Solidarni z Żurawlowem — relacja

Z inicjatywy Fundacji Strefa Zieleni, reprezentującej ruch “Złupieni.pl”, oraz Zielonych, kilkadziesiąt osób zebrało się w poniedziałek 15.07 przed Ministerstwem Środowiska, by wziąć udział w pikiecie solidarnościowej z trwającym już 7 tygodni protestem w Żurawlowie.

photo.strefazieleni.org

Z inicjatywy Fundacji Strefa Zieleni, reprezentującej ruch “Złupieni.pl”,  oraz Zielonych, kilkadziesiąt osób zebrało się w poniedziałek 15.07 przed Ministerstwem Środowiska, by wziąć udział w pikiecie solidarnościowej z trwającym już 7 tygodni protestem w Żurawlowie. Z Żurawlowa przyjechała liczna reprezentacja rolników skrupulatnie monitorujących wszystkie poczynania firmy Chevron pragnącej poszukiwać na ich terenie gazu łupkowego. Rolnicy dyżurują 24/24 i śledzą wszelkie poczynania firmy Chevron, aby zapobiegać  łamaniu prawa i permanentnemu nieprzestrzeganiu procedur administracyjnych przez firmę Chevron.

[…]

W ciągu dnia na ulicach Warszawy i w okolicach Parku Łazienkowskiego rozdano kilkaset ulotek na temat protestu w Żurawlowie, informujących m.in., że koncesje wydane firmie Chevron leżą na trzech największych udokumentowanych zbiornikach wód podziemnych  olsce i na najlepszych glebach, czarnoziemach, stanowiących zaledwie 1% ziem uprawnych w Polsce.

Wieczorem w Zielonym Centrum M1 wyświetlono film Lecha Kowalskiego “Drill Baby Drill”, po którym odbyło się spotkanie-debata z mieszkańcami Żurawlowa.

[Czytaj całą relację na stronie fundacji Strefa Zieleni] 

źródło: zielona warszawablogspot.com

 Reportaż — Pikieta “Solidarni z Żurawlowem” —  materiał niezależnej telewizji NTV

Strona rolników protestujących w Żurawlowie: Occupy Chevron (Poland)

The Guardian”: PRISM jest wymierzony w organizacje ekologiczne, broni interesów korporacji

Jednym z celów PRISM jest inwigilowanie organizacji pozarządowych i ekologów sprzeciwiających się polityce rządu i inwestycjom korporacji — pisze brytyjski “The Guardian”. Gazeta ujawnia fragmenty dokumentu, z którego wynika, że rząd USA i władze innych zachodnich krajów przygotowują się na masowe protesty społeczne, które mogą być związane z katastrofami naturalnymi i przemysłowymi wynikającymi z ocieplenia klimatu, a także kryzysem ekonomicznym.

Jednym z celów PRISM jest inwigilowanie organizacji pozarządowych i ekologów sprzeciwiających się polityce rządu i inwestycjom korporacji — pisze brytyjski “The Guardian”. Gazeta ujawnia fragmenty dokumentu, z którego wynika, że rząd USA i władze innych zachodnich krajów przygotowują się na masowe protesty społeczne, które mogą być związane z katastrofami naturalnymi i przemysłowymi wynikającymi z ocieplenia klimatu, a także kryzysem ekonomicznym.

Od kryzysu ekonomicznego w 2008 roku agencje bezpieczeństwa intensywnie inwigilowały aktywistów, szczególnie organizacje ochrony środowiska, na rzecz interesów korporacyjnych. Ta aktywność jest związana z planami obronnymi USA z ostatniej dekady, w której jako zagrożenia wymienia się ryzyko niepokojów społecznych wywołanych przez katastrofalne wydarzenia związane z ociepleniem klimatu, szokiem energetycznym lub kryzysem ekonomicznym — lub wszystkimi trzema.

The Guardian” ujawnił, że dane z systemu PRISM trafiają nie tylko do USA, ale także do Wielkiej Brytanii, Kanady, Nowej Zelandii i Australii.

Wśród organizacji pozarządowych poddanej szczególnej inwigilacji w USA znajdują się m.in. antyłupkowe organizacje organizujące pokojowe protesty takie jak: Gas Drilling Awareness Coalition, Rising Tide North America, the People’s Oil & Gas Collaborative, czy Greenpeace.

W Wielkiej Brytanii tego typu organizacje zostały uznane za “krajowych ekstremistów” zagrażających “narodowej infrastrukturze”. Ich inwigilację prowadzą także wielkie korporacje takie jak McDonald’s, Nestle czy Shell.

Inspektor Steve Pearl przewodzący Jednostce ds Taktycznej Koordynacji Narodowego Ekstremizmu (Nectu) w Wielkiej Brytanii potwierdził, że jednostka współpracuje z tysiącami firm. Według niego powstała w wyniku wielkiego nacisku ze strony wielkiego biznesu  —  w szczególności banków i przemysłu farmaceutycznego. Program jest kontynuowany, pomimo że policja przyznała, że działacze nie byli zamieszani w żadne akty przemocy.

na podstawie: www.guardian.co.uk

źródło: energiasynergia.blogspot.com

Prof. Jan Popczyk: Jak zapewnić bezpieczeństwo energetyczne Polski

Przed jakimi wyzwaniami będzie stać sektor energetyczny w Polsce w 2050 r.? Czy mamy szansę zapewnić sobie bezpieczeństwo energetyczne? W jaki sposób? Analiza prof. Jana Popczyka.

Przed jakimi wyzwaniami będzie stać sektor energetyczny w Polsce w 2050 r.? Czy mamy szansę zapewnić sobie bezpieczeństwo energetyczne? W jaki sposób? Analiza prof. Jana Popczyka.

więcej:  Jak zapewnić bezpieczeństwo energetyczne Polski — Zielone Wiadomości. Polecam!

zobacz także: Oświadczenie profesora Jana Popczyka w rocznicę katastrofy w Czarnobylu

Marcin Wrzos: Dzisiejsze kategorie rozwoju są dobre dla zombie

Buen Vivir to alternatywa nie tylko dla neoliberalizmu, ale też dla innych strategii rozwojowych z prawa jak i lewa. Celem jest przezwyciężenie wyobrażeń, które legły u podstaw europejskiego myślenia o rozwoju ekonomicznym — w tym również koncepcji zrównoważonego rozwoju.

Buen Vivir to alternatywa nie tylko dla neoliberalizmu, ale też dla innych strategii rozwojowych z prawa jak i lewa. Celem jest przezwyciężenie wyobrażeń, które legły u podstaw europejskiego myślenia o rozwoju ekonomicznym —  w tym również koncepcji zrównoważonego rozwoju.

Park Narodowy Yasuni, który znajduje się w amazońskiej części Ekwadoru, należy do miejsc o największej bioróżnorodności na świecie. Na obszarze 700 km2 występuje 610 gatunków ptaków, 173 gatunki ssaków, 150 gatunków płazów, 121 gatunków gadów, 596 gatunków ptaków, 4000 gatunków roślin oraz liczne gatunki ryb. Jak policzyli naukowcy, na 1 hektarze rośnie w parku więcej gatunków drzew niż na całym terytorium Ameryki Północnej.

photo.yasuni-ecuador.blogspot.com
Bioróżnorodność cenniejsza niż ropa

To niezwykłe nawet na amazońskie warunki bogactwo wszelkich form życia jest dziś chronione. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że na obszarze parku odkryto bogate złoża ropy naftowej. Presja na eksploatację tego surowca była wielka, ale ostatecznie dzięki inicjatywie prezydenta Rafaela Correi udało się uniknąć zniszczenia tego cennego przyrodniczo obszaru. Wynegocjował on w 2007 r. z ONZ umowę, na mocy której wspólnota międzynarodowa zapłaci Ekwadorowi w ciągu 13 lat połowę wartości złóż, znajdujących pod powierzchnią parku. Układ jest korzystny dla wszystkich. Zostanie zachowana bioróżnorodność na tym obszarze, a do atmosfery nie trafi 407 mln ton dwutlenku węgla, efekt uboczny wydobycia. Zyskały również miejscowe plemiona, które będą mogły żyć jak dotąd w dobrowolnej izolacji.

