Archiwa tagu: GMO

Vandana Shiva, Scott London: Podążając śladami Gandhiego

O ekologii i sprawiedliwości społecznej, feminizmie, fizyce kwantowej, bioróżnorodności, biopiractwie, przeludnieniu i nadziei na przyszłość – Vandana Shiva w rozmowie ze Scottem Londonem.  Czytaj dalej

Papież Franciszek: uprawy GMO "niszczą skomplikowane sieci ekosystemów"

Encyklika papieża nie dotyczy jedynie zmiany klimatu, papież porusza w niej również kwestię pestycydów i upraw roślin  modyfikowanych genetycznie (GMO), oświadczając, że „rozprzestrzenianie się  tych upraw niszczy skomplikowane sieci   ekosystemów, przyczynia się do redukcji bioróżnorodności  i  negatywnie wpływa na teraźniejszość i  przyszłość lokalnych gospodarek” (Laudato Si, 134.). Czytaj dalej

Zieloni głosują przeciwko zaproponowanemu przez KE projektowi nowych przepisów dotyczących GMO

Parlament Europejski przegłosował nowe przepisy  pozwalające poszczególnym krajom członkowskim Unii Europejskiej na wprowadzanie zakazów upraw roślin GMO.  Europosłowie  i europosłanki z partii Zielonych głosowali przeciwko projektowi nowych regulacji, będącemu końcowym  kompromisem pomiędzy Radą, Komisją, a Parlamentem, ponieważ był on rozwodniony i niezadowalający.  Niektóre z krajów członkowskich zakażą teraz całkowicie upraw GMO, co można uznać za sukces ekologów.  Jednakże w innych państwach  UE proces autoryzacji stanie się jeszcze łatwiejszy, zaś kraje wprowadzające zakazy mogą być narażone na pozwy sądowe ze strony przedsiębiorstw biotechnologicznych.  Liberalne podejście Komisji Europejskiej i Rady jaskrawo kontrastowało ze stanowiskiem co najmniej 19 krajów członkowskich,  stanowczo opowiadających się za zakazem upraw roślin modyfikowanych genetycznie. Czytaj dalej

Zjednoczeni rolnicy i konsumenci na ulicach Berlina

W Berlinie w sobotę 17 stycznia br. rolnicy i konsumenci demonstrowali pod hasłem „Mamy tego dość!”. 50 000 demonstrantów protestowało przeciw „fabrykom zwierząt” , GMO i TTIP. Czytaj dalej

GMO – miało być dobrze, ale wyszło jak zwykle

Joanna Miś-Skrzypczak, koordynatorka ds. polityki ekologicznej w Greenpeace Polska: Temat GMO elektryzuje wielu z nas. I słusznie, bo trudniej o bardziej jaskrawy przykład hipokryzji koncernów, bezwolności rządów, lekceważenia głosu społeczeństwa oraz subiektywności mainstreamowych mediów. Pomimo osiemnastoletnich doświadczeń rolników z kilku krajów świata z uprawami roślin transgenicznych genetycznie zmodyfikowanych, media wciąż – często bezrefleksyjnie – powielają treści na temat tego, czym GMO mogłoby być – nie zaś tego, czym GMO jest.

więcej: GMO – miało być dobrze, ale wyszło jak zwykle | NaTemat.pl.

zobacz także: Profesor Ludwik Tomiałojć: Możliwe zagrożenia ze strony GMO dla gatunków i ekosystemów

Stanowisko Greenpeace w sprawie nowelizacji ustawy o GMO

Nowelizacja polskiego prawa dotyczącego GMO i dostosowanie go do prawa europejskiego są konieczne. Sposób przeprowadzania nowelizacji powinien być jednak spójny z „Ramowym Stanowiskiem Polski dotyczącym organizmów genetycznie zmodyfikowanyc” z dnia 18 listopada 2008 r. Zgodnie z tym stanowiskiem Rząd opowiada się przeciwko prowadzeniu na terytorium RP uwalniania GMO do środowiska, co odzwierciedla powściągliwy stosunek społeczeństwa polskiego do produktów genetycznie zmodyfikowanych [1]. Czytaj dalej

Państwa UE powiedzą "tak" dziurawej propozycji zakazywania na poziomie krajowym upraw roślin GMO?

