca dobroć. Jednakże pomimo posiadania takich wrodzonych pozytywnych właściwości, mamy tendencję do zaniedbywania ich. W rezultacie ludzkość zmaga się z niepotrzebnymi problemami. Co powinniśmy zrobić, to włożyć więcej wysiłku w podtrzymywanie i rozwijanie tych właściwości. Stąd promocja ludzkich wartości jest sprawą najwyższej wagi. Powinniśmy się także skupić na pielęgnowaniu dobrych relacji międzyludzkich, ponieważ niezależnie od różnic narodowościowych, religijnych, rasowych, różnego statusu materialnego i różnego stopnia wykształcenia lub jego braku, wszyscy jesteśmy istotami ludzkimi. Kiedy stoimy w obliczu trudności, zawsze spotykamy kogoś, ten ktoś może być zupełnie obcy, kto natychmiast oferuje nam pomoc. W trudnych okolicznościach jesteśmy zależni od siebie nawzajem i robimy to bezwarunkowo. Nie pytamy, kim są ludzie zanim zaoferujemy im pomoc. Pomagamy im, ponieważ są istotami ludzkimi takimi samymi jak my.

Zmniejszanie Przepaści Pomiędzy Bogatymi a Biednymi

Nasz świat staje się coraz bardziej współzależny, lecz zastanawiam się, czy naprawdę rozumiemy, że nasza współzależna społeczność ludzka musi być współczująca; współczująca w naszym wyborze celów do których dążymy, w sposobie realizacji tych celów i w zasadach współpracy. Ogromna władza jaką uzyskały w naszym społeczeństwie instytucje gospodarcze oraz niepokojące efekty ubóstwa cały czas odciskającego się piętnem na życiu naszej planety, powinny nas skłonić do poszukiwania sposobów na przekształcenie naszej gospodarki,  w gospodarkę opartą na współczuciu. Ta forma współczucia zapewni zawarte w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka prawo do godności i sprawiedliwości dla wszystkich.

Gdziekolwiek się pojawia, ubóstwo jest ważną przyczyną konfliktów społecznych, problemów zdrowotnych i konfliktów zbrojnych. Jeśli będziemy nadal podążać obecną ścieżką, sytuacja może stać się nieodwracalna. Ta ciągle powiększająca się przepaść pomiędzy tymi, “którzy mają”, a tymi, “którzy nie mają”, jest źródłem cierpienia dla wszystkich. Nie powinniśmy troszczyć się tylko o samych siebie, nasze rodziny, naszą społeczność i kraj, musimy również czuć odpowiedzialność za jednostki, społeczności i ludzi, którzy składają się na całość ludzkiej rodziny. Potrzeba nam nie tylko współczucia dla tych, którzy cierpią, lecz także zobowiązania do zapewnienia sprawiedliwości społecznej.

Jeśli traktujemy poważnie nasze zobowiązanie do przestrzegania fundamentalnych zasad równości, które jak sądzę, stanowią sedno koncepcji praw człowieka, nie możemy dłużej ignorować współczesnej nierówności gospodarczej. Nie wystarczy po prostu powiedzieć, że wszystkie istoty ludzkie muszą cieszyć się równym prawem do życia w godności. Musi to znaleźć wyraz w działaniu.

Demokracja i Pokój

Demokracja, otwarte społeczeństwo, poszanowanie praw człowieka i równość stają się obecnie wartościami uznawanymi powszechnie na całym świecie. Moim zdaniem istnieje bliski związek pomiędzy wartościami demokratycznymi a fundamentalnymi wartościami ludzkiej dobroci. W krajach demokratycznych obywatele mają większe możliwości wyrażania swoich podstawowych ludzkich właściwości, a tam, gdzie one przeważają, istnieje większa możliwość wzmocnienia demokracji. Co najważniejsze — demokracja stanowi także najpewniejszą podstawę dla zapewnienia światowego pokoju.

