Głód na świecie a obietnice zwolenników GMO

Od 1994 roku, kiedy to w USA pojawiły się pierwsze komercyjne uprawy genetycznie (z)modyfikowanych roślin (GM roślin), korporacje biotechnologiczne i wielu przedstawicieli władz (przykładem słynny program prezydenta Georga W. Busha “Inicjatywy zażegnania głodu w Afryce”) przekonywali i przekonują, że to właśnie rolnictwo transgeniczne, czyli uprawy genetycznie modyfikowanych roślin, rozwiąże problem głodu.

Profesor Bob Watson, dyrektor IAASTD, organizacji, która na zlecenie ONZ i Banku Światowego wydaje co pewien czas raport, ostatnio opracowany przez ok. 400 naukowców, prezentujący wpływ wiedzy, nauki i technologii na rolnictwo i rozwój, zapytany czy GM uprawy mogą rozwiązać problem głodu w świecie, odpowiedział: “Prosta odpowiedź brzmi: nie.”

Wypowiedź tę, a także szerszą tezę, że GM uprawy wręcz zagrażają bezpieczeństwu żywnościowemu na świecie, uzasadniają znane już wyniki badań naukowych, publikowanych nie tylko w bardzo specjalistycznych, ale i w szerzej znanych, wiodących w świecie czasopismach naukowych, jak Nature”, “Nature Biotechnology”, “Science”, “Lancet”, “Environmental Health Perspectives” oraz specjalistycznych raportach.

Według raportu FAO, na początku 2011 roku głodowało lub było chronicznie niedożywionych 925 milionów ludzi —  olbrzymia większość w Azji i Afryce. Przeczytanie takiej informacji prawdopodobnie u większości Czytelników nie wzbudzi ani w ćwierci takich emocji, jak wtedy, gdy ogląda się telewizyjną relację śmierci 300 pasażerów w katastrofie Boeinga 747. Wyobraź więc sobie, Czytelniku, że codziennie ulega katastrofie od 48 do 117 samolotów Boeing 747 wypełnionych… dziećmi. Tyle że są to katastrofy nierelacjonowane przez telewizję. Tak, głód oznacza właśnie —  przemilczaną —  śmierć między 14 400 a 35 000 dzieci (różne szacunki) każdego dnia…

Rozwiązanie czy zagrożenie?

Nadzieja lat 60-tych na rozwiązanie problemu głodu, jaką była “zielona rewolucja”, czyli upowszechnienie nowych odmian ryżu, pszenicy i kukurydzy o wyższej plenności, uratowała przed śmiercią głodową wiele milionów ludzi. Ale przyniosła też ze sobą nowe problemy, jak degradację gleb, wody i bioróżnorodności, związane z chemizacją, mechanizacją i upowszechnianiem monokultur w rolnictwie, oraz upadek wielu drobnych gospodarstw rolnych. Co więcej, od paru dziesiątków lat liczba głodujących systematycznie zwiększa się.

Od 1994 roku, kiedy to w USA pojawiły się pierwsze komercyjne uprawy genetycznie (z)modyfikowanych roślin (GM roślin), korporacje biotechnologiczne i wielu przedstawicieli władz (przykładem słynny program prezydenta Georga W. Busha “Inicjatywy zażegnania głodu w Afryce”) przekonywali i przekonują, że to właśnie rolnictwo transgeniczne, czyli uprawy genetycznie modyfikowanych roślin, rozwiąże problem głodu.

Profesor Bob Watson, dyrektor IAASTD, organizacji, która na zlecenie ONZ i Banku Światowego wydaje co pewien czas raport, ostatnio opracowany przez ok. 400 naukowców, prezentujący wpływ wiedzy, nauki i technologii na rolnictwo i rozwój, zapytany czy GM uprawy mogą rozwiązać problem głodu w świecie, odpowiedział: “Prosta odpowiedź brzmi: nie.”

Wypowiedź tę, a także szerszą tezę, że GM uprawy wręcz zagrażają bezpieczeństwu żywnościowemu na świecie, uzasadniają znane już wyniki badań naukowych, publikowanych nie tylko w bardzo specjalistycznych, ale i w szerzej znanych, wiodących w świecie czasopismach naukowych, jak Nature”, “Nature Biotechnology”, “Science”, “Lancet”, “Environmental Health Perspectives” oraz specjalistycznych raportach.

Okazuje się, że uprawy genetycznie modyfikowanych roślin:

(1) nie tylko nie zwiększają istotnie plonów, które wykazują w ich przypadku duże wahania, ale zwykle po pewnym czasie plony zmniejszają się (co specjaliści tłumaczą zarówno nieustabilizowaniem sztucznie wprowadzonych genów i reakcją obronną organizmu biorcy na gen dawcy, jak i wtórną inwazją uodporniających się szkodników), tak, że w wielu przypadkach obserwuje się plony GM roślin niższe od 5 do 20% od odmian tradycyjnych (dane z USA);

(2) są źródłem żywności, która może stwarzać istotne zagrożenia dla układu odpornościowego (w szczególności alergiczne) oraz płodności ludzi, co wykazują niezależne badania na myszach i szczurach. Niezwykle niepokojące okazały się ostatnio (maj 2011) kanadyjskie badania kobiet w ciąży. Wykazały one, że we krwi 93% badanych kobiet i 80% ich nienarodzonych dzieci wykryto toksynę Bt produkowaną przez GM rośliny, zaś kwas 3-MPPA (produkt rozpadu glufosynatu, jednego z powszechnie stosowanych przy uprawach GM roślin herbicydów) u 100% badanych ciężarnych i ich nienarodzonych dzieci. Ponieważ kobiety i ich mężowie nie mieli bezpośredniego kontaktu z herbicydami i pestycydami, jedynym źródłem wspomnianych związków chemicznych musiała być w tej sytuacji żywność bazująca na płodach rolnictwa konwencjonalnego i GM;

(3) istotnie zmniejszają bioróżnorodność upraw i dzikich gatunków, zarówno wskutek tego, że GM uprawy to monokultury, jak i wskutek znacznie większego zewnętrznego zużycia herbicydów i pestycydów niż w rolnictwie konwencjonalnym (wpływ na to ma także toksyna Bt produkowana przez same GM rośliny);

(4) uzależniają rolników i produkcję żywności od korporacji biotechnologicznych posiadających patenty na GMO;

(5) obniżają jakość gleb (przyczyny jak w pkt. 3);

(6) prawdopodobnie stanowią jeden z istotnych czynników, obok pestycydów, zanikania różnych gatunków owadów zapylających, w tym pszczół.

Ocenia się ponadto, że patenty na GM rośliny na 90% powierzchni ich upraw posiada tylko jedna korporacja —  Monsanto. Natomiast prawa do nasion 70% odmian roślin uprawnych na świecie posiadają zaledwie cztery korporacje, wszystkie z USA —  wymowny skutek strategii wykupywania na całym świecie przedsiębiorstw nasiennych przez korporacje biotechnologiczne.

Rolnictwo o powyższych cechach wpływa więc niszcząco w dalszej perspektywie zarówno na gleby, zasoby wody i bioróżnorodność, jak i na podstawy bytu prawie 1,3 miliarda w przeważającej większości drobnych rolników, którzy stanowią nadal podstawę bezpieczeństwa żywnościowego dla olbrzymiej większości ludzi w krajach rozwijających się (a także części krajów wyżej rozwiniętych, w tym i Polski).

Czy takie rolnictwo można zatem uznać za kierunek właściwy dla rozwiązania problemu głodu w świecie?

Jak walczyć z głodem?

Jakie bowiem są główne przyczyny głodu na świecie, a stąd jakie powinny być podstawowe kierunki jego likwidacji?

Najważniejszymi przyczynami są ubóstwo i/lub brak odpowiedniej ilości ziemi oraz narzędzi, które uniemożliwiają głodującym zakup lub wytworzenie wystarczającej ilości żywności.

Warto pamiętać, że zwłaszcza w Afryce chroniczny głód pojawił się razem z kolonializmem, który doprowadził do zmiany struktury gospodarowania ziem i przemian demograficznych.