Inicjatywa ta, znana pod nazwą Yasuni ITT ma charakter przełomowy, wskazuje bowiem sposób na załatwianie podobnych spraw w przyszłości. Dzięki temu będzie można chronić skuteczniej bioróżnorodność planety. Jak bardzo jest to istotne, możemy się przekonać dzięki badaniom Programu Środowiskowego ONZ. Od r. 1976 populacja dzikich zwierząt na świecie zmniejszyła się o 30%. W Ekwadorze i całej Amazonii wskaźnik ten jest dwukrotnie wyższy. Nic dziwnego, że inicjatywa ITT rozbudziła tak duże nadzieje. Wydawało się, że pojawił się skuteczny mechanizm ograniczania szkodliwej dla środowiska eksploatacji zasobów naturalnych.

Wizji ogromnych pieniędzy, jakie można uzyskać z wydobycia ropy naftowej, nie potrafił się oprzeć nawet ekwadorski rząd, który dotąd prowadził politykę wrażliwą na kwestie ekologiczne. Wedle szacunków złoża rozciągają się w amazońskiej części kraju na obszarze 40 tys. km2, co odpowiada niemal powierzchni Holandii. Park Narodowy Yasuni nie jest zagrożony, niemniej planowane odwierty mają być prowadzone tuż przy jego granicach. Wejście firm naftowych oznacza de facto śmierć dla rosnących tu lasów deszczowych. Taki mechanizm można było już obserwować w Ekwadorze wcześniej, ropa naftowa jest wydobywana w tym kraju od końca lat 60. Na początku wycina się drzewa pod budowę dróg. Kiedy powstaje infrastruktura, zaczyna się kolonizacja, wypalane są lasy pod uprawy. Towarzyszą temu zanieczyszczenia wynikające w wydobycia ropy. Oznacza to koniec istnienia ekosystemów w dotychczasowym kształcie.

Kichwa stawiają opór

Zdaje sobie z tego sprawę zamieszkujące w regionie Sani Isla plemię Kichwa. Podstawą ich utrzymania jest ekoturystyka, wydobycie ropy naftowej oznacza koniec dotychczasowego trybu życia. Nic więc dziwnego, że plemię protestuje gwałtownie przeciwko planom ekwadorskiego rządu. Należący do państwa koncern PetroAmazonas stara się jak zwykle w tego typu przypadkach kupić przychylność tubylców obiecując pracę, budowę szkół, lepszą opiekę lekarską, stypendia dla młodzieży itp.

Zdecydowana większość plemienia jest przeciw, niektórzy jednak zdają się brać za dobrą monetę zapewnienia koncernów naftowych. By przeprowadzić inwestycję, wystarczy odkupić ziemię od 422 indiańskich właścicieli. Bez wsparcia rządu plemieniu Kichwa raczej będzie trudno wygrać z koncernami naftowymi. Naciski i łapówki zrobią swoje.

Sporym sukcesem w walce o zaniechanie wydobycia ropy naftowej na terenach ekwadorskiej Amazonii jest nagłośnienie sprawy w zachodnich mediach. Dużą rolę odegrał w tym Patricio Jipa, szaman plemienia Kichwa. Daje to pewne nadzieje na ustępstwa ze strony ekwadorskiego rządu. W lutym wybory prezydenckie ponownie wygrał Rafael Correa. Dla niego cała sytuacja jest podwójnie niezręczna. U źródeł jego polityki leży koncepcja Buen Vivir. Termin ten niełatwo przetłumaczyć na język polski, dosłownie oznacza on “dobre życie”. W praktyce jest to coś więcej: jakość życia powiązana jest ściśle z życiem we wspólnocie i poszanowaniem natury.

