Archiwa tagu: wymieranie gatunków

Raport: przyszłość pszczół – świat bez pestycydów

przyszlosc_pszczol_okladkaOpublikowany 11 maja  raport Greenpeace dowodzi, że wdrożenie rolnictwa ekologicznego na szeroką skalę jest jedynym rozwiązaniem problemu zmniejszania się populacji pszczół miodnych i innych owadów zapylających, które związane jest z obecnym modelem rolnictwa przemysłowego. 

Pełna treść raportu znajduje się >> tutaj

Głównym czynnikiem spadku populacji pszczół jest stale zwiększające się użycie nawozów, herbicydów i insektycydów oraz ich synergistyczny, niekorzystny wpływ na zdrowie owadów zapylających. Równie istotnym problemem jest też utrata naturalnych i na półnaturalnych siedlisk. Przedstawione w raporcie wyniki badań, a także świadectwa rolników z całej Europy potwierdzają, że stosowanie pestycydów nie jest konieczne dla skutecznej walki ze szkodnikami upraw. W rolnictwie ekologicznym stosuje się płodozmian, międzyplony i uprawy mieszane, odporne odmiany roślin uprawnych, wspiera się populacje naturalnych wrogów szkodników, np. biedronek, pająków czy parazytoidów. W przeciwieństwie do rolnictwa przemysłowego, rolnictwo ekologiczne sprzyja utrzymaniu właściwej liczebności pszczół, ponieważ u jego podstaw leży wspieranie różnorodności biologicznej oraz przywracanie na wpół naturalnych siedlisk w gospodarstwach rolnych. Nie opiera się przy tym na stosowaniu syntetycznych środków ochrony roślin w zwalczaniu szkodników i chwastów, przez co chroni pszczoły przed toksycznym oddziaływaniem tych agrochemikaliów.

„Jedynym rozwiązaniem dla owadów zapylających i rolnictwa, a co za tym idzie i spadku globalnego kryzysu, jest promocja rolnictwa ekologicznego. Dzięki zastosowaniu ekologicznych i przyjaznych dla pszczół miodnych i dzikich zapylaczy metod upraw, zapewniamy sobie zdrową żywności na dziś i na jutro. Ważna jest ochrona gleby, wody  i klimatu, promowanie różnorodności biologicznej i nie zanieczyszczanie środowiska. Rolnictwo ekologiczne doskonale sprawdza się w całej Europie.” – powiedziała Katarzyna Jagiełło, koordynatorka kampanii „Rolnictwo Ekologiczne” w Greenpeace Polska.

Narastająca odporność szkodników i chwastów na stosowane w rolnictwie środki chemiczne, obniżona żyzność i zmniejszona zdolność do retencji wody w glebie, zanieczyszczenia wód gruntowych, jak również zwiększona zależność od międzynarodowych korporacji agrochemicznych – to tylko niektóre z przykładów negatywnego wpływu stosowania praktyk przemysłowych w rolnictwie.

Wyniki badań omawianych w raporcie i we wcześniejszych publikacjach Greenpeace na temat pszczół jasno pokazują, że aby ochronić i zwiększyć populację tych owadów w krajobrazie rolniczym należy:

  • stopniowo wycofywać wszelkie syntetyczne pestycydy (herbicydy, insektycydy i fungicydy) z użycia w Europie poprzez wdrożenie rolnictwa ekologicznego
  • chronić i przywracać naturalne i na półnaturalne siedliska w krajobrazie rolniczym i w gospodarstwach rolnych,
  • wzbogacać siedliska kwietnymi miedzami (pasami dzikich kwiatów)

Greenpeace zwraca się do rolników, przemysłu agrochemicznego oraz decydentów, aby podjęli pilne i odpowiednie działania w związku z bieżącym kryzysem i związanymi z nim wyzwaniami. Aby jak najszybciej wprowadzić w życie powyższe postulaty Greenpeace proponuje następujące kroki:

  • należy niezwłocznie wprowadzić pełny zakaz stosowania wszystkich pestycydów szkodliwych dla pszczół i innych owadów zapylających,
  • należy przyjąć skoordynowane plany działań dla odbudowy dobrostanu pszczół,
  • należy zrezygnować z rolnictwa opartego na szkodliwej, intensywnej chemizacji na rzecz modeli rolnictwa ekologicznego,
  • należy właściwie korzystać z Systemu Doradztwa Rolniczego,
  • należy wdrażać obszary proekologiczne (Ecological Focus Areas – EFA).

Oprócz zaleceń bezpośrednio odnoszących się do zmian na poziomie Unii Europejskiej, konieczne jest promowanie rolnictwa ekologicznego w skali światowej, w tym poprzez wprowadzanie zaleceń zespołu ds. międzynarodowej oceny wpływu nauk i technologii rolniczych na rozwój (IAASTD).

Raportowi towarzyszy również materiał filmowy[1] zawierający świadectwa rolników i naukowców, którzy potwierdzają, że techniki rolnictwa ekologicznego są z powodzeniem stosowane w całej Europie, rozmowy przeprowadzone także z rolnikami z Polski.

O kampanii „Przychylmy pszczołom nieba”

Od kwietnia 2013 roku Greenpeace prowadzi w Polsce kampanię na rzecz ochrony pszczół i owadów zapylających „Przychylmy pszczołom nieba”. Jej celem jest zwrócenie uwagi na problem wymierania pszczół i innych owadów zapylających występujący głównie w krajach o wysoko uprzemysłowionym rolnictwie. Między innymi w wyniku silnej chemizacji rolnictwa, w Europie, w tym w Polsce, ginie co roku średnio 15% – 20% pszczół, w niektórych regionach straty sięgają ponad 50%. Dlatego do najważniejszych celów kampanii należy wprowadzenie skutecznego zakazu stosowania pestycydów szkodliwych dla populacji pszczelich.

W ramach kampanii w 2014 roku Greenpeace postawi hotele dla dzikich owadów zapylających w 17 miastach Polski. Ponadto fundacja udostępniła instrukcje budowy różnorodnych modeli hoteli, dzięki czemu każdy zainteresowany może zbudować je we własnym zakresie. Mapę z powstającymi w całej Polsce hotelami dla owadów można zobaczyć na stronie www.greenpeace.org/poland/hotele. Greenpeace opublikował także bezpłatny poradnik konsumencki „Projekt: pszczoła. Zostań pszczelim bohaterem., będący przystępnym zbiorem informacji na temat pszczół i innych owadów zapylających oraz porady na temat odpowiedzialnego kupowania produktów spożywczych i ogrodniczych. Więcej informacji: www.greenpeace.org/poland/pszczoly

1) materiał filmowy dostępny na www.youtube.com/user/greenpeacepl

Na podstawie: Greenpeace

żródło: ekonsument.pl

Treść udostępniona na zasadach Creative Commons 2.5.

zobacz także:

Ekspert ONZ: demokracja i różnorodność kluczowe dla rozwiązania problemu głodu na świecie

Martwe żółwie, kaszaloty w ropie. Greenpeace ujawnia zdjęcia rządu USA z katastrofy Deepwater Horizon

Wyciekły szokujące zdjęcia morskiej fauny, która ucierpiała w wyniku katastrofy platformy wiertniczej BP „Deepwater Horizon” w 2010 r. Rząd USA nigdy ich nie ujawnił. Do mediów docierały zdjęcia skutecznego ratowania przyrody Zatoki Meksykańskiej. Prawdziwy obraz katastrofy pokazała Greenpeace. „Rząd ukrywał prawdę” – twierdzą ekolodzy. Czytaj dalej

J.Ś. XVII Gjalłang Karmapa: Buddyzm ekologiczny – na ścieżce współczucia i pustki

Urodziłem się w rodzinie nomadów tybetańskich (drokpa) i spędziłem pierwsze lata mojego życia w dzikiej wschodniej części Tybetu.  Wędrowaliśmy z naszymi zwierzętami z terenów letnich do zimowych, w każdym z miejsc rozbijając namioty z włosów jaka.  Było to bardzo proste życie i moje codzienne przyjemności polegały na zwiedzaniu okolicznych gór wraz moją ulubioną kozą.  Jeśli miałem szczęście mogłem zobaczyć z daleka dzikie zwierzęta, takie jak: nawa  (tybetańskie argali –  owce górskie, Ovis ammon hodgsoni) i shaba (jeleń biało wargi, Przewalskium albirostris). Czasami mogłem przyglądać się przebiegającym przez łąki  stadom kiang (tybetańskich dzikich osłów, Equus kiang).

Kiedy miałem 4 lub 5 lat, na skutek poważnej suszy zaczęło wysychać miejscowe źródło w naszym obozie.  Ponieważ byłem uważany za niezwykłe dziecko (chociaż w tamtym czasie nikt jeszcze nie wiedział, że zostanę później rozpoznany, jako 17 Karmapa), nasza społeczność zwróciła się do mojego ojca, żeby poprosił mnie o zasadzenie drzewka w miejscu,  w którym znajdowało się źródło.  Pamiętam, że przewodniczyłem modlitwom o to, by drzewko to pomogło zapewnić wodę dla wszystkich  żyjących w pobliżu istot. Chociaż nie miałem wówczas pojęcia,  że to co robiłem było działaniem „ekologicznym”,  lub co oznacza wyrażenie „dział wodny”, moja miłość do natury i zaangażowanie w ochronę środowiska wyrosło z nasiona tego właśnie drzewa.

Kiedy dorosłem i rozpocząłem studiowanie buddyzmu, odkryłem wielką harmonię pomiędzy naukami buddyjskimi,  a ruchem ekologicznym.  Nacisk na różnorodność biologiczną, w tym  różnorodność ekosystemów –  a szczególnie zrozumienie, że byty ożywione i nieożywione są częścią  całości –  współbrzmi znakomicie z podstawową buddyjską nauką o współzależności. Istotą buddyzmu jest  jedność współczucia i pustki –   wypływające z głęboko odczuwanego pragnienia  zaangażowanie w pracę na rzecz zmniejszenia cierpienia wszystkich istot  oraz zrozumienie, że wszystkie zjawiska pozbawione są własnej natury. Te dwie połowy filozoficznej całości odnoszą się  szczególnie do celów ruchu ekologicznego. Pozwólcie, że wyjaśnię co mam na myśli.

