Archiwa tagu: ekonomia

Naomi Klein na konferencji klimatycznej w Watykanie

Naomi Klein – aktywistka, pisarka i jak sama się określa „laicka żydowska feministka” – przemawiała w środę 2 lipca w Watykanie, gdzie poparła papieskie przesłanie o podjęcie globalnego działania na rzecz przeciwdziałania zmianie klimatu i zaapelowała o stworzenie „pięknego świata” bez  uzależnienia od paliw kopalnych.   Czytaj dalej

ZIELONY JAZDÓW: Marcin Popkiewicz i Rafał Woś o światowej gospodarce

ZIELONY JAZDÓW. Zielony Rynek – Czy światowa gospodarka cierpi na gigantyzm? from CSW TV on Vimeo.

ZIELONY JAZDÓW. Zielony Rynek
WCZASY EKONOMICZNE

22 sierpnia 2014

Uczestnicy dyskusji: Marcin Popkiewicz i Rafał Woś

„Każdy kto wierzy w możliwość ciągłego wzrostu wykładniczego w skończonym świecie jest albo szaleńcem albo ekonomistą”. Ta kąśliwa uwaga ekonomisty Kennetha Bouldinga zawiera w sobie nie tylko krytykę mainstreamowej ekonomii, ale również ostrzeżenie przez skutkami nadmiernej eksploatacji i zanieczyszczenia środowiska. W trakcie rozmowy Rafała Wosia, dziennikarza „Dziennika Gazety Prawnej” z Marcinem Popkiewiczem krytycznie przyjrzymy się gospodarce, która podkopuje swój fundament, czyli środowisko naturalne. Co tak naprawdę mierzą ekonomiści wpatrzeni w PKB? Jak uchwycić dobrobyt i szczęście używając liczbowych wskaźników? Czy istnieje alternatywa dla gospodarki uzależnionej od wzrostu?

więcej: Zielony Jazdów

Lester Brown: o przyszłości energetycznej świata

euractiv„Należy zakazać sprzedaży węgla i ropy” – twierdzi Lester Brown, amerykański działacz środowiskowy uznany przez Washington Post za jednego z najbardziej wpływowych myślicieli świata. Jego zdaniem należy przestać sprowadzać bioenergię z krajów spoza Protokołu z Kioto oraz zablokować dotacje na wydobycie gazu łupkowego w UE.

więcej: euractiv.pl

Gaz łupkowy: Francuski zakaz szczelinowania jest "ostateczny"

shutterstock_140413168-555x370 (1)Francuski zakaz wydobycia gazu łupkowego metodą szczelinowania został w piątek ostatecznie przypieczętowany, ponieważ Sąd Konstytucyjny tego kraju utrzymał w mocy ustawę z 2011 roku, zakazującą tego rodzaju działalności i unieważniającą wszystkie pozwolenia na poszukiwanie gazu łupkowego.  Decyzja opublikowana na stronie internetowej  sądu mówi, że zakaz jest „zgodny z konstytucją” oraz  nie jest „nieproporcjonalny”, co oznacza, że nie będzie możliwe jego zakwestionowanie na drodze prawnej.

Amerykańska firma wydobywcza Schuepbach Energy wniosła skargę do sądu, po tym,  gdy jej dwa pozwolenia na poszukiwanie gazu łupkowego zostały z powodu zakazu unieważnione. Schuepbach próbował dowieść, że zakaz jest nieuzasadniony, ponieważ nie ma badań  przedstawiających dowody na  zagrożenia związane ze szczelinowaniem oraz, że jest niesprawiedliwy, ponieważ nie zabroniono szczelinowania w  projektach wykorzystania energii geotermalnej. Sąd nie uznał tego uzasadnienia za przekonujące, przytaczając różnice pomiędzy poszukiwaniem źródeł  geotermalnych a poszukiwaniem gazu łupkowego.

Francuski Minister Środowiska, Philippe Martin uznał tę decyzję za zwycięstwo w szerszym kontekście dążenia do ograniczenia zużycia paliw kopalnych  i emisji gazów cieplarnianych. „Poza kontrowersjami związanymi ze szczelinowaniem, gaz łupkowy jest źródłem emisji gazów cieplarnianych”,  powiedział w specjalny oświadczeniu. „Naszym priorytetem muszą być energie odnawialne”.