Jednakże odpowiedzialność za pracę dla pokoju spoczywa nie tylko na naszych przywódcach, lecz również indywidualnie na każdym z nas. Pokój zaczyna się w każdym z nas. Kiedy mamy pokój wewnętrzny, możemy być w dobrych stosunkach z tymi, którzy nas otaczają. Kiedy nasza społeczność jest w stanie pokoju, może dzielić się tym pokojem z sąsiednimi społecznościami i tak dalej. Kiedy czujemy miłość i życzliwość w stosunku do innych, sprawia to nie tylko, że inni czują się kochani i zaopiekowani, lecz również pomaga nam samym w rozwoju wewnętrznego szczęścia i pokoju. Możemy świadomie rozwijać uczucia miłości i życzliwości. Dla niektórych z nas, najbardziej skutecznym sposobem aby to robić, jest praktyka religijna. Dla innych mogą to być praktyki świeckie. Co jest naprawdę ważne, to to, aby każdy z nas podjął szczery wysiłek w celu wzięcia odpowiedzialności za innych i za świat, na którym żyjemy.

Deklaracja stanowi gwarancję prawną równości stwierdzając, że każdy jest uprawniony do tych samych praw i wolności bez jakiegokolwiek rodzaju dyskryminacji. Nie można zapewnić pokoju i wolności, dopóki naruszane są podstawowe prawa człowieka. Podobnie, nie może być pokoju i stabilizacji, dopóki istnieje ucisk i tłumienie. To nie w porządku, jeśli szukamy swoich własnych korzyści kosztem praw innych ludzi. Prawda nie może rozbłysnąć, jeśli odmawiamy zaakceptowania tego, co nią jest, lub uważamy jej wyrażanie za niezgodne z prawem. Co stanie się z ideałami prawdy i życia w zgodzie z rzeczywistością, jeśli ukryjemy prawdę i fakty, i pozwolimy zatryumfować działaniom nielegalnym?

Prawa Człowieka w Tybecie

Jeśli uznajemy, że inni mają takie samo prawo do pokoju i szczęścia jak my, czyż nie jesteśmy odpowiedzialni za pomoc tym, którzy są w potrzebie? Dążenie do demokracji i poszanowania praw człowieka jest tak samo ważne dla ludzi w Afryce i Azji, jak i tych mieszkających w Europie i w obu Amerykach. Lecz ludzie, którzy są pozbawieni swoich praw, mają często najmniej możliwości mówienia w swoim imieniu i domagania się ich przestrzegania. Odpowiedzialność spoczywa na tych z nas, którzy cieszą się taką wolnością.

Niedawny pożałowania godny obrót spraw w Tybecie musi zostać zrozumiany tak dogłębnie, jak to tylko możliwe. Ponieważ chiński rząd oskarżył mnie o zorganizowanie tych protestów, żądam, w celu zbadania tych oskarżeń, przeprowadzenia dokładnego dochodzenia przez odpowiednie, cieszące się powszechnym szacunkiem gremium, w skład którego powinni wchodzić przedstawiciele Chin. Gremium to powinno odwiedzić Tybet, tradycyjnie tybetańskie tereny poza Tybetańskim Regionem Autonomicznym, jak również Centralną Administrację Tybetańską tutaj w Indiach. Byłoby ogromnie pomocne, gdyby dochodzenia takie podjęli również przedstawiciele międzynarodowych mediów. Społeczność międzynarodowa, a szczególnie ponad miliardowa rzesza Chińczyków, którzy nie mają dostępu do nieocenzurowanych informacji, mogłaby się wówczas dowiedzieć, co tak naprawdę dzieje się w Tybecie.

