Jego Świątobliwość Dalajlama: Myślenie w kategoriach globalnych — uniwersalne zadanie

Potrzeba nam wiedzy o tym, w jaki sposób zadbać o samych siebie, o każdą część Ziemi i życia na niej, a także o wszystkie przyszłe generacje. Oznacza to, że edukacja na temat środowiska naturalnego jest niezwykle ważna dla każdego. Wiedza naukowa i postęp technologiczny są niezbędne dla polepszenia jakości życia we współczesnym świecie. Niemniej jednak jeszcze ważniejsza, zarówno dla dzieci, jak i osób dorosłych, jest prosta praktyka poznawania i doceniania naszego naturalnego otoczenia i nas samych. Jeśli będziemy czuli prawdziwą wdzięczność wobec innych i powstrzymamy się od działania wynikającego z niewiedzy, wtedy zatroszczymy się o Ziemię.

Zwykłym ludziom trudno zrozumieć w pełni i przyjąć naukowe prognozy dotyczące zmian w środowisku naturalnym. Słyszymy o ociepleniu klimatu i podnoszącym się poziomie morza, wzroście zachorowalności na nowotwory, gwałtownym zwiększaniu się liczby ludności, wyczerpaniu surowców i wymieraniu gatunków. Ludzka aktywność na całej ziemi w błyskawicznym tempie niszczy podstawowe elementy ekosystemów, od których zależy przetrwanie wszystkich żyjących istot.

Te budzące grozę zmiany są w każdym indywidualnym przypadku dramatyczne, a jeśli spojrzymy na nie całościowo —  budzą zdumienie. Tylko w tym stuleciu liczba ludności na świecie potroiła się i przewiduje się, że w następnym również podwoi się lub potroi. Światowa gospodarka może się zwiększyć pięcio -,  lub nawet dziesięciokrotnie, co pociągnie za sobą ekstremalny wzrost zużycia energii, emisji dwutlenku węgla i deforestacji. Trudno sobie wyobrazić, że wszystko to dzieje się naprawdę w czasie naszego życia i życia naszych dzieci. Musimy wziąć pod uwagę perspektywę powszechnego cierpienia i degradacji środowiska na skalę niespotykaną do tej pory w historii ludzkości.

Sądzę jednak, że ma to także swoją pozytywną stronę —  będziemy teraz musieli wszyscy poszukać nowych sposobów, aby przetrwać razem na tej planecie. W tym wieku widzieliśmy już wystarczająco dużo wojen, ubóstwa, skażenia i cierpienia. Zgodnie z naukami buddyjskimi takie rzeczy zdarzają się na skutek ignorancji i egoistycznego działania, ponieważ często nie dostrzegamy podstawowego pokrewieństwa między wszystkimi istotami. Ziemia daje nam ostrzeżenie i pokazuje jasno, do czego prowadzi niewłaściwie ukierunkowane ludzkie działanie.

Aby przeciwdziałać takim szkodliwym praktykom możemy uczyć się bycia bardziej świadomymi naszej własnej wzajemnej zależności. Każda czująca istota pragnie szczęścia a nie bólu. Tak więc dzielimy powszechne podstawowe uczucie. Jesteśmy w stanie rozwinąć właściwe działanie, aby pomóc ziemi i sobie nawzajem, opierając się na lepszej motywacji. Z tego powodu mówię zawsze o znaczeniu rozwijania prawdziwego poczucia powszechnej odpowiedzialności. Jeśli nasza motywacja pochodzi z mądrości i współczucia, nasze działania przyniosą korzyść każdemu, a nie tylko nam samym, a także nie będą służyć jedynie zapewnieniu chwilowej wygody. Kiedy jesteśmy w stanie rozpoznać i wybaczyć negatywne, wynikające z ignorancji działania z przeszłości, uzyskujemy siłę potrzebną do konstruktywnego rozwiązywania problemów bieżących.

Powinniśmy rozszerzyć to nastawienie tak, aby otoczyć troską całe nasze środowisko. Przede wszystkim uważam, że jeśli możemy pomóc, to lepiej to zrobić, jeśli zaś nie jesteśmy w stanie pomóc —  starajmy się przynajmniej nie szkodzić. Jest to szczególnie odpowiednia wskazówka w sytuacji, kiedy nasza wiedza o złożonych powiązaniach pomiędzy niezwykle zróżnicowanymi i niepowtarzalnymi ekosystemami, jest jeszcze bardzo niepełna. Ziemia jest naszym domem i matką. Powinniśmy ją szanować i opiekować się nią. Łatwo to dzisiaj zrozumieć.

Potrzeba nam wiedzy o tym, w jaki sposób zadbać o samych siebie, o każdą część Ziemi i życia na niej, a także o wszystkie przyszłe generacje. Oznacza to, że edukacja na temat środowiska naturalnego jest niezwykle ważna dla każdego. Wiedza naukowa i postęp technologiczny są niezbędne dla polepszenia jakości życia we współczesnym świecie. Niemniej jednak jeszcze ważniejsza, zarówno dla dzieci, jak i osób dorosłych, jest prosta praktyka poznawania i doceniania naszego naturalnego otoczenia i nas samych. Jeśli będziemy czuli prawdziwą wdzięczność wobec innych i powstrzymamy się od działania wynikającego z niewiedzy, wtedy zatroszczymy się o Ziemię.

W swoim najgłębszym znaczeniu, edukacja ekologiczna oznacza uczenie się prowadzenia zrównoważonego stylu życia. Wszystkie religie zgadzają się co do tego, że podążając za egoistycznymi pragnieniami i koncentrując się na zdobywaniu dających wygodę rzeczy materialnych, nie znajdziemy trwałego wewnętrznego zadowolenia. A nawet gdyby było to możliwe, to na świecie jest tej chwili tak dużo ludzi, że zasobów Ziemi nie starczyłoby na długo. Sądzę, że o wiele lepiej jest szukać zadowolenia w prostym spokoju umysłu. Możemy dzielić ziemię i wspólnie troszczyć się o nią, zamiast starać się ją posiąść, niszcząc równocześnie piękno życia.

Starożytne kultury, które przystosowały się do życia w swoim naturalnym otoczeniu, mają do zaoferowania szczególną wiedzę dotyczącą organizacji ludzkich społeczności w taki sposób, aby mogły one żyć w równowadze z naturalnym środowiskiem. Na przykład, Tybetańczycy wyjątkowo dobrze znają życie na Płaskowyżu Himalajskim. Z wiedzy tej rozwinęła się długowieczna cywilizacja, która dbała o to, by nie zniszczyć jego delikatnego ekosystemu. Tybetańczycy od dawna doceniają obecność dzikich zwierząt i uważają je za symbol wolności. Głęboki szacunek wobec natury widoczny jest w tybetańskiej sztuce i rytuałach. Pomimo ograniczonego postępu materialnego życie duchowe kwitło. Podobnie jak różne gatunki fauny i flory mogą nie zaadoptować się do relatywnie nagłych zmian w środowisku, również ludzkie kultury, jeśli chcemy im zapewnić przetrwanie, powinny być traktowane ze szczególną uwagą i troską. Dlatego poznawanie różnych użytecznych sposobów działania i zwyczajów ludzi oraz dbanie o zachowanie ich dziedzictwa kulturowego, także jest częścią uczenia się troski o środowisko naturalne.

Zawsze staram się wyrazić moje przekonanie o znaczeniu posiadania dobrego serca. Ten prosty aspekt ludzkiej natury można rozwinąć tak, aby stał się wielką siłą. Z dobrego serca i mądrości rodzi się właściwa motywacja i automatycznie będziecie robić to, co powinno zostać zrobione. Jeśli ludzie zaczną działać motywowani prawdziwym współczuciem dla innych, ciągle jeszcze możemy ochronić siebie wzajemnie i nasze naturalne środowisko. Jest to o wiele łatwiejsze niż konieczność przystosowania się do ciężkich, trudnych do wyobrażenia warunków środowiskowych prognozowanych na przyszłość.

Po dokładnej analizie okazuje się, że ludzki umysł, ludzkie serce i środowisko naturalne są ze sobą nierozerwalnie złączone. W tym znaczeniu, edukacja ekologiczna pomaga wzbudzić zrozumienie i miłość, jakich potrzebujemy, aby stworzyć najlepszą w dotychczasowej historii ludzkości sposobność na osiągnięcie pokoju i trwałej koegzystencji.

EPA Journal: A Magazine on National and Global Environmental Perspectives, wydany przez Agencję Ochrony Środowiska Stanów Zjednoczonych, Waszyngton, wrzesień/październik 1991, tom 17, numer 4

Tłumaczenie: Jan Skoczylas

Po raz pierwszy opublikowane na stronie:  dalajlama.info.pl

źródło: www.dalailama.com

zobacz także: Jego Świątobliwość Dalajlama: Polityka a środowisko — wywiad

mapa strony

NIE dla energii jądrowej: Laureaci Pokojowej Nagrody Nobla do światowych przywódców

W przededniu 25-tej rocznicy katastrofy nuklearnej w Czarnobylu — sześć tygodni po niszczycielskiej katastrofie nuklearnej w Japonii — dziesięciu Laureatów Pokojowej Nagrody Nobla apeluje do światowych przywódców o poczynienie inwestycji w bezpieczniejsze źródła energii odnawialnej.