Najbardziej wzniosłym przykładem używanym przez buddystów dla wyjaśnienia współczucia,  jest macierzyństwo. Pomyśl o wszystkim, co zrobiła dla ciebie twoja matka odkąd zostałeś poczęty –  nosiła cię przez 9 miesięcy, doświadczyła męki porodu, karmiła cię i ubierała,  troszczyła się o wszystkie twoje potrzeby, i martwiła  o ciebie jeszcze długo po tym, gdy osiągnąłeś dorosłość.  Większość matek nigdy nie przestaje troszczyć się bezwarunkowo o swoje dzieci. Niezależnie od tego, czy wierzymy w reinkarnację, czy też nie, możemy przyjąć, ze wszystkie żyjące istoty są dla nas jak matki. Pożywienie, które pojawia się przed nami na obiad, było uprawiane, zapakowane i przygotowane przez ludzi, których prawdopodobnie nie znamy.  Noszone przez nas ubrania zostały wyprodukowane przez ludzi, których przypuszczalnie nigdy nie spotkamy.  Niemniej jednak korzystamy z ich nadziei, snów i pracy. Aby dostarczyć nam tych rzeczy użyto roślin,  zwierząt i różnych surowców. To jest właśnie współzależność, która charakteryzuje życie –  żadna rzecz nie istnieje niezależnie ani nie może przetrwać samotnie.  Jesteśmy częścią światowego ekosystemu i świat jest w stosunku do nas pełen niezwykłego współczucia.

Pustka, natomiast, może być najlepiej wyjaśniona na przykładzie jaźni.  Co sobie wyobrażamy, gdy myślimy o jaźni?  Gdzie dokładnie przebywa jaźń?  Czy jest w sercu, czy w mózgu?  W oddechu, kiedy wdychamy, czy kiedy wydychamy? W ruchu naszych kończyn?  A może w naszych relacjach lub związkach z innymi?  Nasze ja różni się znacznie, gdy mamy 15 i 25 lat. Jest tak, ponieważ jest nietrwałe i nieuchwytne –  pozbawione jakiejkolwiek własnej wrodzonej natury. I z tego powodu, nasze szczęście,  smutek, nasze sukcesy i porażki są również z natury puste. Nie oznacza to, że jesteśmy niczym, lecz to, że znajdujemy się w ciągłym ruchu, cały czas coś wchłaniamy i pozbywamy się czegoś. Wskutek tego, nie ma potrzeby, abyśmy przywiązywali się nadmiernie do naszych doświadczeń, i mamy możliwość rozwinięcia spokoju umysłu –  możemy ze spokojem przyjmować wszystko co się wydarza. Doświadczenie tej wolności od przekonania o istnieniu niezależnego  ja i poczucia ważności, które z niego powstaje, oznacza, że możemy pozbyć się sztucznego podziału pomiędzy własnym ja a innymi,  i stać się częścią wszystkich zjawisk przejawiających się wszędzie.

Jak to się ma do środowiska?  Według buddyzmu niewiedza w kwestii pustej natury jaźni i odrzucenie współczucia są podstawową przyczyną egoizmu, gniewu, przywiązania i chciwości.  To  z powodu niewiedzy istoty ludzkie niszczą środowisko i powodują wymieranie tak wielu gatunków. Niewiedza sprawia, że nadajemy nadmierną wartość własnemu ja i wszystkiemu co jest z nim związane: mojej rodzinie, mojej własności, mojemu krajowi, a nawet mojej rasie. Postrzeganie różnorodności świata poprzez ograniczającą soczewkę własnego ja sprawia, że jesteśmy w stanie w bezwzględny sposób wyrządzać ogromną krzywdę Ziemi, ponieważ stała się ona „innym”.

Buddyści uważają, że z powodu ignorancji ludzkie życie przestało pozostawać w harmonii z naturą.  Godnym ubolewania faktem jest to , że na skutek globalnego ocieplenia,  temperatura Płaskowyżu Tybetańskiego wzrasta szybciej niż większości innych miejsc na Ziemi. Wiem, że będzie to miało bardzo poważne konsekwencje dla tybetańskich obszarów trawiastych i odczuwam smutek w sercu na myśl, że może to oznaczać koniec tybetańskiego nomadycznego stylu życia.  Co więcej, słyszę, że cały świat będzie zagrożony, jeśli średnia globalna temperatura wzrośnie o więcej niż 2 stopnie Celsjusza.  Zniszczone zostanie zwłaszcza rolnictwa. W samych Indiach może to oznaczać poważne straty ryżu, pszenicy i roślin strączkowych, które są podstawą hinduskiej diety. Konsekwencje zmiany klimatu na Płaskowyżu Tybetańskim nie ograniczą się do Tybetu. W Tybecie znajdują się źródła największych azjatyckich rzek: Indusu, Gangesu, Brahmaputry, Irawadi, Jangcy i Mekongu. Nazywany jest on czasami Trzecim Biegunem, ponieważ po Arktyce i Antarktyce znajdują się tam największe zapasy lodu i wody. Jeśli te źródła wody wyschną lub zostaną skażone, będzie to miało tragiczne konsekwencje dla ponad miliarda ludzi. Ponieważ topnienie lodowca nasila się wraz ze wzrostem temperatury, w niedalekiej przyszłości będzie zarówno więcej powodzi, jak i  niedoborów wody. Nasza krótkowzroczność sprawia, że nie dostrzegamy związku pomiędzy naszymi działaniami a ich długoterminowymi skutkami. Wielki napór na wzrost gospodarczy w ciągu ostatnich 50 lat możliwy był dzięki gwałtownemu zużyciu ziemskich zasobów paliw kopalnych. Jednakże ukryte koszty spiętrzyły się i ponoszą je głównie ci, którzy mają najmniej możliwości na zapewnienie sobie ochrony. Prędzej czy później pełną cenę zapłacić będą musieli wszyscy.

Przepaść pomiędzy bogatymi i biednymi jest większa niż kiedykolwiek przedtem:  wygląda na to, że orędownicy wzrostu gospodarczego zapomnieli o biednych, aby przynieść korzyść bogatym. Ponadto w wielu biedniejszych częściach świata charakteryzujących się  największą różnorodnością biologiczną, stopień degradacji środowiska jest najwyższy.  Czy obecny model rozwoju gospodarczego jest w stanie ochronić i odnowić nasze cenne zasoby naturalne?  Czy możemy  pożyczyć zasoby naturalne, a następnie zwrócić je następnym pokoleniom?  Jeśli nie, znaczy to, że okradamy Ziemię z jej bogactw, nazywając to rozwojem gospodarczym.

Współczesna gospodarka wydaje się być płodnym  drzewem ogromnego bogactwa. Podziwiamy mnogość jej gałęzi i lśniące zielone liście i sądzimy, że jest najlepszym drzewem na świecie.  Lecz patrzymy tylko na jego górną połowę, ponieważ dolna połowa znajduje się pod ziemią. Gdybyśmy spojrzeli pod powierzchnię, moglibyśmy odkryć, że korzenie drzewa umierają na skutek znęcania się nad nim  i zaniedbania.  To tylko kwestia czasu, zanim obumierać zacznie górna część drzewa. Udzielanie pomocy  gałęziom i liściom to rozwiązanie jedynie tymczasowe; dopóki nie zapewnimy zdrowia korzeniom, nie możemy zagwarantować go całemu drzewu. Z tego powodu bardzo podoba mi się koncepcja zrównoważonego rozwoju, zdefiniowana przez Światową Komisję ds. Środowiska i Rozwoju, jako „zaspakajanie potrzeb obecnego pokolenia bez narażania na szwank zdolności  przyszłych pokoleń do zaspokajania ich własnych potrzeb.” Ostatecznie, jeśli doktryna reinkarnacji okaże się prawdziwa –  to my jesteśmy przyszłym pokoleniem.

Wielkiej  radości  i przyjemności dostarcza mi moc ludzkiego ducha. Siła idei jest niezwykła. Rozważcie pojęcie praw człowieka –  zdołało  ono pokonać niewyobrażalne przeciwności –  totalitarne rządy, wojny i ubóstwo –  i stało się uniwersalnym ideałem.  A przecież zaledwie 100 lat temu było prawie zupełnie nieznane.  Jestem przekonany, że podobna rewolucja w naszym myśleniu powinna zajść w kwestii ochrony środowiska, w tym w dążeniu do zachowania różnorodności biologicznej.  Prawa powinny uzyskać dzika fauna i flora, ekosystemy, a nawet  „usługi ekologiczne” takie jak obieg nieskażonej wody w przyrodzie.

Z wdzięcznością wspieram globalne porozumienia, mające na celu ochronę dzikiej fauny i flory oraz całych ekosystemów, umowy dotyczące powszechnych standardów bezpieczeństwa ekologicznego, jak również wysiłki w kierunku zminimalizowania spowodowanych przez człowieka zmian klimatu. U podstaw każdej z tych inicjatyw leży szczera motywacja kilku osób, które poświęciły tym sprawom całe swoje życie. Tacy ludzie dają mi najwięcej nadziei, ponieważ jeśli chcemy zmienić świat, ten proces musi rozpocząć się od nas samych. Dążenie do przemiany reszty świata i oczekiwanie, że inni będą nas słuchać, jeśli sami nie będziemy tym żyć i stanowić przykładu, jest nierealistyczne.