Sądzę, że przyczyną wielu przypadków naruszenia praw człowieka w Tybecie jest podejrzliwość, brak zaufania i prawdziwego zrozumienia kultury i religii tybetańskiej. Jak już wiele razy mówiłem w przeszłości, jest ogromnie ważne, aby przywódcy chińscy lepiej i głębiej zrozumieli oraz docenili tybetańską kulturę buddyjską i cywilizację. Całkowicie popieram mądre stwierdzenie Deng Xiaopinga, że musimy “szukać prawdy poprzez fakty”. Stąd my —  Tybetańczycy musimy zaakceptować i docenić rozwój i poprawę, które przyniosły nam rządy chińskie. Jednocześnie władze chińskie powinny zrozumieć, że w ciągu ostatnich pięciu dekad Tybetańczycy doświadczyli ogromnego cierpienia i destrukcji.

Pomimo pewnego rozwoju i postępu gospodarczego, kultura tybetańska nadal stoi w obliczu podstawowych problemów związanych z przetrwaniem. W Tybecie nadal mają miejsce poważne naruszenia praw człowieka. Lecz są one tylko symptomami i następstwami głębszego problemu. Chińskie władze nie są jak do tej pory w stanie przyjąć tolerancyjnego i pluralistycznego punktu widzenia na tybetańską odrębną religię i kulturę; zamiast tego są wobec nich podejrzliwe i próbują je sobie podporządkować. Większość chińskich planów “rozwoju” dla Tybetu ma na celu całkowite wchłonięcie Tybetu przez chińskie społeczeństwo i kulturę oraz zepchnięcie Tybetańczyków do roli mniejszości we własnym kraju poprzez przesiedlanie ogromnych ilości Chińczyków z Chin. Pokazuje to niestety, że chińska polityka wobec Tybetu pozostaje nadal twarda, pomimo głębokich zmian przeprowadzanych przez chiński rząd i Partię w innych rejonach Chińskiej Republiki Ludowej. Tak oto, na skutek rozmyślnej strategii cały naród ze swoją unikalną kulturą i tożsamością stoi w obliczu groźby całkowitego zniszczenia.

Jest powszechnie wiadomym, że klasztory tybetańskie, które poza tym, że są skarbnicą tybetańskiej kultury buddyjskiej, stanowią nasze główne miejsca edukacji, zostały poważnie zredukowane, zarówno pod względem ilości, jak i liczby mieszkańców. W klasztorach, które jeszcze istnieją, nie pozwala się już na poważne studiowanie buddyzmu tybetańskiego; tak naprawdę, nawet przyjęcia do tych centrów edukacji są ściśle kontrolowane. W rzeczywistości w Tybecie nie ma wolności religijnej. Nawet domaganie się tylko odrobinę więcej wolności, wiąże się z niebezpieczeństwem bycia zaszufladkowanym jako separatysta. Podobnie, nie ma żadnej prawdziwej autonomii Tybetu, pomimo, że te podstawowe wolności są zagwarantowane przez chińską konstytucję.

Jestem przekonany, że demonstracje i protesty mające obecnie miejsce w Tybecie są odzwierciedleniem reakcji na represje. Dalsze stosowanie represji nie doprowadzi do jedności i stabilizacji.

Prawa Człowieka a Chiny

Chiny potrzebują przestrzegania praw człowieka, demokracji i rządów prawa, ponieważ wartości te stanowią podstawę wolnego i dynamicznego społeczeństwa. Są one także źródłem prawdziwego pokoju i stabilności. Nie mam także wątpliwości, że zwiększające się otwarcie, wolność i demokratyzacja Chin przyniosą korzyść również narodowi tybetańskiemu. Jestem głęboko przekonany, że dialog oraz chęć przyjrzenia się rzeczywistości w Tybecie i Chinach, uczciwie i z otwartym umysłem, mogą doprowadzić do realnego rozwiązania naszych problemów. Podczas gdy nastąpił ogromny postęp w integracji Chin ze światową gospodarką, uważam, że równie ważne jest zachęcenie tego kraju do wejścia w główny nurt powszechnej demokracji.

Poprawianie Przestrzegania Praw Człowieka

Na szczeblu międzynarodowym, nasza ogromna różnorodność kultur i religii powinna sprzyjać wzmocnieniu podstawowych praw człowieka we wszystkich społecznościach. U podłoża tej różnorodności leżą podstawowe ludzkie zasady, które łączą nas wszystkich razem, jako członków tej samej ludzkiej rodziny. Kwestia praw człowieka jest tak fundamentalnie istotna, że nie powinno być w tej sprawie żadnych różnic poglądów. Wszyscy mamy wspólne ludzkie potrzeby i troski. Niezależnie od naszej rasy, religii, płci i statusu społecznego, wszyscy dążymy do szczęścia i staramy się uniknąć cierpienia. Jednakże dążenie do zachowania różnorodności tradycji nie powinno nigdy usprawiedliwiać łamania praw człowieka. Tak więc dyskryminowanie ludzi odmiennej rasy, kobiet i słabszych członków społeczności może być w niektórych regionach częścią tradycji, lecz zachowania niezgodne z powszechnie uznanymi prawami człowieka powinny się zmienić. Powszechna zasada równości wszystkich istot ludzkich musi mieć pierwszeństwo.

Na tym świecie istnieje ogromne i ciągle narastające pragnienie zmiany, zmiany, która zapoczątkuje odnowę wartości etycznych i duchowych. Na skutek takiej zmiany konflikty byłyby rozwiązywane na drodze pokojowej za pomocą dialogu i bez przemocy. Zmiana ta stałaby na straży ludzkich praw i ludzkiej godności, jak również ludzkiej odpowiedzialności. Potrzebujemy zmiany, która informowałaby o pilnej potrzebie zatroszczenia się o naszą planetę i jej systemy ekologiczne, i która taką potrzebę by pobudzała. Zmiana ta wzywałaby wszystkie państwa do pracy na rzecz zakazu posiadania broni nuklearnej i innych broni masowej zagłady, oraz sprzyjałaby pokojowi, współczuciu, wzajemnemu szacunkowi i serdeczności. Wierzę, że cele te mogą zostać osiągnięte dzięki zwiększonej świadomości. Poszerzmy nasz punkt widzenia tak, aby w naszej wizji dobrobytu i wolności zawarło się dobro całego świata i jego przyszłych generacji.

Tłumaczenie: Jan Skoczylas

źródło: www.dalailama.com

Pozostać człowiekiem: Buddyjski punkt widzenia na Occupy Wall Street

Nadszedł czas, byśmy dostosowali się do naszej sytuacji, gospodarczych i ekologicznych okoliczności — niewygodnych prawd, których unikaliśmy o wiele za długo. To przebudzenie dotyczy nie tylko ekonomii, lecz również ekologii i naszej miłości do wszystkiego, co uważamy za ważne: wspólnoty, troski o zdrowie, prostego pożywienia i czasu.(.…)
Jeśli potrafimy zaufać przestrzeni, w której z jednej strony, mamy dość niestabilności gospodarczej i degradacji ekologicznej, a z drugiej, doceniamy współzależność i wzajemne powiązanie, robimy wspólnie to, co robi osoba medytująca na poduszce medytacyjnej. Ufamy, że z przestrzeni, którą tworzymy, pojawi się coś twórczego i pełnego miłości. Jest jeszcze za wcześnie, by powiedzieć, co to może być. Nie będzie to tylko przeróbka ideologii z przeszłości. Żyjemy w nowych czasach, które wymagają nowej, pełnej polotu odpowiedzi.

Na ławce w Zuccotti Park na Wall Street stoi człowiek ubrany w niebieski, wyprasowany uniform marynarki wojennej i skanduje frazę ze spotkania wczoraj wieczorem: “Nie chcemy wyższego standardu życia, chcemy lepszego standardu życia.” Jednocześnie wysyła posty na Twittera ze swojego iPhone’a. Obok niego słoweński filozof Slavoj Žižek w czerwonym T‑shircie przeciska się wraz z grupą około stu towarzyszących mu osób w kierunku prowizorycznego podwyższenia.

