Stanowisko Greenpeace w sprawie nowelizacji ustawy o GMO

Nowelizacja polskiego prawa dotyczącego GMO i dostosowanie go do prawa europejskiego są konieczne. Sposób przeprowadzania nowelizacji powinien być jednak spójny z “Ramowym Stanowiskiem Polski dotyczącym organizmów genetycznie zmodyfikowanyc” z dnia 18 listopada 2008 r. Zgodnie z tym stanowiskiem Rząd opowiada się przeciwko prowadzeniu na terytorium RP uwalniania GMO do środowiska, co odzwierciedla powściągliwy stosunek społeczeństwa polskiego do produktów genetycznie zmodyfikowanych

Nowelizacja polskiego prawa dotyczącego GMO i dostosowanie go do prawa europejskiego są konieczne. Sposób przeprowadzania nowelizacji powinien być jednak spójny z “Ramowym Stanowiskiem Polski dotyczącym organizmów genetycznie zmodyfikowanyc” z dnia 18 listopada 2008 r. Zgodnie z tym stanowiskiem Rząd opowiada się przeciwko prowadzeniu na terytorium RP uwalniania GMO do środowiska, co odzwierciedla powściągliwy stosunek społeczeństwa polskiego do produktów genetycznie zmodyfikowanych [1]. Czytaj dalej Stanowisko Greenpeace w sprawie nowelizacji ustawy o GMO

Państwa UE powiedzą “tak” dziurawej propozycji zakazywania na poziomie krajowym upraw roślin GMO?

Trzy lata temu Komisja Europejska przedstawiła po raz pierwszy propozycję, która w teorii miała nadać państwom członkowskim większe prawo do wprowadzania na poziomie krajowym zakazów upraw roślin zmodyfikowanych genetycznie. Wszystko wskazuje na to, że dziś podczas obrad Rady UE ministrowie środowiska uzgodnią projekt propozycji, która po poprawkach została przedstawiona przez prezydencję grecką. Zdaniem Greenpeace, jej tekst zawiera szereg luk i kruczków prawnych, np. przewiduje udział koncernów agrochemicznych w procesie wprowadzania zakazów oraz uniemożliwia zastosowanie argumentów dotyczących wpływu roślin GMO na zdrowie i środowisko naturalne.

Trzy lata temu Komisja Europejska przedstawiła po raz pierwszy propozycję, która w teorii miała nadać państwom członkowskim większe prawo do wprowadzania na poziomie krajowym zakazów upraw roślin zmodyfikowanych genetycznie. Wszystko wskazuje na to, że dziś podczas obrad Rady UE ministrowie środowiska uzgodnią projekt propozycji, która po poprawkach została przedstawiona przez prezydencję grecką. Zdaniem Greenpeace, jej tekst zawiera szereg luk i kruczków prawnych, np. przewiduje udział koncernów agrochemicznych w procesie wprowadzania zakazów oraz uniemożliwia zastosowanie argumentów dotyczących wpływu roślin GMO na zdrowie i środowisko naturalne.

photo.greenpeace.org
photo.greenpeace.org

 “Celem ministrów środowiska jest ułatwienie państwom członkowskim wprowadzenia zakazów upraw GMO na swoim terytorium. Niestety propozycja przedstawiona przez prezydencję grecką tylko pozornie im to zapewni. W rzeczywistości kraje, które zdecydują się na ich wprowadzanie, będą jeszcze bardziej narażone na pozwy sądowe ze strony przemysłu agrochemicznego” —  powiedziała Joanna Miś, koordynatorka ds. polityki ekologicznej w Greenpeace Polska.

Parlament Europejski już w 2011 roku przegłosował projekt prawa umożliwiającego państwom członkowskim wprowadzanie ograniczeń lub zakazów upraw GMO. Jego zapisy w o wiele większym stopniu wzmacniały stanowisko krajów zmierzających do wprowadzenia takich obostrzeń, m.in. wykorzystywanie argumentów odnoszących się do wpływu GMO na środowisko naturalne lub braku badań na temat wpływu GMO na konkretne środowisko naturalne.