Sześć kobiet z Peace Laureates of the Nobel Women’s Initiative, Jego Świątobliwość Dalajlama, Arcybiskup Desmond Tutu, Adolfo Perez Esquivel i Jose Ramos Horta wysłali list otwarty do 31 szefów rządów państw, które obecnie inwestują w energetykę jądrową lub rozważają zainicjowanie projektów jądrowych.

W liście czytamy: . “Nadszedł czas, by uświadomić sobie, że energia jądrowa nie jest czysta, bezpieczna ani tania. (.…) Jesteśmy przekonani, że jeśli świat wycofa się z użycia energii jądrowej, przyszłe pokolenia ludzi na całej Ziemi — w tym mieszkańcy Japonii, którzy już wycierpieli tak wiele — będą żyły w świecie spokojniejszym i bardziej bezpiecznym.”

Całość listu otwartego znajduje się poniżej.

W przededniu 25-tej rocznicy katastrofy nuklearnej w Czarnobylu - sześć tygodni po niszczycielskiej katastrofie nuklearnej w Japonii — dziesięciu Laureatów Pokojowej Nagrody Nobla apeluje do światowych przywódców o poczynienie inwestycji w bezpieczniejsze źródła energii odnawialnej.

Sześć kobiet z Peace Laureates of the Nobel Women’s Initiative, Jego Świątobliwość Dalajlama, Arcybiskup Desmond Tutu, Adolfo Perez Esquivel i Jose Ramos Horta wysłali list otwarty  do 31 szefów rządów państw, które obecnie inwestują w energetykę jądrową lub rozważają zainicjowanie projektów jądrowych.

W liście czytamy: “Nadszedł czas, by uświadomić sobie, że energia jądrowa nie jest czysta, bezpieczna ani tania. (.…) Jesteśmy przekonani, że jeśli świat wycofa się z użycia energii jądrowej, przyszłe pokolenia ludzi na całej Ziemi — w tym mieszkańcy Japonii, którzy już wycierpieli tak wiele — będą żyły w świecie spokojniejszym i bardziej bezpiecznym.”

Na świecie działa w tej chwili ponad 400 elektrowni jądrowych —  wiele z nich w miejscach o wysokim ryzyku wystąpienia naturalnych klęsk żywiołowych lub wstrząsów politycznych.  Dostarczają one mniej niż 7% całkowitego światowego zaopatrzenia w energię. Będąc światowymi przywódcami, możecie pracować wspólnie , aby zastąpić tę niewielką ilość energii, energią z innych łatwo dostępnych, całkowicie bezpiecznych i tanich  źródeł,  i poprowadzić nas ku przyszłości wolnej od węgla i paliwa nuklearnego.

 

LIST OTWARTY

26 kwietnia 2011

Do: Światowi Przywódcy

Od: Laureaci Pokojowej Nagrody Nobla

Wybierzcie Energię Odnawialną Zamiast Jądrowej: Laureaci Pokojowej Nagrody Nobla do Światowych Przywódców

W dwudziestą piątą rocznicę katastrofy nuklearnej w Czarnobylu —  i ponad dwa miesiące po potężnym trzęsieniu ziemi i tsunami, które spustoszyło Japonię —  my, niżej podpisani Laureaci Pokojowej Nagrody Nobla prosimy Was, o poczynienie inwestycji w bezpieczniejszą i bardziej pokojową przyszłość, poprzez rozwój odnawialnych źródeł  energii. Nadszedł czas, by uświadomić sobie, że energia jądrowa nie jest czysta, bezpieczna ani tania. Jesteśmy głęboko poruszeni faktem, że życie ludzi w Japonii jest zagrożone na skutek promieniowania radioaktywnego w powietrzu, wodzie i żywności, w wyniku awarii elektrowni jądrowej Fukushima. Jesteśmy przekonani, że jeśli świat wycofa się z użycia energii jądrowej, przyszłe pokolenia ludzi na całej Ziemi — w tym mieszkańcy Japonii, którzy już wycierpieli tak wiele — będą żyły w świecie spokojniejszym i bardziej bezpiecznym.

Dwadzieścia pięć lat po Czarnobylu, niektórzy ludzie twierdzą, że sytuacja się poprawia. Nie zgadzam się z tym,” —  powiedział Mykola Isajew, który pracował przy usuwaniu szkód na miejscu katastrofy. “Nasze dzieci chorują, ponieważ jedzą skażoną żywność a nasza gospodarka jest nadal zniszczona.” Isajew powiedział, że myśli często o ludziach pracujących na miejscu katastrofy w Japonii. Podobnie jak on, oni również prawdopodobnie nie poddawali w wątpliwość bezpieczeństwa energii jądrowej.

Zastanówcie się nad słowami właściciela sklepu w Kessenuma,  jednym  z miast najbardziej dotkniętych tsunami na północnowschodnim wybrzeżu: “To promieniowanie jest w najwyższym stopniu przerażające. To gorsze od tsunami. Tsunami można zobaczyć.  Natomiast to jest niewidzialne.”

Smutna prawda jest taka — podobny kryzys może zdarzyć się znowu w innych krajach, tak jak miało to miejsce w Czarnobylu na Ukrainie w byłym ZSRR (1986), Three Mile Ireland w USA (1979) i Windscale/Sellfield w Wielkiej Brytanii  (1957). Wypadki nuklearne mogą być i są rezultatem naturalnych klęsk żywiołowych —  takich jak trzęsienia ziemi i tsunami — jak również ludzkich błędów i zaniedbań. Ludzie na całym świecie obawiają się również ataków terrorystycznych na elektrownie jądrowe, które są przecież możliwe.

Obawy związane z promieniowaniem nie dotyczą jedynie wypadków nuklearnych. Każde ogniwo w łańcuchu procesu wykorzystania paliwa jądrowego, zaczynając od wiercenia w poszukiwaniu uranu,  jest źródłem promieniowania,  które następnie trwa przez całe pokolenia, ponieważ zawierające pluton odpady nuklearne pozostaną toksyczne przez tysiące lat. Pomimo prowadzonych od lat badań, krajom realizującym programy wytwarzania energii jądrowej, takim jak USA, nie udało się opracować technologii bezpiecznego składowania “zużytego” paliwa nuklearnego. W tym samym czasie, każdego dnia takiego paliwa przybywa.

Zwolennicy energii jądrowej powinni zdać sobie sprawę z faktu, że programy jej wytwarzania dostarczają składników mogących posłużyć do budowy broni nuklearnej.  W istocie, z tym wiążą się obawy dotyczące irańskiego programu jądrowego. Te ogromne zagrożenia związane z rozwojem energetyki atomowej, nie znikną tylko dlatego, że przemysł nuklearny woli je bagatelizować lub ignorować.

Należy również zmierzyć się z twardą prawdą dotyczącą ekonomicznego aspektu energetyki nuklearnej. Nie jest ona w stanie  konkurować na wolnym rynku z innymi źródłami energii. Jest opcją niebotycznie drogą, finansowaną zasadniczo przez podatników. Przemysł jądrowy otrzymał i nadal otrzymuje ogromne dotacje rządowe —  pieniądze podatników — szczególnie na koszty ubezpieczenia i zabezpieczeń.  Te publiczne pieniądze można bardziej odpowiedzialnie zainwestować w nowe źródła energii.

Na świecie działa w tej chwili ponad 400 elektrowni jądrowych —  wiele z nich w miejscach o wysokim ryzyku wystąpienia naturalnych klęsk żywiołowych lub wstrząsów politycznych.  Dostarczają one mniej niż 7% całkowitego światowego zaopatrzenia w energię. Będąc światowymi przywódcami, możecie pracować wspólnie, aby zastąpić tę niewielką ilość energii, energią z innych, łatwo dostępnych, całkowicie bezpiecznych oraz tanich  źródeł  i poprowadzić nas ku przyszłości wolnej od węgla i paliwa nuklearnego.

Nie jesteśmy w stanie powstrzymać naturalnych klęski żywiołowych, takich jak ta, która zdarzyła się w Japonii, lecz możemy wspólnie dokonać lepszych wyborów w kwestii źródeł z których czerpiemy energię. Możemy wycofać stopniowo paliwa kopalne oraz  energię jądrową i zainwestować w rewolucję czystej energii. Ona już jest w toku. Globalnie w ciągu ostatnich pięciu lat więcej nowej energii pozyskuje się z elektrowni wiatrowych i słonecznych niż z nuklearnych. Wpływy z energii słonecznej, wiatrowej i innych źródeł odnawialnych osiągnęły w 2010 roku 35% całkowitych dochodów światowego przemysłu energetycznego. Inwestowanie w tego rodzaju odnawialne źródła energii zaowocuje również stworzeniem nowych miejsc pracy.