Ponieważ protestującym nie wolno używać megafonów ani wzmacniaczy, muszą uważnie słuchać każdego zdania mówcy, który następnie robi pauzę, a osoby stojące na tyle blisko, aby dobrze słyszeć, powtarzają zdanie unisono dla tych znajdujących się dalej.  Gdy trzy dni temu przemawiała Naomi Klein, niektóre zdania powtarzane były po  cztery lub pięć razy, przetaczając się jak echo przez Liberty Park i wzdłuż Wall Street, dając wrażenie czegoś odświętnego i dzielonego wspólnie, czegoś co właśnie się rodzi.

Slavoj Žižek powiedział:

Mówią nam, że jesteśmy marzycielami. Prawdziwymi marzycielami są ci, którzy sądzą, że sprawy mogą toczyć się bez końca w ten sposób. Nie jesteśmy marzycielami. Budzimy się ze snu, który zmienia się w koszmar. Niczego nie niszczymy. Jesteśmy po prostu świadkami tego, jak system niszczy sam siebie. Wszyscy znamy typowe sceny z kreskówek: kojot dociera do przepaści, ale idzie dalej, nie zauważając, że pod spodem nic nie ma. Dopiero kiedy spogląda w dół —  spada. Właśnie osiągamy ten moment. Mówimy tym gościom tam, na Wall Street —  “Hej, spójrzcie w dół!”.” (Przeł. Cveta Dimitrova - Krytyka Polityczna )

Budzimy się ze snu. Kiedy Budda został poproszony o opisanie swojego doświadczenia przebudzenia, powiedział: “To do czego się przebudziłem, jest głębokie, ciche i doskonałe.”  Lecz “ludzie kochają  miejsce, w którym się znajdują. Ludziom, którzy kochają, rozkoszują się i upajają ustalonymi poglądami, dającymi im poczucie całkowitej pewności, trudno jest dostrzec współzależność.”

Budda wciąż i wciąż nauczał, ze przyczyną cierpienia jest utrzymywanie sztywnych poglądów. Opowieści, które rządzą naszym życiem, są także narracjami zamykającymi nas w  zbiorze schematów, przyzwyczajeń i uzależnień. Narzędzi psychologicznych, rozwiniętych przez Buddę w celu dopomożenia nam w uwolnieniu się od niezmiennych, jednotorowych sposobów widzenia rzeczywistości, można użyć nie tylko na poziomie osobistym, ale również społecznym. Oświecenie nie jest osobiste; jest wspólne.

Media uwielbiają spektakularną walkę. W czasie szczytu G20 w Toronto widzieliśmy przede wszystkim obrazy palonych samochodów i młodych ludzi rozbijających szyby wystawowe. Miało to o wiele większą wartość rozrywkową, niż kwestie o prawdziwym znaczeniu, takie jak: nadciągające cięcia budżetowe i unikanie działań w celu zapobieżenia katastrofie klimatycznej. Z powodu dominacji obrazów pełnych przemocy, protesty straciły impet —  rzeczywiste problemy zostały przez media zapomniane.

Tym razem, pomimo obecności potężnych sił policyjnych, protestujący nie dostarczają mediom uwielbianych przez nie obrazów rozbijanych szyb wystawowych. Zamiast tego widzimy rozkwit twórczości i nadziei.

Potrzebujemy języka, który pozwoli nam zmienić nasze wyobrażenia  na temat tego, jak wygląda dobrze prosperujące  społeczeństwo. Każdy medytujący wie, ze czasami myśli płynące bez końca przez  świadomość, w końcu uspokajają się. Lecz jest to tylko stan czasowy, opowieści powracają znowu. Ale powracają w inny sposób. Mają więcej przestrzeni i są bardziej płynne —  nie tak sztywne. Potrzebujemy opowieści, aby myśleć i rozumieć świat —  świat, który obecnie choruje i potrzebuje naszej pomocy. Bardziej praktycznym sposobem zastosowania przesłania Buddy w sferze społecznej jest pamiętanie o tym, że poglądy nigdy się nie kończą ani całkowicie rozpuszczają, uczymy się raczej przechodzenia od jednej opowieści do drugiej, tak jak byśmy odwracali pryzmę, sprawiając, że możliwe perspektywy spoglądania na nasze życie mogą się nieustannie zmieniać.

Jeśli postrzegasz innych jako Buddów, jesteś Buddą. Pozostajesz człowiekiem. Nie próbujesz już dłużej stawiać się ponad innymi.”

Nadszedł czas, byśmy dostosowali się  do naszej sytuacji,  gospodarczych i ekologicznych okoliczności —  niewygodnych prawd, których unikaliśmy o wiele za długo. To przebudzenie dotyczy nie tylko ekonomii, lecz również ekologii i naszej miłości do wszystkiego, co uważamy za ważne: wspólnoty, troski o zdrowie, prostego pożywienia i czasu.

Ten proces uwalniania się od starych narracji zależy zarówno od duchowości jak i sztuki. Etyka i estetyka zapraszają nas do puszczenia się w sposób wystarczająco głęboki, by umożliwić nam zakorzenienie się w świecie w zupełnie inny sposób.  Jeśli będziemy myśleć o tym rodzącym się ruchu jako o praktyce, zobaczymy, że w miarę jej pogłębiania i uwalniania się od starych nawykowych narracji, pogłębia się nasze poczucie zakorzenienia w świecie. Pogłębia się intymność. Pogłębiają się nasze relacje.

W taki sam sposób, jak zanurzenie się  w spokoju stanowi zagrożenie dla tej części nas, która pragnie kontynuacji życia w rozproszeniu i ciągłej gonitwy za egoistycznymi fantazjami, również ci, którzy mają najwięcej do stracenia, będą próbowali stłumić tę nagłą erupcję zmiany. Będą to, rzecz jasna, czynić za pomocą policji, ale użyją również bardziej subtelnych środków, takich jak nazywanie nas komunistami lub wrogami Ameryki, przeciwnikami postępu i tak dalej. Naszym zadaniem będzie uważna obserwacja i wychwytywanie retoryki zaciemniającej to, o co walczymy.

W Sutrze Lotosu powiedziane jest, że najszybszą drogą do tego, by stać się Buddą, nie są intensywne odosobnienia lub modlitwy, lecz widzenie innych jako Buddów. Jeśli postrzegasz innych, jako Buddów, jesteś Buddą. Pozostajesz człowiekiem. Nie próbujesz dłużej stawiać się ponad innymi.

Uczeń zapytał kiedyś mistrza Shitou Xiquiana, “Czym jest Budda?”. Mistrz odpowiedział: “Nie masz umysłu Buddy.” Uczeń powiedział: “Jestem człowiekiem. Jestem ciągle zajęty i mam mnóstwo idei.” Na to mistrz: “Ludzie aktywni, którzy mają dużo idei, również mają umysł Buddy.” “Dlaczego ja nie mam umysłu Buddy?”, zapytał uczeń. “Ponieważ nie chcesz pozostać człowiekiem.”, powiedział Shitou.

Ten człowiek chce przekroczyć swoje życie. Wydaje mu się, że stan Buddy jest czymś na zewnątrz, poza jego codziennymi czynnościami. Jeśli musisz pytać czym jest przebudzenie — nie widzisz go. Jeśli nie jesteś w stanie zaufać, że masz możliwość czynienia dobra, widzenia wszystkich i wszystkiego, jako Buddów, w jaki sposób mógłbyś nawet zacząć?  Nasza natura Buddy jest naszą wyobraźnią.

Te protesty przypominają nam, że z pewną dozą wyobraźni, dużo może się zmienić. Jesteśmy świadkami zbiorowego uświadomienia sobie faktu, że nasze rządy i korporacje  zostały stworzone przez ludzi.  Nie służą nam już dłużej, więc powinniśmy je zmienić. Leży to w naszym interesie, mamy do tego prawo i jesteśmy w stanie to zrobić.