Przyjęty 12 czerwca przez Radę tekst trafi następnie do Parlamentu Europejskiego do ponownego czytania. Greenpeace zwraca się z apelem do Europarlamentarzystów o dołożenie wszelkich starań w celu wypracowania zapisów, które w oparciu o solidne podstawy prawne dadzą państwom członkowskim faktyczną możliwość wprowadzania zakazów upraw GMO na swoim terytorium.

źródło: greenpeace.org

zobacz także: Umowa o Wolnym Handlu EU-USA: Otwarte drzwi dla GMO?

Raport: przyszłość pszczół — świat bez pestycydów

Opublikowany 11 maja raport Greenpeace dowodzi, że wdrożenie rolnictwa ekologicznego na szeroką skalę jest jedynym rozwiązaniem problemu zmniejszania się populacji pszczół miodnych i innych owadów zapylających, które związane jest z obecnym modelem rolnictwa przemysłowego.

przyszlosc_pszczol_okladkaOpublikowany 11 maja  raport Greenpeace dowodzi, że wdrożenie rolnictwa ekologicznego na szeroką skalę jest jedynym rozwiązaniem problemu zmniejszania się populacji pszczół miodnych i innych owadów zapylających, które związane jest z obecnym modelem rolnictwa przemysłowego. 

Pełna treść raportu znajduje się » tutaj

Głównym czynnikiem spadku populacji pszczół jest stale zwiększające się użycie nawozów, herbicydów i insektycydów oraz ich synergistyczny, niekorzystny wpływ na zdrowie owadów zapylających. Równie istotnym problemem jest też utrata naturalnych i na półnaturalnych siedlisk. Przedstawione w raporcie wyniki badań, a także świadectwa rolników z całej Europy potwierdzają, że stosowanie pestycydów nie jest konieczne dla skutecznej walki ze szkodnikami upraw. W rolnictwie ekologicznym stosuje się płodozmian, międzyplony i uprawy mieszane, odporne odmiany roślin uprawnych, wspiera się populacje naturalnych wrogów szkodników, np. biedronek, pająków czy parazytoidów. W przeciwieństwie do rolnictwa przemysłowego, rolnictwo ekologiczne sprzyja utrzymaniu właściwej liczebności pszczół, ponieważ u jego podstaw leży wspieranie różnorodności biologicznej oraz przywracanie na wpół naturalnych siedlisk w gospodarstwach rolnych. Nie opiera się przy tym na stosowaniu syntetycznych środków ochrony roślin w zwalczaniu szkodników i chwastów, przez co chroni pszczoły przed toksycznym oddziaływaniem tych agrochemikaliów.

Jedynym rozwiązaniem dla owadów zapylających i rolnictwa, a co za tym idzie i spadku globalnego kryzysu, jest promocja rolnictwa ekologicznego. Dzięki zastosowaniu ekologicznych i przyjaznych dla pszczół miodnych i dzikich zapylaczy metod upraw, zapewniamy sobie zdrową żywności na dziś i na jutro. Ważna jest ochrona gleby, wody  i klimatu, promowanie różnorodności biologicznej i nie zanieczyszczanie środowiska. Rolnictwo ekologiczne doskonale sprawdza się w całej Europie.” — powiedziała Katarzyna Jagiełło, koordynatorka kampanii “Rolnictwo Ekologiczne” w Greenpeace Polska.

Narastająca odporność szkodników i chwastów na stosowane w rolnictwie środki chemiczne, obniżona żyzność i zmniejszona zdolność do retencji wody w glebie, zanieczyszczenia wód gruntowych, jak również zwiększona zależność od międzynarodowych korporacji agrochemicznych — to tylko niektóre z przykładów negatywnego wpływu stosowania praktyk przemysłowych w rolnictwie.

Wyniki badań omawianych w raporcie i we wcześniejszych publikacjach Greenpeace na temat pszczół jasno pokazują, że aby ochronić i zwiększyć populację tych owadów w krajobrazie rolniczym należy:

  • stopniowo wycofywać wszelkie syntetyczne pestycydy (herbicydy, insektycydy i fungicydy) z użycia w Europie poprzez wdrożenie rolnictwa ekologicznego
  • chronić i przywracać naturalne i na półnaturalne siedliska w krajobrazie rolniczym i w gospodarstwach rolnych,
  • wzbogacać siedliska kwietnymi miedzami (pasami dzikich kwiatów)

Greenpeace zwraca się do rolników, przemysłu agrochemicznego oraz decydentów, aby podjęli pilne i odpowiednie działania w związku z bieżącym kryzysem i związanymi z nim wyzwaniami. Aby jak najszybciej wprowadzić w życie powyższe postulaty Greenpeace proponuje następujące kroki:

  • należy niezwłocznie wprowadzić pełny zakaz stosowania wszystkich pestycydów szkodliwych dla pszczół i innych owadów zapylających,
  • należy przyjąć skoordynowane plany działań dla odbudowy dobrostanu pszczół,
  • należy zrezygnować z rolnictwa opartego na szkodliwej, intensywnej chemizacji na rzecz modeli rolnictwa ekologicznego,
  • należy właściwie korzystać z Systemu Doradztwa Rolniczego,
  • należy wdrażać obszary proekologiczne (Ecological Focus Areas — EFA).

Oprócz zaleceń bezpośrednio odnoszących się do zmian na poziomie Unii Europejskiej, konieczne jest promowanie rolnictwa ekologicznego w skali światowej, w tym poprzez wprowadzanie zaleceń zespołu ds. międzynarodowej oceny wpływu nauk i technologii rolniczych na rozwój (IAASTD).

Raportowi towarzyszy również materiał filmowy[1] zawierający świadectwa rolników i naukowców, którzy potwierdzają, że techniki rolnictwa ekologicznego są z powodzeniem stosowane w całej Europie, rozmowy przeprowadzone także z rolnikami z Polski.

O kampanii “Przychylmy pszczołom nieba”

Od kwietnia 2013 roku Greenpeace prowadzi w Polsce kampanię na rzecz ochrony pszczół i owadów zapylających “Przychylmy pszczołom nieba”. Jej celem jest zwrócenie uwagi na problem wymierania pszczół i innych owadów zapylających występujący głównie w krajach o wysoko uprzemysłowionym rolnictwie. Między innymi w wyniku silnej chemizacji rolnictwa, w Europie, w tym w Polsce, ginie co roku średnio 15% — 20% pszczół, w niektórych regionach straty sięgają ponad 50%. Dlatego do najważniejszych celów kampanii należy wprowadzenie skutecznego zakazu stosowania pestycydów szkodliwych dla populacji pszczelich.

W ramach kampanii w 2014 roku Greenpeace postawi hotele dla dzikich owadów zapylających w 17 miastach Polski. Ponadto fundacja udostępniła instrukcje budowy różnorodnych modeli hoteli, dzięki czemu każdy zainteresowany może zbudować je we własnym zakresie. Mapę z powstającymi w całej Polsce hotelami dla owadów można zobaczyć na stronie www.greenpeace.org/poland/hotele. Greenpeace opublikował także bezpłatny poradnik konsumencki “Projekt: pszczoła. Zostań pszczelim bohaterem., będący przystępnym zbiorem informacji na temat pszczół i innych owadów zapylających oraz porady na temat odpowiedzialnego kupowania produktów spożywczych i ogrodniczych. Więcej informacji: www.greenpeace.org/poland/pszczoly

1) materiał filmowy dostępny na www.youtube.com/user/greenpeacepl

Na podstawie: Greenpeace

żródło: ekonsument.pl

Treść udostępniona na zasadach Creative Commons 2.5.

zobacz także:

Ekspert ONZ: demokracja i różnorodność kluczowe dla rozwiązania problemu głodu na świecie

Nasiona i hodowla odmian dla rolnictwa ekologicznego

Nasiona — owoce życia rośliny, towar o wartości rynkowej, czy wartość niematerialna, bezcenna dla przyszłości różnorodności roślin — źródła pożywienia dla ludzi i zwierząt. Na konferencji EkoSeed Forum w Poznaniu dyskusja prowadziła od botanicznych, genetycznych i prawnych szczegółów przez wybór konsumentów aż do moralnego obowiązku zachowania różnorodności odmian. Konferencja zorganizowana w Poznaniu przez niemieckie stowarzyszenie EkoConnect przyciągnęła ponad 150 hodowców, naukowców, rolników i sympatyków, dla których temat okazał się frapujący.

Nasiona —  owoce życia rośliny, towar o wartości rynkowej, czy wartość niematerialna, bezcenna dla przyszłości różnorodności roślin —  źródła pożywienia dla ludzi i zwierząt. Na konferencji EkoSeed Forum w Poznaniu dyskusja prowadziła od botanicznych, genetycznych i prawnych szczegółów przez wybór konsumentów aż do moralnego obowiązku zachowania różnorodności odmian. Konferencja zorganizowana w Poznaniu przez niemieckie stowarzyszenie EkoConnect przyciągnęła ponad 150 hodowców, naukowców, rolników i sympatyków, dla których temat okazał się frapujący. Czytaj dalej Nasiona i hodowla odmian dla rolnictwa ekologicznego

Ekspert ONZ: demokracja i różnorodność kluczowe dla rozwiązania problemu głodu na świecie

Genewa, 10 marca 2014 — Specjalny Sprawozdawca ONZ ds. prawa do żywności, Olivier De Schuter zaapelował dzisiaj o radykalną i demokratyczną zmianę światowych systemów żywnościowych, tak by zagwarantować wszystkim ludziom dostęp do odpowiedniej żywności i wolności od głodu, co jest jednym z podstawowych praw człowieka.

Genewa, 10 marca 2014 — Specjalny Sprawozdawca ONZ  ds. prawa do żywności, Olivier De Schutter zaapelował dzisiaj o radykalną i demokratyczną zmianę światowych systemów żywnościowych, tak by zagwarantować  wszystkim ludziom dostęp do odpowiedniej żywności i wolności od głodu, co jest jednym z  podstawowych praw człowieka. Czytaj dalej Ekspert ONZ: demokracja i różnorodność kluczowe dla rozwiązania problemu głodu na świecie

Parlament Europejski odrzucił projekt rozporządzenia Komisji w sprawie nasiennictwa!

W dniu 11 marca b.r. Parlament Europejski 650 głosami przy 15 głosach przeciwnych odrzucił przedstawioną przez Komisję Europejską kontrowersyjną propozycję rozporządzenia w sprawie materiału roślinnego przeznaczonego do rozmnażania.

W dniu 11 marca b.r. Parlament Europejski 650 głosami przy 15 głosach przeciwnych odrzucił  przedstawioną przez Komisję Europejską  propozycję  rozporządzenia w sprawie materiału roślinnego przeznaczonego do rozmnażania. Czytaj dalej Parlament Europejski odrzucił projekt rozporządzenia Komisji w sprawie nasiennictwa!

Zrównoważone rolnictwo kluczowe dla bezpieczeństwa żywnościowego w warunkach zmieniającego się klimatu

Zarówno w krajach bogatych, jak i biednych, rolnictwo powinno przejść od monokultur w kierunku większej różnorodności upraw, mniejszego zużycia nawozów i innych środków chemicznych, większego wsparcia dla drobnych rolników oraz bardziej lokalnej produkcji i konsumpcji żywności, stwierdza raport Konferencji Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju (UNCTAD).

Zarówno w krajach bogatych, jak i biednych, rolnictwo powinno przejść od monokultur w kierunku większej różnorodności upraw, mniejszego zużycia nawozów i innych środków chemicznych, większego wsparcia dla drobnych rolników oraz bardziej lokalnej produkcji i konsumpcji żywności, stwierdza raport Konferencji Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju (UNCTAD). Czytaj dalej Zrównoważone rolnictwo kluczowe dla bezpieczeństwa żywnościowego w warunkach zmieniającego się klimatu

Keith Taylor: Dlaczego bronimy nasion

W najbliższych miesiącach Parlament Europejski będzie głosował w sprawie regulacji prawnej, której uchwalenie grozi przekazaniem większej niż kiedykolwiek przedtem władzy korporacjom agrobiznesowym.

nasiona-100x100W najbliższych miesiącach Parlament Europejski będzie głosował w sprawie regulacji prawnej, której uchwalenie grozi przekazaniem większej niż kiedykolwiek przedtem władzy korporacjom agrobiznesowym.

Proponowane przez Komisję Europejską przepisy, w założeniu mające służyć załataniu luk w prawie Unii Europejskiej, spotkały się z mocna krytyką, zarówno ze strony organizacji ekologicznych, jak i zajmujących się tą kwestią eurodeputowanych. Propozycja dotyczy produkcji i wypuszczania na rynek nasion i sadzonek, przy czym regulacja ma dotyczyć zarówno użytku komercyjnego, jak i rolników wymieniających się nasionami.

Co dalej z rolnictwem tradycyjnym

W swojej obecnej formie proponowane przez Komisję nowe przepisy mogą uniemożliwić rolnikom, a nawet ogrodnikom-amatorom zachowywanie ich własnych nasion. Zachowywanie nasion jest tradycyjnym sposobem stosowanym przez rolników i ogrodników — służy kontynuacji upraw bez konieczności kupowania nowych nasion lub popadania w zależność od komercyjnych dostawców.

Konsekwencją przyjęcia wniosku byłby również obowiązek rejestracji odmian nasion, co w rezultacie spowodowałoby ograniczenie swobody ich sprzedaży. Ostatecznie doprowadziłoby to do zmniejszenia liczby dostępnych nasion, a następnie ogromnej redukcji potencjału różnorodności genetycznej.

Propozycja Komisji pojawiła się w kontekście gwałtownych zmian w dziedzinie metod rolniczych w ciągu ostatnich kilku dekad. Pod wpływem interesów korporacyjnych i popierających je rządów nastąpił dramatyczny odwrót od metod tradycyjnych.

Tradycyjne metody rolnicze, takie jak płodozmian, wykorzystanie zarówno zwierząt, jak i roślin do zwiększania żyzności gleby oraz duża ilość małych gospodarstw rodzinnych, wspomagały odporność upraw i urodzajność ziemi, i stanowiły podstawę bezpieczeństwa żywnościowego przez stulecia.

Jednakże na skutek nacisków przemysłu nasiennego i agrochemicznego, szczególnie w krajach rozwijających się, tradycyjne metody uprawiania ziemi zostały zastąpione nowymi metodami przemysłowymi. Małe gospodarstwa zamieniono na mniejszą ilość większych gospodarstw, płodozmian i różnorodność metod rolniczych zastąpiono użyciem nasion hybrydowych, pestycydów i nawozów sztucznych. Zagraża to odporności naszych upraw, co jest szczególnie niepokojące w kontekście zmian klimatu.

Groźny lobbing

Jak mogliście się domyśleć, za tą groźną propozycją nowego prawa, kryją się potężni lobbyści przemysłu nasiennego, którym nowe regulacje przyniosą większą władzę i zyski. Nie interesuje ich przyszłość globalnego bezpieczeństwa żywnościowego ani bioróżnorodność. Im większą będą mieli władzę i kontrolę nad rolnictwem, tym większe będą ich zyski.

Główny aktorem, który stoi za propozycją Komisji Europejskiej, jest stowarzyszenie European Seed Association, które reprezentuje interesy przemysłu nasiennego. Należą do niego między innymi Monsanto Holland i Syngenta Seeds.

Syngenta produkuje m.in. pestycydy neonikotynoidowe obarczane odpowiedzialnością za globalny spadek populacji pszczół. Zniszczenia powodowane przez nieznający granic głód władzy i zysków koncern Monsanto są powszechnie znane. Działalność tych przedsiębiorstw wywołała masowe protesty na całym świecie, ponieważ zmuszają one rolników do uzależniania się od ich nasion i chemikaliów, a w konsekwencji pozbawiają ich źródła utrzymania.

Dlatego fakt, że tym samym organizacjom pozwala się na kształtowanie i ustalanie prawa w Europie, budzi głębokie zaniepokojenie.

Rynek potężnych graczy

Pod koniec stycznia opublikowane zostało studium pokazujące coraz większą koncentrację rynku nasiennego Unii Europejskiej; innymi słowy, koncentrację kontroli nad rynkiem nasiennym w rękach kilku przedsiębiorstw, a także zmniejszenie liczby dostępnych nasion.