Gdyby istniał tytuł buddyjskiego świętego od ekologii, nominowałbym do takiej roli wielkiego indyjskiego uczonego, Szantidewę, który w VII wieku napisał w swoim Przewodniku na Ścieżce  Boddhisattwy:

„Oby wszystkie istoty w całym wszechświecie,

Doświadczające cierpienia ciała i umysłu

Dzięki mocy mojej zasługi ,

Osiągnęły ocean szczęścia i radości.”

W tej strofie Szantidewa  mówi o  wyborze poświęcenia całego swojego życia zmniejszaniu cierpienia innych. Wybór ten wynika ze zrozumienia współzależnej natury życia.  Jeśli przyjmujemy do wiadomości, że nie jesteśmy oddzielonymi jednostkami, lecz częścią całości życia na Ziemi, nie możemy pozostać obojętni na pojawiające się na niej cierpienie i zło. Z takim rozumieniem, pierwszą najbardziej  zorientowaną ekologicznie rzeczą, jaką możemy zrobić, jest wzbudzenie współczucia wobec wszystkich żyjących istot i zastosowanie tej motywacji w działaniu.

W przeciągu ostatnich 100 lat wyginęło ponad 95% światowej populacji dzikich tygrysów (Panthera tigris). W miarę jak zwiększały się ludzkie potrzeby zabieraliśmy coraz więcej i więcej naturze, zostawiając coraz mniej i mniej dla innych zwierząt. Jednakże głównym powodem niemal całkowitego wymarcia  wspaniałego tygrysa było i jest zapotrzebowanie konsumentów na jego skórę i części ciała.  Doprowadzamy do zagłady całego gatunku tylko dlatego, że wydaje się nam, iż kiedy nosimy jego skórę,  wyglądamy na bogatych lub  kiedy jemy części jego ciała będziemy zdrowsi. Działanie takie jest w sposób zasadniczy nie-buddyjskie i pozbawione współczucia –  nie tylko w stosunku do tygrysów, ale także nas samych, ponieważ z pewnością pociągnie za sobą negatywne konsekwencje karmiczne.

Jedyną rzeczą, która może nas –  istoty ludzkie uratować, jest współczucie dla innych –  ludzi,  wszystkich gatunków zwierząt, drzew i innych roślin, oraz dla samej Ziemi. Większość ludzi troszczy  się przede wszystkim o swoją pracę, majątek, zdrowie lub rodzinę. W życiu codziennym prawdopodobnie czują oni, że są ważniejsze rzeczy, o które należy się martwić, niż wpływ naszych działań na środowisko. Poświęcenie uwagi tej kwestii oznaczałoby konieczność podjęcia niewygodnych wyborów i zmian w życiu.  Ja również zbytnio się od nich nie różnię.  Chociaż myślałem od wielu lat o tym, by zostać wegetarianinem, stałem się nim całkowicie dopiero kilka lat temu. Ktoś pokazał mi krótki film dokumentalny pokazujący cierpienie zwierząt przed i podczas aktu zabijania. Oglądając go mogłem poczuć ból doświadczany przez zwierzęta. Nagle uświadomiłem sobie, że te istoty cierpią tak straszliwe katusze tylko po to, bym mógł zaspokoić swoje zakorzenione przyzwyczajenia. Jedzenie mięsa stało się dla mnie w tym momencie nie do przyjęcia, więc przestałem.

 Pytanie brzmi, kiedy taki moment „nie do przyjęcia” przydarzy się nam wszystkim? Czy pozwolimy na podniesienie  się poziomu morza  tak, że  zakryje ono   wyspy na Pacyfiku, i zredukowanie Himalajów do nagich skał?  Czy pozwolimy na wymarcie zdumiewających gatunków fauny i flory, tak, że dla przyszłych pokoleń staną się jedynie historią z odległej przeszłości?  Czy wspaniałe kwitnące lasy powinny zamienić się w pola uprawne po to, by zaspokoić nasze nienasycone potrzeby? Czy mamy żyć z powiększającymi się  nieustannie  górami śmieci, ponieważ nie jesteśmy w stanie poradzić sobie ze skutkami konsumpcjonizmu?

 Aby móc sprostać, jako społeczeństwo,   wyzwaniom ekologicznymi XXI wieku, musimy połączyć je  z dokonywanymi przez nas każdego dnia indywidualnymi wyborami.  Nie możemy  zajmować się jedynie politycznymi i naukowymi aspektami problemów takich jak: zmiany klimatu, nadmierna eksploatacja surowców naturalnych, deforestacja czy handel dzikimi zwierzętami.  Musimy  również zająć się ich aspektami społecznymi i kulturowymi  poprzez pobudzanie ludzkich wartości i tworzenie ruchu na rzecz współczucia, tak by naszą najgłębszą motywacją stojącą za decyzją o zajęciu się aktywizmem ekologicznym, była chęć przyniesienia pożytku innym żyjącym istotom.

 Aby było to możliwe, pierwszym i najważniejszym zadaniem jest przyznanie wszystkim ludziom prawa do ochrony środowiska. Pochodzę z rejonu Tybetu uważanego przez ludzi z Lhasy, nie mówiąc już o ludziach z Zachodu,  za zacofany. Moja rodzina żyła w warunkach, które wielu ludzi uznałoby za bardzo trudne i zapóźnione.  Pomimo to, mój ojciec, który nigdy nie chodził do szkoły, wiedział od swojego ojca, że jeśli chcemy ochronić źródło, to powinniśmy posadzić drzewa.  Uważam, że prości, żyjący najbliżej natury, lokalni ludzie, są często naszymi największymi sprzymierzeńcami w pracy na rzecz jej ochrony. Jeśli mamy ocalić Ziemię, każdy z nas ma do odegrania swoją rolę. Musimy przełamać bariery i zbudować mosty. W końcu dla kogo staramy się ocalić Ziemię, jak nie dla wszystkich z nas?

 Po drugie, musimy znaleźć sposoby na zminimalizowanie zużycia energii, lub przynajmniej znaleźć bezpieczne alternatywy dla węgla, ropy i gazu. Jedną z najłatwiejszych rzeczy do zrobienia, byłoby doprowadzenie do spadku cen energii słonecznej i innych nieszkodliwych technologii alternatywnych. Mój główny klasztor w Tybecie, Tsurphu, ma szczęście znajdować się blisko naturalnych źródeł geotermicznych, z których czerpie energię. Teraz, gdy jestem w Indiach, dążymy do tego, aby wszystkie nasze klasztory Karma Kagju były pod względem energetycznym samowystarczalne.  Byłoby cudownie móc powiedzieć, że buddyjscy mnisi i mniszki nie przyczyniają się do światowych problemów ekologicznych. Być może, któregoś dnia, wszystkie państwa świata, również dostosują się do takiego standardu.

Po trzecie, zapraszam wszystkich naukowców i praktykujących do pomocy w ochronie Płaskowyżu Tybetańskiego,  który zaopatruje w wodę dużą część Azji. Ponieważ woda w tym rejonie świata nie ma jeszcze wyznaczonej ceny w pieniądzach, uważamy ten najcenniejszy z naszych zasobów za coś danego nam raz na zawsze.  Już teraz Brahmaputra jest bardzo poważnie zagrożona na skutek budowy tam, a Indus nie dociera do morza. Nazywany Trzecim Biegunem Tybet, jest niezwykle narażony na zmiany klimatu i to co tam się dzieje, ma ogromne znaczenie dla reszty Azji.

 Po czwarte, powinniśmy wspólnie ponownie zastanowić się  nad tym, co uważamy za sukces – czy jest nim wzrost gospodarczy, rozwój lub osobiste bogactwo.  Obecny model wzrostu gospodarczego jest po prostu nieosiągalny dla większości mieszkańców naszej planety, którzy z dnia na dzień walczą o przeżycie. Gdybyśmy w naszej hierarchii wartości nadali takie samo znaczenie dzieleniu się, współczuciu i pokojowi, jakie nadajemy bogactwu i statusowi społecznemu, każdy z nas  dążyłby do sukcesu, w którym w naturalny sposób, zawierałoby się dobro całej społeczności.  Musimy poszukać zdrowych i praktycznych alternatyw  dla obecnego modelu pojmowania sukcesu i rozwoju –  alternatyw dostępnych w równym stopniu dla wszystkich z nas.

 Na koniec,  chciałbym wyrazić swoje przekonanie, że przyszłość Ziemi zależy od tych z nas,  którzy mają szczęście prowadzić prostsze życie. Proste życie oznacza współczucie wobec samego  siebie i świata. Życie wypełnione dobrami materialnymi i pozbawione współczucia jest z ekologicznego i karmicznego punktu widzenia całkowicie niezrównoważone. Oczywiście reklamy mówią nam przez cały czas, że nasze szczęście zależy od zakupu produktów, które próbują sprzedać. Jak to się dzieje, że ulegamy reklamom, pomimo, że jesteśmy nastawieni sceptycznie do przekazywanych przez nie treści? Nasze przywiązanie do własnego szczęścia,  dobytku, rodziny i jaźni powoduje brak perspektywy,  który sprawia że stajemy się na nie podatni.  Jednakże, jeśli będziemy świadomi pustki naszego ja, stworzymy przestrzeń, w której, zamiast podążać za nawykowym konsumpcjonizmem, będziemy w stanie dokonywać wyborów.  Nie musimy żyć sprzedawanym nam życiem –  możemy zdobyć się na odwagę i wieść życie zwyczajne i proste.

 U podstaw każdej z religii leżą te same najważniejsze zasady. Żyjcie prosto. Działajcie ze współczuciem. Bądźcie dobrzy dla siebie nawzajem.  Żadna z religii nie nakazuje nam niszczenia tego, co daje nam życie.  Jestem więc całkowicie przekonany, że z religijnego punktu widzenia musimy ochraniać wszelkie życie i bronić Ziemi. Ja osobiście czerpię inspirację z nauk Pana Buddy, sednem których jest praca dla pożytku wszystkich żywych istot i  rzeczy,  i  zaprzestanie wyrządzania  im szkody, oraz z nauczania Jego Świątobliwości Dalajlamy, który powtarza wciąż, że kluczem do przetrwania rodzaju ludzkiego jest powszechna odpowiedzialność.

 Przewodnik na ścieżce  boddhisattwy jest nadal pilnie studiowany przez buddystów Mahajany i Wadżrajany.  Dzieło to objaśnia ścieżkę do Stanu Buddy poprzez kultywację współczucia i wgląd w pustkę oraz stanowi inspirację dla wszystkich, którzy pragną wyrzec się własnych pragnień i ambicji, po to, by przynosić pożytek wszystkim żyjącym  istotom.

 Jako XVII Karmapa jestem przekonany, że tego rodzaju aktywność Buddy można zastosować w sposób bezpośredni w dziedzinie ochrony środowiska.  Z tą wizją  w umyśle, w naszych ponad 40 klasztorach Kagju w rejonie himalajskim wdrażamy obecnie projekty ekologiczne dotyczące kwestii takich jak: degradacja lasów, niedobory wody, handel dzikimi zwierzętami, zmiany klimatu i zanieczyszczenie środowiska. Pomagają nam w tym organizacje pozarządowe, w tym World Wildlife Fund.  Zdajemy sobie sprawę z tego, że jest to zaledwie kropla wody w oceanie – stojące przed nami wyzwania są o wiele większe i  bardziej złożone, i nie będziemy w stanie poradzić sobie z nimi sami. Jednakże, gdyby każdy z nas dodał zaledwie kroplę czystej wody w kierunku ochrony środowiska, wyobraźcie sobie jak czysty stałby się pewnego dnia ten niezmierzony ocean.

 Podziękowania: Dziękuję J.Stanleyowi, D. Golemanowi i D. Chungyalpa za ich nieocenioną pomoc przy pisaniu tego eseju.

 Orginalny artykuł opublikowany był w Conservation Biology,   Volume 25, Issue 6, pp. 1094-97, December 2011

Tłumaczenie: Jan Skoczylas

źródło: ecobuddhism.org

Świat to za mało – reportaż o Douglasie Tompkinsie (biznes.onet.pl)

Amerykański multimilioner, właściciel firm odzieżowych Esprit i North Face, Douglas Tompkins zaniepokojony wpływem przemysłu odzieżowego na środowisko, przeżywa stopniową przemianę wewnętrzną i  staje się gorącym zwolennikiem głębokiej ekologii, po czym sprzedaje udziały w swoich firmach i poświęca się całkowicie ratowaniu Matki Ziemi. Kupuje ogromne obszary w Ameryce Południowej i zamienia je w rezerwaty przyrody, promuje rolnictwo ekologiczne….Od dwudziestu lat mieszka wraz żoną w drewnianym domu, w dziewiczym miejscu w samym środku Patagonii.

Douglas Tompkins z żoną Kristine

Fascynujący reportaż Petera Burghardta z Suddeutsche Zeitung, o wybitnym ekologu i aktywiście ekologicznym, założycielu Foundation for Deep Ecology (Fundacji na rzecz Głębokiej Ekologii) i The Conservation Land Trust, Douglasie Tompkinsie na stronie biznes.onet.pl. Polecam!

Zobacz także:  Joe Romm: 10 najważniejszych nowych odkryć nauki o klimacie w 2010 roku

Trzeci Biegun Świata (miesięcznik Dzikie Życie, maj 2010)

Tybet, przez wielu nazywany „dachem świata” lub „trzecim biegunem”, leży w sercu Azji. Uważa się, że jest on jednym z najbardziej wrażliwych na zmiany środowiska naturalnego obszarów kontynentu. Przed chińską okupacją – zapoczątkowaną w roku 1950 – był to obszar względnie stabilny ekologicznie. Głównie ze względu na niewielkie zaludnienie oraz izolację geograficzną i polityczną.

W tym miejscu należy jednak zaznaczyć, że mit proekologicznego Tybetańczyka (green tibetan) rozmija się nieco z prawdą, o czym szerzej pisze Toni Huber w swojej pracy „Green Tibetans: A brief social history”. Postrzeganie Tybetańczyków przez pryzmat buddyzmu i przekładanie ich religijności na podejście do środowiska naturalnego nie jest aż tak przejrzyste, jak mogłoby się wydawać. W wizerunku Tybetańczyka pomija się na przykład praktyki polowania na dzikie stada zwierząt oraz toczone przez stulecia wojny Tybetu z sąsiadami, a nawet pomiędzy klasztorami i wyznawcami różnych odłamów buddyzmu.

Refleksje na temat współczesnego wizerunku Tybetańczyka nie umniejszają jednak szkodliwości, jaką polityka chińska wywiera na środowisko w Tybecie. Niepokojące zmiany w przyrodzie na Wyżynie Tybetańskiej, jakie odnotowano w ostatnich dekadach, stały się przedmiotem zainteresowania organizacji działających na rzecz Tybetu. Ten od lat znany, ale nie nagłaśniany problem stał się ważnym elementem dyskusji o polityce Chin wobec Tybetu. Znalazło to odzwierciedlenie w udziale organizacji tybetańskich podczas Konferencji Klimatycznej (grudzień 2009, Kopenhaga). Być może międzynarodowa uwaga, jaką zyskała kwestia tybetańska, przyczyni się do zmiany polityki rządu chińskiego w obszarze środowiska, prędzej niż uzyskanie jakichkolwiek ustępstw politycznych wobec Tybetańczyków.

Tymczasem tendencja władz chińskich do ignorowania lub wręcz fałszowania problemów społecznych i ekologicznych w Tybecie utrudnia określenie rzeczywistego poziomu szkód wyrządzonych w środowisku naturalnym na tym obszarze. Niezwykle ważne jest, aby wzrosła świadomość, iż ekologiczne zmiany na Wyżynie Tybetańskiej mają swoje globalne konsekwencje. Zatruwanie rzek, deforestacja czy emisja dwutlenku węgla, od dawna przestały być tylko lokalnymi problemami Tybetu.

Przyroda Tybetu

Tybet to region w Azji Środkowej, dawniej obejmujący trzy prowincje: Amdo, Kham i U-Tsang. Po włączeniu do Chin, U-Tsang i część Kham utworzyły Tybetański Region Autonomiczny (TAR), a pozostałe rejony historycznego Tybetu zostały włączone do chińskich prowincji. Tybet to ogromny obszar, o powierzchni odpowiadającej mniej więcej terytorium Europy Zachodniej. O wyjątkowości Tybetu decyduje między innymi jego położenie –  otoczony jest naturalną granicą łańcuchów górskich Himalajów, Karakorum, Kunlun, Ałtyn-tag, bezludnymi kamienistymi pustyniami na północy i głębokimi dolinami górskich rzek na zachodzie.

W Tybecie znajdują się źródła największych i najważniejszych rzek Azji, w tym Brahmaputry (Yarlung Tsangpo), Indusu (Sangye Khabab), Gangesu i wielu innych. Rzeki te zasilają nie tylko Chiny, ale także Indie, Pakistan, Nepal, Bhutan, Bangladesz, Birmę, Tajlandię, Wietnam, Laos i Kambodżę. W skali roku przez Tybet przepływa 6% wody całej Azji, ok. 28% wody w Chinach i 34% wody w stosunku do zasobów wodnych Indii. W związku z tym Tybet posiada jeden z największych na świecie potencjałów hydroenergetycznych.

W Tybecie występuje ponad 15 tys. naturalnych jezior słodkowodnych i słonych. Wiele z nich, niezależnie od wielkości i dostępności, uważanych było przez Tybetańczyków za miejsca święte, a zamieszkujące je zwierzęta traktowano z szacunkiem. W Tybecie występuje ok. 600 gatunków roślin endemicznych, a ponad 2 tys. roślin wykorzystywanych jest w tradycyjnej medycynie naturalnej. Lasy Wyżyny Tybetańskiej stanowią największe obszary naturalnego lasu w całych Chinach. Przeważająca część Tybetu (ok. 70%) pokryta jest łąkami i nie bez powodu uznawane są one za jedno z największych i najważniejszych obszarów pasterskich na Ziemi.

Na terenie Wyżyny Tybetańskiej występuje ponad 210 gatunków ssaków (w tym wiele gatunków endemicznych). Podróżnicy odwiedzający Tybet w XIX i na początku XX wieku wielokrotnie opisywali bogactwo tutejszej fauny. Spośród najważniejszych zwierząt wymienić należy: tybetańską antylopę, owcę argali, dzikiego jaka czy śnieżną panterę. Na terenach tybetańskich (pogranicze Kham i Chin) znajduje się połowa ostatniego naturalnego siedliska pandy wielkiej –  gatunku zagrożonego wyginięciem.

Ukryte skarby

Procesy geologiczne, które doprowadziły do powstania Płaskowyżu Tybetańskiego, przyczyniły się do nagromadzenia bogatych złóż mineralnych. NieprzypadkowoXizang – chińska nazwa Tybetu –  oznacza „Zachodni Skarbiec”. Obecnie na terenach tybetańskich zidentyfikowano ponad 120 różnych minerałów. Do największych należą złoża boraksu, chromitu, boru, tytanu, żelaza, litu, uranu, magnezu, siarki i złota. Według geologów, w Amdo i na terenie Czantang znajdują się bogate zasoby ropy naftowej. Tybetańskie zasoby litu stanowią prawdopodobnie ok. 50% zasobów światowych. Odkryte na terenie Kham złoża miedzi stanowią 1/3 zasobów Chin. Z pewnością jest to obecnie jedna z najważniejszych przyczyn kolonizacji ziem tybetańskich.

Przed 1959 r. w Tybecie istniało zaledwie kilka kopalń. Wydobycie na masową skalę rozpoczęto dopiero w latach 60. Wartość surowców wydobytych w latach 1952-1990 szacowana jest na ponad 2 mld dolarów. W ramach IX Planu Pięcioletniego na wydobycie zasobów naturalnych w Tybecie przeznaczono ok. 1,2 mld dolarów, spodziewając się zysków w wysokości 78 mld. W latach 1991-2005 w ramach VIII i IX Planu Pięcioletniego zrealizowano łącznie 105 „projektów rozwojowych”. Według rządu tybetańskiego, wiele z nich zrealizowano na terenach występowania surowców mineralnych i służyło jedynie zwiększeniu wydobycia zasobów.

Bogactwo surowców mineralnych na płaskowyżu Qinghai-Tybet zdaniem niektórych było powodem, dla którego w ogóle wybudowano kolej do Lhasy. Według raportów opublikowanych w 2007 r., złoża miedzi w obrębie płaskowyżu szacuje się na 14 mln ton, do tego dochodzą jeszcze rudy w pasie biegnącym na wschód poprzez TAR do prefektury Ngari. Oprócz tego w rejonie występują złoża złota w Nagchu, położonym na terenie TAR, a także złoża miedzi w Kyegudo. W rejonie Shetongmon znajdują się złoża miedzi i złota, do których ma być dociągnięta magistrala kolejowa.

Obecnie na granicy Wyżyny Tybetańskiej z Chinami odnotowuje się intensywny wzrost uprzemysłowienia, przy jednoczesnym ignorowaniu przez władze chińskie kwestii ochrony środowiska. Nielegalne wydobycie złota na obszarach Amdo i Khamu powoduje niszczenie łąk i terenów uprawnych. Do pozostałych zagrożeń, związanych z górnictwem i przemysłem wydobywczym, należą zanieczyszczenie powietrza, gleby i wody toksycznymi odpadami. Brak skutecznej polityki ekologicznej władz chińskich budzi niepokój, gdyż poważnie zagrożona jest przyszłość środowiska naturalnego tego regionu.

Zagrożone dzikie życie

Tradycyjnie Tybetańczycy zajmowali się myślistwem, a mięso stanowiło i do dziś stanowi jedno z ważniejszych źródeł pożywienia. Niezwykle pożytecznym w gospodarstwie zwierzęciem jest jak, który dostarcza skór, mleka, tłuszczu, nawozu na opał, a także wykorzystywane jest jako zwierzę juczne. Również w tradycyjnej medycynie tybetańskiej stosuje się produkty pochodzenia zwierzęcego.

Jednak dopiero w pierwszych trzech dekadach chińskiego panowania na Wyżynie Tybetańskiej stabilizacja gospodarki żywieniowej została poważnie zachwiana. Ucierpiały szczególnie dzikie zwierzęta, na które zaczęto systematycznie polować.

W latach 80. i 90. na wielką skalę polowano na lamparty, których skóry na rynku międzynarodowym zaczęły osiągać ogromne wartości. Wzrost zainteresowania tradycyjną medycyną chińską spowodował zwiększenie zapotrzebowania na produkty pochodzenia zwierzęcego, np. woreczki żółciowe niedźwiedzi.

Od połowy lat 90. wyginięcie grozi populacji tybetańskiej antylopy, na którą poluje się ze względu na rogi, skóry oraz cenną wełnę.

Dziki jak zajmuje wysokie miejsce na chińskiej liście gatunków chronionych. Niemniej jednak chiński rząd zezwolił na polowanie na ten zagrożony gatunek, którego mięso trafia na rynek w Chinach, Hongkongu i Europie. Polowania stanowią istotne źródło dochodów władz lokalnych – na początku lat 90. pozwolenie na polowanie na antylopę kosztowało ok. 35 tys. dolarów, a na owcę argali ok. 23 tys. USD. Zezwolenie na odstrzał dzikiego jaka, którego populacja wynosi obecnie zaledwie 15 tys. osobników, kosztuje 40 tys. USD. Na skutek intensywnych połowów dzikich zwierząt, w 1990 r. na Czerwonej Liście Zagrożonych Gatunków, publikowanej przez Międzynarodową Unię Ochrony Przyrody (IUCN), znajdowało się już 30 tybetańskich gatunków zwierząt.

Obecnie w Chinach mówi się o ochronie przyrody, a do końca 2000 r. w TAR utworzono 17 rezerwatów dzikiej przyrody. Ta praktyka budzić może nadzieje, jednak raport SEPA z 2000 r. jasno wskazuje, że liczba pracowników rezerwatów w TAR wynosiła łącznie zaledwie 163 osób. Pracownicy nie byli dobrze wyszkoleni i brakowało im wyposażenia niezbędnego, aby chronić rezerwaty przed kłusownikami. Ograniczone zasoby i brak skutecznej implementacji prawa antykłusowniczego ułatwia zorganizowanym gangom kłusowników kilkudniowe wyprawy na tereny „chronione”.

Wylesienie

W przeszłości na terenach Tybetu – ograniczonych w zasoby roślinności leśnej –  za opał służyły głównie drobne gałęzie, porosty oraz suszone odchody jaków. Cenne drewno wykorzystywało się raczej jako materiał budowlany i dekoracyjny. Chińska obecność na Płaskowyżu odznacza się pozyskiwaniem drewna na masową skalę, z czego większość transportowana jest do Chin. W Kham i Amdo powierzchnia lasów z ok. 30% w 1950 r. zmniejszyła się do ok. 14% w 1980 r., a rabunkowa gospodarka leśna kontynuowana była do końca lat 90. XX wieku. Według danych zgromadzonych przez Centralny Rząd Tybetański, w okresie 1950-1958 powierzchnia lasów w Tybecie zmniejszyła się o 46% –  z 25200 do 13570 tys. km2. Wylesienie na stromych stokach powoduje dwukrotnie szybszy odpływ wody z tych terenów.

Wyżyna Tybetańska ma także duże znaczenie w światowej cyrkulacji powietrza, a wywołane deforestacją zmiany lokalnego klimatu mogą mieć konsekwencje globalne. W 1998 i 1999 r. gwałtowne wylewy Yangtze (Jangcy) spowodowały śmierć wielu ludzi, powodując olbrzymie straty finansowe. Na wielu obszarach wprowadzono zakaz wycinania drzew oraz rozpoczęto systematyczne zalesianie. Liczne świadectwa wskazują jednak, że tybetańskie lasy wciąż wycinane są na masową skalę, między innymi w wyniku powszechnej korupcji. Istnieją także obawy, że masowe nasadzenia leśne mogą niekorzystnie wpływać na ekosystem zalesianych terenów, wskutek wprowadzania monokultur.

Degradacja łąk, pastwisk i terenów uprawnych

Zagrożone są także tybetańskie łąki. Dzieje się to m.in. wskutek nadmiernego wypasu zwierząt. Niepokój budzi również wymieranie roślinożerców, utrzymujących równowagę gatunkową pomiędzy roślinami porastającymi łąki, a także eksploatacja złóż mineralnych, głównie złota. Olbrzymie zniszczenia przyniosły reformy komunistyczne, czyli działania na rzecz kolektywizacji gruntów i tworzenia komun.

Obecna polityka pozostawia wiele do życzenia. Znane są przypadki, kiedy pasterze zmuszani są do przenoszenia stad z niżej położonych, zimowych pastwisk, aby w ich miejscu mogło rozwijać się rolnictwo, przemysł wydobywczy czy ośrodki militarne.

Spadek liczby drapieżników doprowadza do gwałtownego rozwoju gryzoni niszczących łąki. Ponadto rząd lokalny wydaje dyrektywy określające ilość i typ hodowanych zwierząt, pojawiają się wzmianki o ogradzaniu pastwisk.

Chińskie władze prowadzą politykę zamiany pastwisk, przynależących do wspólnot (składających się z kilku rodzin), na tereny prywatne, wymuszające osiadły tryb życia. Może się to okazać destrukcyjne dla ekologii terenów pasterskich i przyszłości gospodarki pasterskiej.

Jak wskazuje raport Tybetańskiego Centrum Praw Człowieka i Demokracji, powołujący się na wypowiedzi chińskich polityków oraz świadectwa Tybetańczyków, obecne działania nastawione są na likwidację wędrownego trybu życia tybetańskich nomadów.

Według raportu Banku Światowego (2001), w Tybecie na 82 mln ha łąk, średnio- i bardzo zdegradowanych było 21,4 mln ha, czyli ponad 1/4 tych obszarów. Poza spadkiem produktywności, raport ten wskazuje na inne poważne konsekwencje degradacji łąk: spadek różnorodności biologicznej i liczebności dzikich zwierząt, zmniejszenie zdolności zatrzymywania wody oraz pogorszenie jakości powietrza.

Kolej do Lhasy

W 1999 r. prezydent Jiang Zemin ogłosił „Strategię Rozwoju Zachodu”. W pierwszej fazie trwania strategii (2000-2005) zainwestowano głównie w ciężką infrastrukturę, taką jak kolej do Lhasy, gazociąg do Lhanzhou czy hydroelektrownie na południowym zachodzie. Za główny punkt strategii, oficjalnie mającej na celu wzrost gospodarczy zachodnich terenów, uznano wybudowanie kolei łączącej chińską prowincję Qinghai ze stolicą Tybetu –  Lhasą.

Już po trzech latach od uruchomienia kolei zauważalny był negatywny wpływ linii na środowisko naturalne. W dniu 1 lipca 2006 r. ruszyła kolej tybetańska, łącząca stolicę Tybetu, Lhasę, z miastem Golmud w chińskiej prowincji Qinghai. Budowa tej liczącej 1142 km magistrali kolejowej, na niektórych odcinkach biegnącej na wysokości powyżej 4 tys. metrów n.p.m., trwała cztery lata i pochłonęła ponad 4 mld dolarów. Na swojej trasie (średnio co 13 km) pociąg pokonuje 675 mostów, których całkowita długość wynosi 160 km. Spora część torów przebiega przez rejon aktywny sejsmicznie, a wysokość ponad 4000 m powoduje tak duże rozrzedzenie powietrza, że wagony zostały skonstruowane jak samoloty. Próżniowe wnętrza odgradzają pasażerów od rozrzedzonego powietrza.

Co sprawiło, że rząd chiński zdecydował się na podjęcie tak trudnego i ogromnie kosztownego przedsięwzięcia?

Bliższe przyjrzenie się aktualnej sytuacji sugeruje, że celem nie jest tutaj rozwój ekonomiczny zachodnich terenów ChRL (z Tybetem włącznie) i poprawa życia ich mieszkańców, lecz raczej wydobycie surowców mineralnych i ich transport do bogacących się kosztem zachodu prowincji wschodnich. To niezwykłe przedsięwzięcie można również potraktować jako działanie strategiczne, mające na celu przypominać Tybetańczykom o utraconej przez nich niepodległości po chińskiej inwazji.

Pasażerowie pokonujący trasę Gomuld – Lhasa z pewnością niejeden raz poczują się urzeczeni widokami z okien pociągu, który wspina się na przepiękne, ośnieżone pasmo Kunlun w prowincji Qinghai. Z okien pociągu trudno jednak być może zauważyć, że ten twór techniki może mieć katastrofalne konsekwencje dla środowiska naturalnego. Tory kolejowe w połowie długości magistrali leżą na podłożu wiecznej zmarzliny, zwanej też zlodowaceniem podziemnym (z ang.permafrost). Jej głębokość sięga przeważnie kilkudziesięciu metrów. W miesiącach letnich wierzchnia warstwa gruntu -do około 2 m – może ulegać rozmarznięciu, wskutek czego staje się on często grząskim bagnem, w głąb którego nie może wsiąknąć nadmiar wody.

Inżynierowie zatrudnieni przy budowie kolei musieli, aby rozwiązać ten problem, zaprojektować specjalne podkłady, by nie tonęły podczas wiosennych roztopów i nie podnosiły się wraz z glebą zamarzającą podczas zimy. Na niektórych odcinkach na podkłady pompowany jest ciekły azot w celu utrzymania stabilność konstrukcji.

Mimo to, zaledwie 3 lata po uruchomieniu połączeń kolejowych, pojawiły się poważne problemy. Jak wiadomo, przejawem globalnego ocieplenia jest podwyższanie się temperatury gruntów. Odnotowano, że przez ostatnie 30 lat temperatura gruntu na Wyżynie Tybetańskiej wzrosła o 0,3 °C. Jednak tam, gdzie miała miejsce ludzka aktywność – taka, jak podczas budowania kolei –  temperatura wzrosła dwukrotnie, czyli o 0,6 °C. To rodzi kolejne problemy.

Około 1/3 węgla skumulowanego w glebie jest zmagazynowana w wiecznej zmarzlinie. Według danych naukowych, tybetańska wieczna zmarzlina jest bardzo wrażliwa na wszelkie zmiany klimatyczne, a szczególnie na wzrost temperatury. Jej degradacja doprowadza do uwalniania się do atmosfery dużych ilości węgla, co intensyfikuje proces globalnego ocieplenia.

Trzeci biegun świata i zmiany klimatu

Tybet nie bez powodu nazywany jest trzecim biegunem. Na Wyżynie Tybetańskiej znajduje się ponad 46 tys. lodowców. W całych Himalajach lodowce, zajmując łącznie ponad 100 tys. km2, magazynują ok. 12 tys. km3 wody. Niemal 900 mln ludzi żyje w dziale wodnym 6 wielkich rzek, które mają swoje źródła w Tybecie. Jeśli uwzględnić działy wodne wszystkich rzek, które mają swój początek w Tybecie, to pokryją one teren zamieszkały przez 47% ludności świata. Ponadto, przetrwanie setek milionów ludzi zależy od deszczów monsunowych, ściąganych w głąb lądu przez Płaskowyż Tybetański.

Podobnie jak obydwa bieguny, które nagrzewają się w alarmującym tempie, taka sama sytuacja ma miejsce na Wyżynie Tybetańskiej. Płaskowyż nagrzewa się szybciej niż początkowo zakładano, a skutkiem tego są roztapiające się lodowce, degradacja wiecznej zmarzliny, pustynnienie łąk, zachwianie cykli hydrologicznych rzek oraz wysychanie mokradeł. Te wszystkie zmiany na wyżynie mają swoje konsekwencje dla milionów ludzi mieszkających w innych regionach Azji.

Naukowcy alarmują, że proces wzmożonej urbanizacji, a zwłaszcza sposób użytkowania ziemi, może przyczyniać się do wielu negatywnych zmian. Ten czynnik może odegrać nawet większą rolę, niż efekt gazów cieplarnianych. Duża liczba projektów związanych z uprzemysłowieniem, takich jak budowa kolei tybetańskiej, połączona z usilnymi wysiłkami rządu chińskiego, zmierzającymi do zurbanizowania Wyżyny Tybetańskiej, doprowadzi do dalszego powiększania się populacji, co w przyszłości zmieni całkowicie oblicze tego obszaru –  stwierdza naukowiec Oliver W. Frauenfeld.

Dodatkowo, nasilona urbanizacja prowadzi do wzrostu temperatury powietrza na obszarze miast (nawet o 8-11 °C względem otaczających je terenów wiejskich). Takie zmiany obserwuje się m.in. w Lhasie, Golmud czy Xining.

Dyrektor Meteorologicznego Biura TAR potwierdził w lipcu 2007 r., że katastrofy meteorologiczne, powiązane z globalnym ociepleniem, takie jak cofanie się lodowców, rozmarzanie wiecznej zmarzliny, pustynnienie łąk oraz pozostałe, przyczyniają się do powstania ogromnego zagrożenia dla całego systemu ekologicznego Tybetu.

Greenpeace przewiduje, że jeśli ten trend się utrzyma, to 80% himalajskich lodowców zniknie w ciągu 30 lat. Przedstawiciel ONZ zaryzykował nawet twierdzenie, że w ciągu 50 lat w Himalajach zniknie cały lód i śnieg.

Następstwem rozmarzania wiecznej zmarzliny będą powodzie oraz – w dłuższej perspektywie –  susze. Odpowiedzią Chin na topnienie lodowców w Tybecie jest budowa zapór wodnych, przez co pozbawia się milionów ludzi bezpiecznego i stabilnego zaopatrzenia w wodę. Co więcej, Chiny obwiniają tybetańskich pasterzy o spowodowanie zagrożenia dla równowagi gospodarki wodnej regionu. Rozwiązanie, jakie proponują Chiny, to osiedlenie ponad 2 milionów tybetańskich nomadów. Już w ciągu ostatnich czterech lat ta polityka dosięgła blisko 50 tys. tybetańskich nomadów, których wędrowny tryb życia rzekomo szkodzi ekosystemowi.

Dokąd z Kopenhagi?

Współczesny świat coraz bardziej świadomy jest zagrożeń związanych z globalnym ociepleniem. W 1979 r. na pierwszej Światowej Konferencji Klimatycznej uznano zmiany klimatyczne za pilny problem światowy i wystosowano następnie deklarację wzywającą rządy do zwrócenia uwagi na potencjalne zagrożenia klimatyczne. Jednak dopiero na Konferencji w grudniu 2009 r. poruszono kwestię zmian klimatycznych na Wyżynie Tybetańskiej.

Późne negocjacje podjęte w sprawie ludności tybetańskiej są efektem konsekwentnej polityki chińskiej, stosowanej wobec tej liczącej 6 mln społeczności. Zmuszeni (pod karą więzienia) do milczenia na temat swojej sytuacji materialnej i pozbawieni możliwości tworzenia organizacji reprezentujących ich interesy w ChRL oraz za granicą, przez świat zewnętrzny postrzegani byli jako grupa o niewielkim znaczeniu.

Być może przed Tybetańczykami otworzy się nowa przyszłość, jako że zmiany w środowisku naturalnym Płaskowyżu wzbudziły poważny niepokój podczas ostatniego szczytu klimatycznego ONZ w Kopenhadze. Pomimo że ustalenia zjazdu wypadły mało ambitnie, to chociaż w jednej kwestii zebrani okazali się zgodni. Uznano, iż za emisję ogromnej ilości szkodliwych gazów cieplarnianych są w głównej mierze odpowiedzialne Stany Zjednoczone oraz Chiny.

Jeszcze przed zakończeniem szczytu klimatycznego 35 parlamentarzystów z 16 państw podpisało się pod listem wzywającym do zwrócenia uwagi na zmiany klimatyczne w Tybecie. Został on wręczony przywódcom Konferencji Klimatycznej, a wśród sygnatariuszy listu znalazły się również podpisy polskich parlamentarzystów z Parlamentarnego Zespołu ds. Tybetu oraz Tibet Intergroup w Parlamencie Europejskim.

Przedstawione w tym artykule informacje miały za zadanie ukazać proces przemiany lokalnego, ekologicznego problemu Tybetu w problem o zakresie globalnym. Zakończenie Szczytu Klimatycznego w Kopenhadze nie przyniosło oczekiwanych efektów, storpedowanych m.in. stanowiskiem chińskiego rządu. Przyczyniło się jednak do powstania wielu analiz, działań i planów mających na celu włączenie kwestii Tybetu do międzynarodowej dyskusji o zmianach klimatycznych. Dotyczą one całej ludzkości, ale najbardziej bezpośrednio mieszkańców małych wysp, którym zagraża podniesienie poziomu morza, a tym samym całkowite zniknięcie z mapy świata, a także unikalnej kultury tybetańskich nomadów, zależnych od wrażliwego środowiska tybetańskich pastwisk. Ich los jest także w naszych rękach, a Kopenhaga, choć zakończona politycznym fiaskiem, pokazała determinację i strategiczne podejście organizacji i społeczeństwa. To zapewne jeden z ważnych przystanków na długiej drodze do wolności Tybetu, także w wymiarze ekologicznym.