Nie walczymy z ludźmi na Wall Street, walczymy z całym systemem.

Žižek, protestujący, Budda i Shitou dzielą elementarną, ale łatwą do zapomnienia prawdę: sprawiamy cierpienie sobie i innym, gdy tracimy poczucie powiązania. Stanowimy 99 procent, lecz jesteśmy zależni od 1 procenta, który kontroluje 40 procent całego bogactwa. Te statystyki odzwierciedlają poważny brak równowagi w naszym społeczeństwie.

To zupełnie naturalne, ze ludzie wychodzą na ulice. W USA 44,6 procenta bezrobotnych nie ma pracy od ponad sześciu miesięcy. Długotrwałe bezrobocie na tym poziomie jest bezprecedensowe w okresie po drugiej wojnie światowej i wywołuje głębokie konflikty w społecznościach oraz rodzinach, a także odbija się na ludzkim zdrowiu.

Ten ruch pokazuje także siłę niestosowania przemocy. Niestosowanie przemocy, podstawowa zasada mojej własnej praktyki buddyjskiej, nie jest ideologią.  Jest mocą stawania w obliczu tego, co faktycznie dzieje się w każdym momencie i reagowania w sposób tak umiejętny i właściwy, jak to tylko możliwe. Głębia naszego przebudzenia, naszego człowieczeństwa zależy całkowicie od  tego, jak dbamy  o innych. Sfera naszej świadomości zaczyna zawierać wszystko i wszystkich. Sposób w jaki reagujemy w sytuacji i okolicznościach, w jakich się znaleźliśmy, pokazuje nasze  oddanie dla działania nie szkodzącemu innym.

W medytacji możemy doświadczać przerw pomiędzy wydechem a wdechem, pomiędzy jedną rozpuszczającą się myślą, a następną, która się pojawia. Przestrzeń pomiędzy myślami jest łagodnym i twórczym miejscem braku przemocy i niezadawania cierpienia. Medytujący cierpliwie uczy się zaufania do tej spokojnej, granicznej przestrzeni, ponieważ wyłaniają się z niej nowe, zaskakujące sposoby postrzegania naszego życia. Jest to wrodzony impuls  niezadawania cierpienia. Zaczyna się, gdy stajemy się świadkami zanikania jednej myśli i pojawiania następnej.

Te protesty ujawniają przepaść pomiędzy kapitalizmem a demokracją. Związek kapitalizmu i demokracji kończy się. Chcemy demokracji, lecz nie możemy sobie pozwolić na pozostającą poza wszelką kontrolą gospodarkę, opartą na zasadzie nieustannego wzrostu, która nie przynosi korzyści 99 procentom z nas. A jeśli 99 procent nie odnosi korzyści, to tak naprawdę, odczuwa to również ten 1 procent. Jeśli jest coś, czego w tych dniach jesteśmy wszyscy świadomi, to tego, że łączy nas nie tylko twitter i email —  lecz również woda, spekulacyjna bankowość, dług i powietrze. Gdy 1 procent żyje na koszt 99 procent, z pewnością pojawi się tendencja do przywrócenia równowagi.

Jeśli potrafimy zaufać przestrzeni, w której z jednej strony, mamy dość niestabilności gospodarczej i degradacji ekologicznej, a z drugiej, doceniamy współzależność i wzajemne powiązanie, robimy wspólnie to, co robi osoba medytująca na poduszce medytacyjnej. Ufamy, że z przestrzeni, którą tworzymy, pojawi się coś twórczego i   pełnego miłości. Jest jeszcze za wcześnie, by powiedzieć, co to może być. Nie będzie to tylko przeróbka ideologii z przeszłości. Żyjemy w nowych czasach, które wymagają nowej, pełnej polotu odpowiedzi.