Szczególnie uderzające są dane mówiące o tym, że wbrew twierdzeniom lobby nasiennego, które utrzymuje, że nie ma koncentracji rynku nasiennego, 95% procent sektora nasion warzyw jest kontrolowanych przez 5 przedsiębiorstw! Monsanto, przedsiębiorstwo, które w latach 80. działało jedynie w branży agrochemicznej, posiada obecnie 26-procentowy udział w rynku warzyw.

Dalej raport ujawnia, że jesteśmy świadkami redukcji różnorodności upraw rolniczych i ogrodniczych. Według Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), w ciągu XX w. różnorodność upraw zmniejszyła się o 75%, a jedna trzecia dzisiejszej różnorodności może zostać utracona do r. 2050.

Jestem głęboko zbulwersowany warunkami obecnej propozycji, i wpływem jaki lobby nasienne wywiera na Komisję Europejską.

Ofiarami nowych przepisów mogą stać się rolnicy, ogrodnicy i ogrodnicy amatorzy z mojego własnego okręgu wyborczego. W najbliższy weekend w Brighton odbędzie się “Seedy Sunday(Niedziela Nasienna), doroczne wydarzenie, na którym ludzie wymieniają się nasionami —  weźmie w nim udział około 3000 osób z całego regionu. Hodowcy będą mieli możliwość wyboru nasion z dziesiątek tradycyjnych odmian warzyw ogrodniczych. Poza wymianą nasion odbędą się projekcje filmów, wykłady i pokazy na temat upraw domowych i zachowywania nasion.

Wydarzenie to służy nie tylko kontynuacji rolnictwa przyjaznego środowisku i zrównoważonych upraw, lecz jest również ważnym spotkaniem społeczności ludzi dzielących tę samą pasję.

Wraz z grupą Zielonych w Parlamencie Europejskim sprzeciwiam się obecnym propozycjom Komisji. Zieloni w Parlamencie Europejskim pracują intensywnie na rzecz ich odrzucenia, w tym poprzez poparcie dla dwóch złożonych w Parlamencie dotyczących tej kwestii wniosków. Jesteśmy również współinicjatorami kampanii obywatelskiej przeciwko proponowanym przepisom i stojącym za nimi lobbystom.

Jestem przekonany, że przyszłość naszej żywności i naszego systemu agroekologicznego nie powinna i nie może pozostać w rękach potężnych korporacji, których jedynym celem jest maksymalizacja zysków. Tutaj w Parlamencie będziemy nadal robić wszystko, co w naszej mocy, aby ta propozycja została odrzucona.

Keith Taylor — przedsiębiorca, polityk Partii Zielonych Anglii i Walii. Przez wiele lat był radnym Brighton, a 2010 r. zasiada w Europarlamencie.

Tekst ukazał się pierwotnie na blogu autora. Przeł. Jan Skoczylas dla Zielonych Wiadomości.

zobacz także:

Dorota Metera: Czyje będą nasiona

Vandana Shiva: Ratowanie nasion jest aktem politycznym

Berlin: 30 tys. osób protestowało przeciwko GMO i rolnictwu przemysłowemu

Ponad 30 000 osób wyszło na ulice Berlina w sobotę 18 stycznia, aby zaprotestować przeciwko rolnictwu przemysłowemu, przemysłowej hodowli zwierząt oraz żywności i uprawom GMO. Uczestnicy protestu pod hasłem “Mamy dość przemysłowego rolnictwa” zorganizowanego przez szeroką koalicję ponad 50 organizacji obywatelskich, domagali się zmiany systemu żywnościowego i położenia kresu rolnictwu przemysłowemu.

Ponad 30 000 osób  wyszło na ulice Berlina  w sobotę 18 stycznia, aby zaprotestować przeciwko rolnictwu przemysłowemu, przemysłowej hodowli zwierząt oraz żywności i uprawom GMO. Uczestnicy protestu pod hasłem “Mamy dość przemysłowego rolnictwa” zorganizowanego przez szeroką koalicję ponad 50 organizacji obywatelskich, domagali się zmiany systemu żywnościowego i położenia kresu rolnictwu przemysłowemu. Czytaj dalej Berlin: 30 tys. osób protestowało przeciwko GMO i rolnictwu przemysłowemu

Dorota Metera: Czyje będą nasiona?