Innymi przyczynami głodu i niedożywienia są:

(a) niewłaściwa polityka gospodarcza (m.in. rolno-żywnościowa) i społeczna (m.in. dystrybucja żywności) na szczeblu krajowym i międzynarodowym, w tym, nierównoprawne umowy pomiędzy bogatymi krajami a krajami rozwijającymi się, prowadzące do nadmiernej eksploatacji zasobów naturalnych i niekorzystnej struktury rolnictwa w tych ostatnich;

(b) niesprawiedliwa struktura własności ziemi i innych środków produkcji;

© niekorzystna organizacja rynków rolnych w skali lokalnej i międzynarodowej;

(d) niekorzystna struktura użytkowania ziem rolniczych;

(e) degradacja gleby, zasobów wody i bioróżnorodności, zarówno wskutek klęsk suszy, powodzi i innych ekstremalnych zjawisk pogodowych, nasilających się w ostatnich latach wraz ze zmianami klimatycznymi, jak i wskutek negatywnego wpływu schemizowanego rolnictwa przemysłowego.

Te inne przyczyny mają charakter drugorzędny wobec faktu, iż co roku na świecie produkuje się żywność w ilości większej niż wystarczająca do wyżywienia wszystkich mieszkańców Ziemi (sic!).

Jednak tam, gdzie pojawiają się monokultury GM roślin, a więc także rolnictwo przemysłowe, obserwuje się utrwalenie i pogłębienie niekorzystnych procesów, jak upadek wielu drobnych rolników i dalsze ubożenie ludności wiejskiej, i to zarówno w krajach rozwijających się, jak i w obu Amerykach.

Głównymi kierunkami walki z głodem powinny być zatem walka z ubóstwem oraz dążenie do utrzymania i rozszerzenia tej podstawy bezpieczeństwa żywnościowego każdego kraju —  nie tylko tych, w których są głodujący —  jaką jest wielka liczba drobnych i średnich gospodarstw rolnych o dużej bioróżnorodności, czyli dużym bogactwie gatunków i odmian uprawianych roślin.

Tymczasem już “zielona rewolucja” przyczyniła się do zmniejszenia w samych tylko Indiach różnorodności uprawianych odmian ryżu z 200 000 do ok. 500. Do jeszcze większego ograniczenia bioróżnorodności prowadzą uprawy GM roślin. Przyczyniają się one także do powstawania superchwastów i superszkodników, których zwalczanie wymaga stosowania znacznie większej ilości (lub znacznie droższych) herbicydów i pestycydów niż w rolnictwie konwencjonalnym.

Innym kierunkiem walki z głodem, zwłaszcza w dłuższej perspektywie, powinno być upowszechnianie takiego rodzaju rolnictwa, które będzie dawało trwale wystarczające plony, zachowa w dobrym stanie zasoby gleb, wody i bioróżnorodności dla przyszłych pokoleń i nie będzie uzależnione, jak współczesne rolnictwo przemysłowe, od kopalnych źródeł energii. Tak scharakteryzowane rolnictwo to rolnictwo zrównoważone.

Już obecne przekształcenia w krajach rozwijających się dotychczasowego rolnictwa na rolnictwo zrównoważone dają znacznie większy przyrost plonów niż uprawy GM roślin. Przykładowo:

(1) System Intensyfikacji Ryżu (SRI) w Indiach, Indonezji, Wietnamie i 5 innych krajach Azji dał w efekcie m.in. średni wzrost plonów o 47%, ograniczenie zużycia wody o 40%, zaś średni wzrost dochodów rolników o 68%;

(2) w zbadanych ostatnio 286 projektach zrównoważonego rolnictwa w 57 krajach średni wzrost plonów wyniósł 79%;

(3) w zbadanych 40 projektach zrównoważonego rolnictwa w 20 krajach Afryki średni przyrost plonów wyniósł ponad 100% w okresie tylko 3–10 lat.

Z kolei 50 inicjatyw wspierających biednych oraz drobnych producentów żywności, które rząd Brazylii podjął we współpracy z organizacjami i ruchami społecznymi, zmniejszyło o prawie połowę liczbę tamtejszych głodujących.

Te i inne nieprzytoczone już tu przykłady pokazują właściwe kierunki skutecznej walki z głodem i niedożywieniem.

W tym miejscu warto też zwrócić uwagę na niekorzystną strukturę zagospodarowania użytków rolnych na świecie:

(a) do wyprodukowania mięsa i nabiału, które stanowią tylko ok. 7–10% masy żywności produkowanej na lądzie, potrzeba aż 80% użytków,

(b) natomiast do wyprodukowania ziaren zbóż, strączkowych, warzyw i owoców, które stanowią ok. 90–93% tej masy żywności, wystarcza część z pozostałych 20% użytków rolnych!!!

Fakty te wynikają z działania prawa przyrodniczego odzyskiwania przez organizm z danego ogniwa łańcucha pokarmowego średnio tylko ok. 10% składników odżywczych pochodzących z organizmu z poprzedzającego ogniwa. Nie powinno więc dziwić, że z 1 ha można uzyskać tylko ok. 277 kg wołowiny wobec ok. 4 000 — 15 000 kg ziarna pszenicy (nawiasem mówiąc, produktu o znacznie większej wartości dla zdrowia).

Co możemy zrobić?

Na koniec warto odpowiedzieć sobie na pytanie, jak my, zwykli obywatele, którzy mieliśmy to niezasłużone przez nas szczęście urodzić się w kraju europejskim, możemy przyczynić się do ratowania przed głodem i chronicznym niedożywieniem ludzi, którzy zamiast w naszym kraju, urodzili się gdzieś w Azji lub Afryce?

Niech pomocne okażą się tu poniższe przykłady kierunków działań:

1. Dążenie do uwolnienia olbrzymich areałów użytków rolnych poprzez:
zmianę sposobu odżywiania się na wegetariański lub prawie wegetariański, a przynajmniej na żywność jak najmniej przetworzoną (tzw. Slow Food);
unikanie marnotrawstwa żywności (marnuje się ok. 30% żywności?);
unikanie, a przynajmniej zmniejszenie ilości konsumowanego cukru oraz używek, jak kawa, herbata, kakao (wymagają najlepszych gleb);
kupowanie głównie żywności wytworzonej z płodów lokalnego rolnictwa — najlepiej ekologicznego lub tradycyjnego;
naciskanie na wdrażanie energii odnawialnych nie z upraw energetycznych na świecie, a najlepiej energooszczędnych technologii.

2. Unikanie żywności GM i włączanie się w walkę o zakaz upraw i hodowli GMO.

3. Zmniejszanie popytu na drewno i inne surowce z lasów tropikalnych.

4. Kupowanie produktów pochodzących ze Sprawiedliwego Handlu (Fair Trade).

5. Wspieranie organizacji i ludzi walczących z ubóstwem i głodem w różnych częściach świata.

6. Wspieranie przedsięwzięć wdrażania zrównoważonego rozwoju.

7. Wspieranie (a właściwie wychowywanie) polityków i innych decydentów działających w powyższych kierunkach.

8. Dzielenie się swoją wiedzą z innymi.

Autor: Jacek J. Nowak — dr nauk ekonomicznych, specjalizujący się w tematyce zrównoważonego rozwoju i bezpieczeństwa żywnościowego.

Wybrane źródła:

Aris A. i S. Leblanc (2011), Maternal and fetal exposure to pesticides associated to genetically modified foods in Eastern Townships of Quebec, Canada, “Reproductive Toxicology”, 31, str. 528?533.

Bailey R., Stwórzmy lepszą przyszłość. Sprawiedliwość żywnościowa w świecie ograniczonych zasobów, Oxfam International, June 2011, tłum. PAH.

Benbrook C. (2009), Impacts of Genetically Engineered Crops on Pesticide Use: The First Thirteen Years, The Organic Center, November 2009, www.organic-center.org/reportfiles/13Years20091126_FullReport.pdf.

FAO (2003), Weighing the GMO arguments: against,

Gómez-Barbero M. i E. Rodríguez-Cerezo (2006), Economic Impact of Dominant GM Crops Worldwide: a Review, Luxembourg: Office for Official Publications of the European Communities,

Hałat Z. (2004), Alergeny organizmów genetycznie zmodyfikowanych, “ALERGIA”, Nr 3/21, str. 19–26, www.halat.pl/gmo.html.

Hałat Z. (2007), GMO w rolnictwie. GMO w środkach farmakologicznych, w: Konferencja (2007).

Heinemann J. A. i T. Traavik (2007), GM soybeans — revisiting a controversial format, ?Nature Biotechnology?, Vol. 25, str. 1355–1356.

Huang J. i in. (2005), Insect-Resistant GM Rice in Farmers? Fields: Assessing Productivity and Health Effects in China, ?Science?, Vol. 308, no. 5722, str. 688?690,

IAASTD (2008), Agriculture at a Crossroads: International Assessment of Agricultural Science and Technology for Development. Executive Summary of the Synthesis Report, IAASTD: Johannesburg,

Konferencja (2007), Materiały na konferencję nt. “GMO —  szansą rozwoju polskiego rolnictwa? Fakty i mity”, zorganizowaną przez Senat RP, 15 lutego 2007 w Warszawie, Biuro Informacji i Dokumentacji, Kancelaria Senatu, część materiałów dostępna na:ww2.senat.pl/wydarzenia/seminaria6.htm.

Lean G. (2008), Exposed: the great GM crops myth, “The Independent”, 20 April 2008,www.independent.co.uk/environment/green-living/exposed-the-great-gm-crops-myth-812179.html — dostępny 24.11.2008.

Lisowska K. (2011), Genetycznie modyfikowane uprawy i żywność —  za i przeciw, CHEMIK, 65, nr 11, str. 1193–1197.

Lisowska K. (2010), Opinia nt. projektu ustawy Prawo o organizmach genetycznie zmodyfikowanych, Kancelaria Sejmu.

Lisowska K. i M. Chorąży (2010), Genetycznie zmodyfikowane uprawy i żywność —  przegląd zagrożeń, Nauka 4/2010, str. 127–136.

Margulis C. (2006), The Hazards of Genetically Engineered Foods, “Environmental Health Perspectives”, Vol. 114, No. 3 (March), str. A146?A147,

Mellon M. i J. Rissler (2003), Environmental Effects of Genetically Modified Food Crops  — Recent Experiences, Union of Concerned Scientists,

Narkiewicz-Jodko J. (2007), GMO —  na razie dziękujemy, w: Konferencja (2007).

Narkiewicz-Jodko J. (2011), Zachować zasadę przezorności z GMO.

Union of Concerned Scientists (2002), Risks of Genetic Engineering,

Smith J. M. (2007), Nasiona kłamstwa, czyli o łgarstwach przemysłu i rządów na temat żywności modyfikowanej genetycznie, Oficyna Wydawnicza 3.49: Poznań.

Spiroux de Vendômois J., F. Roullier, D. Cellier and G.-E. Séralini (2009), A Comparison of the Effects of Three GM Corn Varieties on Mammalian Health, “International Journal of Biological Sciences”, No. 5(7), str. 706–726.

Tomiałojć L. (2007), Ekologiczne i ekonomiczne źródła obaw przed szybkim wprowadzeniem upraw GMO, w: Konferencja (2007).

Vehaag B. i G. Kröber, reż. (2004), Life Running out of Control, film dokumentalny, prod. Denkmal Films i Haifish Films.

Velimirov A., C. Binter, J. Zentek (2008), Biological effects of transgenic maize NK603xMON810 fed in long term reproduction studies in mice, “Forschungsberichte der Sektion IV”, Band 3/2008, Bundesministerium für Gesundheit, Familie und Jugend: Wien, polska-wolna-od-gmo.org/doc/forschungsbericht_3_2008_letztfassung.pdf.

Wiąckowski S. (2009), Genetycznie zmodyfikowane organizmy — zagrożenia dla rolnictwa, zdrowia i środowiska, Kielce.

Wolfenbarger L. L. i P. R. Phifer (2000), The Ecological Risks and Benefits of Genetically Engineered Plants, “Science”, 15 December, Vol. 290, no. 5499, str. 2088?2093.

Żarski T. (2009), GMO ? Mity i fakty, Materiały międzynarodowej konferencji nt.: “Genetycznie zmodyfikowane organizmy a środowisko przyrodnicze”, 29 luty 2009, UKSW, Warszawa.

(Śródtytuły pochodzą od redakcji.)

Zdjęcie: MillionsAgainstMonsanto (CC — Some rights reserved)

źródło: globalnepoludnie.pl

zobacz także: Raport ONZ: Rolnictwo ekologiczne może podwoić produkcję żywności w biednych krajach

Prezydent podpisał nowelizację ustawy o paszach

Prezydent podpisał nowelizację ustawy o paszach. Przyjęta przez parlament nowelizacja odkłada do 1 stycznia 2017 r. wejście w życie zakazu wytwarzania, wprowadzania do obrotu i stosowania w żywieniu zwierząt pasz genetycznie zmodyfikowanych.- czytamy na oficjalnej stronie Prezydenta.

Prezydent podpisał nowelizację ustawy o paszach. Przyjęta przez parlament nowelizacja odkłada do 1 stycznia 2017 r. wejście w życie zakazu wytwarzania, wprowadzania do obrotu i stosowania w żywieniu zwierząt pasz genetycznie zmodyfikowanych.-  czytamy na oficjalnej stronie Prezydenta.  (…) Czytaj dalej Prezydent podpisał nowelizację ustawy o paszach

Od wspólnego pastwiska do handlu emisjami

Nie ma darmowych obiadów” — jak zauważa Raj Patel, autor “Wartości niczego”, to neoliberalne powiedzenie stosuje się nie tam, gdzie się powinno. Żyjemy w świecie ograniczonych zasobów naturalnych, usilnie starając się o tym zapomnieć.

Nie ma darmowych obiadów”  —  jak zauważa Raj Patel, autor “Wartości niczego”, to neoliberalne powiedzenie stosuje się nie tam, gdzie się powinno. Żyjemy w świecie ograniczonych zasobów naturalnych, usilnie starając się o tym zapomnieć.

Więcej:   Od wspólnego pastwiska do handlu emisjami —  Zielone Wiadomości.

Bardzo dobry artykuł — recenzja, Bartek Kozek o znakomitej książce Raja Patela “Wartość niczego.  Jak przekształcić społeczeństwo rynkowe i na nowo zdefiniować demokrację” Polecam (książkę i artykuł Bartka).

 

EFSA chce legalizacji uprawy soi GMO na terenie Unii Europejskiej

Monachium/Bruksela, 22 czerwca 2012: Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) po raz pierwszy wydał pozytywną opinię w sprawie uprawy soi modyfikowanej genetycznie na terenie Unii Europejskiej. Komisja UE i kraje członkowskie muszą teraz podjąć ostateczną decyzję w kwestii dopuszczeniu tej rośliny na rynki europejskie. Wnioskodawca — amerykańska firma Monsantochce sprzedawać nasiona swojej odpornej na herbicydy soi GMO “Roundup Ready” europejskim farmerom. Obecnie soja modyfikowana genetycznie może być importowana, ale nie uprawiana. Analiza prawna przygotowana na zlecenieTestbiotech pokazuje, że planowana legalizacja tej rośliny, byłaby sprzeczna z prawem obowiązującym w UE, ponieważ w ocenie ryzyka nie wzięto pod uwagę pozostałości w roślinach po opryskiwaniu herbicydem. Co więcej EFSA nie przewiduje monitoringu możliwych szkodliwych efektów zdrowotnych, spowodowanych przez te pozostałości, pomimo, że wymaga tego europejskie prawo.

Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) opowiada się  za legalizacją uprawy soi modyfikowanej genetycznie (GMO) “Roundup Ready” korporacji Monsanto, lecz analiza prawna pokazuje, że obecna procedura wydawania autoryzacji  jest  niezgodna z prawem europejskim.

Monachium/Bruksela, 22 czerwca 2012: Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) po raz pierwszy wydał pozytywną opinię w sprawie uprawy soi modyfikowanej genetycznie na terenie Unii Europejskiej.  Komisja UE i kraje członkowskie muszą teraz podjąć ostateczną decyzję  w kwestii dopuszczeniu tej rośliny na rynki europejskie. Wnioskodawca —  amerykańska firma Monsanto chce sprzedawać nasiona swojej odpornej na herbicydy soi GMO “Roundup Ready” europejskim farmerom.  Obecnie soja modyfikowana genetycznie może być importowana, ale nie uprawiana.  Analiza prawna przygotowana na zlecenie Testbiotech pokazuje, że planowana legalizacja tej rośliny, byłaby sprzeczna z prawem obowiązującym w UE, ponieważ w ocenie ryzyka nie wzięto  pod uwagę pozostałości  w roślinach po opryskiwaniu herbicydem. Co więcej EFSA nie przewiduje monitoringu  możliwych szkodliwych efektów zdrowotnych, spowodowanych  przez te pozostałości,  pomimo, że wymaga tego europejskie prawo.