Trzy lata temu Komisja Europejska przedstawiła po raz pierwszy propozycję, która w teorii miała nadać państwom członkowskim większe prawo do wprowadzania na poziomie krajowym zakazów upraw roślin zmodyfikowanych genetycznie. Wszystko wskazuje na to, że dziś podczas obrad Rady UE ministrowie środowiska uzgodnią projekt propozycji, która po poprawkach została przedstawiona przez prezydencję grecką. Zdaniem Greenpeace, jej tekst zawiera szereg luk i kruczków prawnych, np. przewiduje udział koncernów agrochemicznych w procesie wprowadzania zakazów oraz uniemożliwia zastosowanie argumentów dotyczących wpływu roślin GMO na zdrowie i środowisko naturalne.

photo.greenpeace.org

photo.greenpeace.org

 „Celem ministrów środowiska jest ułatwienie państwom członkowskim wprowadzenia zakazów upraw GMO na swoim terytorium. Niestety propozycja przedstawiona przez prezydencję grecką tylko pozornie im to zapewni. W rzeczywistości kraje, które zdecydują się na ich wprowadzanie, będą jeszcze bardziej narażone na pozwy sądowe ze strony przemysłu agrochemicznego” –  powiedziała Joanna Miś, koordynatorka ds. polityki ekologicznej w Greenpeace Polska.

Parlament Europejski już w 2011 roku przegłosował projekt prawa umożliwiającego państwom członkowskim wprowadzanie ograniczeń lub zakazów upraw GMO. Jego zapisy w o wiele większym stopniu wzmacniały stanowisko krajów zmierzających do wprowadzenia takich obostrzeń, m.in. wykorzystywanie argumentów odnoszących się do wpływu GMO na środowisko naturalne lub braku badań na temat wpływu GMO na konkretne środowisko naturalne.

Przyjęty 12 czerwca przez Radę tekst trafi następnie do Parlamentu Europejskiego do ponownego czytania. Greenpeace zwraca się z apelem do Europarlamentarzystów o dołożenie wszelkich starań w celu wypracowania zapisów, które w oparciu o solidne podstawy prawne dadzą państwom członkowskim faktyczną możliwość wprowadzania zakazów upraw GMO na swoim terytorium.

źródło: greenpeace.org

zobacz także: Umowa o Wolnym Handlu EU-USA: Otwarte drzwi dla GMO?

Berlin: 30 tys. osób protestowało przeciwko GMO i rolnictwu przemysłowemu

Ponad 30 000 osób  wyszło na ulice Berlina  w sobotę 18 stycznia, aby zaprotestować przeciwko rolnictwu przemysłowemu, przemysłowej hodowli zwierząt oraz żywności i uprawom GMO. Uczestnicy protestu pod hasłem „Mamy dość przemysłowego rolnictwa” zorganizowanego przez szeroką koalicję ponad 50 organizacji obywatelskich, domagali się zmiany systemu żywnościowego i położenia kresu rolnictwu przemysłowemu. Czytaj dalej

Dorota Metera: Czyje będą nasiona?

nasiona-100x100

W maju 2013 r. Komisja Europejska przekazała do Parlamentu Europejskiego projekt nowego unijnego rozporządzenia w sprawie produkcji i udostępniania na rynku materiału przeznaczonego do reprodukcji roślin (prawo o materiale przeznaczonym do reprodukcji roślin).

Niebezpieczna propozycja

Na pierwszy rzut oka cel wniosku nie budził podejrzeń: „aktualizacja obecnie obowiązujących regulacji, zwiększenie przejrzystości przepisów i zamieszczenie ich w jednym akcie prawnym”. Gdy jednak przyglądamy się szczegółowo proponowanym przepisom, okazuje się, że Komisja zaplanowała totalną regulację każdego faktu kupna lub przekazania materiału roślinnego przeznaczonego do rozmnażania, czyli nasion, sadzonek, drzewek. Grozi to ograniczeniem dostępu rolników i obywateli do nasion, a także zagraża prawu rolników do swobodnej wymiany nasion, a w konsekwencji stanowi zagrożenie dla różnorodności biologicznej i bezpieczeństwa żywnościowego.

W Polsce najważniejszymi krajowymi aktami prawnymi regulującym tę dziedzinę są: ustawa z dnia 9 listopada 2012 r. o nasiennictwie (Dz. U. z 2012 r. poz. 1512) oraz ustawa z dnia 7 czerwca 2001 r. o leśnym materiale rozmnożeniowym. (Dz. U. Nr 73, poz. 761, ze zmianami). Rzeczywistość w naszym kraju jest daleka od doskonałości, gdyż średnie zużycie kwalifikowanego materiału siewnego, jak informuje Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, wynosi ok. 15%, a w przypadku sadzeniaków ziemniaków –  ok. 11%. Według informacji podawanych przez Inspekcję Ochrony Roślin i Nasiennictwa w 2011 r. udział kwalifikowanych nasion zbóż wnosił 15,8%.

Mimo oczywistego faktu, że używanie kwalifikowanych nasion odpowiednio dobranych odmian zapewnia wyższe plony, wielu rolników zdobywa nasiona na własną rękę, z własnej produkcji, od sąsiadów, na lokalnym targowisku, a tylko czasem dokupuje kwalifikowany materiał siewny, który –  rzecz jasna –  jest drogi. Oprócz tego, niekoniecznie godnego polecenia sposobu, są pewne obszary, w których kupno kwalifikowanego materiału siewnego, jest prawie niemożliwe, albo po prostu w ogóle niemożliwe, jak np. nasiona pewnych gatunków i odmian roślin do produkcji ekologicznej, gatunków i odmian „niszowych”, „historycznych”, „lokalnych” lub gatunków hobbistycznych. W takich przypadkach rolnik kupując nasiona pszenicy orkisz, pszenicy płaskurki, kamutu, czy lubianej przez działkowców „jagody kamczackiej” (wiciokrzewu kamczackiego), nie ma szans na kupno materiału kwalifikowanego i kupuje je najczęściej od znajomych rolników, szkółkarzy-amatorów, przez internet, a hobbyści –  na lokalnych bazarkach.

Gdyby projektowane rozporządzenie zostało przyjęte w formie proponowanej przez Komisję, rolnicy byliby zmuszeni kupować materiał siewny i wegetatywny materiał rozmnożeniowy w specjalistycznych firmach, a wszelkie sposoby, by nawzajem sprzedawać sobie nasiona lub nawet je podarować, byłyby zabronione. Jeśli rolnik chciałby przekazać nasiona z własnej uprawy, musiałby spełniać biurokratyczne wymagania zgodne z unijnymi przepisami. Dotyczyłoby to także odmian, które nie podlegają ochronie. W Polsce 85% rolników, którzy wysiewają niekwalifikowane nasiona (niestety często nieznanego pochodzenia) oraz producenci tych nasion mogliby być potencjalnie narażeni na kary. Amatorzy pszenicy płaskurki i pomidorów nazywanych potocznie na bazarkach „malinowymi”, a w rzeczywistości już prawie nieprzypominających oryginalnej odmiany, mogliby zapomnieć o swobodzie wymiany nasion.

Nasiona są dobrem wspólnym

Całe szczęście w wielu krajach, zwłaszcza w Austrii, Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech i Hiszpanii, gdzie istnieje tradycja wymiany nasion między amatorami, a także pasjonatami starych gatunków i odmian, a nawet fachowcami-rolnikami, powstała silna opozycja na rzecz zachowania swobody w tej dziedzinie. W listopadzie 2013 r. z inicjatywy dwóch organizacji austriackich, GLOBAL 2000 i Arche Noah, kilkadziesiąt organizacji z różnych krajów podpisało Deklarację z Wiednia, która jest opublikowana w kilku językach i rozpowszechniana w mediach, ale przede wszystkim skierowana do europosłów.

Sygnatariusze deklaracji, w tym polskie organizacje broniące różnorodności biologicznej w rolnictwie, postulują ograniczenie rozporządzenia do podmiotów zajmujących się produkcją i obrotem nasionami w celach zarobkowych. Chcą, aby z jego zakresu wykluczyć małych producentów, gatunków i odmian „niszowych”. Postulują dobrowolną, a nie obowiązkową kwalifikację nasion i wegetatywnego materiału rozmnożeniowego. Zwracają też uwagę, że w konsekwencji wejścia w życie tego rozporządzenia duża grupa rolników (a w naszym kraju bardzo duża!) byłaby narażona na kary, na skutek powstania „czarnego rynku”.

Akcję poparła m.in. Vandana Shiva, indyjska działaczka na rzecz ochrony środowiska, nawołując 2 października, w dniu urodzin Mahatmy Gandhiego, do poparcia Deklaracji na rzecz wolności nasion i demokracji żywności (można ją podpisać tu) oraz Carlo Petrini, inicjator ruchu Slow Food, publikując we włoskiej gazecie codziennej „La Repubblica” artykuł w obronie różnorodności nasion.

W rezultacie –  w grudniu 2013 r. europosłowie złożyli ponad 1400 poprawek, wielu z nich jest za odrzuceniem wniosku z projektem nowego rozporządzenia. Także polscy europarlamentarzyści: Jarosław Kalinowski, Czesław Siekierski, Wojciech Olejniczak i Janusz Wojciechowski złożyli poprawki do projektu. Po krytycznych i ostrych wypowiedziach kilku europarlamentarzystów sprzeciwiających się tak drastycznym zmianom prawa, m.in. austriackiej europosłanki Elisabeth Köstinger, Parlament Europejski zdecydował o odroczeniu decyzji w tej sprawie do stycznia 2014 r.

Wydaje się prawdopodobne, że Parlament w głosowaniu w dniu 21 stycznia odrzuci projekt, a z uwagi na wybory do Parlamentu w maju dalsze prace przesuną się przynajmniej o kilka miesięcy. Jednak organizacje ekologiczne i rolnicze nie przestają działać: 20 stycznia w Brukseli planowana jest demonstracja Via Campesina, zaś 22 stycznia konferencja Związku Demeter International „Czyje będą nasiona?”.

źródło: zielonewiadomosci.pl

zobacz także:

Vandana Shiva: Ratowanie nasion jest aktem politycznym

Przyłącz się do Kampanii o Wolne Nasiona