I nie są to tylko słowa.  Francja ma ambitne plany na niskowęglową przyszłość i rozważa obecnie wprowadzenie podatków od emisji związków węgla i od energii nuklearnej. Dochód ma być przeznaczony na rozwój źródeł odnawialnych i podniesienie standardów wydajności energetycznej.  Francja planuje  redukcję zużycia paliw kopalnych o 30% do 2030 roku,  ograniczając jednocześnie rolę energii nuklearnej, która obecnie stanowi 3/4 produkowanej w tym kraju energii.

„Jest to nie tylko zwycięstwo sądowe, lecz również ekologiczne i polityczne”, powiedział Martin.  „Z tą decyzją zakaz szczelinowania hydraulicznego jest ostateczny”.

źródło:  thinkprogress.org

Transatlantycka karta praw korporacji

photo.corporateeurope.org

Przywileje dla inwestorów zawarte w umowie handlowej pomiędzy Unią Europejską a USA zagrażają  interesowi publicznemu i demokracji.

Ujawnione wersje robocze mandatu UE do negocjacji dalekosiężnego porozumienia handlowego ze Stanami Zjednoczonymi, pokazują, że Komisja Europejska  planuje  zawarcie w umowie zapisów zapewniających większe prawa korporacjom. Propozycja ta poprzedzona była natarczywą kampanią przemysłowych grup lobbingowych i firm prawniczych mającą na celu przyznanie wielkim przedsiębiorstwom  prawa do podważania przepisów zarówno krajowych, jak i zagranicznych, jeśli wpływają one negatywnie na ich zyski.  W rezultacie, kraje członkowskie Unii Europejskiej mogą wkrótce znaleźć się w sytuacji, w której wewnętrzne prawa danego państwa służące ochronie interesu społecznego są kwestionowane przez tajne, zagraniczne trybunały, gdzie prawa narodowe nie mają żadnego znaczenia, a politycy pozbawieni są możliwości interwencji.

Propozycja Komisji dotycząca rozstrzygania sporów pomiędzy państwami a inwestorami na mocy Transatlantyckiego Partnerstwa Handlowo-Inwestycyjnego (Transatlantic Trade and Investment Partnership –  TTIP), umożliwi amerykańskim przedsiębiorstwom inwestującym w Europie ominięcie sądów europejskich i  zaskarżanie decyzji  rządów państw UE w międzynarodowych trybunałach, za każdym razem, gdy uznają, że prawa w dziedzinie zdrowia publicznego, ochrony środowiska lub ochrony społecznej wpływają na zmniejszenie ich zysków. Przedsiębiorstwa europejskie inwestujące w USA cieszyłyby się taki samymi przywilejami.

Wielki biznes na całym świecie już używa postanowień dotyczących rozstrzygania sporów pomiędzy inwestorami   a państwami,  zawartych w umowach handlowych i inwestycyjnych,  domagając się zawrotnych odszkodowań z powodu „strat” poniesionych  w wyniku ustanowienia w sposób demokratyczny praw chroniących interes społeczny.  W latach 1996-2012 ilość sporów pomiędzy państwami a inwestorami wzrosła 13-krotnie – od 38 spraw w roku 1996, do 514 w roku 2012, często dotycząc milionów dolarów i regularnie osłabiając demokratyczną politykę. Zarówno w Australii, jak i w Urugwaju,  amerykański koncern tytoniowy Philip Morris zaskarżył ostrzeżenia o szkodliwości dla zdrowia umieszczane na pudełkach papierosów;  szwedzkie międzynarodowe przedsiębiorstwo energetyczne po demokratycznej decyzji Niemiec o stopniowym wycofywaniu się z energii nuklearnej domaga się od rządu tego kraju odszkodowania w wysokości 3,7 miliardów dolarów, a amerykańskie przedsiębiorstwo Lone Pine  żąda od Kanady 250 milionów dolarów w związku z moratorium na wydobycie gazu łupkowego w prowincji Quebec.  Często samo zagrożenie roszczeniami  sprawia, że ustawodawcy wycofują się z uchwalania prawa, lub znacznie je łagodzą.  W wielu  innych przypadkach trybunały –  zawiązywane ad hoc  trzyosobowe zespoły,  wynajęte z małego klubu przeżartych konfliktami  interesów,  prywatnych prawników – przyznały przedsiębiorstwom  miliardy euro  z kieszeni podatników.

Zdaniem organizacji Corporate Europe Observatory i Transnational  Institute , umowa w proponowanym kształcie spowoduje lawinę nowych roszczeń ze strony wielkiego biznesu.

Cecilia Olivet z Transnational Institute  powiedziała: „Jest tylko kwestią czasu zanim europejscy i amerykańscy podatnicy zaczną ponosić koszty.  Problem nie polega jedynie na tym, ze nasze pieniądze wydane zostaną na drogie procesy sądowe, kończące się przyznaniem odszkodowań dla wielkiego biznesu, lecz zapłacimy również rozmontowaniem  kluczowych  regulacji i polityk  ekologicznych oraz społecznych,  by umożliwić korporacjom osiąganie nadmiernych zysków.”

Według  autorki raportu  A transatlantic Corporate Bill of Rights, Pia Eberhardt: „Politykom może się wydawać, że działają w interesie „swoich” inwestorów za granicą,  lecz w rzeczywistości wystawiają się na łupieskie działania prawne ze strony korporacji. Najwyższy czas, aby parlamenty po obu stronach Atlantyku zrozumiały polityczne i finansowe ryzyka związane z rozstrzyganiem sporów pomiędzy inwestorami a państwami i ucięły plany na tę niebezpieczną kartę praw korporacji.”

Raport podkreśla, że szczególnie agresywny lobbing na rzecz zapisów w TTIP zwiększających prawa inwestorów, stosuje amerykańska  korporacja Chevron, której europejskie przepisy w zakresie ochrony środowiska i uchwalone  w niektórych krajach moratoria, przeszkadzają w rozwijaniu wielomiliardowych interesów związanych z wydobyciem gazu łupkowego.  W chwili obecnej na podstawie podobnych  przepisów Chevron próbuje uniknąć zapłacenia odszkodowania  za zanieczyszczenie ropą naftową  wielkich połaci puszczy amazońskiej.  Teraz apeluje o „jak najmocniejszą ochronę” przed działaniami rządów europejskich, aby  „zminimalizować ryzyko związane z długofalowymi, kapitałochłonnymi projektami na wielką skalę […]   takimi, jak rozwijanie wydobycia gazu łupkowego.”

Pia Eberhardt z Corporate Observatory Europe skomentowała to w następujący sposób: „Stanowisko Chevronu pokazuje, jaki jest cel przepisów dotyczących rozstrzygania sporów pomiędzy inwestorami a państwami. Jest to zagarniecie władzy przez korporacje, aby ograniczyć demokrację i politykę służącą ochronie ludzi i planety.”

Jan Skoczylas na podstawie: Corporate Europe Observatory: A transatlantic corporate bill of rightsCorporate Europe Observatory: Leaked mandate for EU-US trade deal opens floodgate to lawsuits by corporations 

Artykuł udostępniony na licencji Creative Commons Attribution-NonCommercial-ShareAlike 3.0 Unported License.

 

Czcigodny Bhikkhu Bodhi: Gaszenie płomieni

Kazanie o Ogniu (Samyuatta Nikaya 35:28) jest jedną z najpotężniejszych  manifestacji  prawdy duchowej, jakie kiedykolwiek wypowiedziano. Była to jedna z pierwszych mów Buddy i wygłoszona została do tysiąca mnichów, którzy byli poprzednio ascetami oddanymi kultowi ognia. Pomimo, że   miało to miejsce ponad dwa tysiące lat przed powstaniem korporacyjnego kapitalizmu i nowoczesnych technologii wojennych, wykład ten okazał się proroczy w swojej diagnozie kondycji ludzkiej.

Budda rozpoczyna od dosadnego stwierdzenia, że wszystko płonie. A następnie przechodzi od razu do sedna sprawy: świat płonie płomieniami chciwości, nienawiści i złudzeń. Od zarania historii te wrodzone popędy umysłu były podstawową  przyczyną całej ludzkiej niedoli, lecz dzisiaj zamieniły się w prawdziwą pożogę. W dzisiejszej globalnej społeczności istnieją one nie tylko w umysłach poszczególnych jednostek, lecz także jako siły kształtujące i upełnomocniające ogromne systemy społeczne rozpościerające się na całej ziemi. Ogarniają one wszystkie aspekty naszego życia, i uchronienie się przed ich płomieniami stało się prawie niemożliwe.

Moim zdaniem, przejawem chciwości, który powinien nas najbardziej niepokoić, nie jest zwykłe pożądania przyjemności zmysłowych, lecz żądza władzy i dominacji. To  ten rodzaj chciwości leży u podłoża oszustw finansowych i korporacyjnego imperializmu. To jest chciwość, która wprawia w ruch gargantuiczną gospodarkę, która pożera zmniejszające się stale zapasy paliw kopalnych, minerałów i lasów. To jest chciwość, która sprawia, że stajemy się ślepi na los przyszłych pokoleń  – w naszej pogoni za zyskami i szybkim zaspokojeniem, jesteśmy gotowi zostawić im zadanie odnowienia zniszczonej  planety.

W dzisiejszych czasach nienawiść nadal staje się przyczyną wojen, przemocy oraz konfliktów rasowych i etnicznych, lecz jej najpoważniejszym przejawem jest obojętność – skłonność do zamykania naszych serc na tych, których nie znamy i redukowanie ich do gołych statystyk.

Nienawiść kwitnie pod przykrywką strachu i podejrzliwości, etykiet „cudzoziemca” i „outsidera”.  Iluzja oznacza nie tylko ignorancję i niewłaściwe poglądy, lecz również rozproszenie, które jest nieustannie narzucane nam przez kulturę komercyjną, żywiącą się nowością i gwałtowną zmianą. Pod jej wpływem, przepełnieni niepokojem, bezustannie poszukujemy czegoś nowego i innego. Często, zamiast postarać się zgłębić fakty, dla własnej wygody pozwalamy dać się oszukać. Na przykład,  podczas gdy klimatolodzy mówią nam, że globalne ocieplenie jest czymś realnym i powinniśmy zmienić sposób naszego działania, radiowi demagodzy i polityczni pismacy wyśmiewają ich ostrzeżenia, prowadząc naiwnych do iluzorycznego różanego ogrodu. Zaczynamy już doświadczać konsekwencji tego zaprzeczania, nie tylko w postaci niezwykłych wydarzeń pogodowych i zmniejszenia bioróżnorodności, lecz również kurczących się zasobów żywności, co zagraża życiu milionów ludzi.

W Kazaniu o Ogniu Budda mówi, że sposobem na uwolnienie się od ognia pożerającego nasz świat, jest wygaszenie go w miejscu w którym powstaje. Oznacza to, wygaszenie go w umyśle poprzez dyscyplinę uważności,  jasnego zrozumienia i wglądu medytacyjnego. Jednakże ze względu na globalny zasięg chciwości, nienawiści i iluzji, a także ich rozmiary i ucieleśnienie systemowe, zadanie ugaszenia płomieni wymaga podejścia szerszego od tego, wyrażonego w tekstach przeznaczonych dla społeczności mnichów, którzy wyrzekli się świata.

Życie ludzkie może być dzisiaj postrzegane, jako poruszanie się po dwóch wzajemnie splecionych trajektoriach. Jedną z nich jest trajektoria moralności, a drugą trajektoria zrównoważonego rozwoju. Ta pierwsza jest obecnie napędzana żądzą zysku i władzy, co powoduje gwałtowne zużywanie ograniczonych zasobów planety i zanieczyszczanie jej toksycznymi odpadami. Drugą wprawia w ruch powiększająca się populacja, która w połowie wieku ma osiągnąć 9 miliardów. Co więcej zwiększające się standardy życia w krajach rozwijających się skutkują coraz większa presją na naszą planetę, aby zapewniła zasoby dla spełnienia oczekiwań ich świeżo wzbogaconych klas średnich. Jeśli te dwie tendencje  będą kontynuować swoją podróż po tych samych krzywych, w niedalekiej przyszłości ich trajektorie prawdopodobnie przetną się, obciążając zdolność ziemi do odnawiania zasobów aż do punktu krytycznego.

Uważam, że rozwój i dobro  ludzkości wymagają od nas zagięcia obu tych trajektorii, i jest to zadanie niemożliwe do wykonania jedynie osobistym wysiłkiem. Trajektoria moralna musi zostać wygięta w kierunku większej sprawiedliwości społecznej i gospodarczej. Trajektoria zrównoważonego rozwoju musi zostać wygięta w kierunku przeciwnym od niepohamowanego wzrostu, w stronę zasady wystarczalności. Nasze działania powinny wypływać z tych samych podstawowych zasad wyrażonych w Kazaniu o Ogniu, lecz jednocześnie odpowiadać rozmiarom naszego globalnego kryzysu.  Aby przetrwać, wszyscy musimy stać się strażakami –  globalną strażą pożarną, pracującą wspólnie nad zmniejszeniem ponadnarodowych płomieni chciwości, nienawiści i iluzji.

Dla realizacji takiego projektu, konieczne jest ponowne przeanalizowanie założeń leżących u podłoża dominującego modelu gospodarczego,  nastawionego na realizację niemożliwego do osiągnięcia ideału ciągłego wzrostu. Zamiast tego musimy sprawić, aby nasze instytucje społeczne stały się bardziej sprawiedliwe, abyśmy byli w stanie zapewnić każdemu środki pozwalające na godziwe życie. Nasza koncepcja dobrego życia powinna podkreślać zadowolenie, szczodrość i współczucie, zamiast nieograniczonej produkcji i konsumpcji. Musimy nauczyć się postrzegać świat naturalny, jako nasz dom, nasz system podtrzymujący życie, a nie jedynie, jako źródło surowców dla produkcji energii i przemysłu.

Praca Buddhist Global Relief stanowi mały krok w tym kierunku.  Zaczynając od założenia, że „głód jest najgorszą chorobą,” a „dar żywności, jest darem życia,” próbujemy sprawić, by ludzie na całym świecie mogli mieć dostęp do wystarczających ilości  zdrowej i pożywnej żywności. Poprzez edukację i praktyczne szkolenia chcemy dać kobietom i dziewczętom szansę na lepsze życie. Staramy się pomagać biednym wydobyć się z ubóstwa, a tym, którzy dysponują środkami, stworzyć sposobność do praktycznego zastosowania współczucia i hojności. Zainspirowani buddyjskimi ideałami miłującej dobroci i współczucia, dążymy do stworzenia systemu społecznego, który ucieleśnia sprawiedliwość i równość dla wszystkich oraz normy etyczne wyrażające troskę o najbardziej potrzebujących.

Czcigodny Bhikkhu Bodhi jest wybitnym amerykańskim mnichem i uczonym szkoły Theravady, pierwszym tłumaczem wielu oryginalnych tekstów Buddy, takich jak  the Samyutta, Majjhima i Anguttara Nikayas. Jest założycielem Buddhist Global Relief i współautorem Buddyjskiej Deklaracji w Sprawie Zmian Klimatu. Ten esej jest częściowo adaptacją jego artykułu Reflections on The Fire Sermon (Parabola, Spring 2012)  Można go przeczytać w całości tutaj

photo.buffalodharma.org

Tłumaczenie: Jan Skoczylas

źródło: ecobuddhism.org

Prof. Jan Popczyk: Jak zapewnić bezpieczeństwo energetyczne Polski

Przed jakimi wyzwaniami będzie stać sektor energetyczny w Polsce w 2050 r.? Czy mamy szansę zapewnić sobie bezpieczeństwo energetyczne? W jaki sposób? Analiza prof. Jana Popczyka.

więcej:  Jak zapewnić bezpieczeństwo energetyczne Polski – Zielone Wiadomości. Polecam!

zobacz także: Oświadczenie profesora Jana Popczyka w rocznicę katastrofy w Czarnobylu

Ryszard Kulik: Równowaga

Przyroda unika skrajności, choć oparta jest na skrajnych tendencjach poszczególnych elementów. Dopiero z perspektywy całości i w dłuższym czasie widać równoważenie się składników. Można to zaobserwować np. w procesie oddychania: wdech wypełnia powietrzem płuca i w swojej szczytowej fazie uruchamia przeciwny proces wydechu, pozwalający pozbyć się zalegającego powietrza z dwutlenkiem węgla. W wędrówce Ziemi wokół słońca mamy do czynienia z podobnym zjawiskiem. Podczas letniego przesilenia, kiedy światło dominuje, rodzi się ciemność, która za pół roku osiągnie apogeum, rodząc jednocześnie światło. Przeciwieństwa stwarzają się wzajemnie i tworzą jedność, która nieustannie się równoważy. I nie może być inaczej.

W tym kontekście śmieszne wydają się nasze próby zadekretowania równowagi w postaci ustanowienia koncepcji zrównoważonego rozwoju jako pożądanego kierunku, którym ma kroczyć ludzka cywilizacja. Czy tego chcemy, czy nie, ciągle jesteśmy poddani procesowi równoważenia. Oznacza to, że każde nasze działanie, każdy nawet najmniejszy krok wywołują jakieś konsekwencje, których skutki prędzej czy później do nas wrócą. Jeśli więc jako ludzkość stajemy się zbyt silni i dominujący, to za chwilę spotkamy się z przeciwną tendencją, która ustawi nas po drugiej stronie. Koszty w postaci ciemnej strony rozwoju nieuchronnie się do nas zbliżają.

Ta prawda jakoś trudno do nas dociera. Za to światłe umysły wymyśliły, że można mieć jedno bez drugiego, czyli nieustanny rozwój i zdrowe środowisko. Koncepcja zrównoważonego rozwoju zakłada bowiem, że możemy mieć rozwój gospodarczy, mierzony rosnącym PKB i wysoką jakość środowiska przyrodniczego. W raporcie Unii Europejskiej „The European Environment” z 2010 roku podkreśla się, że jest to ambitny cel, który stawia sobie Wspólnota. Ale w tym samym raporcie Unia przyznaje, że mimo wielu działań poniosła fiasko w kwestii zahamowania do 2010 r. spadku bioróżnorodności, która jest podstawowym wskaźnikiem kondycji środowiska.

Na podobne zjawisko wskazują pomiary śladu ekologicznego poszczególnych państw, z których wynika, że istnieje związek między obciążeniem ekosystemu a bogactwem danego kraju. Bogactwo nie sprzyja przyrodzie, choć często złudnie może się wydawać, że zadbane parki i rozwinięta infrastruktura turystyczna świadczą o dobrym stanie środowiska. Prawda jest jednak taka, że nasze konsumpcyjne rozpasanie wiąże się z ogromnymi kosztami środowiskowymi, choć na własnym, zadbanym podwórku możemy tego nie zauważyć.

Obecnie, jak podkreślają ekonomiści, mamy do czynienia z dwiema wielkimi nierównowagami współczesnego świata. Pierwsza dotyczy systemu finansowego, który oderwał się od rzeczywistości, to znaczy opiera się na wirtualnych zapisach w księgach rachunkowych, którymi następnie handluje się, tworząc wyrafinowane instrumenty finansowe. Wartość tych aktywów wielokrotnie przekracza to, co ma odniesienie do rzeczywistych dóbr. Jest tylko kwestią czasu, gdy ta bańka pęknie. Druga nierównowaga dotyczy niezbilansowania pomiędzy towarzyszącym wzrostowi PKB popytem a dostępnością podstawowych zasobów naturalnych – zwłaszcza surowców i żywności. Jest tylko kwestią czasu, kiedy kroplówka, którą sobie aplikujemy, przestanie nas zasilać.

Koncepcja zrównoważonego rozwoju musi zakładać nieustanny wzrost PKB co najmniej o 3-4% rocznie, ponieważ współczesny system ekonomiczny oparty jest na kredytach, które trzeba spłacać. To oczywiście kosztuje, więc wzrost jest konieczny, by utrzymać system przy życiu. W tym miejscu docieramy do podstawowej sprzeczności: idea zrównoważonego rozwoju została stworzona, aby utrzymać model wzrostu w jego obecnym kształcie (jednocześnie zmieniając narrację na bardziej ekologiczną), a to oznacza nieustanne podtrzymywanie nierównowagi. Zatem, mówiąc wprost, zrównoważony rozwój ma utrzymać przy życiu niezrównoważony system ekonomiczny.

Ale pamiętajmy, że ostatecznie na równowagę jesteśmy skazani, co oznacza, że obecne nasze działania za chwilę doprowadzą do przesilenia i odwrócenia dominującej tendencji. Im bardziej wahadło wychylone jest w jedną stronę, tym silniej przemieści się w drugą. Zatem to, co nam pozostaje, to robić wszystko, by już teraz to odchylenie nie było zbyt duże. Oznacza to samoograniczenie się w swoich zachciankach i tendencjach do dominowania w świecie.

Jak widać, droga do równowagi wiedzie przez nierównowagę.

Ryszard Kulik

Artykuł ukazał się w miesięczniku Dzikie Życie,  z października 2012 roku.

źródło: pracownia.org.pl

 

Vandana Shiva: Nasza pełna przemocy gospodarka krzywdzi kobiety

Uwolnione przez liberalizację gospodarczą żywioły gospodarcze –  deregulacja handlu, prywatyzacja i utowarowienie nasion oraz żywności, ziemi i wody, kobiet i dzieci – powodują degradację wartości społecznych, pogłębiają patriarchat i zwiększają przemoc wobec kobiet. Czytaj dalej