Uczestnicy Occupy Wall Street, a teraz również Ocuppy San Francisco, Toronto, Montreal, Boston, Copenhagen i 70 innych miast, próbują zarówno odzyskać przestrzeń, która została ludziom bezprawnie zabrana, jak i wykorzystać możliwość znalezienia nowego sposobu życia. To z czego nas obrabowano, to nie tylko  przestrzeń fizyczna (na przykład, zajęte przez banki domy), lecz również przestrzeń niezbędna do zastanowienia się na nowo, jak działa nasze społeczeństwo i co zrobić z najbiedniejszymi, którzy z niego wypadają. Nawet media szukając jakiegoś zaczepienia, nie mogą go znaleźć. Pytają ciągle: “Jakie są wasze żądania?” Odpowiedź: “Jest jeszcze za wcześnie, aby to powiedzieć.” Zobaczmy, jak dużo przestrzeni będziemy w stanie zająć, zobaczmy, jaka będzie nasza siła, a później będziemy mogli zacząć rozmawiać o żądaniach.

Jeżeli mamy zamiar wyrazić w pełni nasze człowieczeństwo i przebudzić się jako zbiorowość, musimy zamienić nasze młodzieńcze wyobrażenia o transcendencji na trudne i wymagające dużego wysiłku zobowiązanie  do porzucenia sposobu życia, w którym nasza praca pozostaje w konflikcie z naszymi wartościami.

Domagamy się fundamentalnej zmiany naszego systemu. Tak, każdy z nas powinien pracować ze swoją indywidualną skłonnością do chciwości, gniewu i pomieszania. Jest to niekończące się ludzkie zadanie. Musimy również zaprzestać współpracy z systemem, który napędza chciwość i pomieszanie, gdyż kształtuje on nasze życie i wpływa na nasze wybory. Ten ruch jest początkiem końca tego systemu.

Z tego miejsca wszystko jest możliwe.

Michael Stone

Przekład: Jan Skoczylas 

źródło: matadornetwork.com

Shôken Michael Stone jest nauczycielem buddyjskim, nauczycielem jogi, psychoterapeutą, aktywistą i autorem książek wydawanych przez wydawnictwo Shambala. Jest założycielem Centre of Gravity w Toronto, społeczności łączącej praktykę buddyjską, jogę i działalność społeczną. 

zobacz także: David Tetsu-un Loy: Co zrobiłby Budda?

Roshi Robert Aitken: Buddyzm zaangażowany 

List Otwarty Nauczycieli Buddyjskich Popierający Ruch Occupy

mapa strony

strona główna

 


 

Orędzie J.Ś. Dalajlamy w sprawie moratorium na wykonywanie kary śmierci

Przyczyną wszystkich szkodliwych działań i ich tragicznych konsekwencji są przeszkadzające emocje oraz negatywne myśli — są one stanami umysłu, które potencjalnie znajdują się w umyśle każdej istoty ludzkiej. Z tego punktu widzenia, ponieważ wszyscy ulegamy przeszkadzającym uczuciom i negatywnym myślom, każdy z nas zdolny jest do popełniania przestępstw. I nie poradzimy sobie z tym dokonując egzekucji innych ludzi.

HHDLNYOgólnie rzecz biorąc, nikt z nas nie chce śmierci, w istocie, nie lubimy nawet o niej myśleć. Jeśli śmierć następuje w sposób naturalny, jest to proces, którego nie potrafimy powstrzymać, lecz jeśli zostaje spowodowana celowo, jest to zdarzenie bardzo niefortunne.  W naszych systemach prawnych uważa się, że w niektórych wypadkach uzasadnione jest zastosowanie kary śmierci. Używa się jej w celu ukarania przestępców, zapobieżenia popełnianiu przez nich kolejnych przestępstw i dla odstręczenia innych potencjalnych złoczyńców. Jednak jeśli zbadamy sytuację bardziej dokładnie, okaże się, że nie jest to dobre rozwiązanie. Czytaj dalej „Orędzie J.Ś. Dalajlamy w sprawie moratorium na wykonywanie kary śmierci”

%d bloggers like this: