Pierwszy w Polsce sklep kooperatywny ze zdrową żywnością. Możesz pomóc!

Ruszyła kampania fundraisingowa kooperatywy spożywczej “Dobrze” pt. “Otwórz z nami sklep”. To kolejna inicjatywa w Warszawie z obszaru ekonomii solidarnościowej. Członkowie i członkinie kooperatywy chcą zebrać kilkanaście tysięcy złotych, by otworzyć sklep ze zdrową żywnością. Na czym ma polegać i dlaczego chcą to zrobić?

Ruszyła kampania fundraisingowa kooperatywy spożywczej “Dobrze” pt. “Otwórz z nami sklep”. To kolejna inicjatywa w Warszawie z obszaru ekonomii solidarnościowej. Członkowie i członkinie kooperatywy chcą zebrać kilkanaście tysięcy złotych, by otworzyć sklep ze zdrową żywnością. Na czym ma polegać i dlaczego chcą to zrobić?

photo. Kooperatywa DOBRZE
photo. Kooperatywa DOBRZE

Nasz pomysł jest z jednej strony bardzo nowatorski z drugiej - oczywisty —  mówi Anna Bień z kooperatywy “Dobrze”. Chcemy kupować zdrową żywność po jak najniższych cenach, ale uwzględniających koszty godnej płacy i zrównoważonego rolnictwa. Zdecydowaliśmy się na sklep, bo dzięki własnemu miejscu będziemy mogli częściej kupować, urozmaicić asortyment i dotrzeć do większej liczby osób, a z czasem stworzyć miejsca pracy. Działamy jako stowarzyszenie non-profit, żeby podkreślić, że naszym celem nie są zyski, a jedynie wypracowanie dochodu, który umożliwi nam utrzymanie i rozwój naszego przedsięwzięcia. To typowy przykład ekonomii społecznej. Jako stowarzyszenie nie możemy jednak liczyć od państwa na żaden kapitał startowy (jak ma to miejsce w przypadku zakładania pierwszego biznesu), dlatego zwracamy się do osób, którym bliskie są wartości solidarności, samoorganizacji i współdziałania.

Kooperatywa, aby otworzyć sklep, zarejestrowała się jako stowarzyszenie, postanowiła wynająć od miasta lokal i opracowała strategię działania. Na stronie kampanii na portalu PolakPotrafi.pl czytamy: (…) sklep będzie funkcjonował przede wszystkim w oparciu o składki i pracę naszych członków i członkiń, którzy w zamian cieszyć się będą niskimi cenami i innymi udogodnieniami. Jednak sklep kooperatywy otwarty będzie dla wszystkich, którzy zapragną zrobić u nas zakupy. Nadrzędnym celem naszej działalności jest integracja społeczności wokół wspólnych wartości i ułatwienie dostępu do zdrowej żywności.

Czym sklep kooperatywy będzie różnił się od zwykłego sklepu?

  • sklep działa w oparciu o składki oraz pracę członków i członkiń
  • cały dochód przeznaczamy na rozwój kooperatywy
  • tworzymy i integrujemy społeczność
  • każdy członek i członkini mają takie samo prawo głosu
  • kupujemy żywność u drobnych  rolniczek i rolników
  • zapewniamy zdrową żywności w przystępnej cenie

Te kilkanaście tysięcy złotych plus składki członkowskie to niezbędne minimum na start, które pozwoli przygotować lokal. Nasz pomysł jest tak oczywisty i dobry, że nie boimy się o nasz sukces —  twierdzi Marta.

Projekt poparły między innymi: Laboratorium Kooperacji, Centrum Edukacji Obywatelskiej i inicjatywa Otwarty Jazdów, a także kucharz i twórca “Szkoły na Widelcu” Grzegorz Łapanowski.

Jak dołączyć do kooperatywy?

To bardzo proste. Na stronie kooperatywy czytamy:

Jeśli nasz pomysł przypadł Ci do gustu, wypełnij krótką ankietę i napisz do nas: kooperatywa@dobrze.waw.pl, a otrzymasz od nas powitalne info (koniecznie wyślij emaila!) . Jeśli spodoba ci się jak działamy, wówczas możemy się spotkać na zakupach. Formularz zakupów otrzymasz po dołączeniu do kolektywu! Zakupy robimy co tydzień w czwartki  po południu w FEMINOTECE. Adres Mokotowska 29a.

A dla bardziej zainteresowanych:

Chcesz zostać naszym partnerem i pomóc w promocji projektu? Poznać nas? Zaprosić na swoje wydarzenie? Napisz do nas:
kooperatywa@dobrze.waw.pl lub zadzwoń pod numer 501142107, 609025682.
Strona projektu: http://polakpotrafi.pl/projekt/sklep-kooperatywy
Strona kooperatywy: www.dobrze.waw.pl 

źródło: www.ekonsument.pl

zobacz także: Alternatywne systemy żywnościowe: kooperatywy spożywcze

Raport: przyszłość pszczół — świat bez pestycydów

Opublikowany 11 maja raport Greenpeace dowodzi, że wdrożenie rolnictwa ekologicznego na szeroką skalę jest jedynym rozwiązaniem problemu zmniejszania się populacji pszczół miodnych i innych owadów zapylających, które związane jest z obecnym modelem rolnictwa przemysłowego.

przyszlosc_pszczol_okladkaOpublikowany 11 maja  raport Greenpeace dowodzi, że wdrożenie rolnictwa ekologicznego na szeroką skalę jest jedynym rozwiązaniem problemu zmniejszania się populacji pszczół miodnych i innych owadów zapylających, które związane jest z obecnym modelem rolnictwa przemysłowego. 

Pełna treść raportu znajduje się » tutaj

Głównym czynnikiem spadku populacji pszczół jest stale zwiększające się użycie nawozów, herbicydów i insektycydów oraz ich synergistyczny, niekorzystny wpływ na zdrowie owadów zapylających. Równie istotnym problemem jest też utrata naturalnych i na półnaturalnych siedlisk. Przedstawione w raporcie wyniki badań, a także świadectwa rolników z całej Europy potwierdzają, że stosowanie pestycydów nie jest konieczne dla skutecznej walki ze szkodnikami upraw. W rolnictwie ekologicznym stosuje się płodozmian, międzyplony i uprawy mieszane, odporne odmiany roślin uprawnych, wspiera się populacje naturalnych wrogów szkodników, np. biedronek, pająków czy parazytoidów. W przeciwieństwie do rolnictwa przemysłowego, rolnictwo ekologiczne sprzyja utrzymaniu właściwej liczebności pszczół, ponieważ u jego podstaw leży wspieranie różnorodności biologicznej oraz przywracanie na wpół naturalnych siedlisk w gospodarstwach rolnych. Nie opiera się przy tym na stosowaniu syntetycznych środków ochrony roślin w zwalczaniu szkodników i chwastów, przez co chroni pszczoły przed toksycznym oddziaływaniem tych agrochemikaliów.

Jedynym rozwiązaniem dla owadów zapylających i rolnictwa, a co za tym idzie i spadku globalnego kryzysu, jest promocja rolnictwa ekologicznego. Dzięki zastosowaniu ekologicznych i przyjaznych dla pszczół miodnych i dzikich zapylaczy metod upraw, zapewniamy sobie zdrową żywności na dziś i na jutro. Ważna jest ochrona gleby, wody  i klimatu, promowanie różnorodności biologicznej i nie zanieczyszczanie środowiska. Rolnictwo ekologiczne doskonale sprawdza się w całej Europie.” — powiedziała Katarzyna Jagiełło, koordynatorka kampanii “Rolnictwo Ekologiczne” w Greenpeace Polska.

Narastająca odporność szkodników i chwastów na stosowane w rolnictwie środki chemiczne, obniżona żyzność i zmniejszona zdolność do retencji wody w glebie, zanieczyszczenia wód gruntowych, jak również zwiększona zależność od międzynarodowych korporacji agrochemicznych — to tylko niektóre z przykładów negatywnego wpływu stosowania praktyk przemysłowych w rolnictwie.

Wyniki badań omawianych w raporcie i we wcześniejszych publikacjach Greenpeace na temat pszczół jasno pokazują, że aby ochronić i zwiększyć populację tych owadów w krajobrazie rolniczym należy:

  • stopniowo wycofywać wszelkie syntetyczne pestycydy (herbicydy, insektycydy i fungicydy) z użycia w Europie poprzez wdrożenie rolnictwa ekologicznego
  • chronić i przywracać naturalne i na półnaturalne siedliska w krajobrazie rolniczym i w gospodarstwach rolnych,
  • wzbogacać siedliska kwietnymi miedzami (pasami dzikich kwiatów)

Greenpeace zwraca się do rolników, przemysłu agrochemicznego oraz decydentów, aby podjęli pilne i odpowiednie działania w związku z bieżącym kryzysem i związanymi z nim wyzwaniami. Aby jak najszybciej wprowadzić w życie powyższe postulaty Greenpeace proponuje następujące kroki:

  • należy niezwłocznie wprowadzić pełny zakaz stosowania wszystkich pestycydów szkodliwych dla pszczół i innych owadów zapylających,
  • należy przyjąć skoordynowane plany działań dla odbudowy dobrostanu pszczół,
  • należy zrezygnować z rolnictwa opartego na szkodliwej, intensywnej chemizacji na rzecz modeli rolnictwa ekologicznego,
  • należy właściwie korzystać z Systemu Doradztwa Rolniczego,
  • należy wdrażać obszary proekologiczne (Ecological Focus Areas — EFA).

Oprócz zaleceń bezpośrednio odnoszących się do zmian na poziomie Unii Europejskiej, konieczne jest promowanie rolnictwa ekologicznego w skali światowej, w tym poprzez wprowadzanie zaleceń zespołu ds. międzynarodowej oceny wpływu nauk i technologii rolniczych na rozwój (IAASTD).

Raportowi towarzyszy również materiał filmowy[1] zawierający świadectwa rolników i naukowców, którzy potwierdzają, że techniki rolnictwa ekologicznego są z powodzeniem stosowane w całej Europie, rozmowy przeprowadzone także z rolnikami z Polski.

O kampanii “Przychylmy pszczołom nieba”

Od kwietnia 2013 roku Greenpeace prowadzi w Polsce kampanię na rzecz ochrony pszczół i owadów zapylających “Przychylmy pszczołom nieba”. Jej celem jest zwrócenie uwagi na problem wymierania pszczół i innych owadów zapylających występujący głównie w krajach o wysoko uprzemysłowionym rolnictwie. Między innymi w wyniku silnej chemizacji rolnictwa, w Europie, w tym w Polsce, ginie co roku średnio 15% — 20% pszczół, w niektórych regionach straty sięgają ponad 50%. Dlatego do najważniejszych celów kampanii należy wprowadzenie skutecznego zakazu stosowania pestycydów szkodliwych dla populacji pszczelich.

W ramach kampanii w 2014 roku Greenpeace postawi hotele dla dzikich owadów zapylających w 17 miastach Polski. Ponadto fundacja udostępniła instrukcje budowy różnorodnych modeli hoteli, dzięki czemu każdy zainteresowany może zbudować je we własnym zakresie. Mapę z powstającymi w całej Polsce hotelami dla owadów można zobaczyć na stronie www.greenpeace.org/poland/hotele. Greenpeace opublikował także bezpłatny poradnik konsumencki “Projekt: pszczoła. Zostań pszczelim bohaterem., będący przystępnym zbiorem informacji na temat pszczół i innych owadów zapylających oraz porady na temat odpowiedzialnego kupowania produktów spożywczych i ogrodniczych. Więcej informacji: www.greenpeace.org/poland/pszczoly

1) materiał filmowy dostępny na www.youtube.com/user/greenpeacepl

Na podstawie: Greenpeace

żródło: ekonsument.pl

Treść udostępniona na zasadach Creative Commons 2.5.

zobacz także:

Ekspert ONZ: demokracja i różnorodność kluczowe dla rozwiązania problemu głodu na świecie

Nasiona i hodowla odmian dla rolnictwa ekologicznego

Nasiona — owoce życia rośliny, towar o wartości rynkowej, czy wartość niematerialna, bezcenna dla przyszłości różnorodności roślin — źródła pożywienia dla ludzi i zwierząt. Na konferencji EkoSeed Forum w Poznaniu dyskusja prowadziła od botanicznych, genetycznych i prawnych szczegółów przez wybór konsumentów aż do moralnego obowiązku zachowania różnorodności odmian. Konferencja zorganizowana w Poznaniu przez niemieckie stowarzyszenie EkoConnect przyciągnęła ponad 150 hodowców, naukowców, rolników i sympatyków, dla których temat okazał się frapujący.

Nasiona —  owoce życia rośliny, towar o wartości rynkowej, czy wartość niematerialna, bezcenna dla przyszłości różnorodności roślin —  źródła pożywienia dla ludzi i zwierząt. Na konferencji EkoSeed Forum w Poznaniu dyskusja prowadziła od botanicznych, genetycznych i prawnych szczegółów przez wybór konsumentów aż do moralnego obowiązku zachowania różnorodności odmian. Konferencja zorganizowana w Poznaniu przez niemieckie stowarzyszenie EkoConnect przyciągnęła ponad 150 hodowców, naukowców, rolników i sympatyków, dla których temat okazał się frapujący. Czytaj dalej Nasiona i hodowla odmian dla rolnictwa ekologicznego

Alternatywne systemy żywnościowe: kooperatywy spożywcze

Wyobraź sobie swoje miasto, gdzie w każdej dzielnicy, a nawet na każdym osiedlu działa mała kooperatywa spożywcza. Organizuje zakupy i animuje lokalne życie społeczne. Należeć do niej może każdy. Jest platformą porozumienia międzypokoleniowego i społecznego, szkołą demokracji bezpośredniej i zaradności życiowej. Jedzenie, które można tam kupić, jest świeże, ekologiczne i na każdą kieszeń. Ten obraz to ideał, który przyświeca raczkującemu ruchowi kooperatyw spożywczych w Polsce.

kooperatywy1Alternatywne systemy żywnościowe oparte na lokalnej i bardziej zrównoważonej produkcji i dystrybucji żywności, obok wielu innych pozytywnych aspektów, pomagają też chronić klimat i zasoby naturalne. Pisaliśmy już na naszej stronie o RWS-ach, natomiast w tym artykule przyjrzymy się bliżej kooperatywom spożywczym.

Jak działają kooperatywy?

Wyobraź sobie swoje miasto, gdzie w każdej dzielnicy, a nawet na każdym osiedlu działa mała kooperatywa spożywcza. Organizuje zakupy i animuje lokalne życie społeczne. Należeć do niej może każdy. Jest platformą porozumienia międzypokoleniowego i społecznego, szkołą demokracji bezpośredniej i zaradności życiowej. Jedzenie, które można tam kupić, jest świeże, ekologiczne i na każdą kieszeń. Ten obraz to ideał, który przyświeca raczkującemu ruchowi kooperatyw spożywczych w Polsce.

Kooperatywy to nieformalne spółdzielnie spożywcze, które nie mają żadnej osobowości prawnej i działają na zasadzie non profit. To odróżnia je od typowych spółdzielni spożywczych, jak np. Społem. Podobnie jednak jak Społem, tak i kooperatywy stawiają sobie za cel pewną zmianę społeczną —  choć zakupy produktów spożywczych stanowią zasadniczą cześć ich działalności, to nie ograniczają się tylko do tego. Już samo ich organizowanie staje się działaniem o społeczno-politycznym znaczeniu. Logika działania jest zupełnie inna niż w przypadku typowych przedsiębiorstw. Nie chodzi tu o generowanie zysku, ale o stworzenie możliwości, by zaspokajać swoje codzienne potrzeby żywieniowe w sposób, który tworzy inną, sprawiedliwszą rzeczywistość. Kooperatywy bazują na wymianie handlowej opartej o wzajemne poszanowanie stron, z jak najkrótszym łańcuchem pośredników pomiędzy rolnikiem a konsumentem.

Działasz w grupie

Teoretycznie każdy może kooperatywę założyć oraz kształtować wedle potrzeb i możliwości organizacyjnych jej członków. Nie działasz jednak sam! Jest to inicjatywa, która zawsze pociąga za sobą powstanie konkretnej społeczności skupionej wokół niej. Spółdzielczość jest wyzwaniem grupowym, możliwym do zrealizowania wyłącznie dzięki wspólnemu wysiłkowi. Zadania łączą grupę, a sukcesy dają radość o wiele bardziej, kiedy można się nimi cieszyć z innymi. Kooperatywy zaczynają od praktycznych wyzwań, ale to, co często udaje się osiągnąć w relacjach międzyludzkich, jest niemierzalne i może w przyszłości procentować. Społeczność to nie tylko nowe znajomości i okazje do wspólnego spędzania czasu, ale również pomoc i wsparcie przy tworzeniu nowych projektów i inicjatyw. Tak było np. w Warszawie, gdzie członkowie i członkinie Warszawskiej Kooperatywy Spożywczej zaangażowali się w następnej kolejności w projekt rolnictwa wspieranego przez społeczność czy “Wymiennik” —  społecznościowy system wymiany bezpieniężnej.

Jak to działa?

Kooperatywy działają doraźnie. Zakupy przeprowadza się, w zależności od miasta, raz na tydzień lub co dwa tygodnie. Zazwyczaj zakupy robi się w ciągu jednego dnia. Rano wydelegowane osoby jadą kupić produkty spożywcze, które zostały wcześniej zamówione przez członków kooperatywy przez internetowy system zamówień. Potem następuje ważenie i pakowanie paczek. O wyznaczonej godzinie zjawiają się kasjerzy oraz kupujący, którzy płacą i odbierają swoje zamówienia. Opłata wynosi tyle, za ile udało się kupić towar, a do tego często zawiera dodatkowe 10% od sumy zakupów. Te dodatkowe pieniądze trafiają do tzw. funduszu gromadzkiego, czyli wspólnych pieniędzy danej kooperatywy, dzięki którym można np. kupić wagi lub sfinansować zakupy komuś, kto znalazł się w potrzebie.

Zakupom towarzyszy spotkanie organizacyjne członków. Jest to moment podsumowania bieżącej tury, planowania kolejnej i wspólnego decydowania np. o ewentualnych usprawnieniach całego procesu. W kooperatywie wszyscy są równi, nie ma szefowych ani szefów, każdy może zabrać głos, który inni mają obowiązek wysłuchać. Na koniec dnia wydelegowane osoby sprzątają pomieszczenia, gdzie rozdzielna jest żywność.

Do czasu następnej tury członkowie kooperatywy mogą kontaktować się w zasadzie wyłącznie przez Internet. Zazwyczaj część osób działa dodatkowo w różnych grupach zadaniowych, np. w Warszawie jest grupa do spraw wyszukiwania nowych dostawców czy grupa informatyczna. Czasami kooperatywy organizują również wydarzenia kulturalne np. Gdańska Kooperatywa Spożywcza urządziła pokaz filmu “Palestyna od kuchni” opowiadającego o sytuacji politycznej i żywieniowej w tym kraju.

Ekologicznie czy tanio?

Dostęp do certyfikowanej żywności ekologicznej nie jest już w Polsce dużym problemem. Biorąc jednak po uwagę ceny produktów w sklepach ekologicznych, wciąż niewielki procent społeczeństwa może sobie na nie pozwolić bez znaczącego uszczerbku w portfelu. Rozwiązanie tego problemu jest ciągle przed nami i stanowi również największe wyzwanie dla kooperatyw spożywczych. Stworzenie lokalnych sieci zaopatrzenia w zdrową żywność dostępną dla każdego może zdecydować o tym, czy kooperatywy przetrwają i upowszechnią się jako praktyczne i funkcjonalne rozwiązanie.

Obecnie nadal zbyt mało jest rolników ekologicznych gotowych rozpocząć takie pilotażowe i póki co niezbyt rentowne programy. Ci, którzy są na to gotowi, proponują stosunkowo wysokie ceny. Jest to zrozumiałe —  koszty uprawy ekologicznej są wysokie, ponieważ cena za produkty musi zwrócić nakłady poniesione na produkcję oraz zawierać uczciwe wynagrodzenie za ciężką pracę. Kooperatywy nie chcą iść drogą naciskania rolników, by sprzedawali swoje produkty po kosztach. Ceny muszą być sprawiedliwe, ale jednocześnie akceptowalne dla niżej uposażonych konsumentów. Można to osiągnąć poprzez zwiększanie ilości zamawianych towarów, czyli pójście w kierunku handlu hurtowego. Do tego jednak niezbędna jest duża liczba zamawiających, a więc duże kooperatywy lub sieci małych dzielnicowych spółdzielni.

Wyzwania organizacyjne

Pierwsza kooperatywa spożywcza powstała kilka lat temu w Warszawie. Szybko dołączyły kolejne miasta. Dziś kooperatywy funkcjonują też m.in. w Krakowie, Łodzi, Gdańsku, Poznaniu, Lublinie i Białymstoku. Prawdziwym wyzwaniem jest działanie w sposób demokratyczny, gdzie często odpowiedzialność rozmywa się niepostrzeżenie, utrudniając realizację zadań. W jaki sposób podejmować decyzje? Głosować czy też próbować osiągnąć konsensus? Jeżeli wybierze się ten drugi sposób, to jak sprawić, aby faktycznie powstało miejsce na wypowiedzi osób mniej zdecydowanych i doświadczonych? Do tego dochodzi jeszcze najbardziej zasadniczy problem zaangażowania. Jak sprawić, aby ciężar pracy rozkładał się mniej więcej po równo? Nawet największy entuzjazm może szybko stopnieć, kiedy cały praca spoczywa na barkach nielicznych.

Co przyniesie przyszłość?

Kooperatywy spożywcze nadal są stosunkowo mało znanym fenomenem, przez co nie tracą powabu nowości. Można się w nie zaangażować nie mając żadnej specjalistycznej wiedzy czy umiejętności. Zainteresowanych nie brakuje i ruch ma szansę się rozwijać.

Powyższy artykuł to fragment poradnika “Czas na zmianę. Wybierz lokalność! Jak wspierać rolnictwo przyjazne przyrodzie i ludziom?”, który Polska Zielona Sieć wydała w 2012 roku. Z całością publikacji możecie zapoznać się tutaj. Zachęcamy do lektury!

Foto:  Leslie Main Johnson / flickr

źródło: dlaklimatu.pl

zobacz także:

Alternatywne systemy żywnościowe: rolnictwo wspomagane przez społeczność

Ekspert ONZ: demokracja i różnorodność kluczowe dla rozwiązania problemu głodu na świecie

Alternatywne systemy żywnościowe: rolnictwo wspierane przez społeczność

Jednym ze sposobów na ograniczenie negatywnego wpływu rolnictwa na klimat jest budowanie alternatywnych systemów żywnościowych opartych na zrównoważonej lokalnej produkcji i dystrybucji żywności. Takie systemy, dzięki zastosowaniu bardziej ekologicznych metod rolniczych oraz skróceniu dystansu między rolnikiem a konsumentem, pozwalają m.in. na zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych oraz lepszą ochronę zasobów naturalnych. Wśród alternatywnych modeli produkcji i dystrybucji żywności coraz większą popularność na świecie zyskuje tzw. RWS, czyli rolnictwo wspierane przez społeczność (ang. community supported agriculture — CSA).

Jednym ze sposobów na ograniczenie negatywnego wpływu rolnictwa na klimat jest budowanie alternatywnych systemów żywnościowych opartych na zrównoważonej lokalnej produkcji i dystrybucji żywności. Takie systemy, dzięki zastosowaniu bardziej ekologicznych metod rolniczych oraz skróceniu dystansu między rolnikiem a konsumentem, pozwalają m.in. na zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych oraz lepszą ochronę zasobów naturalnych. Wśród alternatywnych modeli produkcji i dystrybucji żywności coraz większą popularność na świecie zyskuje tzw. RWS, czyli rolnictwo wspierane przez społeczność (ang. community supported agriculture — CSA). Czytaj dalej Alternatywne systemy żywnościowe: rolnictwo wspierane przez społeczność

Ekspert ONZ: demokracja i różnorodność kluczowe dla rozwiązania problemu głodu na świecie

Genewa, 10 marca 2014 — Specjalny Sprawozdawca ONZ ds. prawa do żywności, Olivier De Schuter zaapelował dzisiaj o radykalną i demokratyczną zmianę światowych systemów żywnościowych, tak by zagwarantować wszystkim ludziom dostęp do odpowiedniej żywności i wolności od głodu, co jest jednym z podstawowych praw człowieka.

Genewa, 10 marca 2014 — Specjalny Sprawozdawca ONZ  ds. prawa do żywności, Olivier De Schutter zaapelował dzisiaj o radykalną i demokratyczną zmianę światowych systemów żywnościowych, tak by zagwarantować  wszystkim ludziom dostęp do odpowiedniej żywności i wolności od głodu, co jest jednym z  podstawowych praw człowieka. Czytaj dalej Ekspert ONZ: demokracja i różnorodność kluczowe dla rozwiązania problemu głodu na świecie

Parlament Europejski odrzucił projekt rozporządzenia Komisji w sprawie nasiennictwa!

W dniu 11 marca b.r. Parlament Europejski 650 głosami przy 15 głosach przeciwnych odrzucił przedstawioną przez Komisję Europejską kontrowersyjną propozycję rozporządzenia w sprawie materiału roślinnego przeznaczonego do rozmnażania.

W dniu 11 marca b.r. Parlament Europejski 650 głosami przy 15 głosach przeciwnych odrzucił  przedstawioną przez Komisję Europejską  propozycję  rozporządzenia w sprawie materiału roślinnego przeznaczonego do rozmnażania. Czytaj dalej Parlament Europejski odrzucił projekt rozporządzenia Komisji w sprawie nasiennictwa!

Zrównoważone rolnictwo kluczowe dla bezpieczeństwa żywnościowego w warunkach zmieniającego się klimatu

Zarówno w krajach bogatych, jak i biednych, rolnictwo powinno przejść od monokultur w kierunku większej różnorodności upraw, mniejszego zużycia nawozów i innych środków chemicznych, większego wsparcia dla drobnych rolników oraz bardziej lokalnej produkcji i konsumpcji żywności, stwierdza raport Konferencji Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju (UNCTAD).

Zarówno w krajach bogatych, jak i biednych, rolnictwo powinno przejść od monokultur w kierunku większej różnorodności upraw, mniejszego zużycia nawozów i innych środków chemicznych, większego wsparcia dla drobnych rolników oraz bardziej lokalnej produkcji i konsumpcji żywności, stwierdza raport Konferencji Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju (UNCTAD). Czytaj dalej Zrównoważone rolnictwo kluczowe dla bezpieczeństwa żywnościowego w warunkach zmieniającego się klimatu

Keith Taylor: Dlaczego bronimy nasion

W najbliższych miesiącach Parlament Europejski będzie głosował w sprawie regulacji prawnej, której uchwalenie grozi przekazaniem większej niż kiedykolwiek przedtem władzy korporacjom agrobiznesowym.

nasiona-100x100W najbliższych miesiącach Parlament Europejski będzie głosował w sprawie regulacji prawnej, której uchwalenie grozi przekazaniem większej niż kiedykolwiek przedtem władzy korporacjom agrobiznesowym.

Proponowane przez Komisję Europejską przepisy, w założeniu mające służyć załataniu luk w prawie Unii Europejskiej, spotkały się z mocna krytyką, zarówno ze strony organizacji ekologicznych, jak i zajmujących się tą kwestią eurodeputowanych. Propozycja dotyczy produkcji i wypuszczania na rynek nasion i sadzonek, przy czym regulacja ma dotyczyć zarówno użytku komercyjnego, jak i rolników wymieniających się nasionami.

Co dalej z rolnictwem tradycyjnym

W swojej obecnej formie proponowane przez Komisję nowe przepisy mogą uniemożliwić rolnikom, a nawet ogrodnikom-amatorom zachowywanie ich własnych nasion. Zachowywanie nasion jest tradycyjnym sposobem stosowanym przez rolników i ogrodników — służy kontynuacji upraw bez konieczności kupowania nowych nasion lub popadania w zależność od komercyjnych dostawców.

Konsekwencją przyjęcia wniosku byłby również obowiązek rejestracji odmian nasion, co w rezultacie spowodowałoby ograniczenie swobody ich sprzedaży. Ostatecznie doprowadziłoby to do zmniejszenia liczby dostępnych nasion, a następnie ogromnej redukcji potencjału różnorodności genetycznej.

Propozycja Komisji pojawiła się w kontekście gwałtownych zmian w dziedzinie metod rolniczych w ciągu ostatnich kilku dekad. Pod wpływem interesów korporacyjnych i popierających je rządów nastąpił dramatyczny odwrót od metod tradycyjnych.

Tradycyjne metody rolnicze, takie jak płodozmian, wykorzystanie zarówno zwierząt, jak i roślin do zwiększania żyzności gleby oraz duża ilość małych gospodarstw rodzinnych, wspomagały odporność upraw i urodzajność ziemi, i stanowiły podstawę bezpieczeństwa żywnościowego przez stulecia.

Jednakże na skutek nacisków przemysłu nasiennego i agrochemicznego, szczególnie w krajach rozwijających się, tradycyjne metody uprawiania ziemi zostały zastąpione nowymi metodami przemysłowymi. Małe gospodarstwa zamieniono na mniejszą ilość większych gospodarstw, płodozmian i różnorodność metod rolniczych zastąpiono użyciem nasion hybrydowych, pestycydów i nawozów sztucznych. Zagraża to odporności naszych upraw, co jest szczególnie niepokojące w kontekście zmian klimatu.

Groźny lobbing

Jak mogliście się domyśleć, za tą groźną propozycją nowego prawa, kryją się potężni lobbyści przemysłu nasiennego, którym nowe regulacje przyniosą większą władzę i zyski. Nie interesuje ich przyszłość globalnego bezpieczeństwa żywnościowego ani bioróżnorodność. Im większą będą mieli władzę i kontrolę nad rolnictwem, tym większe będą ich zyski.

Główny aktorem, który stoi za propozycją Komisji Europejskiej, jest stowarzyszenie European Seed Association, które reprezentuje interesy przemysłu nasiennego. Należą do niego między innymi Monsanto Holland i Syngenta Seeds.

Syngenta produkuje m.in. pestycydy neonikotynoidowe obarczane odpowiedzialnością za globalny spadek populacji pszczół. Zniszczenia powodowane przez nieznający granic głód władzy i zysków koncern Monsanto są powszechnie znane. Działalność tych przedsiębiorstw wywołała masowe protesty na całym świecie, ponieważ zmuszają one rolników do uzależniania się od ich nasion i chemikaliów, a w konsekwencji pozbawiają ich źródła utrzymania.

Dlatego fakt, że tym samym organizacjom pozwala się na kształtowanie i ustalanie prawa w Europie, budzi głębokie zaniepokojenie.

Rynek potężnych graczy

Pod koniec stycznia opublikowane zostało studium pokazujące coraz większą koncentrację rynku nasiennego Unii Europejskiej; innymi słowy, koncentrację kontroli nad rynkiem nasiennym w rękach kilku przedsiębiorstw, a także zmniejszenie liczby dostępnych nasion.

Szczególnie uderzające są dane mówiące o tym, że wbrew twierdzeniom lobby nasiennego, które utrzymuje, że nie ma koncentracji rynku nasiennego, 95% procent sektora nasion warzyw jest kontrolowanych przez 5 przedsiębiorstw! Monsanto, przedsiębiorstwo, które w latach 80. działało jedynie w branży agrochemicznej, posiada obecnie 26-procentowy udział w rynku warzyw.

Dalej raport ujawnia, że jesteśmy świadkami redukcji różnorodności upraw rolniczych i ogrodniczych. Według Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), w ciągu XX w. różnorodność upraw zmniejszyła się o 75%, a jedna trzecia dzisiejszej różnorodności może zostać utracona do r. 2050.

Jestem głęboko zbulwersowany warunkami obecnej propozycji, i wpływem jaki lobby nasienne wywiera na Komisję Europejską.

Ofiarami nowych przepisów mogą stać się rolnicy, ogrodnicy i ogrodnicy amatorzy z mojego własnego okręgu wyborczego. W najbliższy weekend w Brighton odbędzie się “Seedy Sunday(Niedziela Nasienna), doroczne wydarzenie, na którym ludzie wymieniają się nasionami —  weźmie w nim udział około 3000 osób z całego regionu. Hodowcy będą mieli możliwość wyboru nasion z dziesiątek tradycyjnych odmian warzyw ogrodniczych. Poza wymianą nasion odbędą się projekcje filmów, wykłady i pokazy na temat upraw domowych i zachowywania nasion.

Wydarzenie to służy nie tylko kontynuacji rolnictwa przyjaznego środowisku i zrównoważonych upraw, lecz jest również ważnym spotkaniem społeczności ludzi dzielących tę samą pasję.

Wraz z grupą Zielonych w Parlamencie Europejskim sprzeciwiam się obecnym propozycjom Komisji. Zieloni w Parlamencie Europejskim pracują intensywnie na rzecz ich odrzucenia, w tym poprzez poparcie dla dwóch złożonych w Parlamencie dotyczących tej kwestii wniosków. Jesteśmy również współinicjatorami kampanii obywatelskiej przeciwko proponowanym przepisom i stojącym za nimi lobbystom.

Jestem przekonany, że przyszłość naszej żywności i naszego systemu agroekologicznego nie powinna i nie może pozostać w rękach potężnych korporacji, których jedynym celem jest maksymalizacja zysków. Tutaj w Parlamencie będziemy nadal robić wszystko, co w naszej mocy, aby ta propozycja została odrzucona.

Keith Taylor — przedsiębiorca, polityk Partii Zielonych Anglii i Walii. Przez wiele lat był radnym Brighton, a 2010 r. zasiada w Europarlamencie.

Tekst ukazał się pierwotnie na blogu autora. Przeł. Jan Skoczylas dla Zielonych Wiadomości.

zobacz także:

Dorota Metera: Czyje będą nasiona

Vandana Shiva: Ratowanie nasion jest aktem politycznym

Berlin: 30 tys. osób protestowało przeciwko GMO i rolnictwu przemysłowemu

Ponad 30 000 osób wyszło na ulice Berlina w sobotę 18 stycznia, aby zaprotestować przeciwko rolnictwu przemysłowemu, przemysłowej hodowli zwierząt oraz żywności i uprawom GMO. Uczestnicy protestu pod hasłem “Mamy dość przemysłowego rolnictwa” zorganizowanego przez szeroką koalicję ponad 50 organizacji obywatelskich, domagali się zmiany systemu żywnościowego i położenia kresu rolnictwu przemysłowemu.

Ponad 30 000 osób  wyszło na ulice Berlina  w sobotę 18 stycznia, aby zaprotestować przeciwko rolnictwu przemysłowemu, przemysłowej hodowli zwierząt oraz żywności i uprawom GMO. Uczestnicy protestu pod hasłem “Mamy dość przemysłowego rolnictwa” zorganizowanego przez szeroką koalicję ponad 50 organizacji obywatelskich, domagali się zmiany systemu żywnościowego i położenia kresu rolnictwu przemysłowemu. Czytaj dalej Berlin: 30 tys. osób protestowało przeciwko GMO i rolnictwu przemysłowemu