Podobny mankament mają inne, już wydane pozwolenia na użycie roślin GMO w produkcji żywności i pasz. Zgodnie z analizą prawną sporządzoną przez znanego eksperta prawnego  UE, Ludwika Kraemera, pozwolenia te muszą zostać ocenione ponownie.

Pozostałości herbicydów w  regularnie spryskiwanych  roślinach modyfikowanych genetycznie zostały wyłączone z oceny ryzyka tych roślin. Jak do tej pory, praktyki tej zażarcie broni Komisarz UE ds. Zdrowia i Ochrony Konsumentów, John Dalli, który obecnie,  nie tylko znajduje się    w ogniu krytyki z powodu zbyt ścisłych powiązań z przemysłem,  lecz  jego decyzje stają się również poważnym problemem prawnym,” powiedział Christoph Then z Testbiotech.  “Jeśli soja modyfikowana genetycznie zostanie zalegalizowana na podstawie oceny ryzyka  opracowanej przez EFSA, powinno się to uważać za  złamanie obowiązującego w UE prawa.”

Profesor Ludwig Kraemer do 2004 roku pracował  w Komisji Europejskiej, był między innymi szefem departamentu prawnego Dyrektoriatu Generalnego  ds. Środowiska.  Obecnie współpracuje z organizacją Client Earth.  Oto najważniejsze punkty jego analizy prawnej:

1. Obecna praktyka nie monitorowania potencjalnego negatywnego  wpływu roślin modyfikowanych genetycznie na ludzkie zdrowie jest niezgodna z obowiązującym w UE prawem.

2. Monitorowanie potencjalnego negatywnego wpływu roślin modyfikowanych genetycznie musi być przeprowadzone,  nawet jeśli taki wpływ jest mało prawdopodobny.

3. Celem obowiązującego w UE prawa jest uniknięcie jakiegokolwiek negatywnego wpływu roślin modyfikowanych genetycznie na ludzkie zdrowie. Z tego powodu, należy wziąć pod uwagę kumulujące się oddziaływanie pozostałości herbicydów na roślinach modyfikowanych genetycznie.

5. Jeśli plan monitoringu nie bierze pod uwagę kumulującego się wpływu na ludzkie zdrowie pozostałości herbicydów,  autoryzacja musi zostać zmieniona.

Pomimo, że obecne przepisy prawne UE obowiązują od ponad 10 lat i wydano pozwolenia na używanie w żywności i paszach 45 roślin modyfikowanych genetycznie, nie zastosowano obserwacji potencjalnych negatywnych efektów zdrowotnych, wymaganych w związku z Dyrektywą Parlamentu Europejskiego 2001/18 /WE  i Rozporządzeniem (WE) 1829/2003.  Dalsze pozostałości ze spryskiwania herbicydami i  pojawiające  się efekty kumulacyjne zostały wyjęte z oceny ryzyka roślin modyfikowanych genetycznie.  Zgodnie z przedstawioną przez Komisję Europejską nową, roboczą wersją przepisów dotyczących oceny ryzyka roślin genetycznie modyfikowanych, praktyka ta nie zmieni się również w przyszłości. Jeśli chodzi o pozostałości z opryskiwania uzupełniającymi herbicydami, pojawiło się wiele głosów krytycznych, ponieważ ich użycie przy uprawach roślin coraz bardziej się zwiększa i wielu naukowców ostrzega przed związanymi z tym zagrożeniami zdrowotnymi.

Tłumaczenie: Jan Skoczylas

źródło: www.testbiotech.de

Analiza prawna profesora  Ludwika Kraemera

Ostatnia opinia EFSA

Komentarz Testbiotech do roboczej wersji przepisów dotyczących ryzyka roślin genetycznie modyfikowanych

zobacz także:

Szefowa Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności dyrektorem organizacji reprezentującej Monsanto 

GMO — eksperci Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) opłacani przez koncerny biotechnologiczne

Importowana do Polski transgeniczna soja ( GMO)  — to łzy argentyńskich matek

 

Matka, która odważyła się stanąć do walki z Monsanto, uhonorowana prestiżową nagrodą ekologiczną Goldmana

Argentyna jest trzecim największym światowym eksporterem soi, jak również trzecim na świecie producentem roślin zmodyfikowanych genetycznie (GMO), pozostając w tyle jedynie za USA i Brazylią. Eksplozja upraw soi GMO pociągnęła za sobą dramatyczny wzrost użycia pestycydów, w szczególności rozpylanych z powietrza: środka chwastobójczego firmy Monsanto, o nazwie Roundup, oraz endosulfanu — wysoko toksycznego pestycydu, zabronionego w 80 krajach, ponieważ stanowi zagrożenie dla ludzkiego zdrowia i środowiska.