MAŁGORZATA SIERADZKA-KRUSIŃSKA, ALEKSANDRA GAJDA, PIOTR CYKOWSKI

Źródła:

1. ICT: Tibet: The World.s „Third Pole”, dostępny w Internecie pod adresem:http://www.savetibet.org/media-center/stories-interviews/tibet-the-world%E2%80%99s-%E2%80%98third-pole%E2%80%99 [on-line 23.02.2010].

2. DIIR Publications of Tibet: Climate Change Report on Tibet (2009).

3. DIIR Publications of Tibet: Environment and Development in Tibet: A Crucial Issue (2008).

4. Zrozumieć Tybet: Polityczny przewodnik dla udających się do Tybetu, dostępny w Internecie pod adresem:http://nowy.ratujtybet.org/files/10/zrozumiec_tybet__polityczny_przewodnik_dla_osob_udajacych_sie_do_tybetu.pdf[on-line 23-02-2010].

5. Will Global Warming Melt the Permafrost Supporting China-Tibet Railway?, dostepny w Internecie pod adresem: http://www.scientificamerican.com/article.cfm?id=global-warming-china-tibet-railway [on-line 23.02.2010].

6. http://www.cop14.gov.pl/ [on-line 23.02.2010].

7. http://www.tibet.net/en/pdf/diirpub/environment/copenhagen [on-line 23.02.2010].

8. Raport Centralnego Rządu Tybetańskiego: The Impacts of Climate Change on the Tibetan Plateau: A Synthesis of Recent Science And Tibetan Research, dostępny w Internecie pod adresem: www.tibet.net/en/pdf/diirpub/environment/copenhagen/climatechangereport.pdf[on-line 23.02.2010].

9. http://ratujtybet.org/content/7-international_tibet_support_network/354/parlamentarzysci_wzywaja_do_dzialan_na_rzecz_tybet.htm[on-line 23.02.2010].

10. Toni Huber, Green Tibetans: A brief social history, w: Tibetan Culture in the Diaspora, ed. F. J. Korom, 103?119, 1997. Tekst dostępny w Internecie pod adresem:http://www.case.edu/affil/tibet/tibetanNomads/books.htm, [on-line 23.02.2010].

Miesięcznik Dzikie życie, maj 2010

za:  www.pracownia.org.pl

zobacz także:

Buddyjska Deklaracja w Sprawie Zmian Klimatu

Ato Rinpocze: Troska o środowisko, a praktyka Dharmy – wywiad

Czcigodny Ato Rinpocze (urodzony w 1933 roku),  kuzyn Kyabje Dilgo Khyentse Rinpoczego, został rozpoznany jako ósmy Tenzin Tulku. Po opuszczeniu Tybetu, Jego Świątobliwość Dalajlama poprosił go o poprowadzenie klasztoru dla wszystkich czterech linii buddyzmu tybetańskiego. W 1976 roku ożenił się i przeprowadził do Cambridge w Anglii, gdzie mieszka obecnie z żoną i córką. Do przejścia na emeryturę w 1981 roku, pracował jako pielęgniarz w szpitalu psychiatrycznym Fulbourn. Rinpocze zakończył niedawno odbudowę swojego klasztoru w Nezang w Khamie. Jest mistrzem Mahamudry i Dzogczen.

„Chciwość sprawia, ze ludzka inteligencja nie może przekształcić się w mądrość;

ludzka inteligencja pozbawiona mądrości staje się destruktywna.

Jest w stanie zniszczyć każdy aspekt natury.”


Ato Rinpocze: Wielkie śnieżne góry zapewniają zdrowie rzekom Indii. Istnieje tybetańska thangka przedstawiająca górę Kailash i wypływające z niej cztery rodzaje rzek: wodę słonia, wodę pawia, wodę konia i wodę lwa. Wszystkie biorą początek w śnieżnej górze i spływają w dół do Indii przynosząc korzyść każdemu. W tradycji tybetańskiej uważa się, że śnieg jest odzieniem góry i  źródłem ogromnego pożytku. W rejonie Kham z którego pochodzę, wznoszące się ponad łąkami szczyty górskie, pokryte są śniegiem nawet latem  i trzy wielkie rzeki spływają  do Chin. Wypływają one z lodowców, które obecnie zanikają.

Uważam, że wszyscy, w tym przywódcy polityczni i religijni, powinni rozmawiać ze sobą o Globalnym Ociepleniu. Każdy musi wziąć na siebie odpowiedzialność. Wszyscy powinni pracować nad tym wspólnie, wtedy możliwe będą pozytywne zmiany. Głęboko wierzę w błogosławieństwo, modlitwę, dzielenie się zasługą i miłującą dobroć. W naukach Pana Buddy najważniejsze są trzy rzeczy: powinniśmy rozwinąć oddanie, medytację i miłującą dobroć w stosunku do wszystkich czujących istot  i całego świata. Sama medytacja nie wystarcza –  konieczne jest połączenie tych trzech aspektów. To jest skuteczny sposób praktykowania we współczesnym świecie. Podstawą naszego nowoczesnego stylu życia są stworzone przez ludzką inteligencję technologie. Uważamy, że postęp oznacza posiadanie wszystkich rodzajów współczesnych technologii. Lecz nasze systemy gospodarcze i transportowe spowodowały również ogromne zniszczenia.

JS: Naukowcy twierdzą, że jeśli z powodu chciwości i ignorancji przekroczymy „punkty krytyczne”, możemy spowodować „niekontrolowane globalne ocieplenie”….niszczymy amazońskie lasy tropikalne, tak jak byśmy pozbawiali się jednego ze swoich własnych płuc. Pozwalamy na topienie się pokrywy lodowej na obszarach polarnych, w rezultacie nie może ona odbijać światła słonecznego. Jeśli procesy te będą postępować dalej, możemy zniszczyć podstawy naszego klimatu, a wraz z nimi połowę gatunków zwierząt i roślin.

Ato Rinpocze: Zgadzam się z tobą całkowicie, jeśli chodzi o chciwość. Nauki Buddy mówią o nieprzywiązywaniu się. Wielu ludzi Zachodu dochodzi w związku z tym pochopnie do wniosku: „Oh, mam duży dom, tyle mebli, tak dużo książek –  muszę się tego wszystkiego pozbyć.” Nie o to tutaj chodzi. Nauki mówią o tym, że nie powinniśmy czuć, że nigdy nie mamy dosyć. Nowoczesna technologia uwydatnia tę tendencję jeszcze bardziej. Mamy do czynienia z intensywnym współzawodnictwem – pomiędzy różnymi krajami, a nawet religiami. W dzisiejszych czasach również niektórzy nauczyciele religijni  myślą: „Dlaczego nie miałbym mieć Mercedesa?” – a może nawet drugiego. Chciwość jest główną przyczyną wielu naszych problemów. Brak przywiązania oznacza, że akceptujemy cokolwiek się wydarza, zarówno negatywną, jak i pozytywną karmę. Brak przywiązania polega na zadowoleniu z tego co jest, zamiast nie mającego końca, zachłannego  pożądania więcej i więcej. Ludzka inteligencja jest skażona przez chciwość,  w rezultacie czego mądrość staje się niemożliwa. Chciwość sprawia, ze ludzka inteligencja nie może przekształcić się w mądrość. Ludzka inteligencja pozbawiona mądrości staje się destruktywna. Jest w stanie zniszczyć każdy aspekt natury. To, że już zniszczyliśmy tak dużo, budzi wielki niepokój. Postępuje to nadal. W jaki sposób możemy sobie z tą sytuacją poradzić?

Popadanie w panikę na nic się nie zda. Możemy być osobą o dobrym sercu, z pozytywnie nastawionym umysłem, która chce przyłączyć się do demonstracji. Na początku angażujemy się w protest pokojowy, lecz później popadamy w gniew i tracimy spokój umysłu. Z tego powodu potrzebujemy zachowania równowagi, drogi środka. Gdy próbujemy przeprowadzić pozytywne zmiany, bardzo ważna jest nasza motywacja. Kiedy modlimy się, właściwa motywacja jest sprawą podstawową. Niektórzy ludzie mówią: „Po co się modlić? To takie głupie i nudne.” Aby modlitwa była skuteczna, potrzeba dwóch rzeczy. Jest to jak wieszanie zasłony. Żeby móc ją ładnie rozwiesić, potrzebujemy kółka i haka. Potrzebujemy czegoś, w co głęboko wierzymy i mocy błogosławieństwa. Wtedy nasza modlitwa działa.

Cokolwiek byśmy nie robili, ważne jest utrzymywanie równowagi. Nazywamy to drogą środka. Nawet z prostymi rzeczami. Na przykład nie palę już tak często ogniska w  ogrodzie. Cała rodzina stara się utylizować, co tylko możliwe. Najważniejsza jest motywacja. Dokonujemy tych zmian i  w niespodziewany sposób odnosimy z tego powodu korzyści. Może nam się wydawać, ze jedno gospodarstwo domowe nie przyczyni się do zbyt dużej zmiany, ale wszyscy musimy tego próbować – szczególnie ci z nas, którzy zajmują w społeczeństwie pozycje przywódcze. Uczę moich uczniów, aby nie czuli się winni. Nawet jeśli działałeś w sposób negatywny lub niewłaściwy, uświadom sobie, że w przyszłości nie zamierzasz tego powtarzać, chcesz teraz zrobić coś pozytywnego. Wielu ludzi jest zżeranych przez poczucie winy, lecz to tylko osłabia nasz umysł, inteligencję i mądrość. Wiele osób doświadcza z tego powodu załamania nerwowego. Nie mamy wystarczającej cierpliwości dla samych siebie. A jest to bardzo ważne.

JS: Tak wielu ludzi ciągle jeszcze zaprzecza globalnemu ociepleniu -ponieważ jest ono tak przerażające i trudne do pojęcia. Media nie przekazują informacji, że mamy do czynienia z ogromnym kryzysem ewolucyjnym. Tymczasem jeśli w sposób fundamentalny nie zmienimy naszego zachowania, stworzymy warunki do wyginięcia naszego własnego gatunku. Możliwe zniszczenie Natury wywołuje we mnie uczucie głębokiego smutku. Kiedy pomyślę, że wysokie szczyty górskie pozbawione zostaną pokrywy śnieżnej lub, że znikną wielkie lasy….czuję, że w wyniku tych szkód zadanych naturze, ludzki duch i nasza wyobraźnia kulturowa staną się o wiele uboższe. Jeśli nie podejmiemy tego wyzwania, może się wkrótce okazać, że świat natury zbliża się do swojego „końca”, ponieważ wymierają wszystkie te gatunki zwierząt. Może nam wtedy zagrozić zbiorowe załamanie psychiczne.

Ato Rinpocze: Całkowita prawda.

JS: Musimy więc zmienić przyczynę, którą jest gospodarka oparta na paliwach kopalnych i założenie „wzrostu za każdą cenę”. Zdaję sobie sprawę z niebezpieczeństwa związanego z zajmowaniem się tą kwestią – łatwo jest popaść w gniew i zacząć reagować impulsywnie, co może obniżyć jakość naszej komunikacji i zburzyć spokój umysłu. Jakich praktycznych rad mógłbyś udzielić osobom medytującym?

AR: Naszym obowiązkiem, jako ludzi podążających ścieżką duchową jest modlitwa.

Cztery Niezmierzone Właściwości zawarte są w tej modlitwie:

Oby wszystkie istoty osiągnęły szczęście i przyczynę szczęścia,

Oby były wolne od cierpienia i przyczyny cierpienia,

Oby nie były oddzielone od prawdziwego szczęścia, w którym nie ma cierpienia,

Oby wszystkie istoty mogły żyć w spokoju, wolne od uprzedzeń, przywiązania i gniewu

Naszym obowiązkiem, jako buddystów, jest troska o wszystkie czujące istoty, nie tylko o nasz własny gatunek. Potrzebujemy wody i potrzebujemy  wszystkich czujących istot. W jaki więc sposób możemy poradzić sobie z obecnym kryzysem? W jaki sposób stopniowo rozpowszechniać to przesłanie? Jest to kwestia właściwej motywacji. Staramy się unikać  destrukcyjnych sił, które szkodzą naturze i czującym istotom. Próbuję zwracać  moim uczniom uwagę na piękno natury. Wielu z nich mówiło mi, że czują się samotni. W 100 000 pieśni Milarepa powiedział: „Nigdy nie czuję się samotny. Mam jelenie, małpy i ptaki. Jestem tak bardzo bogaty.” Przebywał bez żadnego pożywienia w górach i nigdy nie odczuwał osamotnienia czy też pustki. Powiedział, że nawet duchy są jego sąsiadami.

Przesłanie, jakie mamy do przekazania ludziom, mówi o tym, że naturą są śnieżne góry, a woda jest naszym pożywieniem i zaspokaja nasze pragnienie. Musimy ograniczyć ludzką chciwość –  użyć naszej inteligencji i mądrości. Takie jest zadanie  nauk duchowych. Kiedy byłem młody, moi nauczyciele powtarzali codziennie  prawdy o nietrwałości, śmierci i karmie. Mówili o przyszłości nauk Pana Buddy, zmianie kalpy,  kiedy wszystko zniknie i  czasach, gdy moc słońca będzie  siedem razy większa. Uczyliśmy się o tym każdego dnia i to co się obecnie dzieje, postrzegam teraz przez pryzmat tych nauk.

W Qinghai, w Tybecie, przepiękne błękitne jezioro zmniejsza się i linia wiecznego śniegu cofa się każdego roku. W studni mojej siostry poziom wody jest coraz niższy. Zdaję sobie sprawę z nietrwałości odkąd rozpocząłem swoje studia. Od czasu, gdy Tybet stracił całkowicie niepodległość, moja rodzina przeżyła bardzo dużo  cierpienia. Mój dobytek, klasztory, rodzinne ziemie –  całe to dawne życie, postrzegam teraz jak sen. Tak więc naprawdę rozumiem co oznacza nietrwałość. Wszystko jest podobne iluzji i wszystko jest jak sen. Na początku nie byłem w stanie w pełni docenić tej prawdy. Czułem irytację, gdy mój nauczyciel powtarzał je każdego dnia. Później, po tym, kiedy nastąpiły te wszystkie wydarzenia, zacząłem odczuwać głęboko prawdę o nietrwałości. Nam – ludziom, nauka nigdy nie przychodzi łatwo. Ze mną było podobnie.

JS: Czy jest różnica pomiędzy tą klasyczna nauką o nietrwałości a obecnym zagrożeniem, w wyniku którego sama biosfera może przestać istnieć?

Ato Rinpocze: Różnica polega na tym, że to my jesteśmy sprawcą. Ludzka inteligencja i chciwość niszczy wszystko – deforestacja, zbyt dużo samochodów, samolotów, fabryk, zbyt wiele krajów przyjmujących niewłaściwy model rozwoju gospodarczego. Co więcej, marnotrawimy nasze zasoby na zbrojenia.

JS: Czy w tym co się dzieje nie ma mocnego elementu tragedii?

Ato Rinpocze: Pytanie brzmi: jak sobie z tym radzimy? Popadanie w przygnębienie lub poczucie winy w niczym nam nie pomoże. Robimy wszystko, co tylko jesteśmy w stanie z sercem przepełnionym miłującą dobrocią, łagodnie, zachowując się przyjaźnie i życzliwie. Niezależnie czy chodzi o nas samych czy innych, nigdy nie zapominamy o dobrej pracy i właściwej motywacji. Nie chodzi o to, aby stać się doskonałym w ciągu jednego dnia. Wszyscy możemy wprowadzać stopniowe zmiany, zaczynając od małych rzeczy. W skali zbiorowej może to po pewnym czasie doprowadzić do zmiany świata.

JS: Mam wrażenie, że niektórzy praktykujący dharmę, kiedy mówią „wszystkie czujące istoty” mogą mieć na myśli „wszystkie czujące ludzkie istoty.” Niekoniecznie rozszerzają swoje życzenia na całość ewolucji biologicznej.  Gdybyśmy mogli objąć naszą medytacją całość żyjącego świata, czy nie podniosłoby nas to na duchu w obliczu kryzysu, przed którym stoimy?

Ato Rinpocze: Tak. W specjalnych praktykach wstępnych wadżrajany, wyobrażamy sobie środowisko naturalne, przepiękne jezioro, po środku którego znajduje się drzewo schronienia. Natura powinna być integralną częścią tej  wizualizacji. Odpowiedź na obecną sytuację sprowadza się dla mnie do praktyki sześciu paramit –   szczodrości, samodyscypliny, etycznego postępowania, medytacji, koncentracji i mądrości. Każda  modlitwa, którą praktykujemy, powinna być oparta na sześciu paramitach. Szczodrość jest pozytywną właściwością mającą moc pokonywania chciwości. To samo dotyczy samodyscypliny i etycznego postępowania. W ten sposób zachowujemy prostotę, a to prowadzi do głębszego zrozumienia. W obecnym czasie, uczę w sposób prosty. Po tym wszystkim, czego nauczyłem się i czego doświadczyłem w moim życiu, wracam z powrotem do najważniejszych, uniwersalnych zasad. Cokolwiek byśmy nie robili, nie wolno nam zapominać o wszystkich czujących istotach. Niezależnie od tego czy robimy jeden pokłon, przyjmujemy jeden raz schronienie, zapalamy jedną lampkę lub kadzidło, mówimy jedną modlitwę, jakąkolwiek praktykę wykonujemy, powinniśmy myśleć o wszystkich czujących istotach – nie tylko istotach ludzkich. Możecie praktykować z intencją powodzenia jakiejś konkretnej sprawy lub pomożenia jakiejś szczególnej istocie, lecz na końcu musi nastąpić to uniwersalne poświęcenie zasługi. Budda porzucił odpowiedzialność za swoje królestwo, dobytek oraz rodzinę, i praktykował aż do osiągnięcia oświecenia. Następnie przyjął o wiele większą odpowiedzialność – odpowiedzialność za wszystkie czujące istoty.

Fragment wywiadu, Cambridge, 7 maja 2007

Tłumaczenie: Jan Skoczylas

źródło: www.ecobuddhism.org

Zobacz także:

Thrangu Rinpocze odpowiada na pytania sangi dotyczące globalnego ocieplenia

Ringu Tulku Rinpocze – wywiad

Chokyi Nyima Rinpocze – wywiad

Konkluzja najnowszych badań naukowców z londyńskiego Royal Botanical Gardens at Kew: Jedna piąta gatunków roślin na Ziemi jest zagrożona wymarciem

Według najnowszych badań naukowców z Royal Botanical Gardens at Kew, Natural History Museum i International Union for Conservation of Nature, 22% występujących na Ziemi gatunków roślin jest zagrożonych wymarciem. Podobnie alarmująca liczba dotyczy ssaków. Stanowi to poważne zagrożenie dla przetrwania gatunku ludzkiego. Główną przyczyną ginięcia gatunków jest rabunkowa gospodarka człowieka. Jak podaje portal BBC, dyrektor Kew Gardens, profesor Stephen Hoppen przekazując wyniki badań, powiedział: „Nie możemy siedzieć z założonymi rękoma i przyglądać się, jak kolejne gatunki roślin znikają – rośliny stanowią podstawę całego życia na Ziemi,  zapewniając czyste powietrze, wodę i paliwo.” „Z każdym oddechem wchodzimy w relacje z roślinami. Życie wszystkich z nas jest od nich całkowicie zależne.”

Na podstawie artykułu Davida Shukmana, korespondenta BBC News: „One-fifth of world’s plants at risk of extinction” z 29 września 2010

www.bbc.co.uk