Odnawialne źródła energii są jednym z najważniejszych czynników mogących doprowadzić nas do pokojowej przyszłości. Z tego właśnie powodu wielu ludzi na całym świecie — szczególnie młodych ludzi — nie czeka na działania rządów, lecz  sama dokonuje zmian i już zmierza w tym kierunku.  Opowiedzenie się za niskowęglową i wolną od paliw nuklearnych przyszłością, umożliwi państwom współpracę z rosnącym w siłę i coraz bardziej wpływowym światowym ruchem społecznym, którego członkowie nie zgadzają się na rozpowszechnianie broni i energii jądrowej oraz popierają rozwój odnawialnych źródeł energii, a także przyczyni się do jego wzmocnienia. Prosimy was — przyłączcie się do nich, aby ochronić życie i umożliwić przetrwanie nie tylko  przyszłych generacji rodzaju ludzkiego, lecz także całej naszej planety.

z poważaniem,

Betty Williams, Irlandia (1976)
Mairead Maguire, Irlandia (1976)
Rigoberta Menchu Tum, Gwatemala (1992)
Jody Williams, USA (1997)
Shirin Ebadi, Iran (2003)
Wangari Maathai, Kenia (2004)
Arcybiskup Desmond Tutu, South Africa (1984)
Adolfo Perez Esquivel, Argentyna (1980)
President Jose Ramos Horta, Wschodni  Timor (1996)
Jego Świątobliwość Dalajlama (1989)

Tłumaczenie: Jan Skoczylas

źródło: www.nobelwomensinitiative.org

zobacz także:

Amory Lovins: Lekcja z Fukushimy

ATOM STOP! — Zielone Wiadomości

Inicjatywa AntyNuklearna

poznajatom.org —  strona poświęcona energii jądrowej, w tym  szczególnie programowi nuklearnemu polskiego rządu

mapa strony

strona główna

Dalajlama w wywiadzie dla Die Welt — “Jestem zwolennikiem globalizacji”

Welt Online: Załóżmy, że dyrektor generalny może rozwinąć produkcję oprogramowania komputerowego w Indiach ponosząc dziesięciokrotnie mniejsze koszty niż gdyby miało to mieć miejsce w Niemczech. Aby to zrobić musi zlikwidować 1 000 miejsc pracy w Niemczech i stworzyć nowe w Indiach. Właściciele firmy naciskają, aby to zrobił. Co ten menadżer powinien zrobić?

Dalajlama: Menadżer powinien spojrzeć na sytuację z każdej możliwej strony — z punktu widzenia akcjonariuszy, pracowników, klientów i całego społeczeństwa. Tak, nawet społeczności światowej. Dobry menadżer powinien mieć jasny obraz sytuacji. Wydaje się to oczywiste, lecz niestety nie zdarza się zbyt często. Zazwyczaj chodzi tylko o maksymalizację zysków.

Welt Online: Przedsiębiorstwa nie mogą przetrwać bez zysków.

Dalajlama: To prawda, lecz przedsiębiorstwa są żywymi, złożonymi organizmami, nie zaś maszynami do kumulowania zysków. Z tego powodu zysk nie powinien być dla przedsiębiorstwa celem, lecz raczej rezultatem dobrej pracy. Podobnie jak człowiek nie przetrwa długo bez wody i pożywienia, przedsiębiorstwo nie może przetrwać bez dochodów. Lecz w żadnym wypadku nie ograniczałbym do tego celu ludzkiej egzystencji, ponieważ pożywienie i woda są tylko warunkami wstępnymi dla pełnego znaczenia życia.

Dotarcie do Dalajlamy to długa i niebezpieczna podróż. Przywódca religijny i głowa państwa tybetańskiego mieszka na emigracji u stóp Himalajów, dwie godzin lotu samolotem na północ od Delhi. Jego rezydencja znajduje się w Dharamsali na idyllicznym wzgórzu obok świątyni buddyjskiej. Ci, którzy chcą się do niego dostać muszą przejść przez bardzo rygorystyczną kontrolę przeprowadzaną zarówno przez indyjskich, jak i tybetańskich funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa. Nawet odkryte palce są przez nich obmacywane.

Istnieją ogromne obawy o jego bezpieczeństwo. Z jednej strony, ponad pięćdziesięcioletnia pokojowa walka o autonomię dla Tybetu uczyniła z laureata Pokojowej Nagrody Nobla międzynarodową supergwiazdę, z drugiej zaś, od 1959 roku Chińczycy widzą w nim swojego największego wroga.

Już wiele lat temu ten buddyjski mnich przestał koncentrować się jedynie na kwestii tybetańskiej oraz walce przeciwko przemocy i zajął się problemami globalnej gospodarki, a szczególnie próbami znalezienia odpowiedzi na pytanie o możliwość bardziej sprawiedliwego podziału kumulowanego przez nią bogactwa. Wkrótce po zakończeniu swojej podróży do Niemiec, Dalajlama ostrzega nie tylko przed chciwością, lecz także przed nadmierną ufnością w instytucje państwowe.

Welt Online: Wasza Świątobliwość, dla Tybetańczyków jesteś boskim królem i masz także wielu ubóstwiających Cię wyznawców na zachodzie. Czy masz jakieś słabości?

Dalajlama: (śmieje się) Tak, jestem leniwy. Oczywiście wstaję każdego ranka o 3: 30 i trochę ćwiczę, medytuję, jem śniadanie i znowu medytuję. Trwa to od czterech do pięciu godzin. Jeśli chodzi o sprawy duchowe — nie jestem leniwy. Lecz kiedy siedzę w samolocie, widzę zawsze ludzi, którzy czytają, piszą lub pracują na swoich komputerach przygotowując prezentacje. Ja nigdy tego nie robię — żadnej pracy domowej, żadnych przygotowań. To są oznaki mojego lenistwa.

Welt Online: Czy martwi to Waszą Świątobliwość?

Dalajlama: Nie, ponieważ przygotowując się do czegoś zbyt intensywnie mam zawsze poczucie, że staje się to czymś sztucznym. Czuję się o wiele lepiej, gdy jestem spontaniczny, ponieważ wtedy to co robię płynie prosto z serca.

Welt Online: Czy Wasza Świątobliwość jest w stanie wyobrazić sobie, jak dużo czasu zajęło mi przygotowanie się do tego wywiadu?

Dalajlama: (śmieje się znowu): Jesteś Niemcem, więc wszystko musi być zrobione bardzo dokładnie. Poza tym, twoje pytania muszą być interesujące. Gdybym to ja miał zadawać pytania, też bym się do tego przygotowywał. Moim zadaniem jest jedynie odpowiadanie na twoje pytania. Jeśli nie będę znał odpowiedzi, po prostu ci powiem.

Welt Online: Ok, w jaki sposób możemy w najbliższej przyszłości poradzić sobie z kryzysem finansowym?

Dalajlama: Widzisz, to jest jedno z takich pytań — nie wiem. Muszą o tym zdecydować politycy. Nie jestem ekspertem w dziedzinie rozwiązywania poważnych kryzysów. Dotyczy to również przemocy i terroryzmu. Na krótką metę rządy będą musiały podjąć działania w celu zapewnienia bezpieczeństwa swoim obywatelom, to powinno zostać zrobione. Lecz podejmując te wszystkie doraźne działania, nie powinniśmy zapominać o podstawowej przyczynie problemu.

Welt Online: Co, zdaniem Waszej Świątobliwości, jest podstawową przyczyną kryzysu finansowego?

Dalajlama: Chciwość i hazard. Wielu ludzi i wiele przedsiębiorstw ma tylko jeden cel: pieniądze, pieniądze, i więcej pieniędzy. Chciwość jest w porządku, jeśli pozwalasz innym odnosić z niej korzyści, lecz zachłanność w połączeniu z myśleniem o jedynie własnym zysku jest zła, staje się chorobą. Egoistyczne pragnienie ciągłego zarabiania coraz większej ilości pieniędzy szkodzi zarówno przedsiębiorstwom, jak i indywidualnym jednostkom. Jest to największa słabość wielu menadżerów — potwierdził to obecny kryzys finansowy.

Welt Online: Więc jest w porządku zarabiać dużo pieniędzy, jeśli dzielimy się nimi z innymi?