Argentyna jest trzecim największym światowym eksporterem  soi, jak również trzecim na świecie producentem roślin zmodyfikowanych genetycznie (GMO), pozostając w tyle jedynie za USA i Brazylią. Eksplozja upraw soi GMO pociągnęła za sobą dramatyczny wzrost użycia pestycydów, w  szczególności rozpylanych z powietrza: środka chwastobójczego firmy Monsanto, o nazwie Roundup, oraz  endosulfanu — wysoko toksycznego pestycydu, zabronionego w 80 krajach, ponieważ stanowi zagrożenie dla ludzkiego zdrowia i środowiska. Czytaj dalej Matka, która odważyła się stanąć do walki z Monsanto, uhonorowana prestiżową nagrodą ekologiczną Goldmana

Soja GMO. “W dżungli zabija się anioły”- Dorota Stang ofiarą paszy dla polskich świń?

3 lutego b.r. do Sejmu trafiła nowelizacja ustawy o paszach, która kolejny raz przesuwa termin wprowadzenia zakazu stosowania modyfikowanej genetycznie soi jako paszy w Polsce. Zgodnie z uchwaloną w 2006 roku ustawą, zakaz ten miał wejść w życie w lecie 2008 roku, jednak rząd uginając się pod presją firm kontrolujących światowy rynek pasz, przesunął termin wprowadzenia zakazu do dnia 1 stycznia 2013. Obecnie rząd chciałby ten zakaz dalej odsuwać w czasie — tym razem o kolejne cztery lata. W przypadku Polski używana jako pasza dla świń i drobiu soja GMO sprowadzana jest z Argentyny i Brazylii. Połacie dziewiczej Puszczy Amazońskiej wypala się i karczuje, by zrobić miejsce pod uprawiana na eksport do Polski soję. Dzięki “wybiórczej” polityce informacyjnej przeciętny Polak nic nie wie o tym, że jego zakupy w hipermarkecie przyczyniają się do wybuchu brutalnych “Wojen Sojowych” na drugim końcu świata — w Argentynie i Brazylii.

Soję uprawia się tylko dla zysku, tylko by żywić państwa rozwinięte, żywić krowy, kury i świnie. Profity rosną, a my zostajemy z kataklizmem. Jest to konflikt kapitalizmu i innego podejścia do życia. Kapitalizm nie wie, co to etyka, dla niego liczy się tylko zysk.(Ojciec Edilberto Sena, Brazylia)

3 lutego b.r. do Sejmu trafiła nowelizacja ustawy o paszach, która kolejny raz przesuwa termin wprowadzenia zakazu stosowania modyfikowanej genetycznie soi jako paszy w Polsce. Zgodnie z uchwaloną w 2006 roku ustawą, zakaz ten miał wejść w życie w lecie 2008 roku, jednak rząd uginając się pod presją firm kontrolujących światowy rynek pasz, przesunął termin wprowadzenia zakazu do dnia 1 stycznia 2013. Obecnie rząd chciałby ten zakaz dalej odsuwać w czasie — tym razem o kolejne cztery lata. W przypadku Polski używana jako pasza dla świń i drobiu soja GMO sprowadzana jest z Argentyny i Brazylii. Połacie dziewiczej Puszczy Amazońskiej wypala się i karczuje, by zrobić miejsce pod uprawiana na eksport do Polski soję. Dzięki “wybiórczej” polityce informacyjnej przeciętny Polak nic nie wie o tym, że jego zakupy w hipermarkecie przyczyniają się do wybuchu brutalnych “Wojen Sojowych” na drugim końcu świata — w Argentynie i Brazylii. Czytaj dalej Soja GMO. “W dżungli zabija się anioły”- Dorota Stang ofiarą paszy dla polskich świń?