Dziennik Gazeta Prawna: Przeciwnicy gazu łupkowego są podsłuchiwani. Rząd wie i nie reaguje

Koncerny inwestujące w gaz łupkowy w Polsce inwigilują społeczności lokalne, które obawiają się wpływu wydobycia surowca na środowisko. DGP ma raport jednej z takich firm. Trafił on do wiceminister spraw zagranicznych, która po dodaniu swojego stanowiska przesłała go do szefa KPRM Tomasza Arabskiego oraz szefa ABW i wiceministra spraw wewnętrznych nadzorującego policję.

Koncerny inwestujące w gaz łupkowy w Polsce inwigilują społeczności lokalne, które obawiają się wpływu wydobycia surowca na środowisko. DGP ma raport jednej z takich firm. Trafił on do wiceminister spraw zagranicznych, która po dodaniu swojego stanowiska przesłała go do szefa KPRM Tomasza Arabskiego oraz szefa ABW i wiceministra spraw wewnętrznych nadzorującego policję.

wiecej:  Przeciwnicy gazu łupkowego są podsłuchiwani. Rząd wie i nie reaguje — GP GazetaPrawna .

zobacz także:

Buddyjska świątynia zen zagrożona z powodu wydobycia gazu łupkowego. List otwarty

Rio+20 — wiele hałasu o nic

Na zakończenie trzydniowej konferencji w Rio de Janeiro w piątek, 22 czerwca 191 delegatów ONZ, w tym 86 światowych przywódców, podpisało 53 stronicowe porozumienie w sprawie zrównoważonego rozwoju planety. W pełnym deklaracji i dobrych chęci tekście nie znalazło się jednak żadne konkretne zobowiązanie do działania na rzecz ochrony klimatu.

Na zakończenie trzydniowej konferencji w Rio de Janeiro w piątek, 22 czerwca 191 delegatów ONZ, w tym 86 światowych przywódców, podpisało 53 stronicowe porozumienie w sprawie zrównoważonego rozwoju planety. W pełnym deklaracji i dobrych chęci tekście nie znalazło się jednak żadne konkretne zobowiązanie do działania na rzecz ochrony klimatu.

Ostateczny tekst, który powstał 19 czerwca i został przyjęty podczas konferencji przez wszystkich jej uczestników, od początku był krytykowany jako słaby i mało konkretny, zarówno przez przedstawicieli pozarządowych organizacji społecznych oraz ekologicznych, jak i samych podpisujących, z Connie Hedegaard na czele.

Mimo że kraje deklarują chęć zazieleniania gospodarki, ograniczania ubóstwa i zapewnienia dostępu do elektryczności wszystkim mieszkańcom planety, w porozumieniu brakuje konkretnych zobowiązań do działania. Wystarczy zwrócić uwagę na to, że podczas gdy słowo encourage (‘zachęcać’) pojawia się w tekście około 50 razy, a support (‘wspierać’) aż dwa razy tyle, zdecydowanych postanowień jest o wiele mniej: we will (‘będziemy’) występuje w tekście 7 razy, a must (‘trzeba’, ‘musimy’) zaledwie 2 razy.

Porozumienie nie zawiera żadnego z postulatów, na których zależało organizacjom ekologicznym, a także i Unii Europejskiej. Mimo to, Janez Potočnik, unijny komisarz ds. środowiska uznał dokument za istotny krok naprzód, w realizację którego Unia Europejska powinna się zaangażować. Co więcej, powinna go także traktować jako motywację w realizacji własnych, często bardziej ambitnych celów, jak zauważył Jo Leinen, jeden z niewielu członków Parlamentu Europejskiego obecnych na konferencji w Rio, podkreślając wyjątkową rolę Wspólnoty w światowej polityce na rzecz zrównoważonego rozwoju.

Niemniej, kraje Unii Europejskiej podobnie jak inne kraje uprzemysłowione były w ostatnich tygodniach bardziej skoncentrowane na kryzysie w strefie euro niż na przyszłości planety. Stąd też ograniczony udział w konferencji najważniejszych głów państw i sprzeciw wobec utworzenia funduszu w wysokości 30 mld dolarów, którego celem miało być finansowanie projektów na rzecz zrównoważonego rozwoju. Do jego utworzenia dążyła grupa G-77, czyli ponad 130 rozwijających się państw i Chiny. W rezultacie nie podjęto żadnej konkretnej decyzji o utworzeniu instrumentów finansowych, które wspierałyby przejście do modelu zielonej gospodarki. Ustalono jedynie, że do roku 2014 międzyrządowy komitet złożony z 30 ekspertów opracuje raport, w którym przedstawi propozycję strategii finansowania zrównoważonego rozwoju w przyszłości.

Jednym z głównych osiągnięć Rio+20 jest decyzja o ustanowieniu celów zrównoważonego rozwoju (ang. Sustainable Development Goals, SDG), które za trzy lata weszłyby na miejsce milenijnych celów rozwoju przyjętych na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ w 2000 roku. Negocjatorom nie udało się jednak ustalić czego dokładnie dotyczyć miałyby nowe cele, wiadomo jedynie, że mają one obejmować wszystkie trzy filary zrównoważonego rozwoju (ekonomiczny, społeczny i środowiskowy). Szczegóły pozostawiono otwartej grupie roboczej, składającej się z 30 przedstawicieli krajów ONZ, która będzie miała za zadanie do roku 2013 wypracować propozycję celów zrównoważonego rozwoju i metod ich realizacji. Organizacje społeczne wyraziły nadzieję, że SDG uwzględniać będą takie kwestie, jak bardziej zrównoważona produkcji żywności na świecie oraz zapewnienie dostępu do czystej wody i energii.

Przed rozpoczęciem szczytu mówiło się, że jego podstawowym celem jest wprowadzenie świata na ścieżkę zielonej gospodarki. Kraje rozwijające się wyrażały jednak poważne wątpliwości co do roli tego narzędzia w obecnym systemie, obawiając się, że stanowi ono nowy sposób narzucania przez najsilniejsze mocarstwa swojego modelu gospodarczego państwom słabszym i uboższym. W efekcie końcowe porozumienie mówi o zielonej gospodarce jako o instrumencie, który można wykorzystywać wedle indywidualnych potrzeb, w zależności od realiów poszczególnych krajów. Może ona stanowić zestaw możliwych do wykorzystania opcji, ale nie powinna być sztywnym, uniwersalnym zbiorem zasad.

W kontekście nowego modelu gospodarki mówi się często o zielonym wzroście, nie dziwi zatem wzmożone zainteresowanie szczytem ze strony międzynarodowych korporacji. Coraz więcej przedsiębiorstw dostrzega szanse, jakie otwiera przed nimi zielona gospodarka i zdaje sobie sprawę, że tylko zrównoważony biznes ma szansę przetrwania. Równocześnie niespotykanie silny wpływ przemysłu energetycznego na negocjacje w Rio zaniepokoił organizacje ekologiczne. Koncerny naftowe oskarża się o zablokowanie rozmów na temat wycofania dopłat do paliw kopalnych, które według szacunków MAE sięgają 400 mld dolarów rocznie. Tymczasem firmy energetyczne zadbały o to, żeby w inicjatywie “Zrównoważona energia dla wszystkich” (ang. Sustainable Energy for All) nie zabrakło miejsca dla ropy, gazu i energetyki jądrowej.

Dużo bardziej ambitne inicjatywy pojawiły się podczas alternatywnego Szczytu Ludów na przedmieściach Rio. Zgromadzeni na nim aktywiści z organizacji społecznych, ekologicznych i wyznaniowych, wspólnie z przedstawicielami rdzennych społeczności, podjęli istotne decyzje w sprawach dotyczących m.in. inwestycji w transport publiczny, zielonej księgowości oraz strategii ograniczających wpływ na środowisko w miastach. W końcowym dokumencie uczestnicy szczytu apelują o transformację, która nie będzie jedynie “zazielenieniem” obecnego systemu, ale uwzględni ochronę przestrzeni publicznej w miastach, demokratyczne rządy, udział społeczny, suwerenność żywnościową, solidarną, opartą na współpracy gospodarkę oraz wprowadzi nowy model produkcji, dystrybucji i konsumpcji. Deklaracja porusza również kwestię długu ekologicznego, którą już w Durbanie wyeliminowały z dyskusji kraje najbardziej uprzemysłowione, głośno przeciwstawiając się umieszczeniu w porozumieniu klauzuli o odpowiedzialności historycznej za zmiany klimatyczne. Tymczasem to one najbardziej przyczyniły się do zmian klimatu, których konsekwencje dotykają dziś przede wszystkim najuboższych.

Mimo wszystko, sekretarz generalny ONZ Ban Ki-Moon wyraził zadowolenie z podpisanego porozumienia, twierdząc, że stanowi ono solidną bazę do wspólnej pracy nad zrównoważonym rozwojem. Rio+20 potwierdziło dobre chęci polityków i przedsiębiorców, pytanie tylko, czy jak zwykle na tych dobrych chęciach się nie skończy.

Pełen tekst deklaracji z Rio dostępny jest pod adresem: daccess-dds-ny.un.org/doc/UNDOC/GEN/N12/381/64/PDF/N1238164.pdf?OpenElement.

Agata Golec, ChronmyKlimat.pl

źródło: chronmyklimat.pl
na podstawie: www.cupuladospovos.org.br, www.euractiv.com, www.guardian.co.uk, www.reuters.com, www.uncsd2012.org

zobacz także:

Głos ludów tubylczych w przededniu  Rio +20

Buddyjska Deklaracja w Sprawie Zmian Klimatu

Buddyzm a kryzys klimatyczno-energetyczny

J.Ś. Dalajlama o ekologii i ruchu Occupy na konferencji prasowej w Ottawie, 28 kwietnia 2012

Zapytany o swoje poglądy na temat ogólnoświatowego ruchu Occupy, Jego Świątobliwość odpowiedział, że przede wszystkim istnieje potrzeba zwiększenia świadomości ogółu społeczeństwa, w tym przywódców politycznych, w kwestii budzących niepokój problemów i stojących przed nami wyzwań. Jeśli ludzie będą milczeli, odpowiednie władze mogą nie zwrócić na nie uwagi. Przypomniał swój udział w konferencji poświęconej sytuacji biednych warstw społeczeństwa w Indiach, podczas której część uczestników mówiła o protestach. Jego Świątobliwość powiedział wówczas, że jeśli demonstracje zostaną dobrze zorganizowane — mógłby wziąć w nich udział osobiście.

Jego Świątobliwość podkreślił, że niezwykle ważne jest ścisłe trzymanie się metod pokojowych, ponieważ ruch będzie zyskiwał wówczas coraz wiecej sympatyków. Natomiast jeśli motywacja jest dobra i cel usprawiedliwiony, lecz metoda zbyt negatywna, wtedy nawet sympatycy mogą poczuć się zniechęceni i rozczarowani.

J.Ś. Dalajlama o ekologii,  globalnym ociepleniu i ruchu Occupy Wall Street. Czytaj dalej J.Ś. Dalajlama o ekologii i ruchu Occupy na konferencji prasowej w Ottawie, 28 kwietnia 2012

Soja GMO. “W dżungli zabija się anioły”- Dorota Stang ofiarą paszy dla polskich świń?

3 lutego b.r. do Sejmu trafiła nowelizacja ustawy o paszach, która kolejny raz przesuwa termin wprowadzenia zakazu stosowania modyfikowanej genetycznie soi jako paszy w Polsce. Zgodnie z uchwaloną w 2006 roku ustawą, zakaz ten miał wejść w życie w lecie 2008 roku, jednak rząd uginając się pod presją firm kontrolujących światowy rynek pasz, przesunął termin wprowadzenia zakazu do dnia 1 stycznia 2013. Obecnie rząd chciałby ten zakaz dalej odsuwać w czasie — tym razem o kolejne cztery lata. W przypadku Polski używana jako pasza dla świń i drobiu soja GMO sprowadzana jest z Argentyny i Brazylii. Połacie dziewiczej Puszczy Amazońskiej wypala się i karczuje, by zrobić miejsce pod uprawiana na eksport do Polski soję. Dzięki “wybiórczej” polityce informacyjnej przeciętny Polak nic nie wie o tym, że jego zakupy w hipermarkecie przyczyniają się do wybuchu brutalnych “Wojen Sojowych” na drugim końcu świata — w Argentynie i Brazylii.

Soję uprawia się tylko dla zysku, tylko by żywić państwa rozwinięte, żywić krowy, kury i świnie. Profity rosną, a my zostajemy z kataklizmem. Jest to konflikt kapitalizmu i innego podejścia do życia. Kapitalizm nie wie, co to etyka, dla niego liczy się tylko zysk.(Ojciec Edilberto Sena, Brazylia)

3 lutego b.r. do Sejmu trafiła nowelizacja ustawy o paszach, która kolejny raz przesuwa termin wprowadzenia zakazu stosowania modyfikowanej genetycznie soi jako paszy w Polsce. Zgodnie z uchwaloną w 2006 roku ustawą, zakaz ten miał wejść w życie w lecie 2008 roku, jednak rząd uginając się pod presją firm kontrolujących światowy rynek pasz, przesunął termin wprowadzenia zakazu do dnia 1 stycznia 2013. Obecnie rząd chciałby ten zakaz dalej odsuwać w czasie — tym razem o kolejne cztery lata. W przypadku Polski używana jako pasza dla świń i drobiu soja GMO sprowadzana jest z Argentyny i Brazylii. Połacie dziewiczej Puszczy Amazońskiej wypala się i karczuje, by zrobić miejsce pod uprawiana na eksport do Polski soję. Dzięki “wybiórczej” polityce informacyjnej przeciętny Polak nic nie wie o tym, że jego zakupy w hipermarkecie przyczyniają się do wybuchu brutalnych “Wojen Sojowych” na drugim końcu świata — w Argentynie i Brazylii. Czytaj dalej Soja GMO. “W dżungli zabija się anioły”- Dorota Stang ofiarą paszy dla polskich świń?

Pomóż premierowi podjąć właściwą decyzję ws. GMO w Polsce

Już dziewięć krajów Unii Europejskiej wprowadziło zakaz upraw GMO. Pomóż premierowi podjąć właściwą decyzję ws. GMO w Polsce — podpisz petycję na stronie: www.alert-box.org!

 

Już dziewięć krajów Unii Europejskiej wprowadziło zakaz upraw GMO. Pomóż premierowi podjąć właściwą decyzję ws. GMO w Polsce — podpisz petycję na stronie: www.alert-box.org!

 

źródło: gmo.net.pl

Vandana Shiva: Po drugiej stronie “Wzrostu”

Paradygmat ‘wzrostu’ jest obecnie coraz częściej na całym świecie w sposób fundamentalny kwestionowany. W krajach bogatej Północy poszukiwanie innego modelu wynika z rozczarowania i bankructwa gospodarki opartej na wzroście, zarówno ponieważ nie przyniosła ona zadowolenia — prawdziwego zaspokojenia ludzkich potrzeb, jak również dlatego, że właśnie jesteśmy świadkami jej postępującego załamania.

W krajach Południa konieczność wyjścia poza wzrost bierze się z faktu, że pozbawia on zasobów biednych ludzi — ich ziemi, bioróżnorodności i nasion, wody i pożywienia. Wzrost niszczy gospodarki samowystarczalne, które oparte są na zasadzie wystarczającej ilości dóbr, samodzielności i trwałości. Bogaci i posiadający władzę z Południa, którzy stali się jeszcze bogatsi i potężniejsi, domagają się, rzecz jasna, dalszego wzrostu.

Za brutalnym zastąpieniem trwałych społeczności poprzez narzucony wzrost, kryje się zniszczenie środowiska i wywłaszczenie gospodarcze tych grup. Natura i ludzie nie mają już znaczenia, ‘wzrost’ zastąpił dobro Ziemi i społeczności. Środki stały się celem, a cele ludzkie zostały zapomniane.

Natura i ludzie nie mają już znaczenia, ‘wzrost’ zastąpił dobro Ziemi i społeczności. Czytaj dalej Vandana Shiva: Po drugiej stronie “Wzrostu”