W maju 2013 r. Komisja Europejska przekazała do Parlamentu Europejskiego projekt nowego unijnego rozporządzenia w sprawie produkcji i udostępniania na rynku materiału przeznaczonego do reprodukcji roślin (prawo o materiale przeznaczonym do reprodukcji roślin). Na pierwszy rzut oka cel wniosku nie budził podejrzeń: “aktualizacja obecnie obowiązujących regulacji, zwiększenie przejrzystości przepisów i zamieszczenie ich w jednym akcie prawnym”. Gdy jednak przyglądamy się szczegółowo proponowanym przepisom, okazuje się, że Komisja zaplanowała totalną regulację każdego faktu kupna lub przekazania materiału roślinnego przeznaczonego do rozmnażania, czyli nasion, sadzonek, drzewek. Grozi to ograniczeniem dostępu rolników i obywateli do nasion, a także zagraża prawu rolników do swobodnej wymiany nasion, a w konsekwencji stanowi zagrożenie dla różnorodności biologicznej i bezpieczeństwa żywnościowego.

nasiona-100x100

W maju 2013 r. Komisja Europejska przekazała do Parlamentu Europejskiego projekt nowego unijnego rozporządzenia w sprawie produkcji i udostępniania na rynku materiału przeznaczonego do reprodukcji roślin (prawo o materiale przeznaczonym do reprodukcji roślin).

Niebezpieczna propozycja

Na pierwszy rzut oka cel wniosku nie budził podejrzeń: “aktualizacja obecnie obowiązujących regulacji, zwiększenie przejrzystości przepisów i zamieszczenie ich w jednym akcie prawnym”. Gdy jednak przyglądamy się szczegółowo proponowanym przepisom, okazuje się, że Komisja zaplanowała totalną regulację każdego faktu kupna lub przekazania materiału roślinnego przeznaczonego do rozmnażania, czyli nasion, sadzonek, drzewek. Grozi to ograniczeniem dostępu rolników i obywateli do nasion, a także zagraża prawu rolników do swobodnej wymiany nasion, a w konsekwencji stanowi zagrożenie dla różnorodności biologicznej i bezpieczeństwa żywnościowego.

W Polsce najważniejszymi krajowymi aktami prawnymi regulującym tę dziedzinę są: ustawa z dnia 9 listopada 2012 r. o nasiennictwie (Dz. U. z 2012 r. poz. 1512) oraz ustawa z dnia 7 czerwca 2001 r. o leśnym materiale rozmnożeniowym. (Dz. U. Nr 73, poz. 761, ze zmianami). Rzeczywistość w naszym kraju jest daleka od doskonałości, gdyż średnie zużycie kwalifikowanego materiału siewnego, jak informuje Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, wynosi ok. 15%, a w przypadku sadzeniaków ziemniaków —  ok. 11%. Według informacji podawanych przez Inspekcję Ochrony Roślin i Nasiennictwa w 2011 r. udział kwalifikowanych nasion zbóż wnosił 15,8%.

Mimo oczywistego faktu, że używanie kwalifikowanych nasion odpowiednio dobranych odmian zapewnia wyższe plony, wielu rolników zdobywa nasiona na własną rękę, z własnej produkcji, od sąsiadów, na lokalnym targowisku, a tylko czasem dokupuje kwalifikowany materiał siewny, który —  rzecz jasna —  jest drogi. Oprócz tego, niekoniecznie godnego polecenia sposobu, są pewne obszary, w których kupno kwalifikowanego materiału siewnego, jest prawie niemożliwe, albo po prostu w ogóle niemożliwe, jak np. nasiona pewnych gatunków i odmian roślin do produkcji ekologicznej, gatunków i odmian “niszowych”, “historycznych”, “lokalnych” lub gatunków hobbistycznych. W takich przypadkach rolnik kupując nasiona pszenicy orkisz, pszenicy płaskurki, kamutu, czy lubianej przez działkowców “jagody kamczackiej” (wiciokrzewu kamczackiego), nie ma szans na kupno materiału kwalifikowanego i kupuje je najczęściej od znajomych rolników, szkółkarzy-amatorów, przez internet, a hobbyści —  na lokalnych bazarkach.