Z założenia nie ma jednej definicji Buen Vivir. O jej kształcie przesądzają takie rzeczy, jak lokalny kontekst kulturowy, historia i uwarunkowania środowiskowe. Można ją opisać jako reakcję na dominacją wartości utylitarnych, na redukowanie życia do wartości ekonomicznych. Koncepcja Buen Vivir wyrasta bezpośrednio z protestu przeciwko fali neoliberalnych reform, która przetoczyła się przez Amerykę Łacińską w drugiej połowie lat 90. W ich wyniku przyjęto zgniłe kryteria wzrostu, które nie znajdują odzwierciedlenia w jakości życia. Jak podkreśla Eduardo Gudynas, dzisiejsze kategorie rozwoju są dobre dla zombie, nie dla ludzi.

Głębiej niż neoliberalizm

Buen Vivir to alternatywa nie tylko dla neoliberalizmu, ale też dla innych strategii rozwojowych z prawa jak i lewa. Celem jest przezwyciężenie wyobrażeń, które legły u podstaw europejskiego myślenia o rozwoju ekonomicznym — w tym również koncepcji zrównoważonego rozwoju. Jak przekonuje Arturo Escobar, zamiast zastanawiać się nad alternatywnymi modelami rozwoju, trzeba zbudować alternatywę dla samej koncepcji rozwoju.

Temu służy odwołanie się do lokalnych autochtonicznych kultur. W ostatnich wiekach nowoczesnego kolonizatora przeciwstawiano zacofanemu tubylcowi. Dominował mit postępu jako jednokierunkowego ciągłego wzrostu. Ludy tubylcze traktowano jako ślepe uliczki cywilizacyjnego rozwoju. Przywiązanie do życia w zgodzie z naturą było ostatecznym dowodem na ich dzikość.

Wiedza i tradycje ludności autochtonicznej były marginalizowane i niszczone przez ostatnie stulecia. Teraz pod postacią Buen Vivir przeniknęły na powrót do głównego nurtu. Nie jest przypadkiem, że najsilniej ten sposób myślenia rozwija się w krajach, gdzie ludność autochtoniczna jest najliczniejsza. W Ekwadorze odsetek ten należy do najwyższych na kontynencie. Zasada Buen Vivir została w tym kraju oficjalnie wpisana do konstytucji.

Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że ekwadorska wersja Buen Vivir powstała w dużej mierze w oparciu o tradycje plemienia Kichwa, które teraz walczy o zachowanie swoich ziem. Również z języka tego ludu pochodzi termin “sumak kawsay”.  Buen Vivir jest tylko jego nie do końca udanym tłumaczeniem. W tym kontekście widać cień szansy, że po nagłośnieniu sprawy uda się wypracować kompromis i plemię Kichwa zachowa ziemię w nienaruszonym stanie, a eksploatacja złóż ropy naftowej w innych częściach ekwadorskiej Amazonii będzie miała miejsce na o wiele mniejszą skalę niż się obecnie planuje. Na razie filozofia rozwoju zdaje się przegrywać z ideą dobrego życia.

Marcin Wrzos jest politologiem, fotografikiem, blogerem, działaczem Zielonych, publicystą “Zielonych Wiadomości”.

źródło: Zielone Wiadomości

Artykuł ukazał się w Zielonych Wiadomościach, nr 2/2013.  Wydanie to poświęcone jest niemal w całości tematyce energetycznej. Do pobrania w formacie pdf po kliknięciu w ikonkę: 


 

Oświadczenie Profesora Jana Popczyka z okazji rocznicy katastrofy w Czarnobylu

Jest bezsporne to, że energetyka stała się głównym boiskiem gry między starym i nowym. W tej grze, mającej już wymiar cywilizacyjny, energetyka jądrowa jest ciemną stroną mocy.

photo.eko-unia.org.pl

Jest bezsporne to, że energetyka stała się głównym boiskiem gry między starym i nowym. W tej grze, mającej już wymiar cywilizacyjny, energetyka jądrowa jest ciemną stroną mocy.  

 Polski program jądrowy (2 elektrownie po dwa bloki 1600 MW każdy) oznacza, że polscy odbiorcy zapłacą 150 mld PLN, a sojusz korporacyjno-polityczny dostanie te środki do dyspozycji, przy tym ponad 120 mld PLN zapłaci dostawcom zagranicznym za know how i dobra inwestycyjne. Jeśli jeszcze jest ktoś, kto wierzy, że warto te pieniądze w taki sposób wydać, to temu komuś nie można już pomóc. Można natomiast odwołać się do tysięcy przedsiębiorców, setek tysięcy zatrudnionych przez tych przedsiębiorców, do milionów prosumentów, którzy są zdolni wykorzystać takie pieniądze do stworzenia innowacyjnego, bardzo zróżnicowanego przemysłu, do rewitalizacji energetycznej milionów budynków za pomocą energetyki budynkowej (głęboka termomodernizacja, mikro-elektrownie słoneczne, wiatrowe, biogazowe, funkcjonujące w środowisku internetowym). Są zdolni powiązać przejście do nowoczesnej prosumenckiej energetyki ze swoim indywidualnym rozwojem, ze swoimi indywidualnymi preferencjami/wartościami i ludzkimi potrzebami: twórczości, niezależności, …

Nie wolno dyskusji o energetyce jądrowej obecnie sprowadzać do kategorii bilansu energetycznego i ekonomiki, czyli bezpieczeństwa energetycznego (uwzględniającego aspekt ekonomiczny). Nie jest też obecnie wystarczające rozszerzenie dyskusji na szeroko rozumiane zagrożenie środowiska (katastrofy jądrowe, składowanie wypalonego paliwa).

Dyskusja o energetyce jądrowej ma wymiar cywilizacyjny. Chodzi o to czym chcemy zastąpić utracony azymut, jak chcemy sobie poradzić z utratą zaufania do korporacji i rządów, które zawiodły, jakie wartości mają się stać siłą napędową dalszego rozwoju. Z tego punktu widzenia ważne jest spostrzeżenie, że problemem są korporacje, których pazerność przekroczyła granice rozsądku; przedsiębiorstwa, które osiągnęły wielkość nie pozwalającą na ich likwidację; politycy, którzy się zatracili i wyzbyli odpowiedzialności. Nie jest natomiast problemem wydajność światowej gospodarki warunkowana dostępnymi technologiami i nie jest problemem zdolność prosumentów do przejęcia odpowiedzialności za swoje bezpieczeństwo energetyczne — tu możliwości są oszałamiające. W kontekście tego spostrzeżenia jest bezsporne, że  energetyka stała się głównym boiskiem gry między starym i nowym.

Energetyka jądrowa jest interesem dla korporacji ratingowych, bankowych, energetycznych, czyli tych, które dotychczas najbardziej zawiodły. Jest też polem działania polityków, którzy są na smyczy korporacji. Korporacje i politycy razem mogą za pomocą elektrowni jądrowych, czyli technologii paramilitarnych,  wzmocnić się na długie lata. Prosumenci mogą za pomocą innowacyjnej energetyki prosumenckiej zdobyć wolność. O to idzie gra w urządzaniu nowego świata. Nie na zawsze, na kilka najbliższych pokoleń, czyli na okres potrzebny do osiągnięcia kolejnego szczebla we wznoszeniu się człowieka.

Prof. dr hab. inż Jan Popczyk

Instytut Elektroenergetyki i Sterowania Układów
Politechniki Śląskiej

Prof. dr hab. inż Jan Popczyk jest długoletnim pracownikiem Politechniki Śląskiej. Członek Polskiej Akademii Nauk.

W latach 1990–1995 był prezesem Polskich Sieci Elektroenergetycznych SA. W latach 1994–1995 pełnił funkcję przewodniczącego CENTREL. Współtworzył i realizował koncepcję odłączenia polskiego systemu elektroenergetycznego od systemu POKÓJ (ZSRR i kraje Europy Środkowej) i połączenia z systemem zachodnioeuropejskim (UCPTE/UCTE). Od 1998 do 2000 roku doradca wicepremiera Leszka Balcerowicza ds. reform w kompleksie paliwowo-energetycznym. W okresie od 1995 roku współtworzył i współzarządzał kolejno czterema małymi, innowacyjnymi przedsiębiorstwami (ostatnim jest eGmina Infrastruktura Energetyka). Obecnie przewodniczący Rady Nadzorczej eGIE.

Żródło: http://www.atomstop.pl/

 

Okolice Wejherowa: będą poszukiwali gazu łupkowego w trzech kolejnych miejscach

Porozumienie polskich potentatów — Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, ENEA, KGHM Polska Miedź, PGETAURON Polska Energia umożliwi przyśpieszenie prac poszukiwawczych gazu łupkowego. Szacowane nakłady na poszukiwanie, rozpoznawanie i wydobywanie gazu w ramach pierwszych trzech lokalizacji Kochanowo, Częstkowo i Tępcz to tereny kaszubskich gmin Luzino i Szemud w powiecie wejherowskim wyniosą 1,72 miliarda złotych” — tyle oficjalne komunikat z podpisanej w Warszawie umowy o współpracy.

Porozumienie polskich potentatów — Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, ENEA, KGHM Polska Miedź, PGETAURON Polska Energia umożliwi przyśpieszenie prac poszukiwawczych gazu łupkowego. Szacowane nakłady na poszukiwanie, rozpoznawanie i wydobywanie gazu w ramach pierwszych trzech lokalizacji Kochanowo, Częstkowo i Tępcz to tereny kaszubskich gmin Luzino i Szemud w powiecie wejherowskim wyniosą 1,72 miliarda złotych” — tyle oficjalne komunikat z podpisanej w Warszawie umowy o współpracy.

Mieszkańcy terenów, o których mowa przecierają oczy ze zdumienia: u nas mają szukać gazu łupkowego? 

więcej:  Okolice Wejherowa: będą poszukiwali gazu łupkowego w trzech kolejnych miejscach — Naszemiasto.pl.

Szokujący raport na temat “wadliwej demokracji” w Polsce. Jesteśmy za Jamajką

W piątej edycji indeksu demokracji ośrodka badawczego Economist Intelligence Unit EIU, według stanu na grudzień 2012 roku, Polska zajęła 44. miejsce na 167 państw i została zaliczona do grupy demokracji wadliwych.

W piątej edycji indeksu demokracji ośrodka badawczego Economist Intelligence Unit EIU, według stanu na grudzień 2012 roku, Polska zajęła 44. miejsce na 167 państw i została zaliczona do grupy demokracji wadliwych.

więcej:  Szokujący raport na temat “wadliwej demokracji” w Polsce. Jesteśmy za Jamajką — Wiadomości — WP.PL.

Prezydent Obama podpisał “Ustawę o Ochronie Monsanto”

Wyobraźcie sobie demokratyczny rząd przyjmujący ustawę, która nakazuje swojemu własnemu Ministerstwu Rolnictwa “ignorowanie jakichkolwiek decyzji sądu, które nakazywałyby blokowanie zasiewów upraw uznanych przez sąd za nielegalne”( senator Jon Tester z Montany).

W gruncie rzeczy, to właśnie zrobił Kongres Stanów Zjednoczonych przyjmując drobną klauzulę (Section 735) do budżetu rolnictwa na 2013 rok.

photo.greenpeace.org

Wyobraźcie sobie demokratyczny rząd przyjmujący ustawę, która nakazuje swojemu własnemu Ministerstwu Rolnictwa “ignorowanie jakichkolwiek decyzji sądu, które nakazywałyby blokowanie zasiewów  upraw uznanych przez sąd za nielegalne”( senator Jon Tester z Montany).

W gruncie rzeczy, to właśnie zrobił Kongres Stanów Zjednoczonych przyjmując drobną klauzulę (Section 735) do budżetu rolnictwa na 2013 rok.

Podpisanie tej ustawy przez Prezydenta Obamę (Prezydent zrobił to 26 marca — przyp. tłum.), skutecznie uniemożliwi amerykańskim sądom federalnym powstrzymanie sprzedaży bądź zasiewu upraw roślin modyfikowanych genetycznie (GMO), nawet jeśli nie przejdą one  słabego, własnego rządowego procesu autoryzacji,  bez względu na  konsekwencje  zdrowotne i ekologicznie.

Organizacje ekologiczne, rolnicze i obywatelskie słusznie nazwały tę ustawę “Ustawą o Ochronie Monsanto” (Monsanto Protection Act), ponieważ umożliwia ona Monsanto i innym korporacjom dalsze sprzedawanie nasion GMO, nawet jeśli zostaną   uznane przez sąd za nielegalne.

Amerykańska organizacja pozarządowa, The Center for Food Safety określiła przyjęcie ustawy, jako działanie równoznaczne  z ochroną interesów Monsanto i innych przedsiębiorstw biotechnologicznych.

W teorii i w systemie demokratycznym system sądowniczy powinien nadzorować przestrzeganie  przez kogokolwiek —  w tym instytucje rządowe — rawa przyjętego przez ustawodawców.  Jak widać, już tak nie będzie! Uchwalenie ?Ustawy o Ochronie Monsanto” wywołało powszechne oburzenie  społeczne i prawdopodobnie wzmocni determinację rosnącego w siłę ruchu na rzecz  dobrej  żywności USA, do przeciwstawiania się korporacjom żywnościowym.

Powinno to również stać się ostrzeżeniem dla wszystkich z  nas na całym świecie, do jakiego stopnia niektóre korporacje, takie jak Monsanto, są w stanie wpływać na decydentów, aby uchwalali  prawa zagrażające zrównoważonemu rolnictwu, rolnikom, konsumentom i środowisku.  I dodajmy teraz do tej listy: niezależnemu sądownictwu! Bardzo smutny dzień dla naszej demokracji i przyszłości naszej żywności.

Tłumaczenie: Jan Skoczylas

źródło: Greenpeace International

za: GMO — Wiadomości

więcej na ten temat:

http://www.gmwatch.org/index.php?option=com_content&view=article&id=14732:biotech-rider-a-threat-to-farmers-and-the-environment

http://www.activistpost.com/2013/03/stop-monsanto-protection-act-today.html

http://www.centerforfoodsafety.org/press-releases/1906/center-for-food-safety-denounces-dangerous-biotech-earmark-in-senate-passed-spending-bill

 

Promised Land”: film o kwestiach, które w Polsce zamiata się pod dywan

- Nie spodziewałam się, że ktoś będzie miał odwagę wprowadzić w Polsce do kin film “Promised Land” — mówi wprost Ewa Sufin-Jacquemart z partii Zieloni 2004. Jej zdaniem porusza on kwestie, “które są w naszych mediach systematycznie zamiatane pod dywan”. Nagrodzony właśnie w Berlinie “Promised Land”, w którym oscarowi twórcy — Matt Damon i Gus van Sant podejmują kontrowersyjny temat wydobycia gazu łupkowego, trafi na ekrany kin już w ten piątek.

- Nie spodziewałam się, że ktoś będzie miał odwagę wprowadzić w Polsce do kin film “Promised Land” —  mówi wprost Ewa Sufin-Jacquemart z partii Zieloni 2004. Jej zdaniem porusza on kwestie, “które są w naszych mediach systematycznie zamiatane pod dywan”. Nagrodzony właśnie w Berlinie “Promised Land”, w którym oscarowi twórcy — Matt Damon i Gus van Sant podejmują kontrowersyjny temat wydobycia gazu łupkowego, trafi na ekrany kin już w ten piątek.

więcej:  “Promised Land”: film o kwestiach, które w Polsce zamiata się pod dywan — Onet Film.

Vandana Shiva: Nasza pełna przemocy gospodarka krzywdzi kobiety

Istnieje związek między agresywną polityką gospodarczą a wzrostem przestępczości wobec kobiet. Grupowy gwałt, który wstrząsnął Delhi, doprowadził do rewolucji — rewolucji, którą musimy kontynuować.

Uwolnione przez liberalizację gospodarczą żywioły gospodarcze —  deregulacja handlu, prywatyzacja i utowarowienie nasion oraz żywności, ziemi i wody, kobiet i dzieci — powodują degradację wartości społecznych, pogłębiają patriarchat i zwiększają przemoc wobec kobiet. Czytaj dalej Vandana Shiva: Nasza pełna przemocy gospodarka krzywdzi kobiety