Dalajlama: Bogactwo nie musi być koniecznie złą rzeczą, pod warunkiem, że zostało zgromadzone w sposób uczciwy i nie ucierpieli na tym ani inni ludzie ani środowisko naturalne. Jako buddyści uznajemy bogactwo za wstępny warunek szczęśliwego życia. Lecz miliarder ma również tylko dziesięć palców. Możemy założyć trzy lub cztery pierścienie na każdy z nich, ale wyglądałoby to raczej dziwnie. Wielu milionerom, którzy nie dzielą się z innymi, wydaje się, że odczuwają zadowolenie z powodu swojego bogactwa, lecz jest to satysfakcja wymyślona, nieprawdziwa. Bogaci ludzie powinni pomóc ograniczyć ubóstwo.

Welt Online: Niektórzy menadżerowie zarabiają 10, 20 lub nawet 30 milionów euro rocznie. Czy Wasza Świątobliwość naprawdę nie widzi w tym żadnego problemu?

Dalajlama: Podobnie jak w przemyśle muzycznym lub sporcie zdarzają się wyjątki. Mogą oni zarabiać tyle ile chcą, dopóki pozostaje to przejrzyste i można ustalić, dlaczego zarabiają tak dużo pieniędzy. Niestety takich ludzi jest bardzo niewielu. Natomiast jest czymś niedopuszczalnym, aby dyrektor naczelny nadal zwiększał swój majątek, gdy jego przedsiębiorstwo stacza się w kierunku bankructwa, akcjonariusze tracą swoje oszczędności a pracownicy tracą pracę lub zarabiają zbyt mało, by zapewnić sobie życie na przyzwoitym poziomie.

Welt Online: Załóżmy, że dyrektor generalny może rozwinąć produkcję oprogramowania komputerowego w Indiach ponosząc dziesięciokrotnie mniejsze koszty niż gdyby miało to mieć miejsce w Niemczech. Aby to zrobić musi zlikwidować 1 000 miejsc pracy w Niemczech i stworzyć nowe w Indiach. Właściciele firmy naciskają, aby to zrobił. Co ten menadżer powinien zrobić?

Dalajlama: Menadżer powinien spojrzeć na sytuację z każdej możliwej strony — z punktu widzenia akcjonariuszy, pracowników, klientów i całego społeczeństwa. Tak, nawet społeczności światowej. Dobry menadżer powinien mieć jasny obraz sytuacji. Wydaje się to oczywiste, lecz niestety nie zdarza się zbyt często. Zazwyczaj chodzi tylko o maksymalizację zysków.

Welt Online: Przedsiębiorstwa nie mogą przetrwać bez zysków.

Dalajlama: To prawda, lecz przedsiębiorstwa są żywymi, złożonymi organizmami, nie zaś maszynami do kumulowania zysków. Z tego powodu zysk nie powinien być dla przedsiębiorstwa celem, lecz raczej rezultatem dobrej pracy. Podobnie jak człowiek nie przetrwa długo bez wody i pożywienia, przedsiębiorstwo nie może przetrwać bez dochodów. Lecz w żadnym wypadku nie ograniczałbym do tego celu ludzkiej egzystencji, ponieważ pożywienie i woda są tylko warunkami wstępnymi dla pełnego znaczenia życia.

Welt Online: Jakie jest zdanie Waszej Świątobliwości o zachodnich firmach inwestujących w krajach, w których są niskie koszty produkcji? Czy jest to wyzysk, czy też pomagają one narodowym gospodarkom tych krajów zmniejszyć przepaść dzielącą je od krajów uprzemysłowionych?

Dalajlama: Zależy to od motywacji inwestora. Nie sądzę, aby wiele z firm inwestujących w Indiach lub Chinach, było rzeczywiście zainteresowanych dobrem Hindusów i Chińczyków. Często interesuje ich jedynie eksploatacja taniej siły roboczej, czemu jestem przeciwny. Jednakże, jeśli przedsiębiorstwo podejmuje moralną odpowiedzialność za poprawę jakości życia w Chinach i rzeczywiście chce temu krajowi pomóc, wtedy czerpanie zysków z taniej siły roboczej jest w porządku. Globalne przedsiębiorstwa mogą pomóc Chinom w demokratyzacji, zbudowaniu niezależnego systemu sądowego i zapewnieniu wolności prasy.

Welt Online: Wyrażając taki pogląd, Wasza Świątobliwość nie przysporzy sobie zbyt wielu przyjaciół wśród przeciwników globalizacji.

Dalajlama: Jestem w gruncie rzeczy zwolennikiem globalizacji. W przeszłości społeczności i państwa mogły izolować się od reszty świata, lecz w dzisiejszych czasach stało się to niemożliwe. Jeśli szukamy organizacji, które dysponują odpowiednimi środkami i możliwościami, które mogłyby posłużyć do poprawy naszego świata, to ogólnoświatowe przedsiębiorstwa znajdują się na samej górze takiej listy. Szczególnie zintegrowane globalne korporacje mają ogromne możliwości pomocy krajom rozwijającym się w zasypaniu przepaści dzielącej je od czołowych krajów rozwiniętych.

Welt Online: Czy Wasza Świątobliwość nie popiera anty-globalistów?

Dalajlama: Popieram ich, kiedy przypominają przywódcom i firmom, że chodzi tutaj o coś więcej niż jedynie o zwiększanie zysków. Jednocześnie, narastający sprzeciw wobec globalizacji wynika z naszej niechęci do pogodzenia się z faktem, że wszystko na tym świecie bezustannie się zmienia i prędzej czy później ulega rozpadowi. Dla buddystów jest to jedna z podstawowych prawd, które trzeba zaakceptować.

Welt Online:To liberalne nastawienie niezbyt pasuje do kogoś, kto pewnego razu określił się mianem: “marksistowskiego mnicha”. Czy wasza Świątobliwość nadal się za takiego uważa?

Dalajlama: Tak, dalej uważam się za “marksistowskiego mnicha”. Również w tym nie widzę żadnej sprzeczności. Teoria marksistowska podkreśla znaczenie sprawiedliwej dystrybucji bogactwa. Z moralnego punktu widzenia, jest to żądanie właściwe. Z drugiej strony, kapitalizm uważa za wartość gromadzenie bogactwa —  jego dystrybucja nie ma początkowo znaczenia. W najgorszym możliwym scenariuszu — bogaci będą się nadal coraz bardziej bogacić, podczas gdy biedni będą się stawać coraz biedniejsi.

Welt Online: W takim razie dlaczego Wasza Świątobliwość tak zdecydowanie opowiada się przeciwko komunizmowi i socjalizmowi?

Dalajlama: Komunizm? Co to jest komunizm? Czy Chiny są krajem komunistycznym? (śmieje się głośno). Jestem zdezorientowany. Chińscy komuniści są komunistami bez ideologii komunistycznej. Lecz jeśli masz na myśli socjalizm podobny do tego jaki istniał początkowo w państwach Bloku Wschodniego, a obecnie w Korei Północnej i na Kubie —  to uważam, że jest on sprzeczny z naturą ludzką, ponieważ zabija kreatywność. Ludziom nie wystarcza, że mają co jeść, w co się ubrać i dach nad głową. Potrzebujemy również samorealizacji. Budda zachęcał przedsiębiorców do dążenia do sukcesu dzięki niezawodności i sztuce sprzedaży. Ci, którzy odnieśli sukces mogą pomagać innym.

Welt Online: Jednak Wasza Świątobliwość przez długi czas podziwiał Mao Zedonga. Jak mógł się Wasza Świątobliwość tak bardzo pomylić?

Dalajlama: Jestem nadal przekonany, że w swoich wczesnych latach do połowy lat pięćdziesiątych, Mao Zedong należał do marksistów, którzy rzeczywiście chcieli pomóc robotnikom i rolnikom. W połowie lat pięćdziesiątych spędziłem sześć miesięcy w Pekinie i następne cztery w innych częściach Chin. Przywódcy partyjni, tak jak ich postrzegałem, byli naprawdę oddani swojej sprawie.

Welt Online: Dlaczego Mao wywarł na Waszej Świątobliwości tak duże wrażenie?

Dalajlama: Wyglądał zawsze jak rolnik — jego ubrania były stare i zniszczone. Mówił bardzo powoli, każde jego słowo niosło ze sobą znaczenie. Nie kręcił, nie unikał trudnych tematów, nie rozdrabniał się, zawsze przechodził od razu do sedna sprawy. Wszyscy członkowie jego partii, których spotkałem w tamtym czasie, zachowywali się podobnie, co wywarło na mnie duże wrażenie.

Welt Online: Na czym, zdaniem Waszej Świątobliwości, polegał błąd Mao?

Dalajlama: Mao powiedział kiedyś, że partia komunistyczna powinna być poddawana krytycznej ocenie i, że bardzo ważna jest samokrytyka. Bez krytycznej oceny każdy system sprawowania władzy jest jak ryba bez wody. Lecz później, w 1957 roku, wszyscy funkcjonariusze partyjni, którzy odważyli na krytykę, zostali nagle wyeliminowani. Ten system zawiódł z powodu własnej arogancji i braku samodyscypliny. Zniesienie własności prywatnej sprawiło, że wiele rzeczy znalazło się w rękach państwa, a faktycznie zostało przekazanych sprawującej totalitarną władzę partyjnej elicie — bardzo podobnej do dawnej arystokracji.

Die Welt: Jaką rolę w gospodarce powinno, zdaniem Waszej Świątobliwości, pełnić państwo?

Dalajlama: Jest to bardzo trudne pytanie. Nie sądzę, aby można było ustanowić równość na szczeblu państwowym. Instytucje państwowe mogą spowodować wiele szkód. To właśnie z tego powodu przestrzegam przed zbytnimi oczekiwaniami wobec rządów, jeśli chodzi o redystrybucję lub regulację rynków finansowych. Ludzie zawsze znajdą sposoby na obejście przepisów i prawa —  nawet, jeśli są to najlepsze przepisy i prawa. Czy sądzisz, że to brak odpowiednich uregulowań prawnych doprowadził do obecnego kryzysu finansowego? Prawo w Stanach Zjednoczonych jest bardzo dobre, lecz odpowiedzialne działanie wymaga czegoś więcej niż tylko przestrzegania prawa.

Welt Online: Wasza Świątobliwość uważa, ze wolny rynek nie działa w sposób właściwy i jednocześnie nie wierzy w jego regulację. Czego więc potrzebujemy?

Dalajlama: Nazywam to “odpowiedzialną gospodarką wolnorynkową”. Ostatecznie zależy to od każdej indywidualnej jednostki — poczucia moralnej odpowiedzialności, samodyscypliny i wartości, którymi każdy z nas się kieruje. Obecny kryzys finansowy nie jest jedynie kryzysem gospodarki rynkowej, lecz w większym stopniu kryzysem wartości.

Welt Online: W porządku, w takim razie najważniejszą rzeczą, jaką musimy zrobić, jest wysłanie wszystkich przywódców państw i szefów wielkich firm do zgromadzeń buddyjskich, aby mogli nauczyć się samodyscypliny i uzyskać trochę moralności.

Dalajlama (śmieje się): Trzytygodniowe seminaria w naszych zgromadzeniach nie zmienią zbyt wiele. Byłoby to jak położenie kawałka lodu na skale —  w chwilę później skała stałby się mokra, ale nic więcej. Dalej byłaby skałą. Oczekiwanie bardzo szybkich, systematycznych zmian w światowej gospodarce jest nierealistyczne. Zmiany muszą najpierw nastąpić w każdej pojedynczej osobie i w przedsiębiorstwach. Zależy to od wysiłku, jaki włożymy w edukację, mam tutaj na myśli to, że trzeba zacząć od przedszkola, a nie kilkutygodniowe seminaria.

Die Welt: Tak więc zdaniem Waszej Świątobliwości szkoły nie powinny skupiać się jedynie na nauczaniu matematyki, historii i języków, w programach szkolnych powinno znaleźć się więcej miejsca na naukę moralności, etyki i religii.

Dalajlama: Historia, matematyka i ekonomia —  wszystkie te przedmioty służą rozwijaniu intelektu. Lecz odpowiedzialność —  odpowiedzialność moralna i odpowiedzialność społeczna —  te rzeczy wypływają z serca. Połączenie ich z mocą intelektu, jest tym, czego potrzeba rządom i wielkim przedsiębiorstwom. Dam ci przykład: my Tybetańczycy wierzymy, że rozwiązanie naszego narodowego konfliktu z Chinami może zostać osiągnięte jedynie metodami pokojowymi. Uczymy tego od przedszkola poprzez wszystkie kolejne poziomy edukacji. Kiedy Tybetańczyk staje w obliczu konfliktu, jego reakcją powinno być: “W jaki sposób mógłbym to rozwiązać na drodze dialogu?” Jest dla nas ważne, aby młodzi ludzie w naszych szkołach rozumieli, że stosowanie przemocy nie jest właściwą drogą, że nie da się za jej pomocą rozwiązać problemów. Dzięki edukacji i praktyce takie nastawienie stało się częścią życia wielu Tybetańczyków. Istnieje potrzeba takiego samego podejścia w dziedzinach gospodarki i sprawiedliwości.

Die Welt: Jak wiele dekad lub stuleci minie, zanim staniemy się naprawdę gotowi do “odpowiedzialnej gospodarki wolnorynkowej”?

Dalajlama: Obecny kryzys finansowy i gospodarczy przyspieszy ten proces, ponieważ ludzie, którzy myślą tylko o pieniądzach, a nawet śnią o nich — są przezeń najbardziej dotknięci. Ten kryzys jest bardzo dotkliwy dla wielu ludzi, lecz pokazuje także, że wartość pieniędzy jest ograniczona i nie dają one poczucia bezpieczeństwa. Bardziej niż na pieniądzach polegać można na wartościach wewnętrznych takich jak: przyjaźń, zaufanie, uczciwość i współczucie —  one zawsze przynoszą szczęście i siłę.

Die Welt: Niewielu ludzi awansuje w hierarchii społecznej lub zawodowej dlatego, że cenią sobie przyjaźń, zaufanie i współczucie. Czy podejście Waszej Świątobliwości nie jest nieco idealistyczne?

Dalajlama: To, o czym mówisz jest jedną z największych sprzeczności. Ci, którzy zaznaczają swój autorytet, mają często niewielką moralność, zaś ludzie o wysokim poczuciu moralności nie potrafią tego zrobić. Nawiasem mówiąc, problem ten występuje znacznie częściej w socjalizmie niż w w gospodarce wolnorynkowej. Znanych jest wiele przypadków niekompetentnych przywódców zarządzających ludźmi kompetentnymi i ograniczających ich swobodę. Co się wtedy dzieje, mieliśmy możliwość zobaczyć. Przedsiębiorstwo, które zachowuje się w ten sposób, upadnie, ponieważ marnuje zbyt wiele ludzkiego potencjału i nigdy nie będzie w stanie rozwinąć swojego własnego systemu wartości.

Die Welt: Dla każdego dyrektora naczelnego niezwykle istotną sprawą jest znalezienie odpowiedniego następcy. Znalezienie następcy Waszej Świątobliwości jest przedsięwzięciem o wiele bardziej skomplikowanym i szeroko zakrojonym. Czy martwi to Waszą Świątobliwość?

Dalajlama: To nie jest trudne. Jako zwykły mnich, gdy umrę, nie potrzebuję następcy. Jeśli chodzi o rolę Dalajlamy, jako szefa rządu: zrzekłem się wszystkich swoich rządowych obowiązków osiem lat temu —  mamy demokratycznie wybrany rząd, więc to też nie jest problem. Pozostaje jedynie pytanie o następcę Dalajlamy, jako przywódcy religijnego. W 1969 roku powiedziałem, że Tybetańczycy sami muszą zdecydować czy będzie 15-ty Dalajlama. Zaproponowałem coś, lecz nie mogę i nie chcę bardziej się w to angażować.

Welt Online: Czy Wasza Świątobliwość zdaje sobie sprawę z tego, że bardzo wielu szefów państw z całego świata chciałoby się z Waszą Świątobliwością spotkać, lecz nie robią tego z obawy o pogorszenie relacji gospodarczych z Chinami?

Dalajlama: Uważam to za całkiem w porządku, jeśli polityk bierze pod uwagę wszystkie opcje i podejmuje wyważone decyzje mając na względzie dobro swojego narodu. Jednakże wielu z nich przychodzi to zbyt łatwo —  interesuje ich jedynie to, by ich własne firmy zarobiły jak najwięcej pieniędzy. Czy jest to dla mnie poważny problem? Niespecjalnie. Zajmuje mnie przede wszystkim promowanie ludzkich wartości, takich jak: harmonia, odpowiedzialność i dobroczynność. Aby móc to robić, potrzebuję rozmawiać ze zwykłymi ludźmi, a nie z ich przywódcami. Jeśli szef państwa chce się ze mną spotkać z powodów duchowych, z radością to zrobię. Jeśli nie, to nie, i nie ma w tym żadnego problemu. Nie podróżuję po świecie jedynie dla dobra mojego narodu i sprawy przyszłości Tybetu — chciałbym dotrzeć do tak wielu ludzi, jak to tylko możliwe.

Welt Online: Czy obecne stulecie będzie charakteryzować się wzrostem znaczenia Chin?

Dalajlama: Chiny stały się ogromna potęgą. Stanowi to dowód na to, że gospodarka może rozwijać się o wiele lepiej w warunkach większej wolności na poziomie korporacyjnym. Chinom brakuje jednak wartości, na których mogłoby się oprzeć społeczeństwo. Standardy, które były odpowiednie przed rewolucją komunistyczną, są już dawno nieaktualne. A co zajęło ich miejsce? Nic —  tylko pieniądze. Elita komunistyczna myśli tylko o władzy i pieniądzach. Może to być bardzo destrukcyjne.

Welt Online: Religia, instytucje państwowe i gospodarka bardzo się od siebie oddaliły. Czy Wasza Świątobliwość naprawdę wierzy w to, że przywódcy religijni tacy jak Wasza Świątobliwość i papież, mogą zmienić ten świat na lepsze?

Dalajlama: Nie podróżuję po świecie, jako przywódca religijny. Jestem zwykłym człowiekiem, zwykłym mnichem. Oczywiście mam więcej możliwości, ponieważ jestem przyjmowany jako Dalajlama i ponieważ zgromadziłem wiele doświadczeń w czasie 50 lat życia na uchodźstwie. Tymi doświadczeniami mogę się teraz dzielić z ludźmi. Lecz zasady moralne, o których tutaj mówimy dają mi wewnętrzną siłę, a wewnętrzna siła daje mi wewnętrzny spokój. W ten sposób mam nadzieję dotrzeć do ludzi.

Welt Online: Jak się Wasza Świątobliwość czuje mieszkając w pięciogwiazdkowych hotelach podczas swoich podróży zagranicznych?

Dalajlama: Jeśli mam być szczery, nie czuję się dobrze w wielkich pokojach hotelowych. Czasem wydaje mi się, że w pokoju może być jakiś duch (śmieje się). Dlatego zawsze proszę o skromne i proste zakwaterowania. Lubię mieszkać w miejscach nowoczesnych, czystych i wygodnych. Jednak zazwyczaj nie mam wpływu na to, gdzie mieszkam.

Welt Online: Czy Wasza Świątobliwość nie ma wyrzutów sumienia, gdy mieszka w luksusowych warunkach?

Dalajlama: A dlaczego miałbym je mieć? Kiedy czuję się dobrze, mogę zrobić więcej dla innych. Ale oczywiście to boli, gdy widzę biednych ludzi. Pewnego razu w Wiedniu, gdy kładłem się spać, zobaczyłem na zewnątrz mężczyznę leżącego na ulicy. Był tam ciągle, kiedy obudziłem się rano. Posłałem mu owoce i chleb, chociaż wiedziałem, że przyniesie mu to tylko chwilową ulgę w jego agonii.

Welt Online: Kiedy po raz ostatni Wasza Świątobliwość był nieuczciwy bądź niesprawiedliwy?

Dalajlama (myśli): Czasami tracę cierpliwość, ale zawsze potem przepraszam. Zdarza się to czasami.

Welt Online: Wasza Świątobliwość napisał całe książki na temat szkodliwości gniewu i mimo to ciągle czasami się złości?

Dalajlama: Oczywiście. Nie chodzi o to, żeby wyeliminować gniew, lecz raczej o to, aby znaleźć jego przyczynę i przeciwdziałać mu. Jeśli nie wiesz skąd się bierze gniew i nie robisz nic, aby mu przeciwdziałać, będzie on wzrastał. Gniew jest destrukcyjną emocją wypływającą z arogancji. Dlatego właśnie musimy znaleźć jego przyczynę i starać się zapobiegać jego powstawaniu.

Welt Online: Wasza Świątobliwość nie posiada karty kredytowej ani rachunku bankowego. Czy są jakieś przedmioty, których Wasza Świątobliwość naprawdę potrzebuje, takie, bez których Wasza Świątobliwość nie mógłby żyć? Jak na przykład domowy sprzęt do ćwiczeń?

Dalajlama: Nie, nie ma takich rzeczy, bez których nie mógłbym się obyć. Nauczyłem się takiego nastawienia, kiedy byłem dzieckiem.

Tłumaczenie na język angielski: Carolin Wittek

Tłumaczenie na polski: J.S

za: www.dalajlama.info.pl

źródło: www.dalailama.com

zobacz także:

Jego Świątobliwość Dalajlama: Polityka a środowisko — wywiad

J.Ś. Dalajlama: Powszechna Odpowiedzialność a Środowisko

J.Ś. XIV Dalajlama: Esej o górach

Apel Jego Świątobliwości Dalajlamy

Sytuacja panująca obecnie w klasztorze Kirti w Ngaba w północnowschodnim Tybecie jest niezwykle groźna z powodu nierozstrzygniętego konfliktu pomiędzy chińskim wojskiem a miejscowymi Tybetańczykami. Klasztor zamieszkały przez około 2 500 mnichów został całkowicie otoczony przez oddziały armii chińskiej, które uniemożliwiają dostarczanie na jego teren żywności i innych niezbędnych środków.(.…) W związku z tym, wzywam zarówno mnichów jak i świeckich Tybetańczyków do powstrzymania się od działań, które mogłyby stanowić dla miejscowych władz pretekst do masowych represji. Zwracam się również z gorącym apelem do społeczności międzynarodowej, rządów państw na całym świecie i międzynarodowych organizacji pozarządowych o wywieranie nacisku na chińskich przywódców, aby zachowali powściągliwość w działaniach związanych z zaistniałą sytuacją.

Sytuacja panująca obecnie w klasztorze Kirti w Ngaba w północnowschodnim Tybecie jest niezwykle groźna z powodu nierozstrzygniętego konfliktu pomiędzy chińskim wojskiem a miejscowymi Tybetańczykami. Klasztor zamieszkały przez około 2 500 mnichów został całkowicie otoczony przez oddziały armii chińskiej, które uniemożliwiają dostarczanie na jego teren żywności i innych niezbędnych środków.

Miejscowi Tybetańczycy bojąc się, że oblężenie to jest wstępem do masowych aresztowań mnichów, otoczyli żołnierzy blokujących klasztor oraz zajęli drogi, aby uniemożliwić chińskim ciężarówkom i innym pojazdom dojazd lub opuszczenie Kirti.

Chińska blokada klasztoru Kirti rozpoczęła się po tragicznym zdarzeniu z 16 marca 2011 roku, kiedy to młody mnich z klasztoru podpalił się, chcąc w ten sposób uczcić masowe pokojowe protesty, które wstrząsnęły Tybetem w 2008 roku. Zamiast zająć się gaszeniem płomieni, policja pobiła mnicha, co stało się jedną z przyczyn jego tragicznej śmierci. Wydarzenie to wywołało ogromną frustrację i protesty wśród mnichów, co z kolei doprowadziło do blokady klasztoru Kirti przez duże siły chińskiego wojska.

Obawiam się bardzo, że sytuacja ta, jeśli się na to pozwoli, może całkowicie wymknąć się spod kontroli, z tragicznymi konsekwencjami dla Tybetańczyków w Ngaba.

W związku z tym, wzywam zarówno mnichów jak i świeckich Tybetańczyków do powstrzymania się od działań, które mogłyby stanowić dla miejscowych władz pretekst do masowych represji.

Zwracam się również z gorącym apelem do społeczności międzynarodowej, rządów państw na całym świecie i międzynarodowych organizacji pozarządowych o wywieranie nacisku na chińskich przywódców, aby zachowali powściągliwość w działaniach związanych z zaistniałą sytuacją.

Przez ostatnie sześć dekad, używanie siły, jako głównego sposobu na rozwiązywanie problemów w Tybecie, doprowadziło jedynie do pogłębienia poczucia żalu i frustracji wśród członków społeczności tybetańskiej. Dlatego apeluję do przywódców Chińskiej Republiki Ludowej o przyjęcie bardziej realistycznego podejścia do kwestii tybetańskiej i zajęcie się uzasadnionymi pretensjami Tybetańczyków z mądrością i odwagą, a także o powstrzymanie się od użycia siły w rozwiązywaniu zaistniałego konfliktu.

Dalajlama

15 kwietnia, 2011

Działaj teraz: Podpisz list do światowych przywódców w tej sprawie!

za: www.dalajlama.info.pl

źródło: www.dalailama.com

J.Ś. XIV Dalajlama: Esej o górach

W tych magazynach naturalnych skarbów, nasi lekarze znajdowali wiele cennych ziół i roślin, z których wytwarzali swoje lekarstwa, a nomadowie pożywną paszę dla swoich zwierząt, tak ważnych dla tybetańskiej gospodarki. Lecz łańcuchy górskie Krainy Śniegu mają też inne, o wiele szersze znaczenie dla ludzi — znajdują się tam źródła wielu wielkich azjatyckich rzek. Masowe wylesienie i zniszczenie środowiska naturalnego, które nastąpiło po brutalnej okupacji Tybetu przez Chiny, jest częściowo odpowiedzialne za ostatnie gwałtowne powodzie na subkontynencie indyjskim i w Chinach.

My Tybetańczycy, przez ponad 1000 lat przestrzegaliśmy wartości duchowych i ekologicznych w celu utrzymania delikatnej równowagi biologicznej ekosystemów na całym zamieszkanym przez nas płaskowyżu. Zainspirowani przez nauki Buddy o niestosowaniu przemocy i współczuciu, ochraniani przez nasze góry, staraliśmy się szanować wszystkie formy życia i nie zakłócaliśmy spokoju naszym sąsiadom.

Obecnie, kiedy mówimy o ochronie środowiska naturalnego, to niezależnie czy mamy na myśli faunę i florę, lasy, oceany, rzeki czy też góry, decyzja o podjęciu działania musi wypływać z naszego serca. Tak więc, moim zdaniem niezmiernie ważne jest, aby każdy z nas rozwinął prawdziwe poczucie powszechnej odpowiedzialności, nie tylko wobec tej pięknej błękitnej planety, która jest naszym domem, lecz również wobec niezliczonych czujących istot, z którymi ją wspólnie dzielimy.

dalajlama.phpPodróżni w Tybecie tradycyjnie dodawali kamień do Kopców znajdujących na szczycie wzgórz lub przełęczy górskich, czyniąc to wydawali okrzyk: “Lha-gyal-lo- Zwycięstwo bogom”. Następnie można było dodać “kamienie Mani” z wyrzeźbionymi modlitwami i innymi inskrypcjami wraz z flagami modlitewnymi. Jednym z praktycznych rezultatów tego tradycyjnego poczucia szacunku wobec środowiska naturalnego, jest głęboka troska o jego zachowanie. Czytaj dalej J.Ś. XIV Dalajlama: Esej o górach

Jego Świątobliwość Dalajlama: Polityka a środowisko — wywiad

W chwili obecnej na ziemi żyje około 5,5 miliarda istot ludzkich. Gdyby standard życia mieszkańców Południa podniósł się do poziomu, którym cieszą się obecnie mieszkańcy Północy, co stałoby się ze światowymi zasobami naturalnymi? Sytuacja nie byłaby zrównoważona. Na przykład Chiny są zamieszkałe przez 1,2 miliarda ludzi. Gdyby każda rodzina miała mieć dwa samochody, zniszczenie środowiska byłoby niewyobrażalne. Dziewięćset milionów ludzi żyje w Indiach. Zachodnia koncepcja corocznego wzrostu Produktu Krajowego Brutto musi się zmienić i to szybko. Zasada ta, sama w sobie, zaprzecza wszystkim prawom natury i logiki.

Jego Świątobliwość XIV Dalajlama

Dalajlama: Ogólnie rzecz biorąc uważam, że prawa powinny stanowić wskazówki do właściwego używania ludzkiej inicjatywy, kreatywności i zdolności.

Fabien: Czy sądzisz, że demokracja jest pomocna w rozwijaniu takich praw?

Dalajlama: Tak, w krajach demokratycznych system prawny powinien działać w taki właśnie sposób i na ogół tak się dzieje. Lecz prawa te pozostają częściowo w sprzeczności z buddyjską zasadą współzależności, ponieważ nie zawierają “demokratycznych praw” dla środowiska naturalnego i świata zwierząt. Większość systemów prawnych odnosi się jedynie do praw człowieka i nie bierze pod uwagę praw zwierząt oraz innych istot, zamieszkujących wraz z nami tę planetę. Przepisy, które chronią prawa człowieka i ludzkie wartości oraz ukazują właściwe sposoby wykorzystania ludzkiego potencjału, pozostają w zgodzie z  prawem karmy lub przyczynowości —  nie w sensie zachodnim, gdzie te same przyczyny powodują te same skutki, lecz buddyjskim, gdzie każdy skutek jest wywołany określoną przyczyną, która również powinna zostać wzięta pod uwagę.

W rzeczywistości problem polega na tym, że dla ludzi posiadających największą władzę, istnieje różnica pomiędzy zasadą prawa a jego zastosowaniem. Prawie wszystkie systemy prawne potępiają zabijanie. Ten pogląd pojawia się w niemalże każdym kraju na tym świecie. Jednakże w praktyce ludzie posiadający władzę traktują zabijanie w podobny sposób jak kłamstwo. Dla polityków małe kłamstwa są zabronione, lecz wielkie kłamstwa są jak najbardziej dozwolone. Dla buddysty jest to oczywista sprzeczność. To samo odnosi się do zabijania. Kiedy człowiek, który jest zdesperowany, zabija kogoś innego, ten drobny czyn jest określany mianem morderstwa. Jest to uważane za coś bardzo złego. Lecz ktoś, kto zabija lub rozkazuje zabić tysiące ludzi, jest uważany za bohatera! Jest to bardzo godne pożałowania.

Większość systemów religijnych potępia morderstwo, gwałt i kradzież. Moim zdaniem, zasady religijne oparte są na naturalnym ludzkim nastawieniu i uczuciach.

Ich najważniejszą funkcją jest inspirowanie istot ludzkich do rozwijania podstawowych ludzkich właściwości. Stąd wydaje się logiczne, że większość praw powinno być zgodnych z zasadami pozytywnej karmy. Ale aby dostosować prawa zarówno religijne, jak i świeckie do zasad współzależności, powinniśmy rozszerzyć ich perspektywę tak, aby dotyczyły również ochrony środowiska i świata zwierząt.

W ten sposób możemy zastosować buddyjski pogląd dotyczący współzależności dla poszerzenia naszej wizji prawa i porządku.

Dalajlama: (.…) W każdym razie, wszyscy specjaliści w dziedzinie zasobów naturalnych, z którymi rozmawiałem, ostrzegali mnie, że ta przepaść pomiędzy bogatymi a biednymi powinna zostać zmniejszona. W chwili obecnej na ziemi żyje około 5,5 miliarda istot ludzkich. Gdyby standard życia mieszkańców Południa podniósł się do poziomu, którym cieszą się obecnie mieszkańcy Północy, co stałoby się ze światowymi zasobami naturalnymi? Sytuacja nie byłaby zrównoważona. Na przykład Chiny są zamieszkałe przez 1,2 miliarda ludzi. Gdyby każda rodzina miała mieć dwa samochody, zniszczenie środowiska byłoby niewyobrażalne. Dziewięćset milionów ludzi żyje w Indiach. Zachodnia koncepcja corocznego wzrostu Produktu Krajowego Brutto musi się zmienić i to szybko. Zasada ta, sama w sobie, zaprzecza wszystkim prawom natury i logiki.

Fabien: Czy uważasz, że mieszkańcy Zachodu również powinni posiadać mniej samochodów?

Dalajlama: Oczywiście. Potrzeba im rozwinięcia poczucia zadowolenia z życia i większego względu na innych. Wszystko powinno być robione w sposób bardziej sprawiedliwy i przy zachowaniu większego stopnia równości. Jednocześnie musimy zająć się również kontrolą urodzin. Kraje południowe muszą ograniczyć wzrost liczby ludności.

Fabien: Skuteczna kontrola urodzin zależy głównie od standardu życia. Statystyki pokazują, że im większy dostęp do edukacji mają kobiety, tym rodzą mniej dzieci. Więc edukacja wydaje się być najlepszym sposobem na zahamowanie gwałtownego wzrostu liczby ludności.

Dalajlama: Bardzo dobrze. Ale jaka edukacja? Prawdę mówiąc myślę, że najważniejszą rzeczą, jaką muszą zrobić mieszkańcy Południa, jest dostrzeżenie i uznanie negatywnych skutków obecnych zachodnich koncepcji dotyczących życia i gospodarki. Musimy skorygować bądź zmienić tę błędną wiarę w wartość ciągle wzrastającego PKB.

Podobnie, jakkolwiek niektóre fabryki i dziedziny przemysłu wprowadzają obecnie nowe, bardziej ekologiczne sposoby działania, mieszkańcy Północy nadal powodują niszczenie światowego środowiska naturalnego na wielką skalę. To skłania mnie do powiedzenia, że z globalnego punktu widzenia, ilość pieniędzy wydawana przez świat północny jest ciągle niewystarczająca.

(.…) Na początku tego stulecia wszyscy niemądrze myśleli, że zasoby natury są nieograniczone i są w całości do dyspozycji człowieka. Obecnie ideologia ekologiczna ma wpływ nawet na partie polityczne. Wszystkie te zmiany pochodzą z doświadczenia, jakie zdobyliśmy jako ludzkie istoty. W podobny sposób rozwinęło się pojęcie praw człowieka, takich jak prawo określonej grupy ludzi do samookreślenia. Te idee są obecnie powszechnie uznawane. Postęp w tej dziedzinie daje mi nadzieje na przyszłość.

Fabien: Czy myślisz, że jedna osoba może zmienić świat?

Dalajlama: Tak.

Fabien: W takim razie najlepsze co można zrobić, to zacząć starać się poprawić samego siebie.

Dalajlama: To wydaje się całkiem proste. Po pierwsze, ważne jest uświadomienie sobie, że jesteśmy częścią natury. Ostatecznie, natura będzie zawsze potężniejsza od istot ludzkich, pomimo ich wszystkich broni nuklearnych, wyposażenia naukowego i wiedzy. Jeśli zniknie słońce lub temperatura na Ziemi zmieni się o kilka stopni, będziemy mieli wielkie problemy. Na głębszym poziomie powinniśmy rozpoznać, że chociaż jesteśmy częścią natury, dzięki naszej inteligencji możemy do pewnego stopnia kontrolować i zmieniać zjawiska. Spomiędzy tysięcy gatunków ssaków na Ziemi my — ludzie mamy największe możliwości zmieniania natury. Z tego powodu spoczywa na nas podwójna odpowiedzialność. Jako istoty o wyższej inteligencji, powinniśmy dbać o ten świat z powodów moralnych. Inni mieszkańcy naszej planety —  owady i podobne im istoty, nie mają możliwości ratowania i ochraniania tego świata. Jesteśmy również odpowiedzialni za cofnięcie poważnej degradacji środowiska będącej skutkiem niewłaściwego zachowania ludzi. Bezmyślnie zanieczyściliśmy ten świat chemikaliami i odpadami nuklearnymi, egoistycznie zużywając wiele z jego naturalnych zasobów. Ludzkość musi podjąć działania w celu naprawienia i ochronienia tego świata.

Rzecz jasna, kiedy mówimy ludzkość lub społeczeństwo , oczywiste jest, że inicjatywa musi wypłynąć ze strony jednostek. Jest błędem oczekiwanie na jakieś wskazówki w tych sprawach ze strony rządów, a nawet Boga.

(.…) Tak naprawdę, jestem raczej optymistą. Weźmy za przykład problemy ze środowiskiem. Naukowcy i organizacje obrońców środowiska cały czas informują nas o problemach ekologicznych, przed którymi stoi Ziemia, takimi jak globalne ocieplenie i rozprzestrzeniające się zanieczyszczenie naszej wody i powietrza. Powstają nowe metody pozwalające nam uniknąć skażenia bez zmieniania procesów przemysłowych i gospodarczych. Podczas niedawnej wizyty w Sztokholmie moi przyjaciele powiedzieli mi, że dziesięć lat temu ryby praktycznie zniknęły z pobliskiej rzeki. Teraz zaczynają się znowu pojawiać i jest ich coraz więcej po prostu dlatego, że fabryki leżące wzdłuż rzeki poczyniły pewne wysiłki w celu ochrony środowiska. Innymi słowy, udało im się poprawić sytuację bez niszczenia przemysłu.

Byłem niedawno w niemieckim regionie przemysłowym Rohr. W pewnym wielkim przedsiębiorstwie pokazano mi film na temat różnych sposobów, jakie tam stosują, aby ograniczyć skażenie i przetworzyć odpady. Bez zmieniania całej struktury przedsiębiorstwa, udało im się znacznie zmniejszyć jego szkodliwe oddziaływanie na środowisko. Troska o środowisko zwiększa się wraz z uczciwym i szerokim rozpowszechnianiem informacji. Ludzie stopniowo nabierają przekonania, że sytuacja jest poważna, i że musimy zatroszczyć się o naszą planetę. Zauważyłem, że teraz w niektórych hotelach prosi się nas o nie marnowanie wody i elektryczności. Jest to dobry początek. Podobnie media powinny mówić o wadze altruizmu w każdym ludzkim działaniu. Powinno się o tym ciągle dyskutować —  w gazetach, w filmach, w radiu i telewizji. Uważam, że jest w tym wielki potencjał. Lekarze i naukowcy powinni wspierać teorię altruizmu. Poprą ją ekolodzy i ruch pokojowy, pod warunkiem, że zmienią się również systemy edukacji, tak aby dzieci stały się mniej agresywne. Następnie zmieni się nawet postawa policji i wszyscy stopniowo zaczną działać z większą dobrocią, altruizmem i współczuciem.

Fragment książki “Imagine All the People: A conversation with the Dalajlama on Money, Politics and Life as it Could Be”, Wisdom Publications, Boston


Tłumaczenie: Jan Skoczylas

źródło: www.dalailama.com

Zobacz także:

J.Ś. Dalajlama: Powszechna Odpowiedzialność a Środowisko

Buddyjska Deklaracja w Sprawie Zmian Klimatu

Buddyzm a kryzys klimatyczno-energetyczny

Biografia Jego Świątobliwości XIV Dalajlamy


 

Dalajlama przyłącza się do kampanii przeciwko klatkowemu chowowi kur

Delhi, Indie, 1 września 2010 (AFP) — W wydanym w środę oświadczeniu, Dalajlama potępił klatkowy system hodowli kur i zaapelował do konsumentów o kupowanie jajek od kur hodowanych poza klatkami.

Przekształcanie tych bezbronnych zwierząt w maszyny do produkcji jajek, bez jakiegokolwiek względu na ich dobrostan, oznacza degradację naszego własnego człowieczeństwa,” — powiedział buddyjski przywódca duchowy.

3 września 2010

Delhi, Indie, 1 września 2010 (AFP) —  W wydanym w środę oświadczeniu, Dalajlama potępił klatkowy system hodowli kur i zaapelował do konsumentów o kupowanie jajek od kur hodowanych poza klatkami.

Przekształcanie tych bezbronnych zwierząt w maszyny do produkcji jajek, bez jakiegokolwiek względu na ich dobrostan, oznacza degradację naszego własnego człowieczeństwa,” —  powiedział buddyjski przywódca duchowy.

Kupowanie jajek od kur hodowanych poza klatkami może zmniejszyć cierpienie tych zwierząt,”  —  stwierdził Dalajlama w oświadczeniu popierającym kampanię przeciwko klatkowemu chowowi kur,  prowadzoną przez Humane Society International.

Przestrzeń życiowa większości ptaków hodowanych w klatkach jest mniejsza, niż rozmiar jednej kartki papieru formatu A4, kontynuował mieszkający od 1959 roku na emigracji w Indiach Dalajlama.

Cierpienie, jakie zadajemy kurom było dla mnie zawsze źródłem szczególnego niepokoju i specjalną troską napawał mnie sposób, w jaki  zwierzęta te traktowane są podczas przemysłowej produkcji żywności,” —  powiedział.

Oświadczenie Dalajlamy wydane zostało w czasie, gdy obrońcy praw zwierząt domagają się zakończenia klatkowego chowu kur.

Finlandia, Szwajcaria, Niemcy i Norwegia zabroniły już hodowli kur w klatkach. Kraje Unii Europejskiej stopniowo się z niej wycofują i do roku 2012 będzie ona całkowicie zabroniona.

Hodowla kur poza klatkami nie zawsze oznacza brak okrucieństwa, lecz kury żyjące poza nimi mają na ogół 250–300% więcej przestrzeni na jednego ptaka i mogą zachowywać się bardziej naturalnie, powiedział rzecznik Humane Society.

Zgodnie z wyliczeniami Humane Society, w indyjskich farmach przemysłowych w klatkach przebywa od 140 do 150 milionów kur i jest bardzo niewiele farm, w których kury hoduje się poza klatkami.

źródło: www.dalailama.com

Zobacz także:

Jego  Świątobliwość:  Dalajlama: Polityka a środowisko — wywiad

J.Ś. Dalajlama: Powszechna odpowiedzialność a środowisko

J.Ś. Dalajlama: Powszechna Odpowiedzialność a Środowisko

Jeśli uważamy tę planetę za nasz dom, lub “naszą matkę — Matkę Ziemię”, to automatycznie czujemy troskę o środowisko. Obecnie rozumiemy, że przyszłość ludzkości jest w dużej mierze zależna od naszej planety, a przyszłość naszej planety jest w dużej mierze zależna od ludzkości. Ale to nie zawsze było dla nas tak jasne. Do niedawna Matka Ziemia w jakiś sposób tolerowała niechlujne prowadzenie domu. Lecz obecnie wykorzystywanie jej przez ludzi, populacja i technologia osiągnęły poziom, na którym Matka Ziemia nie akceptuje już dłużej naszej obecności w milczeniu. Mówi nam teraz na wiele sposobów: “Moje dzieci zachowują się źle” i ostrzega nas, że nasze działania podlegają ograniczeniom.

Foto: Charles LeBlanc/Flickr/Creative Commons
Foto: Charles LeBlanc/Flickr/Creative Commons

Wielu ludzi w przeszłości uważało, że natura jest nieskończenie odnawialna. Obecnie wiemy, że jest taka tylko wtedy, kiedy o nią dbamy. Nie jest trudno wybaczyć zniszczenia z przeszłości spowodowane ignorancją. Jednakże dzisiaj mamy dostęp do o wiele większej ilości informacji. Jest niezmiernie ważne, abyśmy ponownie przeegzaminowali pod względem etycznym nasz stosunek do tego, co odziedziczyliśmy, za co jesteśmy odpowiedzialni i co przekażemy następnym pokoleniom. Czytaj dalej J.Ś. Dalajlama: Powszechna Odpowiedzialność a Środowisko