Sir Julian Rose: Krach finansowy i powrót do lokalności

Na naszych oczach wali się cały gmach nowoczesnej cywilizacji, w którego bezpieczne podstawy uczono nas wierzyć. Trwający wieki odgórny rabunek ludzi i planety obraca się przeciw tym, którzy go dokonywali i wciąga w swoje tryby wszystkich bez wyjątku. Oznacza to, że w ciągu najbliższych lat czeka nas zasadnicza zmiana w sposobie życia do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni. O ile nie wierzymy w stojącą u podstaw nowoczesnego neoliberalnego kapitalizmu wszechogarniającą ideologię konsumeryzmu, będzie to zmiana na lepsze, o ile w nią wierzymy, będzie to zmiana na gorsze.

Czytając codzienne wiadomości, nawet w mediach zbliżonych do głównego nurtu,trudno nie zauważyć, że jesteśmy świadkami czegoś wyjątkowego —  na naszych oczach upadają jednocześnie dwie największe światowe gospodarki: amerykańska i europejska. Odnosi się wrażenie, że obydwie stoją na krawędzi finansowej katastrofy, a rozdęte machiny polityczno-biurokratyczne, które kierują wydarzeniami po obu stronach oceanu, wydają się niezdolne uzgodnić jakie środki ekonomiczne mogłyby uratować sytuację.

Zarówno do nich jak i do nas powoli dochodzi prawda o tym, że w świecie skończonych zasobów w jakim żyjemy, żadne zasoby nie są nieskończone. W szczególności dotyczy to zinstytucjonalizowanych bogactw pieniężnych, których istnienie zależy od kapitału pożyczonego tym, którzy nie są w stanie sprostać narzuconym rygorom jego spłaty. W gospodarce opartej na długu (a do takiej należymy) wszyscy uczestnicy prędzej czy później okazują się przegrani.

Nie potrafimy określić dokładnego momentu, w którym pokaźna część globalnego rynku pójdzie w rozsypkę, ale to, że jakaś forma katastrofy na wielką skalę wisi w powietrzu, jest oczywiste. Wraz z nią zawali się sam fundament współczesnego kapitalizmu, a w szczególności idea gospodarki oparta na formule bezustannego wzrostu, która doprowadziła planetę na krawędź ekologicznej zagłady, a samą machinę szalonego wzrostu na próg własnego upadku.

Ogromny dług wynikający z finansowych manipulacji, jakich dokonywano w poprzedniej dekadzie, wskazywał na nadejście globalnego kryzysu. Próba zaradzenia mu poprzez coraz mocniejsze zaciskanie pasa pracującym kobietom i mężczyznom doprowadziła do tego, że doszliśmy do ściany, do punktu z którego nie ma odwrotu i do momentu, w którym powstają pierwsze fale protestu obywateli którzy mają tego dosyć. Jest bardzo prawdopodobne, że zobaczymy kolejne, gdyż trzymająca w rękach cugle prawdziwej władzy elita bankierów i korporacyjnych despotów, stara się za wszelką cenę ją utrzymać i coraz bardziej gnębi coraz bardziej zdesperowane ludy.

Na naszych oczach wali się cały gmach nowoczesnej cywilizacji, w którego bezpieczne podstawy uczono nas wierzyć. Trwający wieki odgórny rabunek ludzi i planety obraca się przeciw tym, którzy go dokonywali i wciąga w swoje tryby wszystkich bez wyjątku. Oznacza to, że w ciągu najbliższych lat czeka nas zasadnicza zmiana w sposobie życia do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni. O ile nie wierzymy w stojącą u podstaw nowoczesnego neoliberalnego kapitalizmu wszechogarniającą ideologię konsumeryzmu, będzie to zmiana na lepsze, o ile w nią wierzymy, będzie to zmiana na gorsze.

Oczywiście będą podejmowane rozpaczliwe działania w celu reanimacji —  jeszcze ten jeden raz —  konającej bestii. W tym celu miliardy dolarów, euro, jenów, funtów i rubli będą wpompowane do upadających banków, instytucji finansowych i marketingowych machin wielkich korporacji. Jednak to nic nie da, gdyż nie ma na świecie wystarczająco potężnego dźwigu, który byłby w stanie wyciągnąć je z grobu, jaki same dla siebie wykopały.

Co do wszystko oznacza dla Ciebie i dla mnie?

To zależy, zależy od tego w jakim stopniu każdy z nas jest uzależniony od pułapek neoliberalnego społeczeństwa konsumenckiego. Jeżeli ta zależność jest duża, wtedy nasz upadek będzie trwać długo, a lądowanie nie będzie łatwe. Jeżeli jednak system nie wciągnął nas zbyt mocno, nasze problemy będą trwać krócej, a lądowanie będzie łagodniejsze. Trzeba jednak pamiętać o tym, że będziemy poddani intensywnej kampanii propagandowej, którą system uprawia niczym ranna bestia wysuwająca macki, mające nas usidlić i uczynić niewolnikami jej coraz szybszego rozkładu. Bądźcie czujni. Będziemy poddani intensywnej indoktrynacji, mającej nas przekonać do nie porzucania starych nawyków myślenia i zachowania. Dają nam one poczucie fałszywego bezpieczeństwa i siły status quo, dzięki któremu przebrniemy przez “ten trudny okres”. Będziemy przekonywani  —  nawet przez wielu naszych przyjaciół —  do znoszenia ciężkich brzemion i poddania się “niezbędnym reformom”, narzucanym przez coraz bardziej autokratyczne rządy. Strzeżcie się takich głosów, bo są pełne zakłamania. “Niezbędne reformy i oszczędności” wymuszają na ciężko pracujących ludziach jeszcze większe wyrzeczenia tylko po to, aby elita nieprzyzwoitego bogactwa mogła zachować swoje finansowe imperia.

Kryzysy są kreowane przez tych, którzy znajdują się na górze piramidy władzy i traktowane są jako niezawodne narzędzia zniewolenia mas. W pakiecie “niezbędnych reform i oszczędności” najważniejszą rolę odgrywa element strachu. Jeżeli uda się im wystarczająco nas przestraszyć tym, co ponoć znajduje się po drugiej stronie walącego się świata finansów, który jest ich twierdzą, wtedy będziemy bardziej skłonni do zaakceptowania tego co proponują dla ustabilizowania sytuacji. Jest to jednak droga do bezwarunkowego niewolnictwa —  i to właśnie nim pragnie się pożywić zdychająca bestia, aby przedłużyć iluzje swojej potęgi.

Dlatego o ile chcemy uniknąć zniewolenia przez bestię, powinniśmy lepiej usiąść i uczciwie odpowiedzieć sobie tu i teraz na pytanie  —  zanim nie będzie za późno: co może znajdować się po drugiej stronie światowej katastrofy gospodarczej?

Szczera odpowiedź na to pytanie wymaga pewnej odwagi. Aby jej udzielić konieczne jest pogłębienie percepcji rzeczywistości wokół nas, a także wola zrozumienia tego jakie siły stoją za ekstremalnymi i powtarzającymi się cyklicznie wydarzeniami historycznymi. Będzie to również wymagało uznania udziału nas samych i naszych przodków w doprowadzeniu do takich kryzysów, a także uświadomienia sobie faktu, że kryzysy są odzwierciedleniem naszego własnego sposobu istnienia. Takie podejście jest konieczne dlatego, że droga wielkiej katastrofy jest długa i pełna błędów. Składają się na nią także całe dekady ślepego oddania fałszywym bożkom. Wszyscy jesteśmy współwinni  —  choć w różnym stopniu  —  i tylko uznanie tego może stanowić punkt wyjścia do naprawy sytuacji.

Dopiero gdy przekroczymy tę pierwszą przeszkodę, to będziemy w stanie budować właściwą platformę dla pozytywnej zmiany. Platformę, która pozwoli nam uświadomić sobie bardzo proste zasady dotyczące kroków jakie powinniśmy podjąć dla uniknięcia zniewolenia lub bycia zmiecionym przez tsunami wywołane globalnymi wstrząsami dokonującymi się na naszych oczach. Celowo używam terminu tsunami, ponieważ sposób w jaki traktowano planetę przez wiele pokoleń nikczemnej grabieży zasobów, nieustannych wojen i trucia w połączeniu z niepohamowaną chciwością korporacji doprowadził do niemającego precedensu stanu destabilizacji. Dotyczy on geologii, społeczeństwa, stanu atmosfery i środowiska. Katastrofa finansowa jest jego zwierciadlanym odbiciem. I nie może być inaczej, gdyż oba zjawiska są nierozerwalnie splecione w ciągu przyczyn i skutków, który teraz osiągnął punkt krytyczny.

Nasze środowisko, nasz klimat nie mogą istnieć w hermetycznym oddzieleniu od naszych działań w sferze finansów. Rany jakie zadajemy Ziemi odbijają się donośnym echem, a ich skutki wracają do nas. Tak więc podejmując pierwsze kroki w kierunku samoograniczenia oraz mając do czynienia ze światem ogarniętym przez geologiczne i finansowe wstrząsy, na pierwszy plan wysuwają się najbardziej elementarne pytania:

Czy będę w stanie zapewnić wystarczającą ilość pożywienia aby nakarmić siebie i swoją
rodzinę?”

” W jaki sposób mogę zapewnić sobie stały dostęp do tych zasobów?”

” Jak możemy zapewnić sobie podstawowe bezpieczeństwo w zakresie schronienia, wody
pitnej, ciepłego odzienia i dostatecznej ilości energii potrzebnej do ogrzewania, oświetlenia,
przygotowania posiłków?”

A co z innymi ludźmi?”

Co nastąpi gdy nasze oszczędności nie wystarczą na zakup tego czego potrzebujemy?”

Co się stanie jeżeli źródła się wyczerpią?”

Wszystkie te pytania pojawią się w naszej świadomości jeżeli tylko pozwolimy sobie na spojrzenie prawdzie w oczy. To są bardzo istotne pytania i one mają odpowiedzi. Jednak właściwe odpowiedzi nie pojawią się gdy ulegniemy strachowi bądź panice. One muszą nabrać kształtu poprzez dopuszczenie do głosu innego medium, które wydobędzie naszą uśpioną kreatywność, zdolności wynalazcze i miłość życia. Jak trafnie ujął to Albert Einstein: “Nie można rozwiązać istniejących problemów używając sposobu myślenia, który je stworzył.”

Mówiąc metaforycznie, odpowiedź na wszystkie nasze pytania znajduje się w zasięgu ręki, a mówiąc metafizycznie znajdziemy rozwiązania, o ile będziemy dość elastyczni aby zrzucić starą skórę i pozwolić nowej na jej zastąpienie. To ten sam proces jaki przechodzi obecnie nasza planeta poprzez gwałtowne oczyszczanie, które pozwoli ostatecznie zrzucić toksyczny nalot do jakiego przyczyniły się pokolenia jej lokatorów.

Dlatego nastał obecnie czas na działania, które uchronią nas przed zaskoczeniem i wciągnięciem przez walące się struktury starego reżimu w oparte na panice i podejmowane w pośpiechu ruchy mające na celu przeżycie. Nastał czas szukania prawdziwych odpowiedzi i podejmowania prawdziwych działań.

Pośród szczątków upadających instytucji finansowych i splamionych wojnami światowych gigantów korporacyjnych rodzi się świadomość, że kompletnie zaniedbaliśmy zasoby jakie są do wykorzystania w zasięgu ręki. Świadomość, że globalne problemy mają często lokalne rozwiązania, i że te rozwiązania nie sprowadzają się do pozornie nieuniknionej, upokarzającej walki o przetrwanie. Przeciwnie, takie rozwiązania doprowadzą nas do bardziej uczciwego i prostego życia. Mogłoby to wzbogacić, a nie zubożyć ducha poprzez odrodzenie zagubionego poczucia wspólnoty ze światem natury.

Gdyby tylko wystarczająco wielu z nas podążyło obecnie tą ścieżką, uwolnilibyśmy naszą planetę i nas samych od całego ogromu dodatkowych cierpień jakie na pewno będą mieć miejsce o ile wystarczająco duża część ludzkości nie zmieni swego sposoby życia.

W ostatecznym rachunku nie ma większego wyboru. Z chwilą gdy skumulowany kryzys w dziedzinie żywności, energii, powietrza, wody osiągnie swój punkt krytyczny, wtedy wielu nie będzie stać na zaspokojenie swoich podstawowych, codziennych potrzeb, lub nie będą mieć do nich dostępu w wyniku braku transportu czy infrastruktury.

Tymczasem programuje się nas do wierzenia, że taka sytuacja nigdy nie nastąpi w Zachodniej Europie czy Północnej Ameryce. Będące własnością korporacji media nie mają zamiaru nadmiernie niepokoić posłusznego społeczeństwa konsumentów. Nie życzą sobie zbyt wiele myślenia, które mogłoby doprowadzić do zmiany sposobu życia —  na przykład poprzez zaprzestanie oglądania telewizji lub kupowania w supermarketach. Tak długo jak będziemy łykać codzienne menu dla otumanionych, tak długo nie ma szansy na to, że będziemy potrafić odpowiedzieć na coraz wyraźniejszy wicher zmian, jaki wieje na naszej przeciążonej planecie. Jednak jeżeli uwolnimy nasz umysł i uczynimy kilka kroków żeby opuścić tę sztuczną rzeczywistość, którą tak pieczołowicie sami dla siebie skonstruowaliśmy, wtedy nagle poczujemy gdzie leży prawda.

A jaka jest ta prawda?

Bardzo dobrze określił to dr Fritz Schumacher, autor książki “Małe jest piękne” około 40 lat temu. W czasie wykładów w USA zapytano go czy przejście od paliw kopalnych do ludzkiej skali i lokalnych źródeł energii odnawialnej będzie oznaczać akceptację “obniżenia standardu życia”? Schumacher opowiedział: “nie, nie sądzę aby określenie “niższy standard życia” oddawało sytuację, w której zdecydujemy się zwrócić ku dobrowolnej prostocie życia.
Dobrowolna prostota życia oznacza odwrót od ekstrawagancji i ogromnego obciążenia środowiska jakie stanowi społeczeństwo konsumpcyjne XXI wieku. Oznacza uznanie, że możemy radzić sobie całkiem dobrze, a nawet lepiej, mając i używając mniej, pod warunkiem, że to “mniej” jest zasadniczo dobrej jakości oraz nie powoduje dewastacji naszego środowiska, naszego ciała i naszej duszy. Świadomy umysł i lekki “ślad ekologiczny” są zresztą warunkami wstępnymi życia zarówno przed jak i po katastrofie. Dlatego im prędzej się na nowo na nich oprzemy, tym mniej dotkliwe będą jej skutki.

Zamiast wyliczać tysiące lokalnych grup zorientowanych na samowystarczalność, które powstają obecnie jako przeciwwaga dla chwiejącej się globalnej gospodarki, wolę zachęcić do skupienia się na tym co nazywam “zasadą bliskości”. Zasada bliskości to prawdopodobnie coś co najłatwiej zrozumieć jako połączenie praw fizyki i tego co kiedyś nazywaliśmy zdrowym rozsądkiem. Nauka jaka z niej dla nas płynie to działać i myśleć tak jakby miejsce gdzie mieszkamy (wioska, miasteczko, miasto) było środkiem okręgu, a nasze codzienne potrzeby układają się wokół jak szprychy wokół osi w kole roweru. Zasada ta mówi, że powinniśmy się starać zaspokajać większość naszych codziennych potrzeb, których spełnienie jest konieczne dla wyżywienia i fizycznego dobrostanu w obszarze możliwie najbliższym środka obszaru w którym żyjemy. Wtedy staramy się uzyskiwać świeżą żywność z naszego własnego ogródka, w naszym lokalnym niezależnym sklepiku, na targu gdzie przybywają rolnicy albo bezpośrednio od najbliższego ekorolnika.

Wielkim wyzwaniem są duże miasta: jakiś rodzaj wspólnego “zazieleniania” wydaje się jedynym praktycznym wyjściem dostępnym dla mieszkańców żyjących w aglomeracjach powyżej jednego miliona. Wielkie miasta takie jak Londyn pozyskują ogromną większość żywności i energii na swoje funkcjonowanie z zagranicy. Czyni to ich mieszkańców szczególnie wrażliwymi na coraz większe zawirowania na globalnym rynku. Dla tak ogromnych konurbacji samo zapewnienie żywności jest operacją wymagającą wysokiej koordynacji i dużych ilości energii, może się ona łatwo załamać o ile zabraknie stabilnego systemu finansowego, który ją zabezpieczał. Dodatkowym wydatkiem energii jest przetwarzanie żywności i jej transportowanie na wielkie odległości.

Świeża lokalna żywność wymaga bardzo niewielkiego wkładu energii i jest “żywa” dzięki zachowującym witalność składnikom odżywczym i witaminom, które traci się w czasie transportu, pakowania i dni spędzanych w świetle neonów na półkach supermarketów — a wszystko to przyczynia się do zagłady naszej Ziemi. To samo dotyczy energii: zacznijmy od naszego własnego pieca na drewno, od fotowoltaicznych paneli słonecznych albo małego generatora czepiącego energię z wiatru, lub od sąsiedzkiego programu energii odnawialnej. Zaopatrzmy się w drewno u miejscowego handlarza lub leśnika czy rolnika. Zróbmy poważny wysiłek żeby uniezależnić się od “narodowej sieci” i od supermarketów (zostawiają one bardzo duży “ślad energetyczny”) i zacznijmy wspierać lokalnych handlowców w naszym sąsiedztwie. Kiedy przyjdzie co do czego i pogasną światła wtedy okaże się, że to właśnie tutaj tkwi rozwiązanie, a relacje jakie zbudujemy w naszym sąsiedztwie czy lokalnej społeczności okażą się decydujące dla naszej transformacji ku dobrowolnej prostocie. Tylko na poziomie lokalnym możemy brać udział w autentycznej wymianie, która łączy ekologicznego rolnika, leśnika, kowala, piekarza i dostawcę. Posiadanie pieniędzy przestanie być tak istotne, kiedy społeczność powróci do barteru i wymiany. Jeżeli nie włączymy się do tej dynamicznej infrastruktury, wtedy nasze szanse na przejście bez większych cierpień przez nadchodzące wstrząsy o wymiarze planetarnym będą niewielkie.

Poprzez zastosowanie się do zasady bliskości będziemy zmierzać do najbardziej eleganckich i konstruktywnych rozwiązań na niwie ekologii i życia społecznego. Będą one prowadzić do oparcia naszego codziennego życia na zdrowych podstawach. Takie podejście zawiera w sobie również pozytywny potencjał jako katalizator głębokich i znaczących relacji międzyludzkich, rzuci także nowe światło na wspólne, twórcze przedsięwzięcia na naszych polach, ulicach i w naszych domach. Wtedy odkryjemy, że naprawdę istnieją lokalne rozwiązania globalnych problemów.

Sir Julian Rose — prezes Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi —  ICPPC,
www.gmo.icppc.plwww.icppc.plwww.eko-cel.pl , właściciel jednego z pierwszych
ekologicznych gospodarstw w Anglii, działacz społeczny. Wieloletni członek zarządu
najważniejszego angielskiego stowarzyszenia “Soil” (Ziemia), zajmującego się promocją i
atestacją gospodarstw ekologicznych. Korespondent w prestiżowego pisma “Environment
Now” (Teraz środowisko), doradca instytucji rządowych, autor książki “Zmieniając kurs na
życie. Lokalne rozwiązania globalnych problemów”:  www.renesans21.pl

Podziękowania dla Sir Juliana za udostępnienie tekstu.

Artykuł w formacie pdf :  tutaj

Zobacz także: Raport ONZ: Rolnictwo ekologiczne może podwoić produkcję żywności w biednych krajach

mapa strony

strona główna

Ato Rinpocze: Troska o środowisko, a praktyka Dharmy — wywiad

Ludzka inteligencja jest skażona przez chciwość, w rezultacie czego mądrość staje się niemożliwa. Chciwość sprawia, ze ludzka inteligencja nie może przekształcić się w mądrość. Ludzka inteligencja pozbawiona mądrości staje się destruktywna. Jest w stanie zniszczyć każdy aspekt natury. To, że już zniszczyliśmy tak dużo, budzi wielki niepokój. Postępuje to nadal. W jaki sposób możemy sobie z tą sytuacją poradzić?

Czcigodny Ato Rinpocze (urodzony w 1933 roku),  kuzyn Kyabje Dilgo Khyentse Rinpoczego, został rozpoznany jako ósmy Tenzin Tulku. Po opuszczeniu Tybetu, Jego Świątobliwość Dalajlama poprosił go o poprowadzenie klasztoru dla wszystkich czterech linii buddyzmu tybetańskiego. W 1976 roku ożenił się i przeprowadził do Cambridge w Anglii, gdzie mieszka obecnie z żoną i córką. Do przejścia na emeryturę w 1981 roku, pracował jako pielęgniarz w szpitalu psychiatrycznym Fulbourn. Rinpocze zakończył niedawno odbudowę swojego klasztoru w Nezang w Khamie. Jest mistrzem Mahamudry i Dzogczen.

Chciwość sprawia, ze ludzka inteligencja nie może przekształcić się w mądrość;

ludzka inteligencja pozbawiona mądrości staje się destruktywna.

Jest w stanie zniszczyć każdy aspekt natury.”


Ato Rinpocze: Wielkie śnieżne góry zapewniają zdrowie rzekom Indii. Istnieje tybetańska thangka przedstawiająca górę Kailash i wypływające z niej cztery rodzaje rzek: wodę słonia, wodę pawia, wodę konia i wodę lwa. Wszystkie biorą początek w śnieżnej górze i spływają w dół do Indii przynosząc korzyść każdemu. W tradycji tybetańskiej uważa się, że śnieg jest odzieniem góry i  źródłem ogromnego pożytku. W rejonie Kham z którego pochodzę, wznoszące się ponad łąkami szczyty górskie, pokryte są śniegiem nawet latem  i trzy wielkie rzeki spływają  do Chin. Wypływają one z lodowców, które obecnie zanikają.

Uważam, że wszyscy, w tym przywódcy polityczni i religijni, powinni rozmawiać ze sobą o Globalnym Ociepleniu. Każdy musi wziąć na siebie odpowiedzialność. Wszyscy powinni pracować nad tym wspólnie, wtedy możliwe będą pozytywne zmiany. Głęboko wierzę w błogosławieństwo, modlitwę, dzielenie się zasługą i miłującą dobroć. W naukach Pana Buddy najważniejsze są trzy rzeczy: powinniśmy rozwinąć oddanie, medytację i miłującą dobroć w stosunku do wszystkich czujących istot  i całego świata. Sama medytacja nie wystarcza —  konieczne jest połączenie tych trzech aspektów. To jest skuteczny sposób praktykowania we współczesnym świecie. Podstawą naszego nowoczesnego stylu życia są stworzone przez ludzką inteligencję technologie. Uważamy, że postęp oznacza posiadanie wszystkich rodzajów współczesnych technologii. Lecz nasze systemy gospodarcze i transportowe spowodowały również ogromne zniszczenia.

JS: Naukowcy twierdzą, że jeśli z powodu chciwości i ignorancji przekroczymy “punkty krytyczne”, możemy spowodować “niekontrolowane globalne ocieplenie”.…niszczymy amazońskie lasy tropikalne, tak jak byśmy pozbawiali się jednego ze swoich własnych płuc. Pozwalamy na topienie się pokrywy lodowej na obszarach polarnych, w rezultacie nie może ona odbijać światła słonecznego. Jeśli procesy te będą postępować dalej, możemy zniszczyć podstawy naszego klimatu, a wraz z nimi połowę gatunków zwierząt i roślin.

Ato Rinpocze: Zgadzam się z tobą całkowicie, jeśli chodzi o chciwość. Nauki Buddy mówią o nieprzywiązywaniu się. Wielu ludzi Zachodu dochodzi w związku z tym pochopnie do wniosku: “Oh, mam duży dom, tyle mebli, tak dużo książek —  muszę się tego wszystkiego pozbyć.” Nie o to tutaj chodzi. Nauki mówią o tym, że nie powinniśmy czuć, że nigdy nie mamy dosyć. Nowoczesna technologia uwydatnia tę tendencję jeszcze bardziej. Mamy do czynienia z intensywnym współzawodnictwem — pomiędzy różnymi krajami, a nawet religiami. W dzisiejszych czasach również niektórzy nauczyciele religijni  myślą: “Dlaczego nie miałbym mieć Mercedesa?” — a może nawet drugiego. Chciwość jest główną przyczyną wielu naszych problemów. Brak przywiązania oznacza, że akceptujemy cokolwiek się wydarza, zarówno negatywną, jak i pozytywną karmę. Brak przywiązania polega na zadowoleniu z tego co jest, zamiast nie mającego końca, zachłannego  pożądania więcej i więcej. Ludzka inteligencja jest skażona przez chciwość,  w rezultacie czego mądrość staje się niemożliwa. Chciwość sprawia, ze ludzka inteligencja nie może przekształcić się w mądrość. Ludzka inteligencja pozbawiona mądrości staje się destruktywna. Jest w stanie zniszczyć każdy aspekt natury. To, że już zniszczyliśmy tak dużo, budzi wielki niepokój. Postępuje to nadal. W jaki sposób możemy sobie z tą sytuacją poradzić?

Popadanie w panikę na nic się nie zda. Możemy być osobą o dobrym sercu, z pozytywnie nastawionym umysłem, która chce przyłączyć się do demonstracji. Na początku angażujemy się w protest pokojowy, lecz później popadamy w gniew i tracimy spokój umysłu. Z tego powodu potrzebujemy zachowania równowagi, drogi środka. Gdy próbujemy przeprowadzić pozytywne zmiany, bardzo ważna jest nasza motywacja. Kiedy modlimy się, właściwa motywacja jest sprawą podstawową. Niektórzy ludzie mówią: “Po co się modlić? To takie głupie i nudne.” Aby modlitwa była skuteczna, potrzeba dwóch rzeczy. Jest to jak wieszanie zasłony. Żeby móc ją ładnie rozwiesić, potrzebujemy kółka i haka. Potrzebujemy czegoś, w co głęboko wierzymy i mocy błogosławieństwa. Wtedy nasza modlitwa działa.

Cokolwiek byśmy nie robili, ważne jest utrzymywanie równowagi. Nazywamy to drogą środka. Nawet z prostymi rzeczami. Na przykład nie palę już tak często ogniska w  ogrodzie. Cała rodzina stara się utylizować, co tylko możliwe. Najważniejsza jest motywacja. Dokonujemy tych zmian i  w niespodziewany sposób odnosimy z tego powodu korzyści. Może nam się wydawać, ze jedno gospodarstwo domowe nie przyczyni się do zbyt dużej zmiany, ale wszyscy musimy tego próbować — szczególnie ci z nas, którzy zajmują w społeczeństwie pozycje przywódcze. Uczę moich uczniów, aby nie czuli się winni. Nawet jeśli działałeś w sposób negatywny lub niewłaściwy, uświadom sobie, że w przyszłości nie zamierzasz tego powtarzać, chcesz teraz zrobić coś pozytywnego. Wielu ludzi jest zżeranych przez poczucie winy, lecz to tylko osłabia nasz umysł, inteligencję i mądrość. Wiele osób doświadcza z tego powodu załamania nerwowego. Nie mamy wystarczającej cierpliwości dla samych siebie. A jest to bardzo ważne.

JS: Tak wielu ludzi ciągle jeszcze zaprzecza globalnemu ociepleniu -ponieważ jest ono tak przerażające i trudne do pojęcia. Media nie przekazują informacji, że mamy do czynienia z ogromnym kryzysem ewolucyjnym. Tymczasem jeśli w sposób fundamentalny nie zmienimy naszego zachowania, stworzymy warunki do wyginięcia naszego własnego gatunku. Możliwe zniszczenie Natury wywołuje we mnie uczucie głębokiego smutku. Kiedy pomyślę, że wysokie szczyty górskie pozbawione zostaną pokrywy śnieżnej lub, że znikną wielkie lasy.…czuję, że w wyniku tych szkód zadanych naturze, ludzki duch i nasza wyobraźnia kulturowa staną się o wiele uboższe. Jeśli nie podejmiemy tego wyzwania, może się wkrótce okazać, że świat natury zbliża się do swojego “końca”, ponieważ wymierają wszystkie te gatunki zwierząt. Może nam wtedy zagrozić zbiorowe załamanie psychiczne.

Ato Rinpocze: Całkowita prawda.

JS: Musimy więc zmienić przyczynę, którą jest gospodarka oparta na paliwach kopalnych i założenie “wzrostu za każdą cenę”. Zdaję sobie sprawę z niebezpieczeństwa związanego z zajmowaniem się tą kwestią — łatwo jest popaść w gniew i zacząć reagować impulsywnie, co może obniżyć jakość naszej komunikacji i zburzyć spokój umysłu. Jakich praktycznych rad mógłbyś udzielić osobom medytującym?

AR: Naszym obowiązkiem, jako ludzi podążających ścieżką duchową jest modlitwa.

Cztery Niezmierzone Właściwości zawarte są w tej modlitwie:

Oby wszystkie istoty osiągnęły szczęście i przyczynę szczęścia,

Oby były wolne od cierpienia i przyczyny cierpienia,

Oby nie były oddzielone od prawdziwego szczęścia, w którym nie ma cierpienia,

Oby wszystkie istoty mogły żyć w spokoju, wolne od uprzedzeń, przywiązania i gniewu

Naszym obowiązkiem, jako buddystów, jest troska o wszystkie czujące istoty, nie tylko o nasz własny gatunek. Potrzebujemy wody i potrzebujemy  wszystkich czujących istot. W jaki więc sposób możemy poradzić sobie z obecnym kryzysem? W jaki sposób stopniowo rozpowszechniać to przesłanie? Jest to kwestia właściwej motywacji. Staramy się unikać  destrukcyjnych sił, które szkodzą naturze i czującym istotom. Próbuję zwracać  moim uczniom uwagę na piękno natury. Wielu z nich mówiło mi, że czują się samotni. W 100 000 pieśni Milarepa powiedział: “Nigdy nie czuję się samotny. Mam jelenie, małpy i ptaki. Jestem tak bardzo bogaty.” Przebywał bez żadnego pożywienia w górach i nigdy nie odczuwał osamotnienia czy też pustki. Powiedział, że nawet duchy są jego sąsiadami.

Przesłanie, jakie mamy do przekazania ludziom, mówi o tym, że naturą są śnieżne góry, a woda jest naszym pożywieniem i zaspokaja nasze pragnienie. Musimy ograniczyć ludzką chciwość —  użyć naszej inteligencji i mądrości. Takie jest zadanie  nauk duchowych. Kiedy byłem młody, moi nauczyciele powtarzali codziennie  prawdy o nietrwałości, śmierci i karmie. Mówili o przyszłości nauk Pana Buddy, zmianie kalpy,  kiedy wszystko zniknie i  czasach, gdy moc słońca będzie  siedem razy większa. Uczyliśmy się o tym każdego dnia i to co się obecnie dzieje, postrzegam teraz przez pryzmat tych nauk.

W Qinghai, w Tybecie, przepiękne błękitne jezioro zmniejsza się i linia wiecznego śniegu cofa się każdego roku. W studni mojej siostry poziom wody jest coraz niższy. Zdaję sobie sprawę z nietrwałości odkąd rozpocząłem swoje studia. Od czasu, gdy Tybet stracił całkowicie niepodległość, moja rodzina przeżyła bardzo dużo  cierpienia. Mój dobytek, klasztory, rodzinne ziemie —  całe to dawne życie, postrzegam teraz jak sen. Tak więc naprawdę rozumiem co oznacza nietrwałość. Wszystko jest podobne iluzji i wszystko jest jak sen. Na początku nie byłem w stanie w pełni docenić tej prawdy. Czułem irytację, gdy mój nauczyciel powtarzał je każdego dnia. Później, po tym, kiedy nastąpiły te wszystkie wydarzenia, zacząłem odczuwać głęboko prawdę o nietrwałości. Nam — ludziom, nauka nigdy nie przychodzi łatwo. Ze mną było podobnie.

JS: Czy jest różnica pomiędzy tą klasyczna nauką o nietrwałości a obecnym zagrożeniem, w wyniku którego sama biosfera może przestać istnieć?

Ato Rinpocze: Różnica polega na tym, że to my jesteśmy sprawcą. Ludzka inteligencja i chciwość niszczy wszystko — deforestacja, zbyt dużo samochodów, samolotów, fabryk, zbyt wiele krajów przyjmujących niewłaściwy model rozwoju gospodarczego. Co więcej, marnotrawimy nasze zasoby na zbrojenia.

JS: Czy w tym co się dzieje nie ma mocnego elementu tragedii?

Ato Rinpocze: Pytanie brzmi: jak sobie z tym radzimy? Popadanie w przygnębienie lub poczucie winy w niczym nam nie pomoże. Robimy wszystko, co tylko jesteśmy w stanie z sercem przepełnionym miłującą dobrocią, łagodnie, zachowując się przyjaźnie i życzliwie. Niezależnie czy chodzi o nas samych czy innych, nigdy nie zapominamy o dobrej pracy i właściwej motywacji. Nie chodzi o to, aby stać się doskonałym w ciągu jednego dnia. Wszyscy możemy wprowadzać stopniowe zmiany, zaczynając od małych rzeczy. W skali zbiorowej może to po pewnym czasie doprowadzić do zmiany świata.

JS: Mam wrażenie, że niektórzy praktykujący dharmę, kiedy mówią “wszystkie czujące istoty” mogą mieć na myśli “wszystkie czujące ludzkie istoty.” Niekoniecznie rozszerzają swoje życzenia na całość ewolucji biologicznej.  Gdybyśmy mogli objąć naszą medytacją całość żyjącego świata, czy nie podniosłoby nas to na duchu w obliczu kryzysu, przed którym stoimy?

Ato Rinpocze: Tak. W specjalnych praktykach wstępnych wadżrajany, wyobrażamy sobie środowisko naturalne, przepiękne jezioro, po środku którego znajduje się drzewo schronienia. Natura powinna być integralną częścią tej  wizualizacji. Odpowiedź na obecną sytuację sprowadza się dla mnie do praktyki sześciu paramit —   szczodrości, samodyscypliny, etycznego postępowania, medytacji, koncentracji i mądrości. Każda  modlitwa, którą praktykujemy, powinna być oparta na sześciu paramitach. Szczodrość jest pozytywną właściwością mającą moc pokonywania chciwości. To samo dotyczy samodyscypliny i etycznego postępowania. W ten sposób zachowujemy prostotę, a to prowadzi do głębszego zrozumienia. W obecnym czasie, uczę w sposób prosty. Po tym wszystkim, czego nauczyłem się i czego doświadczyłem w moim życiu, wracam z powrotem do najważniejszych, uniwersalnych zasad. Cokolwiek byśmy nie robili, nie wolno nam zapominać o wszystkich czujących istotach. Niezależnie od tego czy robimy jeden pokłon, przyjmujemy jeden raz schronienie, zapalamy jedną lampkę lub kadzidło, mówimy jedną modlitwę, jakąkolwiek praktykę wykonujemy, powinniśmy myśleć o wszystkich czujących istotach — nie tylko istotach ludzkich. Możecie praktykować z intencją powodzenia jakiejś konkretnej sprawy lub pomożenia jakiejś szczególnej istocie, lecz na końcu musi nastąpić to uniwersalne poświęcenie zasługi. Budda porzucił odpowiedzialność za swoje królestwo, dobytek oraz rodzinę, i praktykował aż do osiągnięcia oświecenia. Następnie przyjął o wiele większą odpowiedzialność — odpowiedzialność za wszystkie czujące istoty.

Fragment wywiadu, Cambridge, 7 maja 2007

Tłumaczenie: Jan Skoczylas

źródło: www.ecobuddhism.org

Zobacz także:

Thrangu Rinpocze odpowiada na pytania sangi dotyczące globalnego ocieplenia

Ringu Tulku Rinpocze — wywiad

Chokyi Nyima Rinpocze — wywiad

Eksperci o kryzysie energetycznym i globalnym ociepleniu — video (English)

Eksperci — wybitni naukowcy (m.in. Thom Hartmann, Noam Chomsky, Bill McKibben, Richard Heinberg) o kryzysie energetycznym, globalnym ociepleniu, systemie polityczno-gospodarczym opartym na założeniu ciągłego wzrostu PKB i nadciągającej katastrofie.

Eksperci — wybitni naukowcy (m.in. Thom Hartmann, Noam Chomsky, Bill McKibben,  Richard Heinberg) o kryzysie energetycznym, globalnym ociepleniu, systemie polityczno-gospodarczym opartym na założeniu ciągłego wzrostu PKB i nadciągającej katastrofie.  Bardzo wnikliwy, spójny i oparty  na wynikach badań naukowych opis sytuacji w jakiej znajduje się ludzkość i cała nasza planeta.

Zobacz także:

10 najważniejszych nowych odkryć nauki o klimacie w 2010 roku

Buddyzm a kryzys klimatyczno-energetyczny

Chokyi Nyima Rinpocze — wywiad

Joe Romm: 10 najważniejszych nowych odkryć nauki o klimacie w 2010 roku

W ostatnim roku ukazało się więcej prac naukowych i przedstawiono więcej prezentacji ukazujących perspektywę prawdziwej katastrofy (jeśli nie ograniczymy emisji gazów cieplarnianych) niż, jak sięgam pamięcią, w jakimkolwiek roku w przeszłości. Mniej niż 10% procent artykułów prasowych poświęconych szczytowi klimatycznemu w Kopenhadze odnosiło się bezpośrednio do nauki o zmianie klimatu. Tak więc dla tych, którzy zainteresowani są prawdziwą historią nauki o klimacie w minionym roku, przypomnę dziesięć najważniejszych jej odkryć. Którekolwiek z nich z osobna mogłoby stanowić powód do podjęcia natychmiastowego działania. W połączeniu potwierdzają one końcową konkluzję książki Elisabeth Kolbert “Field notes from a Catastrophe”: “Trudno sobie wyobrazić, aby technologicznie zaawansowane społeczeństwo mogło wybrać samozniszczenie, ale w gruncie rzeczy, właśnie to robimy.”

Trudno sobie wyobrazić, aby technologicznie zaawansowane społeczeństwo mogło wybrać samozniszczenie, ale w gruncie rzeczy, właśnie to robimy.” Czytaj dalej Joe Romm: 10 najważniejszych nowych odkryć nauki o klimacie w 2010 roku

J.Ś. Dalajlama: Powszechna Odpowiedzialność a Środowisko

Jeśli uważamy tę planetę za nasz dom, lub “naszą matkę — Matkę Ziemię”, to automatycznie czujemy troskę o środowisko. Obecnie rozumiemy, że przyszłość ludzkości jest w dużej mierze zależna od naszej planety, a przyszłość naszej planety jest w dużej mierze zależna od ludzkości. Ale to nie zawsze było dla nas tak jasne. Do niedawna Matka Ziemia w jakiś sposób tolerowała niechlujne prowadzenie domu. Lecz obecnie wykorzystywanie jej przez ludzi, populacja i technologia osiągnęły poziom, na którym Matka Ziemia nie akceptuje już dłużej naszej obecności w milczeniu. Mówi nam teraz na wiele sposobów: “Moje dzieci zachowują się źle” i ostrzega nas, że nasze działania podlegają ograniczeniom.

Foto: Charles LeBlanc/Flickr/Creative Commons
Foto: Charles LeBlanc/Flickr/Creative Commons

Wielu ludzi w przeszłości uważało, że natura jest nieskończenie odnawialna. Obecnie wiemy, że jest taka tylko wtedy, kiedy o nią dbamy. Nie jest trudno wybaczyć zniszczenia z przeszłości spowodowane ignorancją. Jednakże dzisiaj mamy dostęp do o wiele większej ilości informacji. Jest niezmiernie ważne, abyśmy ponownie przeegzaminowali pod względem etycznym nasz stosunek do tego, co odziedziczyliśmy, za co jesteśmy odpowiedzialni i co przekażemy następnym pokoleniom. Czytaj dalej J.Ś. Dalajlama: Powszechna Odpowiedzialność a Środowisko