Archiwa tagu: bioróżnorodność

Vandana Shiva, Scott London: Podążając śladami Gandhiego

O ekologii i sprawiedliwości społecznej, feminizmie, fizyce kwantowej, bioróżnorodności, biopiractwie, przeludnieniu i nadziei na przyszłość – Vandana Shiva w rozmowie ze Scottem Londonem.  Czytaj dalej

Offsetowanie strat w bioróżnorodności – legalizacja niszczenia przyrody

Czy offsetowanie rzeczywiście jest mechanizmem mogącym skutecznie wpłynąć na zahamowanie utraty bioróżnorodnosći? Doświadczenia z państw, które mają w swoich porządkach prawnych offset, nie są jednoznaczne, a czasem wręcz wskazują, że może to być mechanizm potencjalnych nadużyć, który legalizuje niszczenie przyrody (tzw. licence to trash nature). Czytaj dalej

Powstrzymać rzeź dzików, protest przed Ministerstwem Rolnictwa

pobranePracownia na rzecz Wszystkich Istot – Aktualności|10.02.2015

Minister Rolnictwa –  Marek Sawicki obiecał rolnikom, że zgłosi postulat odstrzału wszystkich dzików w województwie podlaskim, aby powstrzymać pomór świń oraz szkody w plantacjach kukurydzy. Organizacje pozarządowe sprzeciwiają się prowadzonej rzezi oraz żądają systemowego rozwiązania tego problemu –  zaprzestania dokarmiania, które przez lata spowodowało sztuczne „napompowanie” populacji dzika. Czytaj dalej

Zaproszenie na Pierwsze Ogólnopolskie Forum Przyjaciół Drzew – 11 września, Wrocław

FPD_PL-maleLos drzew w przestrzeniach publicznych naszego kraju budzi coraz większe zaniepokojenie świadomych obywateli. Wiele drzew jest niepotrzebnie wycinanych, liczne są dewastowane i oszpecane, a zieleń ustępuje asfaltowi i betonowi. W odpowiedzi na ten stan rzeczy w kolejnych miejscowościach organizują się grupy mieszkańców, którzy nie zgadzają się wycinkę drzew i ich okaleczanie oraz domagają się od władz tworzenia nowych terenów zieleni. Ich działalność jest szansą dla odwrócenia smutnego trendu utraty drzew z krajobrazów polskich miast i wsi, szansą na zieloną przyszłość dla naszych dzieci.

 Jak efektywnie działać na rzecz zieleni?

Czy innym się to udaje?

Jaka wiedza jest potrzebna skutecznemu obrońcy drzew?

Odpowiedzi na te pytania będziemy poszukiwać podczas pierwszego ogólnopolskiego

FORUM PRZYJACIÓŁ DRZEW

Forum odbędzie się 11 września 2014 r. w godz. 9:00-18:00

we Wrocławiu

Naszym celem jest integracja osób działających na rzecz drzew w różnych regionach Polski:chcemy abyście dowiedzieli się, jak skuteczniej podejmować działania w celu ochrony drzew; byście wymienili się wiedzą i przykładami skutecznych działań. Chcemy, byście się poznali, aby aktywni mieszkańcy i lokalne organizacje miały większy wpływ i mogły skuteczniej ratować drzewa w swoim otoczeniu.

Podczas Forum zapoznacie się z działaniami różnych organizacji oraz indywidualnych aktywistów na rzecz drzew z Polski i innych krajów. Nauczycie się odróżniać właściwą pielęgnację od cięć osłabiających drzewa. Poznacie metodykę podstawowej diagnostyki stanu drzew. Będziecie także mieli okazję poznać prawne aspekty ochrony drzew w Polsce.

więcej: www.aleje.org.pl

Raport: przyszłość pszczół – świat bez pestycydów

przyszlosc_pszczol_okladkaOpublikowany 11 maja  raport Greenpeace dowodzi, że wdrożenie rolnictwa ekologicznego na szeroką skalę jest jedynym rozwiązaniem problemu zmniejszania się populacji pszczół miodnych i innych owadów zapylających, które związane jest z obecnym modelem rolnictwa przemysłowego. 

Pełna treść raportu znajduje się >> tutaj

Głównym czynnikiem spadku populacji pszczół jest stale zwiększające się użycie nawozów, herbicydów i insektycydów oraz ich synergistyczny, niekorzystny wpływ na zdrowie owadów zapylających. Równie istotnym problemem jest też utrata naturalnych i na półnaturalnych siedlisk. Przedstawione w raporcie wyniki badań, a także świadectwa rolników z całej Europy potwierdzają, że stosowanie pestycydów nie jest konieczne dla skutecznej walki ze szkodnikami upraw. W rolnictwie ekologicznym stosuje się płodozmian, międzyplony i uprawy mieszane, odporne odmiany roślin uprawnych, wspiera się populacje naturalnych wrogów szkodników, np. biedronek, pająków czy parazytoidów. W przeciwieństwie do rolnictwa przemysłowego, rolnictwo ekologiczne sprzyja utrzymaniu właściwej liczebności pszczół, ponieważ u jego podstaw leży wspieranie różnorodności biologicznej oraz przywracanie na wpół naturalnych siedlisk w gospodarstwach rolnych. Nie opiera się przy tym na stosowaniu syntetycznych środków ochrony roślin w zwalczaniu szkodników i chwastów, przez co chroni pszczoły przed toksycznym oddziaływaniem tych agrochemikaliów.

„Jedynym rozwiązaniem dla owadów zapylających i rolnictwa, a co za tym idzie i spadku globalnego kryzysu, jest promocja rolnictwa ekologicznego. Dzięki zastosowaniu ekologicznych i przyjaznych dla pszczół miodnych i dzikich zapylaczy metod upraw, zapewniamy sobie zdrową żywności na dziś i na jutro. Ważna jest ochrona gleby, wody  i klimatu, promowanie różnorodności biologicznej i nie zanieczyszczanie środowiska. Rolnictwo ekologiczne doskonale sprawdza się w całej Europie.” – powiedziała Katarzyna Jagiełło, koordynatorka kampanii „Rolnictwo Ekologiczne” w Greenpeace Polska.

Narastająca odporność szkodników i chwastów na stosowane w rolnictwie środki chemiczne, obniżona żyzność i zmniejszona zdolność do retencji wody w glebie, zanieczyszczenia wód gruntowych, jak również zwiększona zależność od międzynarodowych korporacji agrochemicznych – to tylko niektóre z przykładów negatywnego wpływu stosowania praktyk przemysłowych w rolnictwie.

Wyniki badań omawianych w raporcie i we wcześniejszych publikacjach Greenpeace na temat pszczół jasno pokazują, że aby ochronić i zwiększyć populację tych owadów w krajobrazie rolniczym należy:

  • stopniowo wycofywać wszelkie syntetyczne pestycydy (herbicydy, insektycydy i fungicydy) z użycia w Europie poprzez wdrożenie rolnictwa ekologicznego
  • chronić i przywracać naturalne i na półnaturalne siedliska w krajobrazie rolniczym i w gospodarstwach rolnych,
  • wzbogacać siedliska kwietnymi miedzami (pasami dzikich kwiatów)

Greenpeace zwraca się do rolników, przemysłu agrochemicznego oraz decydentów, aby podjęli pilne i odpowiednie działania w związku z bieżącym kryzysem i związanymi z nim wyzwaniami. Aby jak najszybciej wprowadzić w życie powyższe postulaty Greenpeace proponuje następujące kroki:

  • należy niezwłocznie wprowadzić pełny zakaz stosowania wszystkich pestycydów szkodliwych dla pszczół i innych owadów zapylających,
  • należy przyjąć skoordynowane plany działań dla odbudowy dobrostanu pszczół,
  • należy zrezygnować z rolnictwa opartego na szkodliwej, intensywnej chemizacji na rzecz modeli rolnictwa ekologicznego,
  • należy właściwie korzystać z Systemu Doradztwa Rolniczego,
  • należy wdrażać obszary proekologiczne (Ecological Focus Areas – EFA).

Oprócz zaleceń bezpośrednio odnoszących się do zmian na poziomie Unii Europejskiej, konieczne jest promowanie rolnictwa ekologicznego w skali światowej, w tym poprzez wprowadzanie zaleceń zespołu ds. międzynarodowej oceny wpływu nauk i technologii rolniczych na rozwój (IAASTD).

Raportowi towarzyszy również materiał filmowy[1] zawierający świadectwa rolników i naukowców, którzy potwierdzają, że techniki rolnictwa ekologicznego są z powodzeniem stosowane w całej Europie, rozmowy przeprowadzone także z rolnikami z Polski.

O kampanii „Przychylmy pszczołom nieba”

Od kwietnia 2013 roku Greenpeace prowadzi w Polsce kampanię na rzecz ochrony pszczół i owadów zapylających „Przychylmy pszczołom nieba”. Jej celem jest zwrócenie uwagi na problem wymierania pszczół i innych owadów zapylających występujący głównie w krajach o wysoko uprzemysłowionym rolnictwie. Między innymi w wyniku silnej chemizacji rolnictwa, w Europie, w tym w Polsce, ginie co roku średnio 15% – 20% pszczół, w niektórych regionach straty sięgają ponad 50%. Dlatego do najważniejszych celów kampanii należy wprowadzenie skutecznego zakazu stosowania pestycydów szkodliwych dla populacji pszczelich.

W ramach kampanii w 2014 roku Greenpeace postawi hotele dla dzikich owadów zapylających w 17 miastach Polski. Ponadto fundacja udostępniła instrukcje budowy różnorodnych modeli hoteli, dzięki czemu każdy zainteresowany może zbudować je we własnym zakresie. Mapę z powstającymi w całej Polsce hotelami dla owadów można zobaczyć na stronie www.greenpeace.org/poland/hotele. Greenpeace opublikował także bezpłatny poradnik konsumencki „Projekt: pszczoła. Zostań pszczelim bohaterem., będący przystępnym zbiorem informacji na temat pszczół i innych owadów zapylających oraz porady na temat odpowiedzialnego kupowania produktów spożywczych i ogrodniczych. Więcej informacji: www.greenpeace.org/poland/pszczoly

1) materiał filmowy dostępny na www.youtube.com/user/greenpeacepl

Na podstawie: Greenpeace

żródło: ekonsument.pl

Treść udostępniona na zasadach Creative Commons 2.5.

zobacz także:

Ekspert ONZ: demokracja i różnorodność kluczowe dla rozwiązania problemu głodu na świecie

Nasiona i hodowla odmian dla rolnictwa ekologicznego

Nasiona –  owoce życia rośliny, towar o wartości rynkowej, czy wartość niematerialna, bezcenna dla przyszłości różnorodności roślin –  źródła pożywienia dla ludzi i zwierząt. Na konferencji EkoSeed Forum w Poznaniu dyskusja prowadziła od botanicznych, genetycznych i prawnych szczegółów przez wybór konsumentów aż do moralnego obowiązku zachowania różnorodności odmian. Konferencja zorganizowana w Poznaniu przez niemieckie stowarzyszenie EkoConnect przyciągnęła ponad 150 hodowców, naukowców, rolników i sympatyków, dla których temat okazał się frapujący. Czytaj dalej

Keith Taylor: Dlaczego bronimy nasion

nasiona-100x100W najbliższych miesiącach Parlament Europejski będzie głosował w sprawie regulacji prawnej, której uchwalenie grozi przekazaniem większej niż kiedykolwiek przedtem władzy korporacjom agrobiznesowym.

Proponowane przez Komisję Europejską przepisy, w założeniu mające służyć załataniu luk w prawie Unii Europejskiej, spotkały się z mocna krytyką, zarówno ze strony organizacji ekologicznych, jak i zajmujących się tą kwestią eurodeputowanych. Propozycja dotyczy produkcji i wypuszczania na rynek nasion i sadzonek, przy czym regulacja ma dotyczyć zarówno użytku komercyjnego, jak i rolników wymieniających się nasionami.

Co dalej z rolnictwem tradycyjnym

W swojej obecnej formie proponowane przez Komisję nowe przepisy mogą uniemożliwić rolnikom, a nawet ogrodnikom-amatorom zachowywanie ich własnych nasion. Zachowywanie nasion jest tradycyjnym sposobem stosowanym przez rolników i ogrodników – służy kontynuacji upraw bez konieczności kupowania nowych nasion lub popadania w zależność od komercyjnych dostawców.

Konsekwencją przyjęcia wniosku byłby również obowiązek rejestracji odmian nasion, co w rezultacie spowodowałoby ograniczenie swobody ich sprzedaży. Ostatecznie doprowadziłoby to do zmniejszenia liczby dostępnych nasion, a następnie ogromnej redukcji potencjału różnorodności genetycznej.

Propozycja Komisji pojawiła się w kontekście gwałtownych zmian w dziedzinie metod rolniczych w ciągu ostatnich kilku dekad. Pod wpływem interesów korporacyjnych i popierających je rządów nastąpił dramatyczny odwrót od metod tradycyjnych.

Tradycyjne metody rolnicze, takie jak płodozmian, wykorzystanie zarówno zwierząt, jak i roślin do zwiększania żyzności gleby oraz duża ilość małych gospodarstw rodzinnych, wspomagały odporność upraw i urodzajność ziemi, i stanowiły podstawę bezpieczeństwa żywnościowego przez stulecia.

Jednakże na skutek nacisków przemysłu nasiennego i agrochemicznego, szczególnie w krajach rozwijających się, tradycyjne metody uprawiania ziemi zostały zastąpione nowymi metodami przemysłowymi. Małe gospodarstwa zamieniono na mniejszą ilość większych gospodarstw, płodozmian i różnorodność metod rolniczych zastąpiono użyciem nasion hybrydowych, pestycydów i nawozów sztucznych. Zagraża to odporności naszych upraw, co jest szczególnie niepokojące w kontekście zmian klimatu.

Groźny lobbing

Jak mogliście się domyśleć, za tą groźną propozycją nowego prawa, kryją się potężni lobbyści przemysłu nasiennego, którym nowe regulacje przyniosą większą władzę i zyski. Nie interesuje ich przyszłość globalnego bezpieczeństwa żywnościowego ani bioróżnorodność. Im większą będą mieli władzę i kontrolę nad rolnictwem, tym większe będą ich zyski.

Główny aktorem, który stoi za propozycją Komisji Europejskiej, jest stowarzyszenie European Seed Association, które reprezentuje interesy przemysłu nasiennego. Należą do niego między innymi Monsanto Holland i Syngenta Seeds.

Syngenta produkuje m.in. pestycydy neonikotynoidowe obarczane odpowiedzialnością za globalny spadek populacji pszczół. Zniszczenia powodowane przez nieznający granic głód władzy i zysków koncern Monsanto są powszechnie znane. Działalność tych przedsiębiorstw wywołała masowe protesty na całym świecie, ponieważ zmuszają one rolników do uzależniania się od ich nasion i chemikaliów, a w konsekwencji pozbawiają ich źródła utrzymania.

Dlatego fakt, że tym samym organizacjom pozwala się na kształtowanie i ustalanie prawa w Europie, budzi głębokie zaniepokojenie.

Rynek potężnych graczy

Pod koniec stycznia opublikowane zostało studium pokazujące coraz większą koncentrację rynku nasiennego Unii Europejskiej; innymi słowy, koncentrację kontroli nad rynkiem nasiennym w rękach kilku przedsiębiorstw, a także zmniejszenie liczby dostępnych nasion.

Szczególnie uderzające są dane mówiące o tym, że wbrew twierdzeniom lobby nasiennego, które utrzymuje, że nie ma koncentracji rynku nasiennego, 95% procent sektora nasion warzyw jest kontrolowanych przez 5 przedsiębiorstw! Monsanto, przedsiębiorstwo, które w latach 80. działało jedynie w branży agrochemicznej, posiada obecnie 26-procentowy udział w rynku warzyw.

Dalej raport ujawnia, że jesteśmy świadkami redukcji różnorodności upraw rolniczych i ogrodniczych. Według Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), w ciągu XX w. różnorodność upraw zmniejszyła się o 75%, a jedna trzecia dzisiejszej różnorodności może zostać utracona do r. 2050.

Jestem głęboko zbulwersowany warunkami obecnej propozycji, i wpływem jaki lobby nasienne wywiera na Komisję Europejską.

Ofiarami nowych przepisów mogą stać się rolnicy, ogrodnicy i ogrodnicy amatorzy z mojego własnego okręgu wyborczego. W najbliższy weekend w Brighton odbędzie się „Seedy Sunday(Niedziela Nasienna), doroczne wydarzenie, na którym ludzie wymieniają się nasionami –  weźmie w nim udział około 3000 osób z całego regionu. Hodowcy będą mieli możliwość wyboru nasion z dziesiątek tradycyjnych odmian warzyw ogrodniczych. Poza wymianą nasion odbędą się projekcje filmów, wykłady i pokazy na temat upraw domowych i zachowywania nasion.

Wydarzenie to służy nie tylko kontynuacji rolnictwa przyjaznego środowisku i zrównoważonych upraw, lecz jest również ważnym spotkaniem społeczności ludzi dzielących tę samą pasję.

Wraz z grupą Zielonych w Parlamencie Europejskim sprzeciwiam się obecnym propozycjom Komisji. Zieloni w Parlamencie Europejskim pracują intensywnie na rzecz ich odrzucenia, w tym poprzez poparcie dla dwóch złożonych w Parlamencie dotyczących tej kwestii wniosków. Jesteśmy również współinicjatorami kampanii obywatelskiej przeciwko proponowanym przepisom i stojącym za nimi lobbystom.

Jestem przekonany, że przyszłość naszej żywności i naszego systemu agroekologicznego nie powinna i nie może pozostać w rękach potężnych korporacji, których jedynym celem jest maksymalizacja zysków. Tutaj w Parlamencie będziemy nadal robić wszystko, co w naszej mocy, aby ta propozycja została odrzucona.

Keith Taylor – przedsiębiorca, polityk Partii Zielonych Anglii i Walii. Przez wiele lat był radnym Brighton, a 2010 r. zasiada w Europarlamencie.

Tekst ukazał się pierwotnie na blogu autora. Przeł. Jan Skoczylas dla Zielonych Wiadomości.

zobacz także:

Dorota Metera: Czyje będą nasiona

Vandana Shiva: Ratowanie nasion jest aktem politycznym

Kjabdzie Sakja Trizin: Globalne środowisko naturalne 2013: Perspektywa buddyjska

Życie jest cenne nie tylko dla nas. Jest takie dla każdej żyjącej istoty, od najmniejszego owada po najwyższego boga. Życie jest najcenniejszą rzeczą dla każdej  pojedynczej  innej istoty.  Kiedy doświadczamy naszych uczuć, możemy pamiętać, że każda z  nich również  czuje w ten sam sposób.

Musimy mieć zawsze w pamięci,  jak bardzo konieczne jest, abyśmy ochraniali tę wielość form życia, a także środowisko, które jest  dla nich siedliskiem. Nikt nie może mieszkać w miejscu, gdzie nie ma wody, drzew, i tak dalej. Nasze życia są całkowicie zależne od środowiska.

Można powiedzieć, że Budda był twórcą ekologii.  Winaja –  ustanowiony przez niego zbiór zasad zachowania dla mnichów i mniszek –  stanowi, że „Nie wolno wam wycinać drzew, nie wolno wam obcinać liści, nie wolno wam ścinać kwiatów; nie wolno wam zakłócać spokoju lasu;  nie wolno wam zanieczyszczać rzeki; nie wolno wam zanieczyszczać trawy.” W tamtych czasach Budda uczył swoją Sangę przestrzegania zasad promowanych  dzisiaj przez ekologów.

Obecnie świat doświadcza poważnych problemów ekologicznych.  Wielu moich przyjaciół  jest tym bardzo zaniepokojonych i uważa, że świat stanie się w końcu pustynią pozbawioną wody, drzew i deszczu. Więc powinniśmy pomyśleć o istotach, które w przyszłości odziedziczą naszą ziemię: naszych dzieciach, wnukach i wszystkich innych. Musimy zastanowić się nad problemami, którym będą  musieli stawić czoła, i zagwarantować, że Ziemia pozostanie planetą nadającą się do zamieszkania.

Nauki Buddy mogą bardzo pomóc w czynieniu tego świata lepszym miejscem. W jakiś sposób przekraczają one zwykłe ludzkie dążenia, jakkolwiek nie byłyby szlachetne. Są głębsze i zawierają w sobie wszystko.  Ekologom należy się ogromne  uznanie za wszystkie ich wspaniałe osiągnięcia.  Niemniej jednak nie można powiedzieć, ze ich filozofia jest wszechobejmująca. Buddyjski pogląd o miłości, współczuciu i ochronie wszystkich istot jest głębszy i szerszy od konwencjonalnego myślenia.

Większość wyznawców buddyzmu nie pomaga aktywnie istotom. Z drugiej strony wielu miłośników zwierząt i ekologów, którzy nie modlą się, ani nie medytują, przystępuje do działania, aby pomóc zwierzętom w każdym rodzaju cierpienia i zagrożenia. Byłoby najlepiej, gdybyśmy byli w stanie połączyć te dwa podejścia – buddyjską i ekologiczną praktykę współczucia. Przyniosłoby to niezmierne korzyści naszemu światu. Budda był przecież prekursorem ekologii. Buddyzm naucza, że powinniśmy czynić ten świat pięknym, wolnym i czystym –  nie tylko dla ludzi, lecz również dla każdej żyjącej istoty, która w nim zamieszkuje.  Wydaje mi się, że współcześni ekolodzy mogą się czegoś nauczyć z nauk Buddy, zwłaszcza  z reguł winaja. Poprzez włączenie ich do swojej własnej filozofii,  mogliby  ją pogłębić i poszerzyć.

Praca nad ochroną środowiska nie może zostać pozostawiona kilku jednostkom czy organizacjom.  Jest to teraz odpowiedzialność każdego z nas.  Konieczne jest, aby każdy człowiek stał się świadomy tego, co może zdarzyć się na naszej Ziemi, jeśli nie otoczymy jej opieką.  Jeśli wielu ludzi podejmie wysiłek, z pewnością  spowoduje to znaczące zmiany.  Cokolwiek czynimy, ważne jest, abyśmy w pełni zdawali sobie sprawę, że życie jest cenne i wszyscy musimy coś robić, by je zachować,  uczynić owocnym  i sprawić, by trwało.  Powinniśmy to robić dla samych siebie…a także, i o wiele bardziej, dla przyszłych pokoleń. Nasze środowisko już  zaczęło się gwałtownie zmieniać.  Moi przyjaciele w Tybecie opowiadają mi, jak dramatycznie zmienia się tamtejszy klimat. Wielkie śnieżne góry topią się –  niektóre bardzo szybko.

My, Tybetańczycy wierzymy, że wpływa  to nie tylko na widzialny aspekt natury.  Ma to również wymiar niewidzialny, którego nie zawsze jesteśmy świadomi. W Tybecie każda góra ma swoje lokalne, zamieszkujące ją bóstwo. Zgodnie z naszymi starożytnymi wierzeniami, zwyrodnieniowe zmiany wpływają na te bóstwa, sprawiając, że czują się  nieszczęśliwe, co prowadzi do następnych klęsk żywiołowych.  Z powodu ludzkiej chciwości, odpady chemiczne są wyrzucane do rzek, lasy dziesiątkowane, a ziemia rozcinana po to, by wydobywać cenne minerały. Wszystkie te rodzaje środowiska naturalnego są domem lokalnych bóstw i innych niewidzialnych istot,  i kiedy je w ten sposób bezcześcimy, bezcześcimy również zamieszkujące je bóstwa.  Wielu ludzi nie wierzy w bogów, lokalne bóstwa i inne niewidzialne istoty.  Lecz ja jestem przekonany o ich istnieniu i o tym, że w znaczący sposób wpływają na rzeczywistość.

Widzialne i niewidzialne  aspekty Natury są ze swojej istoty wzajemnie połączone, i w rezultacie, gdy są dotknięte, wydarza się wiele katastrof.  Uważam, że aby naprawić ten  stan rzeczy, powinniśmy zastosować podejście dwutorowe.  Nie tylko musimy stosować się do zaleceń ekologów mówiących o tym w jaki sposób fizycznie opiekować się naszym światem, lecz również powinniśmy wykonywać rytuały ochronne  i pobudzające życie.

Jeśli będziemy próbować  z każdego punktu widzenia, każdy na swój własny sposób,  sprawy z pewnością się poprawią.  Jest bardzo ważne, aby każdy wziął udział w opiece nad naszą Ziemią, a nie po prostu zostawiał to kilku jednostkom czy organizacjom. Czyż nie jesteśmy wszyscy częścią rasy ludzkiej? Musimy teraz pomyśleć o jej przyszłości, i o tych, którzy nadejdą po nas.  Jeśli nie będziemy działać teraz, będą oni zmuszeni żyć na czymś w rodzaju ziemi głodnych duchów.

Budda postrzega teraźniejszość i przyszłość, tak jak my widzimy wnętrza naszych własnych dłoni.  Widzi każdy skutek każdej przyczyny i każdą przyczynę każdego skutku.  To z tego powodu jego nauki są autentyczne i cudowne. Prowadzą nas do pracy dla dobra istot, świata i środowiska.

Kjabdzie Sakja Trizin jest duchowym przywódcą tradycji Sakja buddyzmu tybetańskiego.

Tłumaczenie: Jan Skoczylas

źródło: ecobuddhism.org

photo.ecobuddhism.org 

Zobacz także: Buddyzm a kryzys klimatyczno-energetyczny

Marcin Wrzos: Dzisiejsze kategorie rozwoju są dobre dla zombie

Buen Vivir to alternatywa nie tylko dla neoliberalizmu, ale też dla innych strategii rozwojowych z prawa jak i lewa. Celem jest przezwyciężenie wyobrażeń, które legły u podstaw europejskiego myślenia o rozwoju ekonomicznym –  w tym również koncepcji zrównoważonego rozwoju.

Park Narodowy Yasuni, który znajduje się w amazońskiej części Ekwadoru, należy do miejsc o największej bioróżnorodności na świecie. Na obszarze 700 km2 występuje 610 gatunków ptaków, 173 gatunki ssaków, 150 gatunków płazów, 121 gatunków gadów, 596 gatunków ptaków, 4000 gatunków roślin oraz liczne gatunki ryb. Jak policzyli naukowcy, na 1 hektarze rośnie w parku więcej gatunków drzew niż na całym terytorium Ameryki Północnej.

photo.yasuni-ecuador.blogspot.com

Bioróżnorodność cenniejsza niż ropa

To niezwykłe nawet na amazońskie warunki bogactwo wszelkich form życia jest dziś chronione. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że na obszarze parku odkryto bogate złoża ropy naftowej. Presja na eksploatację tego surowca była wielka, ale ostatecznie dzięki inicjatywie prezydenta Rafaela Correi udało się uniknąć zniszczenia tego cennego przyrodniczo obszaru. Wynegocjował on w 2007 r. z ONZ umowę, na mocy której wspólnota międzynarodowa zapłaci Ekwadorowi w ciągu 13 lat połowę wartości złóż, znajdujących pod powierzchnią parku. Układ jest korzystny dla wszystkich. Zostanie zachowana bioróżnorodność na tym obszarze, a do atmosfery nie trafi 407 mln ton dwutlenku węgla, efekt uboczny wydobycia. Zyskały również miejscowe plemiona, które będą mogły żyć jak dotąd w dobrowolnej izolacji.

Inicjatywa ta, znana pod nazwą Yasuni ITT ma charakter przełomowy, wskazuje bowiem sposób na załatwianie podobnych spraw w przyszłości. Dzięki temu będzie można chronić skuteczniej bioróżnorodność planety. Jak bardzo jest to istotne, możemy się przekonać dzięki badaniom Programu Środowiskowego ONZ. Od r. 1976 populacja dzikich zwierząt na świecie zmniejszyła się o 30%. W Ekwadorze i całej Amazonii wskaźnik ten jest dwukrotnie wyższy. Nic dziwnego, że inicjatywa ITT rozbudziła tak duże nadzieje. Wydawało się, że pojawił się skuteczny mechanizm ograniczania szkodliwej dla środowiska eksploatacji zasobów naturalnych.

Wizji ogromnych pieniędzy, jakie można uzyskać z wydobycia ropy naftowej, nie potrafił się oprzeć nawet ekwadorski rząd, który dotąd prowadził politykę wrażliwą na kwestie ekologiczne. Wedle szacunków złoża rozciągają się w amazońskiej części kraju na obszarze 40 tys. km2, co odpowiada niemal powierzchni Holandii. Park Narodowy Yasuni nie jest zagrożony, niemniej planowane odwierty mają być prowadzone tuż przy jego granicach. Wejście firm naftowych oznacza de facto śmierć dla rosnących tu lasów deszczowych. Taki mechanizm można było już obserwować w Ekwadorze wcześniej, ropa naftowa jest wydobywana w tym kraju od końca lat 60. Na początku wycina się drzewa pod budowę dróg. Kiedy powstaje infrastruktura, zaczyna się kolonizacja, wypalane są lasy pod uprawy. Towarzyszą temu zanieczyszczenia wynikające w wydobycia ropy. Oznacza to koniec istnienia ekosystemów w dotychczasowym kształcie.

Kichwa stawiają opór

Zdaje sobie z tego sprawę zamieszkujące w regionie Sani Isla plemię Kichwa. Podstawą ich utrzymania jest ekoturystyka, wydobycie ropy naftowej oznacza koniec dotychczasowego trybu życia. Nic więc dziwnego, że plemię protestuje gwałtownie przeciwko planom ekwadorskiego rządu. Należący do państwa koncern PetroAmazonas stara się jak zwykle w tego typu przypadkach kupić przychylność tubylców obiecując pracę, budowę szkół, lepszą opiekę lekarską, stypendia dla młodzieży itp.

Zdecydowana większość plemienia jest przeciw, niektórzy jednak zdają się brać za dobrą monetę zapewnienia koncernów naftowych. By przeprowadzić inwestycję, wystarczy odkupić ziemię od 422 indiańskich właścicieli. Bez wsparcia rządu plemieniu Kichwa raczej będzie trudno wygrać z koncernami naftowymi. Naciski i łapówki zrobią swoje.

Sporym sukcesem w walce o zaniechanie wydobycia ropy naftowej na terenach ekwadorskiej Amazonii jest nagłośnienie sprawy w zachodnich mediach. Dużą rolę odegrał w tym Patricio Jipa, szaman plemienia Kichwa. Daje to pewne nadzieje na ustępstwa ze strony ekwadorskiego rządu. W lutym wybory prezydenckie ponownie wygrał Rafael Correa. Dla niego cała sytuacja jest podwójnie niezręczna. U źródeł jego polityki leży koncepcja Buen Vivir. Termin ten niełatwo przetłumaczyć na język polski, dosłownie oznacza on „dobre życie”. W praktyce jest to coś więcej: jakość życia powiązana jest ściśle z życiem we wspólnocie i poszanowaniem natury.

Z założenia nie ma jednej definicji Buen Vivir. O jej kształcie przesądzają takie rzeczy, jak lokalny kontekst kulturowy, historia i uwarunkowania środowiskowe. Można ją opisać jako reakcję na dominacją wartości utylitarnych, na redukowanie życia do wartości ekonomicznych. Koncepcja Buen Vivir wyrasta bezpośrednio z protestu przeciwko fali neoliberalnych reform, która przetoczyła się przez Amerykę Łacińską w drugiej połowie lat 90. W ich wyniku przyjęto zgniłe kryteria wzrostu, które nie znajdują odzwierciedlenia w jakości życia. Jak podkreśla Eduardo Gudynas, dzisiejsze kategorie rozwoju są dobre dla zombie, nie dla ludzi.

Głębiej niż neoliberalizm

Buen Vivir to alternatywa nie tylko dla neoliberalizmu, ale też dla innych strategii rozwojowych z prawa jak i lewa. Celem jest przezwyciężenie wyobrażeń, które legły u podstaw europejskiego myślenia o rozwoju ekonomicznym – w tym również koncepcji zrównoważonego rozwoju. Jak przekonuje Arturo Escobar, zamiast zastanawiać się nad alternatywnymi modelami rozwoju, trzeba zbudować alternatywę dla samej koncepcji rozwoju.

Temu służy odwołanie się do lokalnych autochtonicznych kultur. W ostatnich wiekach nowoczesnego kolonizatora przeciwstawiano zacofanemu tubylcowi. Dominował mit postępu jako jednokierunkowego ciągłego wzrostu. Ludy tubylcze traktowano jako ślepe uliczki cywilizacyjnego rozwoju. Przywiązanie do życia w zgodzie z naturą było ostatecznym dowodem na ich dzikość.

Wiedza i tradycje ludności autochtonicznej były marginalizowane i niszczone przez ostatnie stulecia. Teraz pod postacią Buen Vivir przeniknęły na powrót do głównego nurtu. Nie jest przypadkiem, że najsilniej ten sposób myślenia rozwija się w krajach, gdzie ludność autochtoniczna jest najliczniejsza. W Ekwadorze odsetek ten należy do najwyższych na kontynencie. Zasada Buen Vivir została w tym kraju oficjalnie wpisana do konstytucji.

Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że ekwadorska wersja Buen Vivir powstała w dużej mierze w oparciu o tradycje plemienia Kichwa, które teraz walczy o zachowanie swoich ziem. Również z języka tego ludu pochodzi termin „sumak kawsay”.  Buen Vivir jest tylko jego nie do końca udanym tłumaczeniem. W tym kontekście widać cień szansy, że po nagłośnieniu sprawy uda się wypracować kompromis i plemię Kichwa zachowa ziemię w nienaruszonym stanie, a eksploatacja złóż ropy naftowej w innych częściach ekwadorskiej Amazonii będzie miała miejsce na o wiele mniejszą skalę niż się obecnie planuje. Na razie filozofia rozwoju zdaje się przegrywać z ideą dobrego życia.

Marcin Wrzos jest politologiem, fotografikiem, blogerem, działaczem Zielonych, publicystą „Zielonych Wiadomości”.

źródło: Zielone Wiadomości

Artykuł ukazał się w Zielonych Wiadomościach, nr 2/2013.  Wydanie to poświęcone jest niemal w całości tematyce energetycznej. Do pobrania w formacie pdf po kliknięciu w ikonkę: