Chiński Tydzień Kultury Tybetańskiej” — okrutna propaganda rządu ChRL

Tybetańczycy mieszkający w Polsce zdecydowanie potępiają “Chiński Tydzień Kultury Tybetańskiej”, nazywając to wydarzenie okrutną propagandą rządu chińskiego, która ma na celu zatuszowanie przemocy, z jaką styka się kultura tybetańska począwszy od 1959 roku. “Chiński Tydzień Kultury Tybetańskiej”, który oficjalnie zaczyna się 5 listopada 2012 roku, organizowany jest przez stowarzyszenie “Dom Polski” przy finansowym wsparciu Ambasady Chińskiej w Polsce. Żadna z tybetańskich organizacji działających w kraju nie została włączona w to wydarzenie.

Tybetańczycy mieszkający w Polsce zdecydowanie potępiają “Chiński Tydzień Kultury Tybetańskiej”, nazywając to wydarzenie okrutną propagandą rządu chińskiego, która ma na celu zatuszowanie przemocy, z jaką styka się kultura tybetańska począwszy od 1959 roku. “Chiński Tydzień Kultury Tybetańskiej”, który oficjalnie zaczyna się 5 listopada 2012 roku, organizowany jest przez stowarzyszenie “Dom Polski” przy finansowym wsparciu Ambasady Chińskiej w Polsce. Żadna z tybetańskich organizacji działających w kraju nie została włączona w to wydarzenie.

Chiński Tydzień Kultury Tybetańskiej” odbywa się w czasie, kiedy w Tybecie rozgrywa się dramat samo podpaleń, których ilość w ostatnich dniach zatrważająco się zwiększyła. Te akty są protestem przeciwko okupacji chińskiej w Tybecie, przeciwko rządowi chińskiemu, który stara się stłumić wszelkie ruchy wolnościowe i religijne w Tybecie. Organizacja Amnesty International wezwała rząd chiński do zaprzestania represyjnych działań, nawołując do szanowania praw Tybetańczyków do wyznania oraz własnej kultury.

Jeśli Tybetańczycy faktycznie są szczęśliwi pod nowymi rządami, jak utrzymuje chińska propaganda, dlaczego w takim razie organizacje międzynarodowe — takie jak Amnesty International lub Reporters without Borders — nie są wpuszczani do Tybetu? Dlaczego niezależni dziennikarze nie mogą swobodnie przekroczyć granicy Tybetańskiego Regionu Autonomicznego, aby przekazać informacje z pierwszej ręki. Od ponad 50 lat jesteśmy świadkami nieustających sprzeciwów ze strony Tybetańczyków oraz trwającego niezmiennie ruchu oporu. Z tego wynika, że proces integracji Tybetańczyków z państwem chińskim zupełnie się nie powiódł.

W ciągu ostatniego roku sytuacja w Tybecie stała się bardzo napięta, o czym przekonać nas mogą tragiczne wydarzenia: młodzi ludzie podpalają się, aby w ten sposób zaprotestować przeciwko nasilającej się przemocy władz chińskich. Jednak każdy z tych przypadków wywołuje jeszcze silniejsze użycie przemocy wobec Tybetańczyków, czego szczególnie doświadczają klasztory buddyjskie. Mimo tych krzyków rozpaczy, ONZ oraz zachodnie rządy niemal nie reagują na tę sytuację ewidentnego łamania praw człowieka oraz niszczenia kultury. Większość tych młodych ludzi, którzy postanawiają poświęcić swoje życie dla Tybetu, byli urodzeni pod rządami chińskimi i na pewno nie pamiętali czasów niepodległego państwa. A jednak obecna sytuacja doprowadza ich do sięgnięcia po najbardziej drastyczne środku protestu. Od lutego 2009 roku podpaliło się już 62 osoby, próbując w ten sposób zwrócić uwagę świata na Tybet. Ten sposób oporu bez przemocy nie jest terrorystycznym aktem przestępców, ale działaniem napędzanym głębokim pragnieniem i tęsknotą za jednością narodu. Jak wszyscy ludzie, żyjący w krajach demokratycznych, którzy cenią sobie przede wszystkim wolność i suwerenność, również Tybetańczycy pragną tego samego. Należy tutaj podkreślić, że polityka Tybetańczyków pod przywództwem Jego Świętobliwości Dalajlamy zakłada nie stosowanie przemocy.

W odniesieniu do tych ostatnich protestów, nowo wybrany przywódca polityczny dr Lobsang Sangay powiedział: “Stabilności nie można uzyskać poprzez przemoc i zastraszanie i śmierć Tybetańczyków. Jedynym sposobem na rozwiązanie tego konfliktu jest przede wszystkim poszanowanie praw narodu tybetańskiego oraz dialog.”  Dr. Sangay zwrócił się do międzynarodowej społeczności o podniesienie kwestii podstawowych praw dla Tybetańczyków w tym krytycznym czasie i  poprosił Organizację Narodów Zjednoczonych o wysłanie do Tybetu delegacji rozpoznawczej.

Ostatnio Ambasador Stanów Zjednoczonych w Chinach, Gary Lock podczas podróż y służbowej po regionie Ngaba miał okazję odwiedzenie dwóch tybetańskich klasztorów w Zungch, położonych w bezpiecznej odległości ‑160 km na wschód od miejscowości Ngaba —    epicentrum skąd rozprzestrzeniła się fala samospaleń. Nazywając samospalenia “wielce przerażającymi”, Lock nawoływał Chiny do prawdziwego spotkania z przedstawicielami Tybetańczyków i ” ponownego rozpatrzenia polityki, która doprowadziła do niektórych restrykcji, przemocy i samospaleń”. Jak również zwrócił się z prośbą do Chin o respektowanie Tybetańskiej religii, kultury i języka.

Nikt nie chce takiego sposobu działania albo osób uciekających się do takiego typu działań. Zbyt wiele śmierci.”

Tibetan Community in Poland/ Społeczność  Tybetańska w Polsce

Więcej informacji o aktualnej sytuacji w Tybecie:

Helsińska Fundacja Praw Człowieka

ratujTybet.org — Program Tybetański Fundacji Inna Przestrzeń

Zobacz także: Yeshi Losar, Sabina Woźnica: Żeby Polacy nie zapomnieli o Tybecie

Chińska czkawka klimatyczna

Zmiany klimatyczne, jakie mają miejsce na naszej planecie odciskają coraz większe piętno w wielu regionach Ziemi. Chiny, które są najludniejszym państwem świata od kilku lat doświadczają coraz większych, coraz bardziej kosztownych i zabójczych kataklizmów pogodowych związanych ze zmianą klimatu. 

Zmiany klimatyczne, jakie mają miejsce na naszej planecie odciskają coraz większe piętno w wielu regionach Ziemi. Chiny, które są najludniejszym państwem świata od kilku lat doświadczają coraz większych, coraz bardziej kosztownych i zabójczych kataklizmów pogodowych związanych ze zmianą klimatu. 

W 2011 roku anomalie pogodowe w samych Chinach dokonały zniszczeń na obszarze większym niż powierzchnia Polski. Klimatolodzy badający zmiany klimatu są zdania, że będzie jeszcze gorzej. Nie tylko globalne ocieplenie ma wpływ na to, co dzieje się w Chinach, jest ono tylko jedną z przyczyn.

Chiny liczą blisko 1,5 miliarda ludzi i szybko uprzemysławiają się, co ma ogromny wpływ na środowisko tego państwa. Miasta rozrastają się w bardzo szybkim tempie i prowadzone są wielkie inwestycje budowlane. Surowce, w tym zasoby węgla są bardzo agresywnie eksploatowane. W parze z rosnącym zużyciem energii rośnie też emisja dwutlenku węgla. Tak liczny kraj świata nie tylko wycina lasy pod zabudowę i tereny rolnicze, ale zmienia także bieg rzek. Powstają liczne zapory wodne, służące jako hydroelektrownie i gromadzące zasoby słodkiej wody. Chiny mają pod tym względem olbrzymie potrzeby. Jangcy, jedna z najdłuższych rzek świata, ma najniższy poziom w historii, zaś Huang Ho jest tak silnie eksploatowana przez rolników, że wysycha przed dotarciem do Zatoki Pohaj. Na domiar złego, kraj pustynnieje i powierzchnia pustyń zwiększa się o 1 procent rocznie. W Pekinie wprowadza się racjonowanie wody, a za jej nadmierne zużywanie ludzie są surowo karani.

Kataklizmy, które nawiedziły Chiny w ubiegłym roku, dotknęły w różnym stopniu 430 mln ludzi. Ponad tysiąc osób zginęło, a uprawy na 29 tysiącach kilometrów kwadratowych gruntów zostały całkowicie zniszczone.

Trzeba tu wziąć pod uwagę jedną istotną sprawę, świat ocieplił się o 0,8oC, co będzie jeśli ociepli się jeszcze bardziej? Jak będą wyglądać Chiny i ich wielka gospodarka, kiedy w atmosferze, znajdzie się 500 ppm lub więcej dwutlenku węgla? Naukowcy ostrzegają, że w drugiej połowie tego wieku część himalajskich lodowców się stopi, co będzie oznaczać problem dla 300 mln Chińczyków. Trudno sobie więc wyobrazić jak będzie wyglądał “chiński smok”  za 30–40 lat. Jak ten szybko rozwijający się kraj świata sobie poradzi?

Pamiętajmy, że to początek historii i nikt tak naprawdę do końca nie wie jak ona się skończy. Jeśli cały świat będzie szedł dalej taką samą drogą, to należy się obawie, że ludzkość jako gatunek daleko nie zajdzie.

Hubert Bułgajewski

źródło:  ziemia na rozdrozu.pl

Yeshi Losar, Sabina Woźnica: Żeby Polacy nie zapomnieli o Tybecie

Moim zadaniem jest informowanie Polaków o trwającej od 60 lat tragedii Tybetu i Tybetańczyków. Robię to w imieniu moich rodaków pozbawionych podstawowych praw człowieka za cichym przyzwoleniem polityków świata — mówi Yeshi Losar w rozmowie z Sabiną Woźnicą.

Moim zadaniem jest informowanie Polaków o trwającej od 60 lat tragedii Tybetu i Tybetańczyków. Robię to w imieniu moich rodaków pozbawionych podstawowych praw człowieka za cichym przyzwoleniem polityków świata —  mówi Yeshi Losar w rozmowie z Sabiną Woźnicą.

Wywiad z przewodniczącym Społeczności Tybetańskiej w Polsce, Yeshiem Losarem dla Zielonych Wiadomości:  Żeby Polacy nie zapomnieli o Tybecie — Zielone Wiadomości

Tybet: Obława w Lhasie

Po zidentyfikowaniu mężczyzn, którzy 27 maja dokonali samospaleń przed lhaską świątynią Dżokhang, władze wyłapują wszystkich Tybetańczyków, którzy mieli z nimi kontakt.

Dhargje, który przeżył dramatyczny protest, pochodzi z Ngaby chiń. Aba w prowincji Sichuan; w dzieciństwie wstąpił do klasztoru Kirti, epicentrum fali tybetańskich samospaleń; z zakonnego życia zrezygnował przed kilku laty. Pracował jako kasjer w lhaskiej restauracji. Według niezależnych źródeł policja aresztowała jej właściciela i jego żonę; wszystkich pracowników zatrzymano. Funkcjonariusze zabrali też założycieli nieformalnego stowarzyszenia, powołanego z myślą o przebywających w Lhasie mieszkańcach Ngaby.

Policyjne patrole legitymują tybetańskich przechodniów i klientów noclegowni; ci, którzy nie mają stołecznego meldunku albo zezwolenia na pobyt czasowy, są zatrzymywani i deportowani w rodzinne strony. Świadkowie twierdzą, że w lhaskich aresztach i komisariatach osadzono setki osób. Po mieście krąży plotka o zastrzeleniu mnicha, który 5 czerwca miał wdać się w pyskówkę z rewidującym go policjantem (“zamknij pysk, bo zastrzelę”, “taki jesteś odważny, to strzelaj”) i zginąć na miejscu od kuli.

Po zidentyfikowaniu mężczyzn, którzy 27 maja dokonali samospaleń przed lhaską świątynią Dżokhang, władze wyłapują wszystkich Tybetańczyków, którzy mieli z nimi kontakt. Czytaj dalej „Tybet: Obława w Lhasie”

BBC: chińskie represje w Tybecie “najgorsze od czasu Rewolucji Kulturalnej”

BBC: Według naocznych świadków obecne represje Chin wobec Tybetańczyków są najgorsze od czasów Rewolucji Kulturalnej w latach sześdziesiątych i siedemdziesiatych, kiedy zabitych zostało dziesiątki tysięcy ludzi.
Wstrząsający film z Tybetu: http://www.bbc.co.uk/news/world-asia-17761598

BBC: Według naocznych świadków  obecne represje Chin wobec Tybetańczyków są najgorsze od czasów Rewolucji Kulturalnej w latach sześdziesiątych i siedemdziesiatych, kiedy zabitych zostało dziesiątki tysięcy ludzi.

Wstrząsający film z Tybetu: http://www.bbc.co.uk/news/world-asia-17761598

%d bloggers like this: