Dorota Metera: Czyje będą nasiona?

W maju 2013 r. Komisja Europejska przekazała do Parlamentu Europejskiego projekt nowego unijnego rozporządzenia w sprawie produkcji i udostępniania na rynku materiału przeznaczonego do reprodukcji roślin (prawo o materiale przeznaczonym do reprodukcji roślin). Na pierwszy rzut oka cel wniosku nie budził podejrzeń: “aktualizacja obecnie obowiązujących regulacji, zwiększenie przejrzystości przepisów i zamieszczenie ich w jednym akcie prawnym”. Gdy jednak przyglądamy się szczegółowo proponowanym przepisom, okazuje się, że Komisja zaplanowała totalną regulację każdego faktu kupna lub przekazania materiału roślinnego przeznaczonego do rozmnażania, czyli nasion, sadzonek, drzewek. Grozi to ograniczeniem dostępu rolników i obywateli do nasion, a także zagraża prawu rolników do swobodnej wymiany nasion, a w konsekwencji stanowi zagrożenie dla różnorodności biologicznej i bezpieczeństwa żywnościowego.

nasiona-100x100

W maju 2013 r. Komisja Europejska przekazała do Parlamentu Europejskiego projekt nowego unijnego rozporządzenia w sprawie produkcji i udostępniania na rynku materiału przeznaczonego do reprodukcji roślin (prawo o materiale przeznaczonym do reprodukcji roślin).

Niebezpieczna propozycja

Na pierwszy rzut oka cel wniosku nie budził podejrzeń: “aktualizacja obecnie obowiązujących regulacji, zwiększenie przejrzystości przepisów i zamieszczenie ich w jednym akcie prawnym”. Gdy jednak przyglądamy się szczegółowo proponowanym przepisom, okazuje się, że Komisja zaplanowała totalną regulację każdego faktu kupna lub przekazania materiału roślinnego przeznaczonego do rozmnażania, czyli nasion, sadzonek, drzewek. Grozi to ograniczeniem dostępu rolników i obywateli do nasion, a także zagraża prawu rolników do swobodnej wymiany nasion, a w konsekwencji stanowi zagrożenie dla różnorodności biologicznej i bezpieczeństwa żywnościowego.

W Polsce najważniejszymi krajowymi aktami prawnymi regulującym tę dziedzinę są: ustawa z dnia 9 listopada 2012 r. o nasiennictwie (Dz. U. z 2012 r. poz. 1512) oraz ustawa z dnia 7 czerwca 2001 r. o leśnym materiale rozmnożeniowym. (Dz. U. Nr 73, poz. 761, ze zmianami). Rzeczywistość w naszym kraju jest daleka od doskonałości, gdyż średnie zużycie kwalifikowanego materiału siewnego, jak informuje Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, wynosi ok. 15%, a w przypadku sadzeniaków ziemniaków —  ok. 11%. Według informacji podawanych przez Inspekcję Ochrony Roślin i Nasiennictwa w 2011 r. udział kwalifikowanych nasion zbóż wnosił 15,8%.

Mimo oczywistego faktu, że używanie kwalifikowanych nasion odpowiednio dobranych odmian zapewnia wyższe plony, wielu rolników zdobywa nasiona na własną rękę, z własnej produkcji, od sąsiadów, na lokalnym targowisku, a tylko czasem dokupuje kwalifikowany materiał siewny, który —  rzecz jasna —  jest drogi. Oprócz tego, niekoniecznie godnego polecenia sposobu, są pewne obszary, w których kupno kwalifikowanego materiału siewnego, jest prawie niemożliwe, albo po prostu w ogóle niemożliwe, jak np. nasiona pewnych gatunków i odmian roślin do produkcji ekologicznej, gatunków i odmian “niszowych”, “historycznych”, “lokalnych” lub gatunków hobbistycznych. W takich przypadkach rolnik kupując nasiona pszenicy orkisz, pszenicy płaskurki, kamutu, czy lubianej przez działkowców “jagody kamczackiej” (wiciokrzewu kamczackiego), nie ma szans na kupno materiału kwalifikowanego i kupuje je najczęściej od znajomych rolników, szkółkarzy-amatorów, przez internet, a hobbyści —  na lokalnych bazarkach.

Gdyby projektowane rozporządzenie zostało przyjęte w formie proponowanej przez Komisję, rolnicy byliby zmuszeni kupować materiał siewny i wegetatywny materiał rozmnożeniowy w specjalistycznych firmach, a wszelkie sposoby, by nawzajem sprzedawać sobie nasiona lub nawet je podarować, byłyby zabronione. Jeśli rolnik chciałby przekazać nasiona z własnej uprawy, musiałby spełniać biurokratyczne wymagania zgodne z unijnymi przepisami. Dotyczyłoby to także odmian, które nie podlegają ochronie. W Polsce 85% rolników, którzy wysiewają niekwalifikowane nasiona (niestety często nieznanego pochodzenia) oraz producenci tych nasion mogliby być potencjalnie narażeni na kary. Amatorzy pszenicy płaskurki i pomidorów nazywanych potocznie na bazarkach “malinowymi”, a w rzeczywistości już prawie nieprzypominających oryginalnej odmiany, mogliby zapomnieć o swobodzie wymiany nasion.

Nasiona są dobrem wspólnym

Całe szczęście w wielu krajach, zwłaszcza w Austrii, Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech i Hiszpanii, gdzie istnieje tradycja wymiany nasion między amatorami, a także pasjonatami starych gatunków i odmian, a nawet fachowcami-rolnikami, powstała silna opozycja na rzecz zachowania swobody w tej dziedzinie. W listopadzie 2013 r. z inicjatywy dwóch organizacji austriackich, GLOBAL 2000 i Arche Noah, kilkadziesiąt organizacji z różnych krajów podpisało Deklarację z Wiednia, która jest opublikowana w kilku językach i rozpowszechniana w mediach, ale przede wszystkim skierowana do europosłów.

Sygnatariusze deklaracji, w tym polskie organizacje broniące różnorodności biologicznej w rolnictwie, postulują ograniczenie rozporządzenia do podmiotów zajmujących się produkcją i obrotem nasionami w celach zarobkowych. Chcą, aby z jego zakresu wykluczyć małych producentów, gatunków i odmian “niszowych”. Postulują dobrowolną, a nie obowiązkową kwalifikację nasion i wegetatywnego materiału rozmnożeniowego. Zwracają też uwagę, że w konsekwencji wejścia w życie tego rozporządzenia duża grupa rolników (a w naszym kraju bardzo duża!) byłaby narażona na kary, na skutek powstania “czarnego rynku”.

Akcję poparła m.in. Vandana Shiva, indyjska działaczka na rzecz ochrony środowiska, nawołując 2 października, w dniu urodzin Mahatmy Gandhiego, do poparcia Deklaracji na rzecz wolności nasion i demokracji żywności (można ją podpisać tu) oraz Carlo Petrini, inicjator ruchu Slow Food, publikując we włoskiej gazecie codziennej “La Repubblica” artykuł w obronie różnorodności nasion.

W rezultacie —  w grudniu 2013 r. europosłowie złożyli ponad 1400 poprawek, wielu z nich jest za odrzuceniem wniosku z projektem nowego rozporządzenia. Także polscy europarlamentarzyści: Jarosław Kalinowski, Czesław Siekierski, Wojciech Olejniczak i Janusz Wojciechowski złożyli poprawki do projektu. Po krytycznych i ostrych wypowiedziach kilku europarlamentarzystów sprzeciwiających się tak drastycznym zmianom prawa, m.in. austriackiej europosłanki Elisabeth Köstinger, Parlament Europejski zdecydował o odroczeniu decyzji w tej sprawie do stycznia 2014 r.

Wydaje się prawdopodobne, że Parlament w głosowaniu w dniu 21 stycznia odrzuci projekt, a z uwagi na wybory do Parlamentu w maju dalsze prace przesuną się przynajmniej o kilka miesięcy. Jednak organizacje ekologiczne i rolnicze nie przestają działać: 20 stycznia w Brukseli planowana jest demonstracja Via Campesina, zaś 22 stycznia konferencja Związku Demeter International “Czyje będą nasiona?”.

źródło: zielonewiadomosci.pl

zobacz także:

Vandana Shiva: Ratowanie nasion jest aktem politycznym

Przyłącz się do Kampanii o Wolne Nasiona

Vandana Shiva: Zachowywanie nasion jest aktem politycznym

Vandana Shiva: Życie ma zdolność do samoorganizacji. Systemy samoorganizujące się rozwijają się w różnorodności. Nie jesteś taka sama jak ja, ponieważ każda z nas ewoluowała w wolności. Ta zdolność życia do samoorganizacji wyraża się w różnorodności. Różnorodności kultury, różnorodności istot ludzkich, różnorodności nasion. Jednolitość budowana jest z zewnątrz. Jest przymusem.

vandana-shiva-hugging-tree (1)Vandana Shiva w rozmowie z redaktorką naczelną magazynu YES!.  Czytaj dalej Vandana Shiva: Zachowywanie nasion jest aktem politycznym

Przyłącz się do Kampanii o Wolne Nasiona

Grupa Zielonych w Parlamencie Europejskim wraz z Navdanyą, organizacją indyjskiej aktywistki i naukowca, Vandany Shivy, utworzyła petycję w sprawie nowego wniosku legislacyjnego Komisji Europejskiej dotyczącego produkcji i komercjalizacji nasion. Wniosek ten został przedstawiony przez KE w maju i obecnie jest procesu legislacyjnego w Parlamencie Europejskim. Zieloni i Navdanya chcą zmobilizować obywateli, aby zażądali radykalnych zmian w proponowanym ustawodawstwie.

Dr._Vandana_Shiva_DS
foto: Wikipedia

Grupa Zielonych w Parlamencie Europejskim wraz z Navdanyą, organizacją indyjskiej aktywistki i naukowca, Vandany Shivy, utworzyła petycję w sprawie nowego wniosku legislacyjnego Komisji Europejskiej dotyczącego produkcji i komercjalizacji nasion. Wniosek ten został  przedstawiony przez KE w maju i obecnie  jest procesu legislacyjnego w Parlamencie Europejskim.  Zieloni i Navdanya  chcą zmobilizować obywateli, aby zażądali radykalnych zmian  w proponowanym ustawodawstwie.  Czytaj dalej Przyłącz się do Kampanii o Wolne Nasiona

Czy jesteśmy zabezpieczeni przed GMO?

Zbyt dużo jest w ustawie i rozporządzeniach niejasności i znaków zapytania. Konieczne jest jak najszybsze kompleksowe uregulowanie spraw GMO. Jesteśmy dopiero na początku drogi.

Zbyt dużo jest w ustawie i rozporządzeniach niejasności i znaków zapytania. Konieczne jest jak najszybsze kompleksowe uregulowanie spraw GMO. Jesteśmy dopiero na początku drogi.

więcej:  Czy jesteśmy zabezpieczeni przed GMO? —  Zielone Wiadomości.

Zobacz także:

Uprawy GMO nielegalne — Rząd wprowadza zakazy — GMO — Wiadomości

Zmowa rządu z Korporacjami??? — Stanowisko Koalicji “POLSKA WOLNA OD GMO” w sprawie tzw. zakazu uprawy roślin GMO. 

Jaka nauka i dla czyjego bezpieczeństwa? 10 lat EFSA 

Wikileaks: Nacisk w sprawie GMO priorytetem dyplomacji USA —  Unia Europejska na celowniku (Guardian.co.uk)

Amerykańscy rolnicy z Pensylwanii o wydobyciu gazu łupkowego — video

Amerykańscy rolnicy z Pensylwanii mieszkający w rejonie wydobycia gazu łupkowego opowiadają o swoich doświadczeniach. Ku przestrodze…

Amerykańscy rolnicy z Pensylwanii mieszkający w rejonie wydobycia gazu łupkowego opowiadają o swoich doświadczeniach. Ku przestrodze…

Jeśli znacie angielski, bardzo polecam!

Zobacz także:

Buddyjska Świątynia Zen zagrożona z powodu wydobycia gazu łupkowego. List otwarty.

Kartuzy. Dyskusja o gazie łupkowym-  G.Decock: Potrzebne tysiące odwiertów

 

Jacek Bożek: Hodowla, klimat i zdrowie

Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) podkreśla, że jednym z wiodących obszarów ochrony środowiska powinien być sektor hodowlany. Hodowla zwierząt powoduje emisję metanu pochodzącą z nawozu zwierzęcego, emisję metanu z procesów trawiennych zwierząt oraz podtlenku azotu z nawozów mineralnych stosowanych w uprawach paszowych. Hodowla odpowiedzialna jest za 18% emisji gazów cieplarnianych spowodowanych działalnością człowieka. Oprócz tego z rolniczej produkcji zwierzęcej pochodzi 64% emisji amoniaku, co przyczynia się do zanieczyszczenia powietrza, gleb i wód, powstawania kwaśnych deszczów i uszkadzania warstwy ozonowej. Także Dyrekcja Generalna ds. Środowiska w Komisji Europejskiej podkreśla niebezpieczeństwo związane z wpływem hodowli na ocieplenie klimatu.

Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) podkreśla, że jednym z wiodących obszarów ochrony środowiska powinien być sektor hodowlany. Hodowla zwierząt powoduje emisję metanu pochodzącą z nawozu zwierzęcego, emisję metanu z procesów trawiennych zwierząt oraz podtlenku azotu z nawozów mineralnych stosowanych w uprawach paszowych. Hodowla odpowiedzialna jest za 18% emisji gazów cieplarnianych spowodowanych działalnością człowieka. Oprócz tego z rolniczej produkcji zwierzęcej pochodzi 64% emisji amoniaku, co przyczynia się do zanieczyszczenia powietrza, gleb i wód, powstawania kwaśnych deszczów i uszkadzania warstwy ozonowej. Także Dyrekcja Generalna ds. Środowiska w Komisji Europejskiej podkreśla niebezpieczeństwo związane z wpływem hodowli na ocieplenie klimatu.

Niszcząca produkcja

Krowa, która daje 25 litrów mleka, wytwarza dziennie od 100 do 500 litrów metanu. Do globalnego ocieplenia przyczynia się on w stopniu większym niż dwutlenek węgla. Dane z raportu FAO z 2006 r. pokazują, że hodowla zwierząt takich jak krowy, owce, świnie czy drób może być przyczyną poważnej degradacji gleb i wód. Przewiduje się, że wkrótce problem ten stanie się jeszcze bardziej palący, ponieważ w pierwszej połowie obecnego stulecia globalne spożycie mięsa i mleka ulegnie podwojeniu.

Większość światowej produkcji zwierzęcej odbywa się w systemach przemysłowych, wywierających silną presję na zasoby gruntowe i wodne zwłaszcza ze względu na rozrastające się uprawy paszowe. Hodowla przemysłowa powoduje rozległe zanieczyszczenia nawozem zwierzęcym oraz stosowanymi w uprawach nawozami sztucznymi, pestycydami i herbicydami. Nie zachowuje się w niej nawet minimum dobrostanu zwierząt. Żyją w stresie i strachu, zamknięte w ciemnościach, stoją we własnych ekskrementach, faszerowane antybiotykami.

Hodowla żywego inwentarza na mięso, mleko i jaja zużywa istotną część światowych zasobów naturalnych. Jedna trzecia gruntów ornych na świecie jest zajmowana przez uprawy paszowe; przeszło 90% światowej soi oraz 60% kukurydzy i jęczmienia uprawia się na paszę dla zwierząt. Jedną z głównych przyczyn emisji CO2 i zaniku bioróżnorodności jest karczowanie i wycinanie lasów. Ziemia pod pastwiska (70%) i uprawy paszowe to w rzeczywistości tereny, które ogołocono z lasów. Powiększanie terenów pod uprawy paszowe bezpośrednio pogarsza także warunki życia przeszło 1/4 ludności świata. Rozrastające się uprawy zabierają miejsce pastwiskom. Te pastwiska, które pozostają, są więc nadmiernie wykorzystywane, a to powoduje ich pustynnienie.

Pilne reformy

Alternatywą dla przemysłowych hodowli zwierząt są farmy ekologiczne. Tu musi być zachowany nie tylko dobrostan zwierząt, ale także zasady zrównoważonego rozwoju. Wpływ takiej hodowli na środowisko jest mniejszy i bardziej rozłożony w czasie.

Międzynarodowa organizacja Compassion in World Farming (CIWF) doprowadziła do opracowania i opublikowania pierwszego w Europie raportu na ten temat. Opracowanie zatytułowane “Globalne ocieplenie: zmiany klimatyczne a dobrostan zwierząt hodowlanych” zostało wydane przez Klub Gaja w języku polskim. Raport wskazuje na to, że aktualne ceny mięsa i mleka są zaniżone w stosunku do rzeczywistych kosztów ekologicznych ich produkcji. Sprawą zasadniczej wagi jest więc, by koszty i ceny tych produktów w krajach rozwiniętych zaczęły odzwierciedlać ich prawdziwe koszty. CIWF uważa jednocześnie, że to właśnie w tych krajach mamy do czynienia z sytuacją niezrównoważonej ekologicznie nadprodukcji i nadmiernej konsumpcji produktów zwierzęcych (mięsa, mleka i jaj). Zaplanowane i umiejętnie przeprowadzone ograniczenie produkcji i konsumpcji mięsa i mleka w krajach Unii Europejskiej jest niezbędnym krokiem na drodze do zahamowania zmian klimatycznych.

Skuteczne rozwiązanie problemu emisji z tego typów hodowli wymaga kompleksowego podejścia do wykorzystania gruntów i hodowli. Tymczasem w Unii Europejskiej rolnictwo nie jest objęte jednolitym systemem handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych. Oznacza to, że państwa członkowskie mają swobodę w decydowaniu w sprawie włączenia go lub niewłączenia do swoich programów kontroli emisji.

Specjaliści poszukują złotego środka, ale czy przeciętny Europejczyk ma biernie oczekiwać na szczęśliwe zakończenie tych poszukiwań? Nie, nie traćmy czasu, nawet jeśli zmiana nawyków żywieniowych nie jest łatwa. Nasze wybory żywnościowe mają wpływ na to, jaką Ziemię zostawimy przyszłym pokoleniom. O więcej zbóż, owoców i jarzyn w codziennych posiłkach apelują już nie tylko dietetycy, ale także specjaliści zajmujący się ochroną klimatu. Dlatego tak ważna jest edukacja społeczeństwa w tym zakresie.

Siła konsumentów

Produkcja mięsa i przetworów mlecznych odpowiada za 13,5% ogółu emisji gazów cieplarnianych w 25 państwach Unii Europejskiej. W Wielkiej Brytanii mięso i produkty mleczne odpowiadają za 8% krajowych emisji, podczas gdy owoce i warzywa za 2,5%. Nakład energii na wyprodukowanie jednej porcji gotowanej wieprzowiny bywa trzy razy większy niż na wyprodukowanie porcji gotowanej fasoli lub innych nasion roślin strączkowych. Oznacza to, że decyzje konsumentów dotyczące zakupów żywnościowych wpływają na indywidualny ślad węglowy równie znacząco jak wybór środków transportu. Spożywanie produktów o dużej zawartości składników roślinnych oszczędza energię i zmniejsza ślad węglowy. Tym bardziej, że największe źródło emisji gazów cieplarnianych w produkcyjnej hodowli zwierząt tkwi w samych zwierzętach, tzn. w ich procesach trawiennych i wydalniczych. Prawdopodobnie jedyną skuteczną metodą zmniejszenia emisji pochodzącej z produkcji zwierzęcej w stopniu niezbędnym dla ograniczenia wzrostu globalnego ocieplenia jest redukcja rozmiarów sektora hodowlanego w krajach wysoko rozwiniętych.

Zwierzęta w hodowli produkcyjnej są podporządkowane wydajności. To nasila u nich stres, prowadzi do pogorszenia stanu zdrowia, a zatem zwiększa możliwość zapadania na choroby, także zakaźne. Najnowsze oszacowania ekspertów służby zdrowia sugerują, że redukcja dziennego spożycia mięsa w krajach wysoko rozwiniętych może przyczynić się do zredukowania chorób nadwagi i otyłości o ok. 60%. Ograniczenie konsumpcji mięsa czerwonego lub przetworzonego zaleca także Światowy Fundusz Badań nad Rakiem.

Te dane wskazują jednoznacznie na potrzebę przemyślenia nie tylko naszych postaw i zachowań konsumenckich, ale i decyzji politycznych związanych z produkcją rolną i przetwórstwem.

Jacek Bożek,  założyciel i lider Stowarzyszenia Ekologiczn0- Kulturalnego Klub Gaja, współzałożyciel, członek Rady Krajowej i pierwszy przewodniczacy  partii Zieloni 2004. Jacek od kilkudziesięciu lat praktykuje buddyzm tybetański w tradycji Karma Kamtsang.

Artykuł po raz pierwszy opublikowany w Zielonych Wiadomościach nr. 011,  wrzesień-październik 2012

Numer 011 Zielonych Wiadomości, całkowicie poświęcony rolnictwu i GMO, ze szczególnym uwzględnieniem GMO, do pobrania w formacie pdf po kliknięciu w ikonkę:  

 

 

Zobacz także: Człowieku  — film dokumentalny o Jacku Bożku

 

 

Ruch Occupy Monsanto, czyli protest przeciw GMO coraz bardziej aktywny

Greenpeace i wiele innych organizacji pozarządowych oraz tysiące ludzi na całym świecie sprzeciwiają się działaniom firmy Monsanto, szczególnie w kontekście promocji i rozprzestrzeniania GMO. — Monsanto agresywnie wprowadza na całym świecie genetycznie modyfikowane organizmy. Za pomocą ziaren tych roślin, uzależniają od siebie całe społeczności rolnicze i doprowadzają je po kilku latach do upadku. Tak, jak ma to miejsce w Indiach — mówi Jacek Winiarski z Greenpeace Polska.

Greenpeace i wiele innych organizacji pozarządowych oraz tysiące ludzi na całym świecie sprzeciwiają się działaniom firmy Monsanto, szczególnie w kontekście promocji i rozprzestrzeniania GMO. —  Monsanto agresywnie wprowadza na całym świecie genetycznie modyfikowane organizmy. Za pomocą ziaren tych roślin, uzależniają od siebie całe społeczności rolnicze i doprowadzają je po kilku latach do upadku. Tak, jak ma to miejsce  w Indiach  mówi Jacek Winiarski z Greenpeace Polska.

Monsanto to międzynarodowy koncern specjalizujący się w biotechnologii, nasiennictwie i chemii rolnej. Jest jedną z największych firm na świecie, kontroluje większość rynku żywnościowego w USA.

 —  Właściciele firmy Monsanto nie ukrywają, że ich dalekosiężnym celem jest dominacja nad rynkami żywności na świecie —   mówi Agencji Informacyjnej Newseria Jacek Winiarski z Greenpeace Polska.

Rok temu wyrósł ruch Occupy Monsanto. Nawiązuje on do innego —  Occupy Wall Street, który narodził się w Nowym Jorku jako wyraz sprzeciwu wobec m.in. nierówności społecznych będących wynikiem dominacji globalnych korporacji.

Jednym z najważniejszych argumentów na rzecz stosowania technologii genetycznych modyfikacji w rolnictwie jest zapobieganie problemowi głodu na świecie. Jej zwolennicy mówią, że tylko GMO jest stanie wyżywić ludzkość.

 —  To mijanie się z prawdą. Zarówno ONZ, a konkretnie FAO [komórka ds. wyżywienia i rolnictwa], oraz wielu naukowców na świecie podkreślają, że problem głodu nie jest problemem braku żywności, ale jej złej dystrybucji —  mówi Jacek Winiarski. —  Podczas gdy globalne południe głoduje, w Europie i w Stanach Zjednoczonych marnowana jest ogromna ilość jedzenia. Wystarczy podjechać wieczorem pod któryś z supermarketów. Ciężko mi wtedy będzie wmówić, że nie mamy jedzenia i że potrzebne jest GMO.

Rzecznik Greenpeace nie zgadza się również z argumentem, że “GMO to tania żywność”.

 —  Jeden ze sloganów koncernów biotechnologicznych takich jak Monsanto mówi, że rolnicy będą mogli produkować żywność tańszą, a zbiory będą większe. Zapominają wspomnieć o tym, że jest to tańsze w pierwszych 2–3 latach uprawy takich roślin. Później zbiory są coraz słabsze, a co gorsza trzeba używać coraz większej ilości pestycydów i herbicydów — informuje przedstawiciel Greenpeace.

Rozwój roślin genetycznie zmodyfikowanych miał spowodować zmniejszenie stopnia chemizacji rolnictwa.

 —  Wiele tych roślin jest odpornych na jeden konkretny herbicyd —  Roundup, firmy Monsanto. Koncern sprzedaje roślinę odporną na ten środek, można więc ją wysiać, zalać nim i wszystko dookoła ginie, oprócz zmodyfikowanej genetycznie rośliny. Natomiast z czasem chwasty uodporniają się na ten herbicyd i powstają tzw. super chwasty.  Żeby je zlikwidować trzeba stosować coraz to większe ilości Roundupu. To jest problem, który występuje po kilku latach, a o którym nie mówi się rolnikom na początku, gdy się próbuje sprzedać im ziarna —  tłumaczy Jacek Winiarski.

Zwraca też uwagę, że w końcowym rozrachunku, te chemiczne środki trafiają na nasz stół. Co więcej, naukowcy nadal nie wiedzą, jaki wpływ ma zmodyfikowana genetycznie żywność na ludzki organizm, ponieważ jest to technologia młoda. Ma 15 lat i nie ma badań pokazujących długofalowy wpływ na ludzki organizm.

 —  W Europie kukurydza genetycznie modyfikowana przeznaczona jest na pasze dla zwierząt. W Stanach Zjednoczonych uprawiany jest bezpośrednio do spożycia ludzkiego np. rzepak na olej rzepakowy czy kukurydza, których niezmodyfikowane odmiany  już tam nie są uprawiane —  informuje rzecznik.

Przytacza badania na gryzoniach laboratoryjnych, które pokazały, że myszy karmione kukurydzą modyfikowaną genetycznie miały problemy zdrowotne: niewydolność nerek, wątroby, problemy z  płodnością u samców.

 —  Kwestia GMO jest wielowymiarowa: powoduje ono problemy zarówno zdrowotne, jak i społeczne. Rolnicy są uzależniani od dostawcy ziaren. Na przykład w Indiach, gdzie swego czasu firma Monsanto wypuściła ziarna w tzw. technologii Terminator, rośliny nie dawały następstwa. Rolnicy, którzy byli  przyzwyczajeni i uzależnieni od cyklicznego zasiewania ziarna i zbierania go co roku, stracili tę możliwość i co roku muszą dalej kupować ziarno od Monsanto  dodaje Jacek Winiarski.

Słabe zbiory i równocześnie konieczność kupowania ziaren, często na kredyt, doprowadziło do sytuacji, gdy rolnicy stracili źródło utrzymania i masowo popełniali samobójstwo. Szacuje się że w ten sposób zginęło sto tysięcy hinduskich rolników.

Aby więc zapobiec tym skutkom, Greenpeace i wiele innych organizacji oraz naukowców i konsumentów na całym świecie, prowadzą wieloletnią kampanię, od spektakularnych akcji  po lobbing polityczny.

 —  To długa i ciężka batalia, ponieważ mówimy o jednej z największych firm świata. Ale nie jest to walka nie do wygrania. Siedem krajów europejskich już w tej chwili zakazało uprawy kukurydzy modyfikowanej genetycznie, MON 810 wyprodukowanej przez Monsanto. Liczymy na to, że polscy politycy też się zreflektują jak niemieccy, francuscy, austriaccy i zakażą upraw tej rośliny w Polsce. Jeżeli nie ma potrzeby, to po co ryzykować? Z takiego założenia wychodzimy. Potrzeby nie ma, ponieważ żywności jest wystarczająco dużo, a zysk z produkcji GMO mają tak naprawdę tylko firmy biotechnologiczne —  podsumowuje rzecznik Greenpeace.

Przedstawiciele Monsanto nie chcieli komentować zarzutów wysuwanych przez Greenpeace i inne organizacje.

źródło: Agencja Informacyjna Newseria

zobacz także:

Marie-Monique Robin: Świat według Monsanto

Sejm uchwalił prezydencką ustawę o nasiennictwie. Umożliwi obrót GMO, może zakazać uprawy

Sejm uchwalił w piątek bez poprawek ustawę o nasiennictwie, której projekt przygotował prezydent. Nie przeszła żadna poprawka opozycji, w tym wniosek o odrzucenie ustawy w całości.

Sejm uchwalił w piątek bez poprawek ustawę o nasiennictwie, której projekt przygotował prezydent. Nie przeszła żadna poprawka opozycji, w tym wniosek o odrzucenie ustawy w całości. (…)

Wśród odrzuconych poprawek znalazły się wnioski opozycji, które przewidywały m.in. zakaz dopuszczania do obrotu materiału siewnego modyfikowanego genetycznie, czy zakaz stosowania takiego materiału siewnego.

więcej: Sejm uchwalił prezydencką ustawę o nasiennictwie. Umożliwi obrót GMO, może zakazać uprawy — GP Prawo — Gazeta Prawna.

zobacz także:

Skandaliczne przepychanie GMO. Jak koalicja PO/PSL zachowuje się w sprawie GMO

 

Głód na świecie a obietnice zwolenników GMO

Od 1994 roku, kiedy to w USA pojawiły się pierwsze komercyjne uprawy genetycznie (z)modyfikowanych roślin (GM roślin), korporacje biotechnologiczne i wielu przedstawicieli władz (przykładem słynny program prezydenta Georga W. Busha “Inicjatywy zażegnania głodu w Afryce”) przekonywali i przekonują, że to właśnie rolnictwo transgeniczne, czyli uprawy genetycznie modyfikowanych roślin, rozwiąże problem głodu.

Profesor Bob Watson, dyrektor IAASTD, organizacji, która na zlecenie ONZ i Banku Światowego wydaje co pewien czas raport, ostatnio opracowany przez ok. 400 naukowców, prezentujący wpływ wiedzy, nauki i technologii na rolnictwo i rozwój, zapytany czy GM uprawy mogą rozwiązać problem głodu w świecie, odpowiedział: “Prosta odpowiedź brzmi: nie.”

Wypowiedź tę, a także szerszą tezę, że GM uprawy wręcz zagrażają bezpieczeństwu żywnościowemu na świecie, uzasadniają znane już wyniki badań naukowych, publikowanych nie tylko w bardzo specjalistycznych, ale i w szerzej znanych, wiodących w świecie czasopismach naukowych, jak Nature”, “Nature Biotechnology”, “Science”, “Lancet”, “Environmental Health Perspectives” oraz specjalistycznych raportach.

Według raportu FAO, na początku 2011 roku głodowało lub było chronicznie niedożywionych 925 milionów ludzi —  olbrzymia większość w Azji i Afryce. Przeczytanie takiej informacji prawdopodobnie u większości Czytelników nie wzbudzi ani w ćwierci takich emocji, jak wtedy, gdy ogląda się telewizyjną relację śmierci 300 pasażerów w katastrofie Boeinga 747. Wyobraź więc sobie, Czytelniku, że codziennie ulega katastrofie od 48 do 117 samolotów Boeing 747 wypełnionych… dziećmi. Tyle że są to katastrofy nierelacjonowane przez telewizję. Tak, głód oznacza właśnie —  przemilczaną —  śmierć między 14 400 a 35 000 dzieci (różne szacunki) każdego dnia…

Rozwiązanie czy zagrożenie?

Nadzieja lat 60-tych na rozwiązanie problemu głodu, jaką była “zielona rewolucja”, czyli upowszechnienie nowych odmian ryżu, pszenicy i kukurydzy o wyższej plenności, uratowała przed śmiercią głodową wiele milionów ludzi. Ale przyniosła też ze sobą nowe problemy, jak degradację gleb, wody i bioróżnorodności, związane z chemizacją, mechanizacją i upowszechnianiem monokultur w rolnictwie, oraz upadek wielu drobnych gospodarstw rolnych. Co więcej, od paru dziesiątków lat liczba głodujących systematycznie zwiększa się.

Od 1994 roku, kiedy to w USA pojawiły się pierwsze komercyjne uprawy genetycznie (z)modyfikowanych roślin (GM roślin), korporacje biotechnologiczne i wielu przedstawicieli władz (przykładem słynny program prezydenta Georga W. Busha “Inicjatywy zażegnania głodu w Afryce”) przekonywali i przekonują, że to właśnie rolnictwo transgeniczne, czyli uprawy genetycznie modyfikowanych roślin, rozwiąże problem głodu.

Profesor Bob Watson, dyrektor IAASTD, organizacji, która na zlecenie ONZ i Banku Światowego wydaje co pewien czas raport, ostatnio opracowany przez ok. 400 naukowców, prezentujący wpływ wiedzy, nauki i technologii na rolnictwo i rozwój, zapytany czy GM uprawy mogą rozwiązać problem głodu w świecie, odpowiedział: “Prosta odpowiedź brzmi: nie.”

Wypowiedź tę, a także szerszą tezę, że GM uprawy wręcz zagrażają bezpieczeństwu żywnościowemu na świecie, uzasadniają znane już wyniki badań naukowych, publikowanych nie tylko w bardzo specjalistycznych, ale i w szerzej znanych, wiodących w świecie czasopismach naukowych, jak Nature”, “Nature Biotechnology”, “Science”, “Lancet”, “Environmental Health Perspectives” oraz specjalistycznych raportach.

Okazuje się, że uprawy genetycznie modyfikowanych roślin:

(1) nie tylko nie zwiększają istotnie plonów, które wykazują w ich przypadku duże wahania, ale zwykle po pewnym czasie plony zmniejszają się (co specjaliści tłumaczą zarówno nieustabilizowaniem sztucznie wprowadzonych genów i reakcją obronną organizmu biorcy na gen dawcy, jak i wtórną inwazją uodporniających się szkodników), tak, że w wielu przypadkach obserwuje się plony GM roślin niższe od 5 do 20% od odmian tradycyjnych (dane z USA);

(2) są źródłem żywności, która może stwarzać istotne zagrożenia dla układu odpornościowego (w szczególności alergiczne) oraz płodności ludzi, co wykazują niezależne badania na myszach i szczurach. Niezwykle niepokojące okazały się ostatnio (maj 2011) kanadyjskie badania kobiet w ciąży. Wykazały one, że we krwi 93% badanych kobiet i 80% ich nienarodzonych dzieci wykryto toksynę Bt produkowaną przez GM rośliny, zaś kwas 3-MPPA (produkt rozpadu glufosynatu, jednego z powszechnie stosowanych przy uprawach GM roślin herbicydów) u 100% badanych ciężarnych i ich nienarodzonych dzieci. Ponieważ kobiety i ich mężowie nie mieli bezpośredniego kontaktu z herbicydami i pestycydami, jedynym źródłem wspomnianych związków chemicznych musiała być w tej sytuacji żywność bazująca na płodach rolnictwa konwencjonalnego i GM;

(3) istotnie zmniejszają bioróżnorodność upraw i dzikich gatunków, zarówno wskutek tego, że GM uprawy to monokultury, jak i wskutek znacznie większego zewnętrznego zużycia herbicydów i pestycydów niż w rolnictwie konwencjonalnym (wpływ na to ma także toksyna Bt produkowana przez same GM rośliny);

(4) uzależniają rolników i produkcję żywności od korporacji biotechnologicznych posiadających patenty na GMO;

(5) obniżają jakość gleb (przyczyny jak w pkt. 3);

(6) prawdopodobnie stanowią jeden z istotnych czynników, obok pestycydów, zanikania różnych gatunków owadów zapylających, w tym pszczół.

Ocenia się ponadto, że patenty na GM rośliny na 90% powierzchni ich upraw posiada tylko jedna korporacja —  Monsanto. Natomiast prawa do nasion 70% odmian roślin uprawnych na świecie posiadają zaledwie cztery korporacje, wszystkie z USA —  wymowny skutek strategii wykupywania na całym świecie przedsiębiorstw nasiennych przez korporacje biotechnologiczne.

Rolnictwo o powyższych cechach wpływa więc niszcząco w dalszej perspektywie zarówno na gleby, zasoby wody i bioróżnorodność, jak i na podstawy bytu prawie 1,3 miliarda w przeważającej większości drobnych rolników, którzy stanowią nadal podstawę bezpieczeństwa żywnościowego dla olbrzymiej większości ludzi w krajach rozwijających się (a także części krajów wyżej rozwiniętych, w tym i Polski).

Czy takie rolnictwo można zatem uznać za kierunek właściwy dla rozwiązania problemu głodu w świecie?

Jak walczyć z głodem?

Jakie bowiem są główne przyczyny głodu na świecie, a stąd jakie powinny być podstawowe kierunki jego likwidacji?

Najważniejszymi przyczynami są ubóstwo i/lub brak odpowiedniej ilości ziemi oraz narzędzi, które uniemożliwiają głodującym zakup lub wytworzenie wystarczającej ilości żywności.

Warto pamiętać, że zwłaszcza w Afryce chroniczny głód pojawił się razem z kolonializmem, który doprowadził do zmiany struktury gospodarowania ziem i przemian demograficznych.

Innymi przyczynami głodu i niedożywienia są:

(a) niewłaściwa polityka gospodarcza (m.in. rolno-żywnościowa) i społeczna (m.in. dystrybucja żywności) na szczeblu krajowym i międzynarodowym, w tym, nierównoprawne umowy pomiędzy bogatymi krajami a krajami rozwijającymi się, prowadzące do nadmiernej eksploatacji zasobów naturalnych i niekorzystnej struktury rolnictwa w tych ostatnich;

(b) niesprawiedliwa struktura własności ziemi i innych środków produkcji;

© niekorzystna organizacja rynków rolnych w skali lokalnej i międzynarodowej;

(d) niekorzystna struktura użytkowania ziem rolniczych;

(e) degradacja gleby, zasobów wody i bioróżnorodności, zarówno wskutek klęsk suszy, powodzi i innych ekstremalnych zjawisk pogodowych, nasilających się w ostatnich latach wraz ze zmianami klimatycznymi, jak i wskutek negatywnego wpływu schemizowanego rolnictwa przemysłowego.

Te inne przyczyny mają charakter drugorzędny wobec faktu, iż co roku na świecie produkuje się żywność w ilości większej niż wystarczająca do wyżywienia wszystkich mieszkańców Ziemi (sic!).

Jednak tam, gdzie pojawiają się monokultury GM roślin, a więc także rolnictwo przemysłowe, obserwuje się utrwalenie i pogłębienie niekorzystnych procesów, jak upadek wielu drobnych rolników i dalsze ubożenie ludności wiejskiej, i to zarówno w krajach rozwijających się, jak i w obu Amerykach.

Głównymi kierunkami walki z głodem powinny być zatem walka z ubóstwem oraz dążenie do utrzymania i rozszerzenia tej podstawy bezpieczeństwa żywnościowego każdego kraju —  nie tylko tych, w których są głodujący —  jaką jest wielka liczba drobnych i średnich gospodarstw rolnych o dużej bioróżnorodności, czyli dużym bogactwie gatunków i odmian uprawianych roślin.

Tymczasem już “zielona rewolucja” przyczyniła się do zmniejszenia w samych tylko Indiach różnorodności uprawianych odmian ryżu z 200 000 do ok. 500. Do jeszcze większego ograniczenia bioróżnorodności prowadzą uprawy GM roślin. Przyczyniają się one także do powstawania superchwastów i superszkodników, których zwalczanie wymaga stosowania znacznie większej ilości (lub znacznie droższych) herbicydów i pestycydów niż w rolnictwie konwencjonalnym.

Innym kierunkiem walki z głodem, zwłaszcza w dłuższej perspektywie, powinno być upowszechnianie takiego rodzaju rolnictwa, które będzie dawało trwale wystarczające plony, zachowa w dobrym stanie zasoby gleb, wody i bioróżnorodności dla przyszłych pokoleń i nie będzie uzależnione, jak współczesne rolnictwo przemysłowe, od kopalnych źródeł energii. Tak scharakteryzowane rolnictwo to rolnictwo zrównoważone.

Już obecne przekształcenia w krajach rozwijających się dotychczasowego rolnictwa na rolnictwo zrównoważone dają znacznie większy przyrost plonów niż uprawy GM roślin. Przykładowo:

(1) System Intensyfikacji Ryżu (SRI) w Indiach, Indonezji, Wietnamie i 5 innych krajach Azji dał w efekcie m.in. średni wzrost plonów o 47%, ograniczenie zużycia wody o 40%, zaś średni wzrost dochodów rolników o 68%;

(2) w zbadanych ostatnio 286 projektach zrównoważonego rolnictwa w 57 krajach średni wzrost plonów wyniósł 79%;

(3) w zbadanych 40 projektach zrównoważonego rolnictwa w 20 krajach Afryki średni przyrost plonów wyniósł ponad 100% w okresie tylko 3–10 lat.

Z kolei 50 inicjatyw wspierających biednych oraz drobnych producentów żywności, które rząd Brazylii podjął we współpracy z organizacjami i ruchami społecznymi, zmniejszyło o prawie połowę liczbę tamtejszych głodujących.

Te i inne nieprzytoczone już tu przykłady pokazują właściwe kierunki skutecznej walki z głodem i niedożywieniem.

W tym miejscu warto też zwrócić uwagę na niekorzystną strukturę zagospodarowania użytków rolnych na świecie:

(a) do wyprodukowania mięsa i nabiału, które stanowią tylko ok. 7–10% masy żywności produkowanej na lądzie, potrzeba aż 80% użytków,

(b) natomiast do wyprodukowania ziaren zbóż, strączkowych, warzyw i owoców, które stanowią ok. 90–93% tej masy żywności, wystarcza część z pozostałych 20% użytków rolnych!!!

Fakty te wynikają z działania prawa przyrodniczego odzyskiwania przez organizm z danego ogniwa łańcucha pokarmowego średnio tylko ok. 10% składników odżywczych pochodzących z organizmu z poprzedzającego ogniwa. Nie powinno więc dziwić, że z 1 ha można uzyskać tylko ok. 277 kg wołowiny wobec ok. 4 000 — 15 000 kg ziarna pszenicy (nawiasem mówiąc, produktu o znacznie większej wartości dla zdrowia).

Co możemy zrobić?

Na koniec warto odpowiedzieć sobie na pytanie, jak my, zwykli obywatele, którzy mieliśmy to niezasłużone przez nas szczęście urodzić się w kraju europejskim, możemy przyczynić się do ratowania przed głodem i chronicznym niedożywieniem ludzi, którzy zamiast w naszym kraju, urodzili się gdzieś w Azji lub Afryce?

Niech pomocne okażą się tu poniższe przykłady kierunków działań:

1. Dążenie do uwolnienia olbrzymich areałów użytków rolnych poprzez:
zmianę sposobu odżywiania się na wegetariański lub prawie wegetariański, a przynajmniej na żywność jak najmniej przetworzoną (tzw. Slow Food);
unikanie marnotrawstwa żywności (marnuje się ok. 30% żywności?);
unikanie, a przynajmniej zmniejszenie ilości konsumowanego cukru oraz używek, jak kawa, herbata, kakao (wymagają najlepszych gleb);
kupowanie głównie żywności wytworzonej z płodów lokalnego rolnictwa — najlepiej ekologicznego lub tradycyjnego;
naciskanie na wdrażanie energii odnawialnych nie z upraw energetycznych na świecie, a najlepiej energooszczędnych technologii.

2. Unikanie żywności GM i włączanie się w walkę o zakaz upraw i hodowli GMO.

3. Zmniejszanie popytu na drewno i inne surowce z lasów tropikalnych.

4. Kupowanie produktów pochodzących ze Sprawiedliwego Handlu (Fair Trade).

5. Wspieranie organizacji i ludzi walczących z ubóstwem i głodem w różnych częściach świata.

6. Wspieranie przedsięwzięć wdrażania zrównoważonego rozwoju.

7. Wspieranie (a właściwie wychowywanie) polityków i innych decydentów działających w powyższych kierunkach.

8. Dzielenie się swoją wiedzą z innymi.

Autor: Jacek J. Nowak — dr nauk ekonomicznych, specjalizujący się w tematyce zrównoważonego rozwoju i bezpieczeństwa żywnościowego.

Wybrane źródła:

Aris A. i S. Leblanc (2011), Maternal and fetal exposure to pesticides associated to genetically modified foods in Eastern Townships of Quebec, Canada, “Reproductive Toxicology”, 31, str. 528?533.

Bailey R., Stwórzmy lepszą przyszłość. Sprawiedliwość żywnościowa w świecie ograniczonych zasobów, Oxfam International, June 2011, tłum. PAH.

Benbrook C. (2009), Impacts of Genetically Engineered Crops on Pesticide Use: The First Thirteen Years, The Organic Center, November 2009, www.organic-center.org/reportfiles/13Years20091126_FullReport.pdf.

FAO (2003), Weighing the GMO arguments: against,

Gómez-Barbero M. i E. Rodríguez-Cerezo (2006), Economic Impact of Dominant GM Crops Worldwide: a Review, Luxembourg: Office for Official Publications of the European Communities,

Hałat Z. (2004), Alergeny organizmów genetycznie zmodyfikowanych, “ALERGIA”, Nr 3/21, str. 19–26, www.halat.pl/gmo.html.

Hałat Z. (2007), GMO w rolnictwie. GMO w środkach farmakologicznych, w: Konferencja (2007).

Heinemann J. A. i T. Traavik (2007), GM soybeans — revisiting a controversial format, ?Nature Biotechnology?, Vol. 25, str. 1355–1356.

Huang J. i in. (2005), Insect-Resistant GM Rice in Farmers? Fields: Assessing Productivity and Health Effects in China, ?Science?, Vol. 308, no. 5722, str. 688?690,

IAASTD (2008), Agriculture at a Crossroads: International Assessment of Agricultural Science and Technology for Development. Executive Summary of the Synthesis Report, IAASTD: Johannesburg,

Konferencja (2007), Materiały na konferencję nt. “GMO —  szansą rozwoju polskiego rolnictwa? Fakty i mity”, zorganizowaną przez Senat RP, 15 lutego 2007 w Warszawie, Biuro Informacji i Dokumentacji, Kancelaria Senatu, część materiałów dostępna na:ww2.senat.pl/wydarzenia/seminaria6.htm.

Lean G. (2008), Exposed: the great GM crops myth, “The Independent”, 20 April 2008,www.independent.co.uk/environment/green-living/exposed-the-great-gm-crops-myth-812179.html — dostępny 24.11.2008.

Lisowska K. (2011), Genetycznie modyfikowane uprawy i żywność —  za i przeciw, CHEMIK, 65, nr 11, str. 1193–1197.

Lisowska K. (2010), Opinia nt. projektu ustawy Prawo o organizmach genetycznie zmodyfikowanych, Kancelaria Sejmu.

Lisowska K. i M. Chorąży (2010), Genetycznie zmodyfikowane uprawy i żywność —  przegląd zagrożeń, Nauka 4/2010, str. 127–136.

Margulis C. (2006), The Hazards of Genetically Engineered Foods, “Environmental Health Perspectives”, Vol. 114, No. 3 (March), str. A146?A147,

Mellon M. i J. Rissler (2003), Environmental Effects of Genetically Modified Food Crops  — Recent Experiences, Union of Concerned Scientists,

Narkiewicz-Jodko J. (2007), GMO —  na razie dziękujemy, w: Konferencja (2007).

Narkiewicz-Jodko J. (2011), Zachować zasadę przezorności z GMO.

Union of Concerned Scientists (2002), Risks of Genetic Engineering,

Smith J. M. (2007), Nasiona kłamstwa, czyli o łgarstwach przemysłu i rządów na temat żywności modyfikowanej genetycznie, Oficyna Wydawnicza 3.49: Poznań.

Spiroux de Vendômois J., F. Roullier, D. Cellier and G.-E. Séralini (2009), A Comparison of the Effects of Three GM Corn Varieties on Mammalian Health, “International Journal of Biological Sciences”, No. 5(7), str. 706–726.

Tomiałojć L. (2007), Ekologiczne i ekonomiczne źródła obaw przed szybkim wprowadzeniem upraw GMO, w: Konferencja (2007).

Vehaag B. i G. Kröber, reż. (2004), Life Running out of Control, film dokumentalny, prod. Denkmal Films i Haifish Films.

Velimirov A., C. Binter, J. Zentek (2008), Biological effects of transgenic maize NK603xMON810 fed in long term reproduction studies in mice, “Forschungsberichte der Sektion IV”, Band 3/2008, Bundesministerium für Gesundheit, Familie und Jugend: Wien, polska-wolna-od-gmo.org/doc/forschungsbericht_3_2008_letztfassung.pdf.

Wiąckowski S. (2009), Genetycznie zmodyfikowane organizmy — zagrożenia dla rolnictwa, zdrowia i środowiska, Kielce.

Wolfenbarger L. L. i P. R. Phifer (2000), The Ecological Risks and Benefits of Genetically Engineered Plants, “Science”, 15 December, Vol. 290, no. 5499, str. 2088?2093.

Żarski T. (2009), GMO ? Mity i fakty, Materiały międzynarodowej konferencji nt.: “Genetycznie zmodyfikowane organizmy a środowisko przyrodnicze”, 29 luty 2009, UKSW, Warszawa.

(Śródtytuły pochodzą od redakcji.)

Zdjęcie: MillionsAgainstMonsanto (CC — Some rights reserved)

źródło: globalnepoludnie.pl

zobacz także: Raport ONZ: Rolnictwo ekologiczne może podwoić produkcję żywności w biednych krajach

Prezydent podpisał nowelizację ustawy o paszach

Prezydent podpisał nowelizację ustawy o paszach. Przyjęta przez parlament nowelizacja odkłada do 1 stycznia 2017 r. wejście w życie zakazu wytwarzania, wprowadzania do obrotu i stosowania w żywieniu zwierząt pasz genetycznie zmodyfikowanych.- czytamy na oficjalnej stronie Prezydenta.

Prezydent podpisał nowelizację ustawy o paszach. Przyjęta przez parlament nowelizacja odkłada do 1 stycznia 2017 r. wejście w życie zakazu wytwarzania, wprowadzania do obrotu i stosowania w żywieniu zwierząt pasz genetycznie zmodyfikowanych.-  czytamy na oficjalnej stronie Prezydenta.  (…) Czytaj dalej Prezydent podpisał nowelizację ustawy o paszach