Gdyby projektowane rozporządzenie zostało przyjęte w formie proponowanej przez Komisję, rolnicy byliby zmuszeni kupować materiał siewny i wegetatywny materiał rozmnożeniowy w specjalistycznych firmach, a wszelkie sposoby, by nawzajem sprzedawać sobie nasiona lub nawet je podarować, byłyby zabronione. Jeśli rolnik chciałby przekazać nasiona z własnej uprawy, musiałby spełniać biurokratyczne wymagania zgodne z unijnymi przepisami. Dotyczyłoby to także odmian, które nie podlegają ochronie. W Polsce 85% rolników, którzy wysiewają niekwalifikowane nasiona (niestety często nieznanego pochodzenia) oraz producenci tych nasion mogliby być potencjalnie narażeni na kary. Amatorzy pszenicy płaskurki i pomidorów nazywanych potocznie na bazarkach “malinowymi”, a w rzeczywistości już prawie nieprzypominających oryginalnej odmiany, mogliby zapomnieć o swobodzie wymiany nasion.

Nasiona są dobrem wspólnym

Całe szczęście w wielu krajach, zwłaszcza w Austrii, Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech i Hiszpanii, gdzie istnieje tradycja wymiany nasion między amatorami, a także pasjonatami starych gatunków i odmian, a nawet fachowcami-rolnikami, powstała silna opozycja na rzecz zachowania swobody w tej dziedzinie. W listopadzie 2013 r. z inicjatywy dwóch organizacji austriackich, GLOBAL 2000 i Arche Noah, kilkadziesiąt organizacji z różnych krajów podpisało Deklarację z Wiednia, która jest opublikowana w kilku językach i rozpowszechniana w mediach, ale przede wszystkim skierowana do europosłów.

Sygnatariusze deklaracji, w tym polskie organizacje broniące różnorodności biologicznej w rolnictwie, postulują ograniczenie rozporządzenia do podmiotów zajmujących się produkcją i obrotem nasionami w celach zarobkowych. Chcą, aby z jego zakresu wykluczyć małych producentów, gatunków i odmian “niszowych”. Postulują dobrowolną, a nie obowiązkową kwalifikację nasion i wegetatywnego materiału rozmnożeniowego. Zwracają też uwagę, że w konsekwencji wejścia w życie tego rozporządzenia duża grupa rolników (a w naszym kraju bardzo duża!) byłaby narażona na kary, na skutek powstania “czarnego rynku”.

Akcję poparła m.in. Vandana Shiva, indyjska działaczka na rzecz ochrony środowiska, nawołując 2 października, w dniu urodzin Mahatmy Gandhiego, do poparcia Deklaracji na rzecz wolności nasion i demokracji żywności (można ją podpisać tu) oraz Carlo Petrini, inicjator ruchu Slow Food, publikując we włoskiej gazecie codziennej “La Repubblica” artykuł w obronie różnorodności nasion.

W rezultacie —  w grudniu 2013 r. europosłowie złożyli ponad 1400 poprawek, wielu z nich jest za odrzuceniem wniosku z projektem nowego rozporządzenia. Także polscy europarlamentarzyści: Jarosław Kalinowski, Czesław Siekierski, Wojciech Olejniczak i Janusz Wojciechowski złożyli poprawki do projektu. Po krytycznych i ostrych wypowiedziach kilku europarlamentarzystów sprzeciwiających się tak drastycznym zmianom prawa, m.in. austriackiej europosłanki Elisabeth Köstinger, Parlament Europejski zdecydował o odroczeniu decyzji w tej sprawie do stycznia 2014 r.

Wydaje się prawdopodobne, że Parlament w głosowaniu w dniu 21 stycznia odrzuci projekt, a z uwagi na wybory do Parlamentu w maju dalsze prace przesuną się przynajmniej o kilka miesięcy. Jednak organizacje ekologiczne i rolnicze nie przestają działać: 20 stycznia w Brukseli planowana jest demonstracja Via Campesina, zaś 22 stycznia konferencja Związku Demeter International “Czyje będą nasiona?”.

źródło: zielonewiadomosci.pl

zobacz także:

Vandana Shiva: Ratowanie nasion jest aktem politycznym

Przyłącz się do Kampanii o Wolne Nasiona